Przejdź do treści

7 ciekawostek o kotach – czy wiedziałeś, że…

ciekawostki o kotach
fot. 123rf.com

Debata nad tym, kto jest lepszym przyjacielem człowieka – pies, czy kot – wciąż trwa. Dla wielu osób drugie z wymienionych tu zwierząt wygrywa w przedbiegach – cóż, nie sposób się nie zgodzić, że koty są niezwykle fascynujące. Jednak bez względu na to, które z tych dwóch domowych zwierząt jest bliższe waszemu sercu, warto poznać wyjątkowe ciekawostki o kotach – niektóre z nich mogą was zaskoczyć!

7 ciekawostek o kotach

  1. Wiecie, że koci język jest chropowaty niemalże tak, jak tarka? Zastanawiacie się dlaczego? Koci język pełni funkcję szczotki do włosów. Do pielęgnacji futerka koty i inne drapieżniki (lamparty, tygrysy czy lwy) używają właśnie swojego języka.
  2. Budowa anatomiczna kota też może niejednego zaskoczyć. Zwierzaki te nie posiadają obojczyka, dlatego zmieszczą się niemalże wszędzie, wcisną się we wszystkie szczeliny, są gibkie i żadne sztuczki nie są im straszne. Warto dodać, że w ciele kota znajduje się aż 240 kości, a 10 proc. z nich umieszczonych jest w samym ogonie.
  3. Koty mają działanie terapeutyczneprzy ich pomocy prowadzi się felinoterapię, która jest jedną z metod zooterapii, polegającą na kontakcie właśnie z tym zwierzęciem. Felinoterapię bardzo często stosuje się u dzieci ze stwierdzonymi zaburzeniami np. ze spektrum autyzmu, z upośledzeniem umysłowym, czy ADHD. Podczas terapii dzieci bawią się z kotem, karmią go, uczą się jego pielęgnacji, a także mają okazję popracować nad emocjami.
  4. Koty są doskonałymi towarzyszami życia osób starszych. Podnoszenie, głaskanie i przytulanie zwierzaka zwiększa aktywność seniorów oraz motywację do niej. Co więcej, temperatura ciała kota wynosi 38-39 stopni, co wykorzystywane jest m.in. przy bólach reumatycznych – ogrzanie bolesnych miejsc zawsze miło widziane!
  5. Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego oczy kota świecą w nocy? To tylko pozory, tak naprawdę kocie oczy tylko odbijają światło. Zapytasz: „Ale jakie światło?! Przecież kiedy zapada zmrok i robi się ciemno, nic nie widać, a dookoła jest czarno” – nie do końca, ponieważ księżyc i gwiazdy dają trochę światła, które przebija nawet przez chmury. I to właśnie te promienie wykorzystuje kot. Ukryta w jego oku specjalna błona odblaskowa, odbija promienie, a ponadto skupia je na tyle, że ułatwia kotu polowanie.
  6. Mruczenie kota uznajemy za coś naturalnego, zwyczajnego. Czy jednak zastanawialiście się kiedyś, dlaczego koty wydają taki dźwięk? Mruczeniem kot wyraża swoje zadowolenie i wdzięczność. Miłośnicy kotów porównują mruczenie do uśmiechu, a uśmiechamy się przecież wtedy, gdy jesteśmy szczęśliwi!
  7. Czy wiesz, że koty mają z przodu pięć palców, a z tyłu cztery?
  8. Ponoć koty zawsze spadają na cztery łapy, czy to prawda? To tylko powiedzenie, które wzięło się stąd, że koty umieją balansować na cienkiej gałęzi i mają doskonały zmysł równowagi. Mimo wszystko należy jednak uważać, ponieważ kocie wypadki też się zdarzają – wszyscy opiekunowie powinni więc bacznie obserwować swoje mruczki, dając im jednocześnie wiele swobody. Wspólne przygody będą wtedy nieocenione!
  9. Jaki jest ulubiony koci zapach? Oczywiście kocimiętka! Koty szaleją na jej punkcie – zapach ten wywołuje w nich wręcz narkotyczne odurzenie! Mogą wtedy ocierać się, tarzać, gryźć, lizać etc. Trwa to zazwyczaj około kilkunastu minut i bez żadnych „skutków ubocznych” mija. Co prawda nie reagują tak wszystkie koty, ale większość. Co ciekawe, podobne doznania powoduje waleriana.

