Przejdź do treści

7 rzeczy, których nie wiesz o Islandii. Dlaczego warto pojechać z dzieckiem?

Islandia
Większość mieszkańców wyspy wierzy w istnienie „ukrytych ludzi” – fot. Pixabay

Skandynawia zawsze była bliska mojemu sercu. A szczególnie od 9 lat, od czasu mojego pobytu na wymianie studenckiej w Norwegii, w małym mieście za kołem podbiegunowym Bodø. Na tzw. Erasmusie przeżyłam najwspanialszy okres studiów, i chyba nie będzie przesadą, gdy napiszę – przygodę życia. Tęsknie do tego beztroskiego okresu, szczególnie teraz, podczas wczesnego macierzyństwa. Dlatego, gdy pojawiła się okazja wyjazdu na Islandię, od razu powiedziałam TAK.

Pierwsze wrażenie

Pojechaliśmy, oczywiście, razem z córeczką. Islandia to bardzo prorodzinny kraj i widać to od razu, tj. od lądowania na lotnisku w Reykjaviku. Zaraz po wyjściu z samolotu, przy wejściu na terminal stoją wózki dziecięce, także nie trzeba dźwigać słodkiego ciężaru przez kolejne kilkanaście minut do odbioru bagażu. Na mieście tak samo – Zapomniałeś wózka? Nie ma problemu! Już na ciebie czeka w pobliskiej Galerii Handlowej oraz w Ikei. Nawet nie musisz dawać w zastaw monety.

Inną rzeczą, która zadziwia i zachwyca podczas przylotu jest to, że ląduje się na błękitnym dywanie kwiatów, a przynajmniej tak to wygląda z góry. Te kwiaty to łubin alaskański, który jest tu uważany za chwast. W latach 70. XX wieku został sprowadzony z Ameryki Północnej w celu zapobiegania erozji gleby i… wymknął się spod kontroli, teraz rośnie absolutnie wszędzie.

Zobacz też: Podróże z niemowlakiem. „Pierwszy raz wyjechaliśmy, gdy córeczka miała 2 miesiące”

Pracujące dzieci

Kolejne zaskoczenie spotkało mnie podczas wizyty w lokalnej „Biedronce” z różową świnką w logo. Poraziła mnie wysokość rachunku, ale na to akurat byłam przygotowana. Otóż za kasą siedział chłopiec, na oko 12-letni i ochoczo skanował zakupy.

Jeden z najbogatszych krajów na świecie i niewolnicza praca dzieci?! Jak to? – pytałam zdziwiona mieszkających tam Polaków. Okazało się, że w Islandii jest całkowicie normalne i legalne, że młodzież już od 13 roku życia dorabia sobie po szkole. Dodatkowo ich praca nie jest opodatkowana, dzięki czemu otrzymują atrakcyjne stawki i często na 18. urodziny kupują sobie nowe Mercedesy. Sami, nie w prezencie od zapracowanych rodziców.

Także na Islandii jest naprawdę możliwe, aby skończyć szkołę i mieć 10 lat doświadczenia zawodowego.

Elfy tak, psy nie

Innym dowodem na to, że Islandia jest krajem nie z tej bajki są ELFY. Większość mieszkańców wyspy wierzy w istnienie „ukrytych ludzi”(a przynajmniej dopuszcza prawdopodobieństwo ich istnienia). A co poniektórzy nawet twierdzą, że widzieli je na własne oczy, i to nie podczas seansu Władcy Pierścieni. Co ciekawe wcale nie kłóci się to z wiarą chrześcijańską – zgodnie z legendą elfy to dzieci Adama i Ewy, których istnienie ukryli przed Bogiem, bo nie zdążyli ich wykąpać… Odtąd elfy żyją w ukryciu, co nie przeszkadza im w posiadaniu potężnego lobby, które potrafi nawet zablokować budowę drogi na Islandii.

