Przejdź do treści

Bezsenność vs koronawirus – jak spać spokojnie w czasach pandemii?

bezsenność
fot: Roman Samborskyi / 123RF

Przez koronawirusa nasze codzienne życie stało się dużo trudniejsze. Wiele osób ma problem nie tylko z wychodzeniem na świeże powietrze, ale też zasypianiem, co – niestety – może negatywnie wpływać na odporność organizmu.

Bezpośrednim źródłem kłopotów z zasypianiem jest stres. Trzeba przyznać – konieczność siedzenia w domu i ograniczenia kontaktów międzyludzkich negatywnie odbija się na samopoczuciu. Do tego dochodzi narastający niepokój o własne zdrowie. Okazuje się, że dbać o nie możemy nie tylko zakładając obowiązkowe już maseczki, ale także wysypiając się, bo sen to dla organizmu czas regeneracji. Dzięki wypoczynkowi staje się silniejszy i skuteczniej zwalcza potencjalne infekcje. Na szczęście istnieje kilka prostych sposobów, dzięki którym można ograniczyć niepokój, a w konsekwencji – spać dłużej i lepiej.

Nie unikaj słońca

Jak dowodzą badania amerykańskich naukowców, w pierwszej kolejności warto „wyregulować” swój zegar biologiczny. Czynnikiem, który ma na niego bezpośredni wpływ, jest światło słoneczne. Wystawianie się na jego bezpośrednią ekspozycję pomaga w zasypianiu, bo organizm precyzyjnie „uczy się”, kiedy jest dzień, a kiedy noc. Ma ono też działanie antydepresyjne. W obecnej sytuacji nie należy tego traktować jako zachęty do spacerów. Można za to zorganizować sobie stanowisko pracy w pobliżu okna, wypoczywać na balkonie itp.

Bierz gorącą kąpiel

Wiele osób przed pójściem spać kąpie się. Naukowcy udowodnili, że to bardzo dobry pomysł nie tylko ze względów higienicznych. Ciepła woda sprzyja bowiem uwalnianiu się melatoniny, hormonu regulującemu wewnętrzny cykl dobowy. Każdy, kto zmaga się z bezsennością, prawdopodobnie słyszał o tym popularnym suplemencie diety. Zanim jednak sięgniemy po tabletki, warto wziąć… prysznic.

Pamiętaj o ćwiczeniach

Ruch dobrze wpływa na cały organizm. Wystarczy dziesięć minut zwyczajnej gimnastyki, aby ułatwić sobie zasypianie. W internecie i dedykowanych aplikacjach nie brakuje przykładowych ćwiczeń. Nawet w telewizji modne stały się programy, które pokazują, jak wykorzystać wersalkę w roli narzędzia do codziennego treningu. Potem wystarczy się na niej położyć i czekać na efekty.

Ogranicz czas przed ekranem

Zdalne kontakty niestety nie sprzyjają realizacji tego zalecenia, ale lepiej odłożyć urządzenia elektroniczne przynajmniej na dwie godziny przed snem. Dlaczego? Ekrany emitują jasne, niebieskie światło, które pobudza nasz organizm i obniża poziom melatoniny. Jeśli już musisz skorzystać ze smartfona w łóżku, sprawdź, czy w ustawieniach wyświetlacza ma funkcję „filtr niebieskiego światła” – na szczęście dość powszechną. Zawsze to pewien środek zaradczy.

Nie pij alkoholu

Niektóre osoby postrzegają alkohol jako środek do „wewnętrznej dezynfekcji”. Niestety nawet mocne trunki nie szkodzą koronawirusowi, za to swoim konsumentom – bardzo. Alkohol ułatwia szybkie zaśnięcie, ale obniża jakość samego snu, przez co moment przebudzenia nadchodzi szybciej. Picie to zatem złe rozwiązanie. Dobrymi nawykami są za to kładzenie się stale o tej samej porze i rozmowy z bliskimi. Choćby przez telefon, bo ta namiastka obecności miewa kojący wpływ na nerwy.

Na podstawie huffpost.com

Zobacz też: Kontakty rodzica z dzieckiem w czasie zarazy. Realizować czy ograniczać?

Bartosz Jaster

Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonat i badacz historii, miłośnik literatury faktu. Członek Fundacji Rozszczepowe Marzenia, niosącej pomoc dzieciom z wadami wrodzonymi.

Kot – wspaniały towarzysz dla dzieci z autyzmem. Sprawdź, co mówi ekspertka!

dzieci z autyzmem koty
fot. pixabay.com

Choć istnieje wiele badań, które potwierdzają zalety obcowania z psem przez dzieci z różnego rodzaju problemami, np. tymi emocjonalnymi, to najnowsze badanie wykazało, że koty również są warte uwagi. Ich obecność pomaga zwiększyć empatię, jednocześnie zmniejszając lęk separacyjny u dzieci z autyzmem. 

