Przejdź do treści

7 grzechów głównych popełnianych przez ludzi w trakcie rozwodu

rozwód błędy
fot. 123rf.com

Rozwód jest dla ludzi. Statystyki pokazują, że coraz częściej. Pytanie tylko, czy jesteś w stanie spojrzeć na ten – niejednokrotnie – kataklizm życiowy ze spokojem połączonym ze strategicznym myśleniem. To właśnie ten miks pozwala uniknąć pochopnych decyzji, które mogłyby odbijać się echem przez wiele kolejnych lat czy nawet resztę Twojego życia.

Z danych GUS wynika, że w dłuższej perspektywie czasowej przybywa rozwodów. W 2018 r. polskie sądy rozwiązały w ten sposób blisko 63 tys. małżeństw. W roku 2010 było to 61 tys., zaś w latach 1990–2000 średnio odnotowywano rocznie zaledwie ok. 40 tys. rozwodów.

Można wymienić wiele przyczyn tego zjawiska, przede wszystkim zmiany społeczno-obyczajowe, lecz nie to jest przedmiotem tej opowieści. Tym razem, posiłkując się kilkunastoletnim doświadczeniem zawodowym jako pełnomocnik w sprawach rodzinnych (w tym rozwodowych), sformułowałam 7 kluczowych błędów, jakie ludzie popełniają w rozwodach. Piszę „kluczowych”, ponieważ mogą mieć wpływ na resztę życia, stąd też śmiało można nazwać je „grzechami głównymi”. Większość z nich ma wspólny mianownik, a jest nim brak zrozumienia, że rozwód ma w sposób kompleksowy rozwiązać wszelkie sprawy pomiędzy małżonkami – partnerskie, rodzicielskie i majątkowe. Jeśli tego nie zrozumiesz, możesz – będąc już po mniej lub bardziej traumatycznym rozwodzie – na kolejne lata utknąć w sądzie. Owszem, kolejne sprawy między wami mogą toczyć się niemalże w nieskończoność, np. o podział majątku, większe bądź mniejsze alimenty, szersze bądź bardziej ograniczone kontakty z dziećmi etc.

Grzech nr 1

Niezebranie, pochopne zniszczenie, niezabezpieczenie bądź oddanie dowodów winy współmałżonka.

Często do kryzysu w małżeństwie, a w konsekwencji do rozwodu, dochodzi z powodu nagannych zachowań jednego z małżonków. Może to być zdrada, pobicie, przemoc psychiczna, hazard, pijaństwo czy stosowanie innych środków odurzających. Pamiętaj, aby wykazać drugiej stronie winę w rozkładzie pożycia, musisz to udowodnić.

Jeśli zatem zdobędziesz dowody winy współmałżonka (np. raport detektywistyczny, nagrania awantur wszczynanych przez współmałżonka, list/mail z przyznaniem się do winy, list/mail z wyznaniami bądź zdjęcia wskazujące na intymną relację z inną osobą, obdukcję, zaświadczenie o odbyciu terapii odwykowej, listy/maile wskazujące na stosowanie przemocy psychicznej przez jedno z małżonków, np. przez deprecjonowanie drugiego), należycie je zabezpiecz. Skopiuj i trzymaj w miejscu niedostępnym dla drugiej strony. Nawet jeżeli kryzys w związku zostanie zażegnany i postanowicie trwać w małżeństwie, nie oddawaj współmałżonkowi dowodów jego winy, ani ich nie niszcz. Oby udało się Wam naprawić wzajemne relacje, ale jeśli tak się nie stanie? Zabezpiecz się na tę drugą ewentualność. Pamiętaj, może być tak, że poprawa relacji jest strategią drugiej strony, by przejąć kontrolę nad obciążającymi ją dowodami.

Grzech nr 2

Pochopna zgoda na rozwód bez orzekania o winie.