Także elfy istnieją, ale takie pospolite istoty jak PSY nie mają prawa do życia w stolicy. W Reykjaviku psy były oficjalnie zabronione przez wiele lat. Pies jest traktowany jak zwierzę gospodarskie, na równi z owcą czy krową, a po co takie trzymać w mieście? Dopiero w 2006 roku zakaz został zniesiony i psa można mieć, ale najpierw trzeba zapłacić podatek od niego i uzyskać pisemną zgodę wszystkich sąsiadów. Nie wspominając o regularnych badaniach, szczepieniach i obowiązkowym sprzątaniu po pupilu.

Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło – z racji braku naturalnego wroga miastem rządzą koty! Mnie, zdeklarowanej kociarze, taki układ pasuje.

Zobacz też: Dzień, który zmienił moje życie – dobre pomysły Mam

Coca Cola i Prince Polo

Islandia jest krajem dziwnych rekordów. Pije się tu najwięcej Coca-Coli na głowę na świecie. Być może jest to zasługa krystalicznie czystej wody z lodowca, z której jest tu produkowana. Ja jednak podejrzewam, że może mieć to związek z pioruńsko drogim i mało dostępnym alkoholem. Jakieś używki muszą przecież być! Fakt faktem, że i ja podczas pobytu na wyspie wypijałam codziennie pół litra… Coca Coli oczywiście.

Islandia bije rekordy również w czytelnictwie. Islandczycy kochają czytać, a książka to tradycyjny prezent na Gwiazdkę. Co więcej, co 10 Islandczyk jest także autorem, także jeżeli spotkasz kogoś kto aktualne nie czyta, to z dużym prawdopodobieństwem właśnie coś pisze.

Brzmi fascynująco? Dla mnie tak. A to dopiero początek, zaledwie kilka ciekawostek. Mogłabym jeszcze długo opowiadać o tym np. że na Islandii nie ma McDonalds’a, a ulubioną słodką przekąską jest polski batonik Prince Polo. Ale po co? Warto pojechać i przekonać się samemu, do czego gorąco namawiam każdego.

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat przepracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, podczas urlopu macierzyńskiego rozpoczęła przygodę z dziennikarstwem i social mediami.

Polsat Box Go zamiast Ipli i Cyfrowego Polsatu – co się zmieniło?

Polsat Box Go

Polsat Box, który z początkiem września zastąpił Cyfrowy Polsat, to marka, która zapewnia klientom bogaty wybór nawet 150 kanałów TV w 3 technologiach: satelitarnej, kablowej IPTV oraz internetowej OTT, a także swobodny dostęp do różnorodnych treści VOD – sportowych, filmowych, serialowych, rozrywkowych, informacyjnych i dla dzieci. Są różne źródła, jest wygodniej i powstała lepsza nawigacja. 

Platforma dostępna jest w 3 wygodnych pakietach podstawowych (od 20 zł miesięcznie) oraz premium – sportowych, filmowych i dla dzieci. Każdy i wszędzie może wybrać swoje treści oraz to, kiedy, gdzie, z kim i w jaki sposób będzie z nich korzystał – zgodnie z nowym hasłem Grupy Polsat Plus „Wybierz swoje wszystko”. 

Przedpremierowe filmy i seriale 

Miłośnicy produkcji Telewizji Polsat znajdą w serwisie Polsat Box Go (wcześniej Ipla) przedpremierowe odcinki popularnych seriali oraz programów stacji. W pakiecie Polsat Box Go Premium można już zobaczyć, bez reklam i przed emisją w telewizji, nowy serial „Kuchnia” oraz nowe odcinki znanych i lubianych pozycji: „Przyjaciółki”, „Komisarz Mama”, „Pierwsza Miłość”, „Gliniarze”, „Policjantki i policjanci”, „Sprawiedliwi – wydział kryminalny”, „Święty”, a także programu „Nasz nowy dom”.  

Zobacz też: HBO Max – kiedy premiera? Jakie nowości? Czy Netflix straci pozycję?