Zwierzęta  to prawdziwi przyjaciele dzieci z autyzmem

Dzieci nieneurotypowe potrzebują nie tylko fachowej opieki, ale także kontaktu ze zwierzętami, które działają na nie m.in. uspokajająco. Przeprowadzono wiele badań, które potwierdzają zalety płynące z kontaktu dzieci z autyzmem z psami.

Kiedy Gretchen Carlisle pracowała w szkole jako pielęgniarka, często kontaktowała się z uczniami, którzy w ciągu dnia przyjmowali leki lub z tymi, którzy dostawali napadu padaczki. W związku z tym Gretchen Carlisle, która pracuje teraz jako naukowiec w MU College of Veterinary Medicine, postanowiła zbadać korzyści, jakie płyną z obecności kotów przy dzieciach z autyzmem.

Co się okazało? Koty mogą pomóc zwiększyć empatię, jednocześnie zmniejszając lęk separacyjny. Odkrycia mogą mieć korzystne konsekwencje dla rodzin rozważających adopcję zwierzęcia dla swojego dziecka.

Zobacz też: Koń terapeuta – czemu nie? Okiełznaj emocje i ściągnij cugle z Karoliną Czarnecką! WYWIAD

Jak przebiegało badanie?

W badaniu uczestniczyły rodziny, w których były dzieci autystyczne w wieku od 6 do 14 lat. Rodziny zostały poddane monitoringowi po przyjęciu kota do ich domu. Wcześniej zwierzęta zostały przebadane pod kątem temperamentu, aby upewnić się, że są spokojne i dobrze pasują do danego dziecka. Rodzice zaobserwowali natychmiastową więź, jaka powstała między dzieckiem z autyzmem a ich nowym członkiem rodziny – kotem. Co więcej, wraz z upływem czasu ta więź pozostawała równie silna, a niepokój dziecka z czasem się zmniejszał.

Jak mówi Gretchen Carlisle: „Niektóre dzieci z autyzmem mogą mieć problemy sensoryczne lub być wrażliwe na głośne dźwięki, więc kot może być odpowiednim, pocieszającym zwierzakiem dla niektórych rodzin właśnie ze względu na jego uspokajającą obecność”. Badania podkreślają mnóstwo korzyści płynących z interakcji na linii człowiek-zwierzę.

„Jako była pielęgniarka pediatryczna zawsze starałam się pomagać dzieciom i nauczyłam się, że trzeba angażować rodziców, aby mogli dokonywać świadomych wyborów dla swoich dzieci. Uważam zwierzęta za sposób na poprawę samopoczucia (…)” słowa Carlisle cytuje News Medical.

Koty są nie tylko wspaniałymi kompanami dzieci z autyzmem, ich posiadanie niesie za sobą jeszcze wiele innych korzyści. Dowiesz się o nich: tutaj.

Źródło: News Medical

Zobacz też: Lalki z zespołem Downa – przepiękne i wyjątkowe

Psychologiczne konsekwencje pandemii koronawirusa wśród dzieci i młodzieży – uważajmy na najmłodszych!

COVID-19 a dzieci
fot. 123rf.com

Pandemia, która rozpoczęła się w zeszłym roku, trwa do dziś. Obecna sytuacja epidemiologiczna nadal jest trudna, a skutki lockdownu i izolacji w domu są już widoczne. COVID -19 diametralnie zmienił nasze życie, na każdej jego płaszczyźnie. Odmienił również życie najmłodszych – dzieci i młodzieży.

Podczas trwania pandemii zebrano różne badania z zakresu funkcjonowania najmłodszych. Analizy dostępne w badaniach Impact of COVID-19 and lockdown on mental health of children and adolescents: A narrative review with recommendations wykazują, że dzieci podczas pandemii odczuwają zwiększony niepokój oraz poczucie izolacji. W wynikach ujęto również występowanie: zaburzeń snu, koszmarów sennych, nasilonego lęku związanego z separacją, zmniejszonego apetytu i braku koncentracji uwagi.

W Polsce naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadzili liczne badania, które obejmowały różne sfery funkcjonowania osób dorosłych, dzieci i młodzieży. Z udostępnionych analiz można zauważyć nasilenie się objawów lęków oraz depresji wśród młodzieży. Czas nauki zdalnej, izolacja w domu, zaburzony harmonogram dnia, brak możliwości spotkań towarzyskich z rówieśnikami miały zdecydowanie negatywny wpływ i odbiły się na zdrowiu psychicznym.