Pamiętaj, sądowi (z pewnością) czy pełnomocnikom (z reguły) zależy przede wszystkim na jak najszybszym zakończeniu sprawy, najlepiej już na pierwszej rozprawie. Nie zawsze będzie to dla ciebie korzystne. Często jedynie argumenty, które mogą być podniesione w sprawie rozwodowej (np. dotyczące orzekania o winie za rozkład pożycia, alimentów na współmałżonka, ograniczenia władzy rodzicielskiej nad dzieckiem) mogą skłonić drugą stronę do korzystnych dla nas ustępstw, np. dokonania podziału majątku, wyprowadzenia się z mieszkania, ustalenia godziwych alimentów na dzieci bądź współmałżonka. Jeśli nie wykorzystasz tych argumentów przy okazji rozwodu, zasadniczo stracisz możliwość podniesienia ich później, np. w sprawie o podział majątku. Ten ostatni w polskim systemie prawnym jest całkowicie niezależny od winy za rozkład pożycia – nawet bardzo naganne zachowania współmałżonka, które nie były podniesione w rozwodzie, nie będą miały już później znaczenia.

Grzech nr 3

Pochopna zgoda, by sąd nie orzekał w wyroku rozwodowym o kontaktach rodzica z dzieckiem.

Sąd w wyroku rozwodowym ma obowiązek rozstrzygnąć o kontaktach z dzieckiem tego rodzica, który w wyniku rozłamu w małżeństwie nie mieszka bądź nie będzie mieszkał z nim na stałe. Jeżeli jednak strony zgodnie wnoszą, by sąd nie rozstrzygał o kontaktach, sąd pominie w wyroku tę kwestię. Robi tak z reguły wówczas, gdy strony przedstawiają na sprawie porozumienie rodzicielskie (plan wychowawczy), ustalający mniej lub bardziej precyzyjnie harmonogram kontaktów bądź zawierający stwierdzenie, że kontakty będą ustalane przez rozwiedzionych rodziców na bieżąco. Pamiętaj jedno – porozumienie rodzicielskie nie jest orzeczeniem sądu, a w związku z tym jego zapisy nie mogą być przymusowo egzekwowane. Jest to umowa dżentelmeńska – zastanów się, czy po drugiej stronie masz dżentelmena bądź damę… czyli osobę, która odpowiedzialnie podchodzi do wzajemnych ustaleń.

Jeśli masz co do tego wątpliwości, domagaj się ustalenia kontaktów z dzieckiem w wyroku rozwodowym – masz wtedy czarno na białym rozpisane, w jakich terminach spotykasz się z potomstwem. W przeciwnym razie, w sytuacji, gdy druga strona nie będzie realizować planu wychowawczego, czeka Cię kolejna sprawa sądowa – przed sądem rejonowym o uregulowanie kontaktów z dzieckiem. A to dlatego, że nierespektowane porozumienie ma wartość… papieru, na jakim zostało spisane.

Zobacz też: Rozwodowe ABC – co zrobić, żeby zakończyć małżeństwo

Grzech nr 4

Pochopna zgoda na alimenty nieadekwatne do potrzeb dziecka albo rezygnacja z alimentów na rzecz małżonka, mimo że sąd orzeka rozwód z wyłącznej winy drugiej strony.

Rozstrzygnięć, które znajdą się w wyroku rozwodowym, nie będzie łatwo zmienić. By to zrobić, trzeba będzie wykazać, że nastąpiła istotna zmiana okoliczności pomiędzy orzeczeniem rozwodu a wniesieniem kolejnej sprawy – tym razem do sądu rejonowego.

Często zdarza się, że strona zobowiązana do płacenia alimentów upiera się, by zasądzona przez sąd w wyroku rozwodowym kwota była jak najniższa. Czasami argumentuje to w ten sposób, że chce mieć jak najniższe zobowiązanie wynikające z wyroku, ale jednocześnie deklaruje dodatkowe płatności „poza wyrokiem”, np. uiszczanie opłat za zajęcia dodatkowego dziecka czy za czesne w przedszkolu bądź szkole. Nietrudno przewidzieć, że z takich deklaracji – nawet jeśli są ujęte z tzw. planie wychowawczym – łatwo i bez konsekwencji można się wycofać, a strona, która zaufała, pozostaje na przysłowiowym lodzie lub ewentualnie może dochodzić swoich praw w kolejnej sprawie sądowej – przed sądem rejonowym. Ta ostatnia ewentualność jest o tyle niekorzystna, że sąd rejonowy – rozstrzygając sprawę o podwyższenie alimentów bądź zasądzenie ich na współmałżonka – bierze pod uwagę zmianę okoliczności zaistniałą w okresie od wydania wyroku rozwodowego do wniesienia nowego powództwa. Jeśli zatem już w trakcie sprawy rozwodowej istniały określone potrzeby dziecka, które pociągały za sobą konkretne wydatki, np. na edukację, terapię psychologiczną, leczenie czy dietę, może być trudno przekonać sąd rejonowy, by zmienił wyrok rozwodowy i podwyższył alimenty, bądź zasądził je na współmałżonka.