Ponadto w pakiecie Polsat Box Go Premium można oglądać nową produkcję „Family Food Fight. Pojedynek na smaki” oraz nowe odcinki popularnych programów rozrywkowych: „Love Island. Wyspa Miłości”, „Ninja Warrior Polska”, „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”, które są udostępniane w serwisie zaraz po emisji na antenie Polsatu. 

W pakiecie Polsat Box Go Premium można już zobaczyć premierowe odcinki najnowszego serialu komediowego z jesiennej ramówki Telewizji Polsat – „Kuchnia” z Tomaszem Karolakiem i Martą Żmudą-Trzebiatowską w rolach głównych. Kolejne odcinki pojawią się w Polsat Box Go co sobotę, na tydzień przed premierą telewizyjną. 

Serial opowiada historię życiowych i zawodowych perypetii grupy kucharzy renomowanej restauracji, specjalizującej się w kuchni francuskiej. Młody bohater serialu, początkujący kucharz Maks (Patryk Cebulski), to mistrz wpadek powodujących nieoczekiwane konsekwencje. W połączeniu z humorystycznymi dialogami, szczyptą miłości i aromatami francuskich potraw to pozycja, która z pewnością zainteresuje niejednego widza. Za reżyserię i scenariusz odpowiada Okił Khamidov. 

Polsat Box Go to również dostępne przed premierą telewizyjną popularne i lubiane seriale znane z anteny stacji TV4. 

Źródło: https://grupapolsatplus.pl/

Zobacz też: Czy powinniśmy martwić się tym, co pies widzi na ekranie telewizora?

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Aplikacje na smartfony pomagają w aktywności fizycznej

Nowe badania pokazują, że aktywność fizyczną młodych ludzi można poprawić dzięki dobrze zaprojektowanym i realizowanym rozwiązaniom internetowym. Wśród nich wymieniono „gry treningowe” i aplikacje na smartfony. 

Zgodnie z badaniem przeglądowym przeprowadzonym na Uniwersytecie w Birmingham, dzieci i młodzież na lekcjach wychowania fizycznego pozytywnie zareagowały na wykorzystanie gier treningowych. Mały one zapewnić lekcje aktywności fizycznej poprzez gry lub spersonalizowane zajęcia. Zmiany obejmowały wzrost poziomu aktywności fizycznej, ale także poprawę emocji, postaw i motywacji do aktywności fizycznej. 

Pionierskie badania 

Badanie, opublikowane w Physical Education and Sport Pedagogy jest jednym z pierwszych, które bada nie tylko wpływ aplikacji na zachowania fizyczne w nieklinicznych grupach młodych ludzi. Dodatkowo zmierzono także wpływ mediów cyfrowych na wiedzę o aktywności fizycznej, rozwój społeczny i poprawę zdrowia psychicznego.  

Zobacz też: Tęczowe igrzyska – coraz więcej sportowców wychodzi z cienia

Autorzy przeanalizowali 26 badań dotyczących aplikacji do aktywności fizycznej. Znaleźli trzy główne mechanizmy w działaniu: grywalizację, w której uczestnicy przechodzą przez różne poziomy osiągnięć; personalizacja, w której uczestnicy otrzymywali dostosowane informacje zwrotne i nagrody na podstawie postępów; oraz informacje, w których uczestnicy otrzymali materiały edukacyjne lub wskazówki zachęcające do zmiany zachowania. 

Badacze stwierdzili, że większość badanych (70%) wykazała wzrost i/lub poprawę wyników związanych z aktywnością fizyczną. Skorzystali zwłaszcza uczniowie w wieku szkolnym, którzy uczestniczyli w lekcjach wychowania fizycznego. 