Zobacz też: Zawstydzanie dzieci. Podstępne i bolesne doświadczanie przemocy

Jak możemy pomóc dzieciom?

Najistotniejsza jest psychoedukacja oraz świadomość realności problemu. To, z czym mierzą się teraz dzieci i młodzież, jest wyjątkowo trudne i wymagające (również dla rodziców). Należy jednak pamiętać, że rozpowszechnianie odpowiedniej i rzetelnej wiedzy, dostarcza informacji, co może łagodzić lęki. Bardzo ważne jest zapewnienie odpowiedniego wsparcia specjalistów – pedagogów, psychologów i psychiatrów.

O czym warto pamiętać?

Nie zapominajmy, że z pozoru błahe czynności pomagają utrzymać prawidłowe funkcjonowanie psychiczne i fizyczne naszych dzieci. Warto zwracać uwagę na rytm dnia, godziny wstawania oraz godziny zasypiania, odpowiednio zbilansowaną dietę, harmonogram zajęć lekcyjnych oraz aktywność fizyczną. Codzienna rutyna pozwala utrzymać działania dzieci w pewnych ryzach.

Pamiętajmy również, aby wspierać kontakty towarzyskie naszych dzieci. Jeśli nie mogą odbywać się bezpośrednio, stwórzmy warunki do zorganizowania spotkań online. Pielęgnowanie relacji społecznych jest bardzo istotne w realizacji potrzeb rozwojowych dziecka.

Zobacz też: „Prywatność” w sieci naszych dzieci. Czym jest SHARENTING?

Aleksandra Nosarzewska

Studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Jej pasją jest psychologia dziecka oraz pedagogika. Na co dzień współpracuje z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.

Rywalizacji między rodzeństwem – jak jej nie napędzać?

rywalizacja między rodzeństwem
fot. unsplash.com

Zjawisko rywalizacji występuje zarówno w naszym życiu codziennym, jak i naszych dzieci. U najmłodszych możemy obserwować je np. podczas zabaw z rówieśnikami lub bratem czy siostrą. Co jednak ważne, zdrowa rywalizacja między rodzeństwem może pobudzać do osiągania celów oraz zwiększać motywację dziecka. Jednakże należy pamiętać, aby zachować równowagę również w tym procesie.

Negatywna rywalizacja między rodzeństwem

Konflikty wśród rodzeństwa pojawiają się m.in. przez silne poczucie nierównego traktowania przez rodziców. Nieporozumienia mogą wynikać również ze zmniejszonego zainteresowania dziećmi. Rodzice często przez nadmiar obowiązków, pracę, młodsze potomstwo poświęcają mniej czasu starszym dzieciom. Niestety, może prowadzić to do poczucia osamotniania, niechęci i wrogości względem młodszego rodzeństwa. Takie zachowania wywołują spiralę negatywnych emocji wśród dzieci, przez co mogą odczuwać zazdrość, żal, smutek, rozczarowanie, bezsilność, niepokój, osamotnienie oraz odrzucenie. Te trudne uczucia mogą skutkować wystąpieniem niezdrowej rywalizacji.

Zobacz też: Zawstydzanie dzieci. Podstępne i bolesne doświadczanie przemocy

Jak pomóc dzieciom rozwiązywać nieporozumienia między sobą?
  • Pozwól doświadczać dziecku emocji – wyrażanie i nazywanie uczuć to nauka, którą powinni przekazywać swoim dzieciom rodzice. Umiejętność rozpoznawania i okazywania emocji pomaga dzieciom zrozumieć własne pragnienia oraz oczekiwania względem rodzeństwa i rodziców. Emocje, które towarzyszą dzieciom, mogą mieć cały wachlarz barw – od pozytywnych po negatywne. Liczy się jednak sposób, w jaki damy im ujście. Jeśli dziecko odczuwa nadmiar negatywnych emocji, warto wypracować wspólny sposób, aby rozładować odczuwany gniew, smutek, żal. W tym celu można stworzyć wraz z dzieckiem kącik złości, gdzie będzie mogło np. podrzeć, zamazać kartkę lub wykrzyczeć swoje emocje.
  • Nie porównuj rodzeństwa – często dzieje się to nieświadomie, ale co ważne, może niesie negatywne konsekwencje. Może wywoływać poczucie winy, poczucie bycia gorszym lub nie dość dobrym. Warto pamiętać, że każde dziecko jest wyjątkowe. Podkreślanie indywidualizmu dziecka jest kluczowe. Skupianie się na tym, co dane dziecko w sobie ma, bez porównywania do innych, jest dla dziecka budujące. Dziecko otrzymuje przekaz: „Jestem kochany, jestem doceniany”. To bardzo prosty, a jednocześnie cenny komunikat – warto o nim pamiętać!
  • Zastąp karanie konsekwencjami – kary nasilają wrogość oraz poczucie krzywdy (szczególnie w rodzeństwie). Wystrzegajmy się również etykietowania dzieci, ponieważ takie działania prowadzą do obniżania poczucia wartości.