Grzech nr 5

Wyprowadzenie się z domu bez dzieci.

Rozumiem, że mieszkanie skonfliktowanych małżonków pod jednym dachem, szczególnie gdy spór eskaluje na tle trudnego rozwodu, jest nie do zniesienia. Kiedy jeszcze nakłada się na to przemoc ze strony jednego z małżonków wobec drugiego, instynkt samozachowawczy każe uciekać. I jest to zdrowy odruch, pod warunkiem, że uciekniesz razem z dziećmi – o ile to ty jesteś dla nich tzw. rodzicem pierwszoplanowym, czyli tym, który w zasadniczym zakresie czuwa nad ich sprawami.

Jeśli tak się nie stanie, czyli opuścisz mieszkanie samotnie, najprawdopodobniej sąd w wyroku rozwodowym ustali, że dzieci mają mieszkać na stałe z tym z rodziców, z którym zostały w dotychczasowym miejscu zamieszkania. Pozostawienie dzieci, szczególnie z rodzicem mającym skłonność do stosowania przemocy, będzie też źle postrzegane przez sąd – może spowodować ograniczenie władzy rodzicielskiej temu z rodziców, który nie zadbał należycie o dobro potomstwa.

Grzech nr 6

Upieranie się przy rozwodzie z orzekaniem o winie w sytuacji, gdy jedynym jego uzasadnieniem jest źle rozumiana satysfakcja moralna, a gdy są dzieci – nieumiejętność rozdzielenia spraw małżeńskich od rodzicielskich.

Błędem w rozwodzie mogą być nie tylko pochopne, nieprzemyślane decyzje – pozbawione zdrowego rozsądku „odpuszczanie” dla świętego spokoju, które będzie kłaść się cieniem przez kolejne lata. Ślepą ulicą jest też przekonanie, że w rozwodzie najważniejsze jest ferowanie własnych racji, rozliczanie wzajemnych rachunków krzywd, a nie umiejętność ustalenia i zrealizowania satysfakcjonującego kompromisu, z uwzględnieniem rodziny jako jednolitego ekosystemu.

Konfliktowy rozwód rośnie jak na drożdżach, eskaluje – a w konsekwencji nie dotyczy już tylko dwojga rozwodzących się małżonków, ale jak trąd infekuje cały system rodzinny, z dziećmi stron na czele. I nawet jeśli w wyroku rozwodowym sąd przyzna Ci rację, że winnym rozpadu małżeństwa jest wyłącznie ten drugi – wychodzisz z takiego procesu potrzaskany, z poczuciem zmarnowania kilku lat życia, często z fiolką antydepresantów w zanadrzu. Czy nie lepiej zamknąć trudny rozdział życia szybko i zdecydowanie, by zacząć nowy etap z czystą kartą i dobrą energią? Oczywiście to wszystko przy założeniu, że ugoda tak, ale nie na każdych warunkach.

Grzech nr 7

Oddzielenie rozwodu od kwestii majątkowych.

Ludzie czasami myślą, mówią i robią tak: „Byle dostać rozwój jak najszybciej, byle był on jak najbardziej bezbolesny, a podział majątku kiedyś się zrobi” – nic bardziej mylnego. Z reguły im dłuższy staż małżeński, tym większy jest wspólny majątek pary. Często nakładają się na to dodatkowe komplikacje – a to rodzice jednego z małżonków dali darowiznę gotówkową na zakup mieszkania, a to drugie zainwestowane we wspólny majątek oszczędności sprzed małżeństwa etc.