Główna autorka, dr Victoria Goodyear z Wydziału Sportu, Ćwiczeń i Rehabilitacji Uniwersytetu w Birmingham, wyjaśnia: „Znaleźliśmy przekonujące dowody na to, że nauczyciele WF mogą wykorzystywać naukę online do zwiększania pozytywnych  postaw i uczestnictwa w aktywności fizycznej wśród młodych ludzi. Istnieje realna szansa by poprawiać zdrowie poprzez skuteczne możliwości ćwiczeń online. Dzięki nim dzieci mają także okazję do zakorzenienia pozytywnego podejścia do ćwiczeń oraz gier”. 

Źródło: https://www.sciencedaily.com/  

Zobacz też: Ponad 1/3 młodych z uzależnieniem od smartfonów – jakie mogą być konsekwencje?

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Rodziny bez granic – Polacy solidaryzują się z uwięzionymi na granicy

na granicy z Białorusią
fot. Fundacja Ocalenie – fot. Fundacja Ocalenie

Trwa kryzys migracyjny na granicy Polski z Białorusią. Organizacja broniące praw człowieka apelują o humanitaryzm w stosunku do migrantów z państw azjatyckich. Powstała również inicjatywa Rodziny bez granic.

Kryzys wywołany przez Aleksandra Łukaszenkę trwa i nie zanosi się by miał szybko skończyć. Białoruski polityk bezwzględnie wykorzystuje cywilów do swych destabilizacyjnych planów. Państwa takie jak Polska, Litwa czy Łotwa muszą stanąć przed dylematem moralnym: w jaki sposób zabezpieczyć granicę oraz co zrobić z ludźmi, którzy koczują na granicy. Zdaniem organizacji humanitarnych nasz rząd nie zdaje tego egzaminu. Teraz wielu przeciwników stanu wyjątkowego i obecnej polityki migracyjnej połączyło siły zakładając grupę „Rodziny bez granic.” Ma ona pomóc koordynować pomoc dla ludzi uwięzionych na granicy.
Zobacz też: Kryzys na granicy z Białorusią. Węzeł gordyjski się zacieśnia

Apel do sumień polityków

Twórcy inicjatywy opublikowali w internecie apel. Aktywiści piszą w nim: Jako matki, jako rodziny, jako ludzie zwracamy się ponad politycznymi podziałami do matek, rodzin i osób, które mają wpływ na decyzje dotyczące granicy wschodniej. Wszyscy doskonale wiemy, jak pomóc choremu, głodnemu, zziębniętemu, przestraszonemu dziecku. Nie możemy pozwolić na to, żeby w naszym kraju dzieci były wywożone na śmierć do lasu. Wykonajcie dziś, zaraz jeden telefon do kogoś, kogo znacie, a kto może sprawić, że te dzieci nie umrą. To bardzo proste: od wielu godzin nie dostały nic do jedzenia, trzeba działać natychmiast.

Początkowo była to grupa rodziców, założona przez Piotra i Laurę, którzy napisali: „Nie możemy już wytrzymać bezczynności”. Grupa jest otwarta i zrzesza ludzi z całej Polski, którzy chcą wyrazić swój sprzeciw wobec sytuacji na granicy. Nie trzeba być rodzicem, aby stać się jej członkiem/członkinią. Obecnie do grupy dołączyło ponad sześć tysięcy osób i tworzą się liczne inicjatywy lokalne m.in. we Wrocławiu, Olsztynie, Krakowie, Szczecinie.

Protesty pod siedzibami Straży Granicznej

Pierwszą inicjatywą grupy jest rodzinny protest pod siedzibami Straży Granicznej w całej Polsce, który rozpoczął się 1 października. Polega on na tym, że podczas codziennych, popołudniowych „dyżurów” dzieci wraz z rodzicami rysują kredą na chodnikach rysunki i hasła sprzeciwiające się wydarzeniom na granicy. Jedną z inspiracji jest znaleziony w lesie rysunek domu, namalowany przez dziewczynkę, która wraz z rodziną przekroczyła granice i zniknęła. Nikt nie wie, gdzie teraz się znajduje.