Źródło: medycynawetMagazyn Weterynaryjny

Zobacz też: Stewardessa, pilot i kot – wywiad z Dominiką i Filipem Kocurami

Kiedy powinniśmy dać dziecku pierwszy smartfon?

smartfony smartfon dzieci dziecko korzystanie social media internet
fot. 123rf.com

Rodzice od dawna zastanawiają się, kiedy pozwolić swoim dzieciom posiadać smartfona. Muszą rozważyć, czy ryzyko związane z nową wolnością jest warte korzyści, jakie zyska dziecko. Pamiętajmy, że problem ten nawet nie istniał, gdy wielu dzisiejszych rodziców dorastało.

Z jednej strony istnieją badania, które łączą czas spędzany w Internecie z wyższymi wskaźnikami depresji i lęków. Patrząc holistycznie jednak musimy przyznać, że posiadanie smartfona może w dzisiejszych czasach mieć kluczowe znaczenie dla umożliwienia kontaktów towarzyskich z przyjaciółmi, a także dla ułatwienia pracy w szkole i zajęć pozalekcyjnych. Odcięcie ich od tych możliwości integracji z rówieśnikami może spowodować depresję, której próbuje zapobiegać rodzic niedający smartfona. Jak więc znaleźć “złoty środek”?  

Zobacz też: Korzystanie z mediów społecznościowych napędzane jest schematem „uczenia się z nagrodami”

Smartfony już dla dziesięciolatków? 

Przeciętny wiek, w którym dziecko dostaje obecnie swój smartfon, to dziesięć lat. Ale czy to naprawdę dobry wiek, aby wprowadzić nowe technologie w życie swoich dzieci? Bill Gates nie pozwolił swoim trojgu dzieciom posiadać smartfony, dopóki każde z nich nie ukończyło 14 lat.  

Myślę, że około 12 lat to magiczny wiek, kiedy dzieci odkrywają media społecznościowe i komunikują się wirtualnie ze swoimi przyjaciółmi. Teraz jednak, wraz z pandemią i przyzwyczajeniem dzieci do tabletów i telefonów w wieku przedszkolnym, już 10 lub 11-latki korzystają ze smartfonów. Jestem jednak zdecydowanie przeciwny daniu dziecku telefonu bez ograniczeń i granic. Od samego początku powinno być jasne, że telefon należy do rodziców i dziecko ma przywilej korzystania z niego, o ile jest używany w odpowiedni sposób. 

-mówi Dr Larry D. Rosen, profesor psychologii.  

Najważniejsze są zasady 

Pamiętajmy jednak, że nie ma „właściwego” wieku dla dziecka na zakup pierwszego smartfona. Czas ten będzie on zależał bardziej od indywidualnego poziomu dojrzałości dziecka niż od ustalonej liczby chronologicznej.  

Warto zacząć od telefonu, który pozwala tylko na takie rzeczy, jak połączenia i SMS-y. Kiedy pozwolisz dziecku obsługiwać smartfona, pamiętajmy o rozmowie z dzieckiem. Ważną maksymą, którą powinniśmy przekazać dziecku jest: „Nigdy nie udostępniaj czegoś, czego nie chcesz transmitować na cały świat”. Podkreśl znaczenie zrównoważenia komunikacji cyfrowej z kontaktem osobistym, demonstrując wartość interakcji twarzą w twarz zarówno słowami, jak i na swoim przykładzie. Wyznacz jasne granice, kiedy Twoje dziecko może (po odrobieniu pracy domowej) i nie może (przy stole) korzystać z telefonu. Dzięki temu nasze dziecko ma mniejsze szanse na negatywny wpływ smartfona.  

Źródło: Art of Manliness  

Zobacz też: Naukowcy radzą, jak uczyć dzieci mądrego korzystania z social mediów

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Korzystanie z mediów społecznościowych napędzane jest schematem „uczenia się z nagrodami”

media społecznościowe
fot. 123rf.com

Media społecznościowe, które zawładnęły naszym życiem, cieszą się nieustającą popularnością. Dodajemy zdjęcia, śmieszne memy, a wszystko po to, by otrzymać jak najwięcej „polubień”. Naukowcy postanowili przyjrzeć się temu, czy nasze wysiłki na rzecz maksymalizacji „polubień” są zgodne ze schematem „uczenia się z nagrodami”.

Zaangażowanie w media społecznościowe

W 2020 roku ponad cztery miliardy ludzi spędziło średnio kilka godzin dziennie na platformach takich jak Instagram, Facebook, czy Twitter. Wiele osób to powszechne zaangażowanie w media społecznościowe przyrównało do nałogu, w którym ludzie są skłonni do poszukiwania pozytywnych opinii społecznościowych online, takich jak „polubienia”, zamiast bezpośrednich interakcji społecznych, a nawet podstawowych potrzeb, takich jak jedzenie, picie.