Przy okazji rozwodu warto te wszystkie kwestie rozstrzygnąć, by wyrok rozwiązujący małżeństwo (ewentualnie akt notarialny dzielący małżonków wspólnym majątkiem) kompleksowo „załatwiał” wszystkie sprawy między małżonkami. Pamiętaj, pewnych argumentów, np. dotyczących winy za rozkład pożycia, nie będziesz mógł podnosić później, na etapie sprawy o podział majątku. Dążenie zatem do rozwodu bez uwzględnienia kwestii majątkowych (gdy, rzecz jasna, jest co dzielić) to kardynalny błąd: strategiczny (bo w ten sposób możesz wytracić niektóre ważne argumenty), finansowy (bo może to oznaczać dla Ciebie realną stratę majątkową, a w razie konieczności prowadzenia odrębnej sprawy działowej – znaczne koszty), psychologiczny (bo zamiast zamknąć wszystkie Wasze sprawy przy okazji rozwodu, narażasz się na kilkuletni konflikt sądowy dotyczący podziału majątku).

Na zakończenie – trochę optymizmu. Pamiętaj, orzeczenie rozwodu nie zamyka wszystkich drzwi do dochodzenia swoich praw. Tylko punkt pierwszy wyroku rozwodowego, w którym sąd rozwiązuje małżeństwo przez rozwód, jest niezmienny (gdy wyrok już się uprawomocni). Pozostałe kwestie merytoryczne, będące przedmiotem rozstrzygnięcia sądu rozwodowego – dotyczące alimentów na dzieci bądź współmałżonka, kontaktów z dziećmi, władzy rodzicielskiej, miejsca zamieszkania dziecka – mogą być potem regulowane. Co jednak ważne, będzie działo się to odmiennie niż w wyroku rozwodowym – przed sądem rejonowym.

rozwód czy separacja okładka

 

Więcej dowiesz się z książki autorki artykułu, Joanny Hetman-Krajewskiej
Rozwód czy separacja? Poradnik praktyczny

Portal Współczesna Rodzina jest patronem medialnym książki!

Nasi czytelnicy i czytelniczki mają szansę na wyjątkowy rabat 20% na tę publikację w księgarni Profinfo – aby skorzystać ze zniżki, wystarczy w formularzu zamówienia wpisać kod: rodzina20

Joanna Hetman-Krajewska

Joanna Hetman-Krajewska – adwokat i radca prawny w Kancelarii Prawniczej PATRIMONIUM w Warszawie; wykonuje zawód od 2003 r.; specjalizuje się w prawie rodzinnym i prawie autorskim. Ukończyła Studium Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie prowadzone przez Stowarzyszenie Niebieska Linia. Prowadziła wiele spotkań z kobietami na tematy prawne związane z funkcjonowaniem rodziny, m.in. w Centrum Praw Kobiet. Autorka licznych tekstów poradniczych na temat prawa rodzinnego, a także książki „Rozwód czy separacja. Poradnik praktyczny” (Wolters Kluwer, 2020).

 

 

Zobacz też: „Chcę się rozwieść!” – rozwód czy separacja? [EKSPERTKA]

Redakcja

Portal o rodzinie.

Naukowcy zbadali, dlaczego jesteśmy leniwi. Będziecie zaskoczeni!

lenistwo dlaczego jesteśmy leniwi badanie naukowcy wyniki
Fot.: Pixabay.com

Nowe badanie przeprowadzone przez Otago Business School w Nowej Zelandii wykazało, że ludzie szybciej załatwiają sprawy, gdy nie mają określonego terminu. Jak to możliwe? 

Profesor Stephen Knowles i jego zespół byli ciekawi sposobów, które pomogłyby organizacjom charytatywnym skuteczniej zbierać pieniądze. Naukowcy opracowali studium i zaprosili uczestników do wypełnienia ankiety online. Gdy uczestnicy zakończyli ankietę, darowizna została przekazana na cele charytatywne. Jedna grupa ankietowanych miała tydzień na wykonanie zadania. Inna miał miesiąc. Trzecia, brak terminu na zakończenie ankiety. Wyniki, ukazujące psychologię działania, okazały się zaskakujące.  

Terminy nie pomagają w terminowości?  

Co znamienne, grupa z miesiącem czasu na ankietę miała najniższy współczynnik odpowiedzi. Grupa z tygodniowym terminem przyniosła wiele odpowiedzi. Ale to grupa, która nie miała żadnego terminu, prześcignęła wszystkich innych. Wydaje się to sprzeczne z intuicją, ale jeśli chcesz, aby inni pomogli lub coś zrobili, najlepiej nie wyznaczać terminu. Termin jednego miesiąca usunął „pilność działania”. Może to spowodować, że ludzie zwlekają, całkowicie zapominają o zadaniu lub postrzegają je jako niepilne, a zatem niepotrzebne.  