Każde dziecko odczuwa ogromne pragnienie miłości, którą chce zaznać od swoich rodziców. Kierując się tym, zwróćmy szczególną uwagę na indywidualne potrzeby, swoich pociech.

Źródło: Faber, E. Mazlish Rodzeństwo bez rywalizacji. Wydawnictwo Media Rodzina. 2017, Poznań.

Zobacz też: Jak wspierać dziecko w rozwiązywaniu trudności z rówieśnikami?

Aleksandra Nosarzewska

Studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Jej pasją jest psychologia dziecka oraz pedagogika. Na co dzień współpracuje z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.

Odwiedziny u zaszczepionych rodziców. Czy na pewno są bezpieczne?

Szczepionka przeciwko HPV będzie refundowana w Warszawie
fot.Pixabay

Wiele osób starszych zostało już zaszczepionych. Czy jednak daje nam to stuprocentową pewność, że unikniemy choroby? 

Szczepienia w pierwszym etapie objęły przede wszystkim służby ratownicze i medyczne oraz osoby starsze. Wiele rodzin może wkrótce znaleźć się w sytuacji, w której osoby starsze zostaną zaszczepione, ale ich dzieci i wnuki nie. Odwiedziny u zaszczepionych już rodziców niekoniecznie oznaczają jednak, że zarówno oni, jak i goście, są bezpieczni. Eksperci twierdzą, że dopóki większa część populacji nie zostanie zaszczepiona i nie zmniejszy się przenoszenie wirusa przez społeczność, dystans fizyczny i noszenie maski nadal muszą być praktykowane. 

Przyszłość pod znakiem zapytania

Szczepionka z pewnością zapewnia lepszą ochronę. Jednak zanim życie wróci do normy, minie jeszcze trochę czasu. Portal Healthline opublikował rozmowy z ekspertami medycznymi, aby dowiedzieć się, jak można bezpiecznie odwiedzać bliskich w takich sytuacjach. Wbrew pozorom, ryzyko wcale nie jest zerowe. Dr Colleen Kelley, profesor nadzwyczajny chorób zakaźnych w Emory University School of Medicine, powiedziała, że chociaż szczepionka to krok we właściwym kierunku, „nie znajdujemy się w sytuacji zerowego ryzyka i jeszcze kilka kwestii musi się wydarzyć, zanim to zrobimy”

Te rzeczy obejmują zaszczepienie większości populacji i kontrolowanie przenoszenia wirusa COVID-19 przez społeczność. „W większości miejsc nadal jesteśmy na poziomach znacznie wyższych od tych, które widzieliśmy podczas letniego wzrostu zakażeń” – powiedział Kelley, który jest również głównym naukowcem w badaniach klinicznych szczepionek fazy 3 Moderna i Novavax w ośrodku badań klinicznych w Ponce de Leon.  

Zobacz też: Przemoc w rodzinie vs. pandemia koronawirusa – niepokojące dane!

Zaszczepieni = bezpieczni?

Zanim dojdziemy do upragnionej odporności zbiorowej, minie zapewne cały 2021 rok. Do tego czasu te same środki ochronne, które zostały wprowadzone, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się COVID-19, w tym dystans fizyczny, noszenie maski i dobra higiena rąk, powinny być nadal stosowane, również podczas odwiedzania bliskich. Jednym z powodów jest to, że niezależnie od tego, jaką szczepionkę otrzyma dana osoba, nie będzie ona w 100% skuteczna. Nawet przy 94 lub 95 procentach skuteczności szczepionki Moderna i Pfizer nadal istnieje ryzyko choroby (choć zapewne ze słabszym jej przebiegiem). 

Przy tempie, w jakim wirus rozprzestrzenia się w całym kraju, nawet te 5-procentowe szanse nadal mogą być ryzykowne. Nie wiadomo też jeszcze, jak dobrze szczepionka będzie chronić przed pojawiającymi się wariantami wirusa, które są bardziej zaraźliwe. Nie powinniśmy więc nadmiernie ryzykować i wciąż zabezpieczać się za pomocą metody DDM – dystans, dezynfekcja, maseczka. 

Źródło: heathline.com  

Zobacz też: Rodzicielstwo vs koronawirus – kim jest elastyczny psychologicznie rodzic?

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.