Chociaż korzystanie z mediów społecznościowych zostało szeroko zbadane, to rzeczy, które faktycznie skłaniają ludzi do angażowania się w portale społecznościowe, nie są do końca jasne.

Zobacz też: 7 kont na Instagramie, które wspierają zdrowie psychiczne – sprawdź, kogo warto obserwować!

„Polubienia” a uczenie się z nagrodami

Naukowcy postanowili sprawdzić, czy korzystanie z mediów społecznościowych można powiązać ze schematem uczenia się z nagrodami. W tym celu przeanalizowali ponad milion postów w mediach społecznościowych od ponad 4000 użytkowników na Instagramie i innych stronach. Okazało się, że ludzie rozmieszczają swoje posty w sposób, który maksymalizuje średnią liczbę „polubień”, które otrzymują. Publikują częściej w odpowiedzi na wysoki wskaźnik polubień i rzadziej, gdy otrzymują ich mniej.

Następnie badacze wykorzystali modele obliczeniowe, aby ujawnić, że wzorzec ten jest zgodny ze znanymi mechanizmami uczenia się z nagrodami – ​​zachowanie może być napędzane i wzmacniane przez nagrody.

„Wyniki pokazują, że zaangażowanie w media społecznościowe jest zgodne z podstawowymi, międzygatunkowymi zasadami uczenia się z nagrodami. Odkrycia te mogą pomóc nam zrozumieć, dlaczego media społecznościowe zdominowały codzienne życie wielu ludzi i dostarczyć wskazówek, zapożyczonych z badań nad uczeniem się z nagrodami i uzależnieniem, jak można rozwiązać kłopotliwe zaangażowanie online”. – mówi David Amodio, jeden z autorów.

Dodatkowo naukowcy potwierdzili otrzymane wyniki w eksperymencie internetowym, w ramach którego uczestnicy mogli publikować śmieszne zdjęcia z frazami lub „memami” i otrzymywać polubienia jako informacje zwrotne na platformie podobnej do Instagrama. Zgodnie z analizą ilościową badania, wyniki wykazały, że ludzie częściej publikowali posty, gdy otrzymywali więcej polubień.

Źródło: sciencedaily

Zobacz też: Poznaj niekwestionowaną królową Instagrama – ma… 92 lata!

Ksiądz Natanek stanie przed sądem za słowa o in vitro!

ksiądz natanek kościół katolicki in vitro dzieci z probówek skandaliczna wypowiedź episkopat
fot. kadr z YouTube

Sąd Rejonowy w Suchej Beskidzkiej w styczniu otworzy przewód sądowy przeciwko suspendowanemu księdzu Piotrowi Natankowi. Sprawę wytoczyła trójka rodziców dzieci poczętych metodą in vitro.

Rodziców oburzyły wypowiedzi kontrowersyjnego duchownego, których użył on podczas ostatniej Wielkanocy. Suspendowany ksiądz porównał dzieci narodzone po zapłodnieniu metodą in vitro do zwierząt hodowlanych. Pozew został wytoczony na podstawie paragrafu 212 Kodeksu karnego. Mówi on o tym, że: „kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie, lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”.

Być może rozprawy 24 stycznia udałoby się uniknąć dzięki mediacji. Rodzice dzieci poczętych metodą in vitro domagali się zaledwie przeprosin. Ksiądz Natanek nie wstawił się jednak na wezwanie sądu.

Radykalny katolik

To nie pierwszy raz kiedy ksiądz Natanek jest na językach. Kontrowersyjny kapłan został suspendowany (zawieszony) w kościele przez arcybiskupa Stanisława Dziwisza. Tak wówczas się bronił:

W tych dniach ksiądz kardynał wydał dokument suspendujący mnie, zabierający mi wedle prawa ludzkiego wszystką władzę w Kościele. Tego pisma nie przyjmuję i dalej idę swoją drogą”. Stwierdził też, że zamierza działać „na bocznych torach, tak jak abp Lefebvre”, licząc, że tak samo jak on zostanie kiedyś przyjęty z powrotem do Kościoła.

Grozi mu jednak – jeśli nadal będzie trwał w nieposłuszeństwie – że wcześniej zostanie karnie przeniesiony do stanu świeckiego. Z pewnością nie pomogą mu słowa o dzieciach poczętych dzięki procedurze in vitro, ani proces w tej sprawie.