Prokrastynatorzy — około jedna czwarta z nas — znają wartość zadania, takiego jak wypełnienie ankiety, aby zebrać pieniądze na cele charytatywne. Nie zaczynają go nie dlatego, że im nie zależy, ale dlatego, że brakuje nam pewności siebie i motywacji. Zadanie, które postrzegamy jako trudne, może również skłonić nas do odwlekania, ponieważ nie jesteśmy pewni, czy potrafimy je wykonać. Jeśli masz awersję do zadania – tj. składanie prania, pisanie raportu technicznego – rozpraszanie uwagi lub brak motywacji, zazwyczaj je odłożysz. 

Bazując na wynikach, Knowles twierdzi, że jeśli nie określono terminu, ludzie mają tendencję do zakładania, że termin i tak jest bliski i szybciej wskakują na zadanie. 

Zobacz też: Korzystanie z mediów społecznościowych napędzane jest schematem „uczenia się z nagrodami”

Małe sukcesy podnoszą motywację  

Gdy nie ma terminu, czujemy mniejszą presję, ponieważ wiemy, że nie trzeba zadania robić od razu. W ten sposób potrafimy szybciej się zmobilizować. To zaś tworzy pewien rozmach w następny dzień. W subtelny sposób czujemy, że ta lista rzeczy do zrobienia bez terminu pomaga poczynić postępy. Z kolei małe wygrane, zgodnie z definicją Teresy Amabile, podnoszą motywację i sprawiają, że czujemy się mniej przytłoczeni.  

Brak presji czasu pozytywnie oddziałuje na naszą motywację również dzięki wzrostowi zaufania, jaki następuje między zleceniodawcą a zleceniobiorcą. Warto więc wziąć pod uwagę te czynniki planując rozdział pracy.  

Źródło: Psychology Today  

Zobacz też: Kiedy powinniśmy dać dziecku pierwszy smartfon?

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

10 rodzinnych sposobów na przedświąteczny stres

święta mikołaj prezent stres choinka boże narodzenie
fot. 123rf.com

Święta przywołują w nas miłe wspomnienia. Rodzinne przygotowania, czas spędzony w gronie najbliższych, smaczne potrawy i przepiękny zapach choinki. Jednak przeprowadzone badania dowodzą, że przygotowania do świąt dla wielu są stresujące. Jak dobrze przygotować się do okresu okołoświątecznego i na co zwrócić szczególną uwagę?

Okazuje się, że jest kilka rzeczy, które możemy zrobić, by lepiej poradzić sobie z przedświątecznym stresem. I choć wiele z nich wydaje się oczywistych, to często o nich zapominamy.