źródło: https://rodzinybezgranic.pl/
Zobacz też: Powiedz STOP kobietobójstwu! Mocna kampania społeczna Centrum Praw Kobiet

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Aborcja karana jak zabójstwo? Do Sejmu trafił projekt

aborcja sejm
fot. sejm.gov.pl

Fundacja Pro – prawo do życia złożyła w Sejmie obywatelski projekt zaostrzenia tzw. Ustawy antyaborcyjnej. Karą za nielegalne spędzenie płodu ma być skazanie za morderstwo.  

Aborcja to w Polsce gorący temat. Politycy przyzwyczaili nas do “grzania” nim, gdy trzeba wywołać podział. Ostatnie starcie skończyło się Strajkiem Kobiet i wielotygodniowymi manifestacjami. Najnowszy, związany z ruchami kościelnymi, projekt domaga się drakońskiego zaostrzenia prawa.  

Stop aborcji  

Inicjatywa Pro-prawo do życia nie jest pierwszą złożoną przez jej aktywistów. Fundacja kilkukrotnie składała w sejmie podpisy pod projektami obywatelskich inicjatyw ustawodawczych, których celem było ograniczenie lub zakazanie wykonywania aborcji w Polsce. Sprzeciw wyrażają również do uniemożliwienia wprowadzania do polskich szkół edukacji seksualnej według standardów WHO. Fundacja jest też znana z wystaw z drastycznymi zdjęciami oraz zakłócania spotkań środowisk LBGTQ.  

Na Facebookowym profilu inicjatywy czytamy: “Przez kilka miesięcy zbieraliśmy podpisy na ulicach polskich miast. Już w środę 22 września zanosimy je do Sejmu. Celem projektu “Stop aborcji” jest zapewnienie każdemu człowiekowi prawa do życia. Chcemy chronić życie dzieci przed narodzeniem w takim samym stopniu i w taki sam sposób, jak chronione jest życie wszystkich innych ludzi! W ostatnich latach na sile przybrała przestępczość aborcyjna. Aby skutecznie z nią walczyć potrzebna jest zmiana prawa na takie, które sprawi, że zabijanie dzieci będzie karane. Zabijanie nie może być bezkarne!”  

Projekt zakłada karanie za aborcję wszystkich zaangażowanych w zabieg: osobę przeprowadzającą aborcję, pomocników/pomocniczki i osobę przerywająca ciążę. Nie ma też możliwości przerwania ciąży ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia matki. 

Zobacz też: Powiedz STOP kobietobójstwu! Mocna kampania społeczna Centrum Praw Kobiet

Polska jak Nikaragua? 

Jeśli projekt wszedłby w życie, Polska miałaby jedno z najsurowszych praw aborcyjnych na świecie. Znalazłaby się w gronie takich krajów, jak Salwador, Honduras, Nikaragua i Dominikana.  

Z pewnością takie rozwiązanie naraziło by Polskę na konflikty wewnątrz Unii Europejskiej. Czerwcowa rezolucja Parlamentu Europejskiego wzywała bowiem kraje UE do uznania, że “każde ograniczenie dostępu do antykoncepcji, leczenia bezpłodności, opieki położniczej i aborcji „stanowi naruszenie praw człowieka” i wzywa kraje do „potępienia wszelkich prób ograniczenia dostępu” do tych usług. 

Z pewnością też zaostrzenie prawa w takim zakresie spowodowałoby konflikty wewnątrz kraju, bardzo prawdopodobne byłyby masowe protesty. Partia rządząca, która w swej propagandzie ustawia się jako antyaborcyjna, musiałaby również opowiedzieć się za jednym rozwiązaniem podczas ewentualnego głosowania. Dlatego najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem będzie trzymanie projektu ustawy w “zamrażarce” marszałek Elżbiety Witek.  

Zobacz też: Kryzys na granicy z Białorusią. Węzeł gordyjski się zacieśnia

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.