Zobacz też: In vitro. Rozmowy intymne – książka Małgorzaty Rozenek

Prokuratura też się zajmie księdzem?

Sprawa z oskarżenia prywatnego może być jednak dopiero początkiem. Wciąż trwa postępowanie prokuratury z Suchej Beskidzkiej w sprawie tej samej wypowiedzi. Ksiądz Natanek publicznie nie skomentował ani aktu oskarżenia, ani postępowania w prokuraturze.

Mimo kary zawieszenia ksiądz Natanek nadal sprawuje liturgię i kontynuuje głoszenie kontrowersyjnych kazań. Kapłan wypowiedział posłuszeństwo abp. Dziwiszowi i oskarżył kardynała o kontakty z masonerią. Jego pustelnia jest licznie odwiedzana przez pielgrzymów, swoje kazania ksiądz transmituje również w internecie. Pojawiają się w nich kontrowersyjne tezy, jak te o dzieciach z in vitro czy o uczestnictwie „sług szatana” w czarnym proteście.

Źródło: www.onet.pl

Zobacz też: Aborcja karana jak zabójstwo? Do Sejmu trafił projekt

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Czy bycie najlepszym przyjacielem swojego dziecka jest dobrym pomysłem?

przyjaciel przyjaciółka mama tata rodzic relacja przyjaźń dziecko psychologia
fot. 123rf.com

Wielu rodziców chciałoby być najlepszym przyjacielem swojego dziecka, takim na dobre i na złe. Jednak czy zatarcie pewnych granic i nadmierne i zbyt szczegółowe opowiadanie dziecku o swoim życiu prywatnym i zawodowym jest dobrym pomysłem?

Ian Pierpoint, z firmy zajmującej się badaniami rynku, przeprowadził ankietę wśród 1000 rodziców, którzy mieszkali z dziećmi w wieku od 12 do 30 lat oraz wśród innych 500 dzieci w tym samym przedziale wiekowym w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Kanadzie.

Czego dowodzi przeprowadzona ankieta?

Ankieta wykazała m.in, że:

  • 43 procent rodziców twierdzi, że chce być najlepszym przyjacielem swojego dziecka;
  • 40 procent kupiłoby swoim dzieciom wszystko, czego chcą, gdyby tylko mogli;
  • 47 procent nastolatków twierdzi, że zamierza zostać w domu tak długo, jak to możliwe;
  • 65 procent nastolatków uważa, że ​​ich rodzice „starają się być przyjacielem”;
  • 40 procent nastolatków stwierdziło, że wychowałoby swoje dzieci inaczej.

Rodzic, będący najlepszym przyjacielem „nie podaje zasad i nie mówi, co robić” – mówi Pierpoint.

Nie zapominajmy, że role rodziców i przyjaciół znacznie się od siebie różnią, być może są nawet sprzeczne. Oxford English Dictionary definiuje rodzica jako „osobę, która zajmuje stanowisko lub pełni funkcje rodzica – obrońca, opiekun”. Rodzice powinni być wzorem do naśladowania, muszą uczyć i być mentorami. Z kolei przyjaciele są na tym samym poziomie, mają jednakową władzę, podczas gdy rodzice powinni mieć większą władzę niż ich dzieci.

Zobacz też: Jak być super tatą?

Co się dzieje, gdy rodzic omawia z dzieckiem delikatne kwestie?

Naukowcy postanowili zbadać relacje pomiędzy matką po rozwodzie a jej dorastającą córką oraz wpływ dzielenia się poufnymi informacjami. Okazało się, że szczegółowe opowiadanie o problemach finansowych, problemach z byłym mężem, o wzlotach i upadkach w pracy i innych problemach osobistych, wiązało się z większym niepokojem psychicznym córki, ale nie z większym poczuciem bliskości matki i córki. Jak się okazuje, zatarcie pewnych granic i zbyt bliskie spoufalanie się z dziećmi może przynieść odwrotny skutek od zamierzonego.

Cenne wskazówki

  • Bądź przyjazny dla swoich dzieci, ale nie staraj się być ich najlepszym przyjacielem.
  • Ustal granice i omów je ze swoimi dziećmi.
  • Egzekwuj ustalone przez zasady.
  • Rozwijaj relacje pomiędzy dorosłymi i pośród nich szukaj przyjaciół.

Źródło: Psychology Today

Zobacz też: Kiedy powinniśmy dać dziecku pierwszy smartfon?