  1. Pośpiech nie wpływa na nas pozytywnie. Zarówno dzieci jak i dorośli, rzadko kiedy dobrze sobie radzą żyjąc w pośpiechu. Pojawiają się nerwy, stres, poirytowanie. Dlatego, o ile to możliwe, rób wszystko w swoim własnym tempie. Jeśli nie nadążasz, poproś o pomoc najbliższych.
  2. W tym jakże magicznym okołoświątecznym czasie, postaraj się wyciszyć. Święta nie są dobrym momentem na kłótnie z mężem czy dziećmi. Jeśli mimo wszystko zachowanie twojego dziecka cię denerwuje, porozmawiaj z nim na spokojnie.
  3. Zakupy w przepełnionych centrach handlowych, gdzie trwa nieustanna walka o prezenty czy dekoracje świąteczne, nie są niczym przyjemny. Jeśli istnieje tylko taka możliwość, zrób zakupy online.
  4. Niestety, z powodu pandemii, spotkania z bliskimi nie zawsze będą możliwe. Choć brak najbliższej rodziny przy wigilijnym stole dla wielu jest bardzo bolesnym przeżyciem, postaraj się znaleźć możliwie najlepsze wyjście z tej sytuacji. Zaplanuj wirtualne spotkanie!
  5. Święta to czas wydatków, na które nie wszyscy mogą sobie pozwolić. Dlatego zamiast każdemu domownikowi kupować prezent pod choinkę, zróbcie losowanie. Tylko jeden prezent dla każdego członka rodziny. Nie zapominajcie, że czas spędzony razem, wspólne rozmowy i granie w planszówki jest najpiękniejszym świątecznym prezentem jaki możecie sobie podarować.
  6. Nie zawsze przy wigilijnym stole udaje się zasiąść całej rodzinie. Przed chorobą czy śmiercią nie da się ustrzec. Jednak nie zapomnij o najbliższych, których już nie ma. Powspominajcie, obejrzyjcie zdjęcia, poopowiadajcie dzieciom różne historie.
  7. Święta nie muszą być perfekcyjne, a rodzinne. Wyznaczenie zbyt wysokich standardów jest powodem zdenerwowania i rozdrażnienia.
  8. Dla wielu osób święta są bardzo stresujące, zwłaszcza, gdy przypominają sobie niedociągnięcia z ubiegłego roku. Choć bolesnych wspomnień nie da się wymazać to rozpamiętywanie żalu i niepowodzeń nie jest produktywne.
  9. Mimo iż nie zawsze jest tak, jakbyśmy sobie życzyli, bo każdy rok to zarówno wzloty jak i upadki, doceń to co masz. Bądź wdzięczny za zdrowie i za najbliższych, którzy zawsze są blisko nas.
  10. Bądź świadomy pogłębiającego się cierpienia psychicznego. Zewsząd słyszymy, że powinniśmy być szczęśliwi. Przesłanie to może sprawić, że osoby cierpiące na zaburzenia psychiczne będą cierpieć jeszcze bardziej. Zadbaj o zdrowie swoich najbliższych, pomóż im, jeśli tego potrzebują.

Inspiracja: Psychology Today

Zobacz też: Jak zorganizować Święta Bożego Narodzenia i nie zwariować? Kilka porad dla zapracowanego rodzica

Jak rozmawiać z dziećmi o “Squid Game” i innych drastycznych filmach?

squid game serial netflix show dziecki dziecko szkoła

“Squid Game” Netflixa pobił wszelkie rekordy popularności. Koreański serial o śmiertelnej grze zdobył serca widzów na całym świecie. Niestety, mimo iż serial jest dozwolony od 16 roku życia, ogląda go sporo dzieci. Problemem są zachowania przenoszone z ekranu do życia realnego. 

W hiszpańskich i brytyjskich szkołach uczniowie masowo naśladują zachowania bohaterów serialu „Squid Game”. To wyjątkowo brutalny obraz, gdzie pojawia się mnóstwo scen przemocy oraz pogardy. Szkoły uczulają rodziców, by kontrolowali, co oglądają ich pociechy. W październiku w jednej z belgijskich szkół w Erquelinnes doszło do pobicia uczniów. Mieli się oni wcielać w rolę „przegranych” z serialu. Również w Polsce pojawiają się w mediach społecznościowych wyzwania, które zachęcają dzieci do ryzykownych zachowań.

“Squid Game” to Gra na emocjach

Scenarzyści i producenci serialu i podobnych dzieł umiejętnie grają na naszych emocjach. Gdy tylko widz przywiąże się do postaci, jej głowa zostaje oderwana lub jego ciało roztrzaskane na kawałki. W treść wplecione są obrazy przemocy seksualnej, zaś statecznym celem jest zdobycie pieniędzy. Nie jest to raczej obraz życia, który chcielibyśmy pokazać swoim dzieciom. Jak jednak rozmawiać z nimi o tym, co widzą w brutalnym serialu?

Przede wszystkim nie należy karać dziecka ani oceniać. W ten sposób serial stanie się owocem zakazanym w kierunku, którego warto kierować swoje myśli. Przede wszystkim należy dowiedzieć się, dlaczego nasza pociecha sięgnęła po ten program i jak się z tym czuje. Możemy pytać dziecka: Jak się czułeś, kiedy to się skończyło? Czy miałeś złe sny? Lubisz oglądać brutalne lub przerażające programy? Czy możesz mi wytłumaczyć dlaczego?

Zobacz też: Netflix z nową animacją kultowej bajki! Czego mogą nauczyć nas Kajko i Kokosz?

Wykorzystaj ciekawość dziecka

Gdy nasze dziecko obejrzy “zakazany” program, nie warto dramatyzować z tego powodu. Sytuacja tego typu może być okazją do przekazania dziecku ważnych wartości. Gra Squid pokazuje, jak łatwo jest uzależnić się od hazardu, picia lub innych ryzykownych zajęć. Wykorzystaj ten czas i ciekawość swojego dziecka, aby porozmawiać o tym, co zrobić, jeśli znajdzie się w trudnej sytuacji życiowej.

Pomóż dziecku znaleźć słowa, aby omówić to, co widziało i co czuje. Prawdopodobnie było świadkiem bardziej intensywnej przemocy i zdrady w serialu, a nie jest do tego przyzwyczajone. Warto w tym momencie wyjaśnić dziecku rolę filmu jako dzieła sztuki i jego symbolizmu.

Źródło: Psychology Today

Zobacz też: Korzystanie z mediów społecznościowych napędzane jest schematem „uczenia się z nagrodami”

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Czy bycie najlepszym przyjacielem swojego dziecka jest dobrym pomysłem?

przyjaciel przyjaciółka mama tata rodzic relacja przyjaźń dziecko psychologia
fot. 123rf.com

Wielu rodziców chciałoby być najlepszym przyjacielem swojego dziecka, takim na dobre i na złe. Jednak czy zatarcie pewnych granic i nadmierne i zbyt szczegółowe opowiadanie dziecku o swoim życiu prywatnym i zawodowym jest dobrym pomysłem?

Ian Pierpoint, z firmy zajmującej się badaniami rynku, przeprowadził ankietę wśród 1000 rodziców, którzy mieszkali z dziećmi w wieku od 12 do 30 lat oraz wśród innych 500 dzieci w tym samym przedziale wiekowym w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Kanadzie.

Czego dowodzi przeprowadzona ankieta?

Ankieta wykazała m.in, że:

  • 43 procent rodziców twierdzi, że chce być najlepszym przyjacielem swojego dziecka;
  • 40 procent kupiłoby swoim dzieciom wszystko, czego chcą, gdyby tylko mogli;
  • 47 procent nastolatków twierdzi, że zamierza zostać w domu tak długo, jak to możliwe;
  • 65 procent nastolatków uważa, że ​​ich rodzice „starają się być przyjacielem”;
  • 40 procent nastolatków stwierdziło, że wychowałoby swoje dzieci inaczej.

Rodzic, będący najlepszym przyjacielem „nie podaje zasad i nie mówi, co robić” – mówi Pierpoint.

Nie zapominajmy, że role rodziców i przyjaciół znacznie się od siebie różnią, być może są nawet sprzeczne. Oxford English Dictionary definiuje rodzica jako „osobę, która zajmuje stanowisko lub pełni funkcje rodzica – obrońca, opiekun”. Rodzice powinni być wzorem do naśladowania, muszą uczyć i być mentorami. Z kolei przyjaciele są na tym samym poziomie, mają jednakową władzę, podczas gdy rodzice powinni mieć większą władzę niż ich dzieci.

Zobacz też: Jak być super tatą?

Co się dzieje, gdy rodzic omawia z dzieckiem delikatne kwestie?

Naukowcy postanowili zbadać relacje pomiędzy matką po rozwodzie a jej dorastającą córką oraz wpływ dzielenia się poufnymi informacjami. Okazało się, że szczegółowe opowiadanie o problemach finansowych, problemach z byłym mężem, o wzlotach i upadkach w pracy i innych problemach osobistych, wiązało się z większym niepokojem psychicznym córki, ale nie z większym poczuciem bliskości matki i córki. Jak się okazuje, zatarcie pewnych granic i zbyt bliskie spoufalanie się z dziećmi może przynieść odwrotny skutek od zamierzonego.

Cenne wskazówki

  • Bądź przyjazny dla swoich dzieci, ale nie staraj się być ich najlepszym przyjacielem.
  • Ustal granice i omów je ze swoimi dziećmi.
  • Egzekwuj ustalone przez zasady.
  • Rozwijaj relacje pomiędzy dorosłymi i pośród nich szukaj przyjaciół.

Źródło: Psychology Today

Zobacz też: Kiedy powinniśmy dać dziecku pierwszy smartfon?