Przejdź do treści

Gluten, laktoza, masło czy margaryna? Dr Hanna Stolińska obala żywieniowe mity! [WYWIAD]

Czy wszystkie E w żywności są szkodliwe? Czy gluten powinien wylecieć z naszych talerzy? A może powinniśmy zrezygnować z ryb, skoro – jak mówią niektórzy – „są przecież pełne rtęci”? Dr Hanna Stolińska, w swojej najnowszej książce „Zakłamane jedzenie. Obalamy mity zdrowego odżywiania”, wyjaśnia setki takich wątpliwości. W rozmowie z nami opowiedziała o najczęstszych i dała wskazówki, od czego w ogóle powinniśmy zacząć – przyjrzyjmy się zatem swojej diecie!

Mówisz o mitach żywieniowych – które jako pierwsze przychodzą Ci na myśl?

Dr Hanna Stolińska: Tych mitów jest tak wiele, że na wszystkie nie wystarczyło mi nawet kart mojej książki! Biorąc jednak pod uwagę to, jak wygląda powszechne podejście do diety, wydaje mi się, że tymi, które jako pierwsze przychodzą mi na myśl, są te najczęściej spotykane. Numerem jeden nieustannie są gluten i laktoza.

Rozumiem, że ludzie wykluczają te składniki, chociaż tak naprawdę wcale nie muszą?

Tak, dokładnie. Gluten i laktoza umieszczane są na czarnej liście – ludzie uważają, że nie wolno ich jadać, ponieważ powodują stan zapalny, przeszkadzają w leczeniu niemalże wszystkich chorób, a według niektórych nawet je wywołują. Nieraz słyszę od pacjentów: „Kiedy odstawiam gluten, czuję się o wiele lepiej”. W porządku, zapewne tak jest, tylko zazwyczaj nie jest to spowodowane glutenem – a raczej jego brakiem – samym w sobie. O takich przypadkach mówimy wtedy, gdy faktycznie ktoś ma problem zdrowotny, wiążący się z nietolerancją owych białek. Zwykle jednak polepszenie samopoczucia wiąże się po prostu z tym, że pacjent przestaje jeść białe buły… W zamian za to zaczyna w końcu sięgać po pełnowartościowe produkty. Są to więc dwie zupełnie odmienne kwestie.

Praktyczne porady„Piję mało wody:
– Ustawienie przypomnień w telefonie
– Dodawanie cytryny, ogórka, pomarańczy i innych dodatków do wody
– Kupowanie różnych wód
– Nierozstawanie się z butelką wody 500 ml”
„Zakłamane jedzenie. Obalamy mity zdrowego odżywiania”, s. 291

No tak, rzeczywisty problem z glutenem – jak podajesz w swojej książce – ma tylko około 2 proc. populacji. Faktycznie chyba trochę więcej osób decyduje się go odstawić…

Zdecydowanie i dlatego uważam, że rozwiewanie tego typu mitów jest tak istotne. Mówię jednak o rozwiewaniu, a nie krytykowaniu osób, które w jakimś sensie w nie wierzą, ponieważ często są po prostu ofiarami bałaganu informacyjnego, jaki panuje w obszarze odżywiania. Oczywiście wynika on z wielu kwestii, ale tym samym podkreśla tylko, że warto nieco… wyluzować! Dietetyka jest bowiem nauką, która nieustannie się rozwija i zmienia – np. teraz mówi się, że dieta ketogenna jest pod względem zdrowotnym jedną z gorszych diet na świecie, lecz za rok czy dwa może okazać się, że jest jednak najzdrowsza. Pojawią się nowe badania, wielkie analizy i nasze postrzeganie ulegnie modyfikacjom. Czy faktycznie tak będzie? Nie wiem, ale trzeba być otwartym na tego typu zmiany, a  nie tylko wytykać dietetykom: „To w końcu masło, czy margaryna? To ile tych jajek? Pić mleko, czy nie?”.

Co więcej, jedzenie jest obszarem niezwykle indywidualnym – trudno więc o uniwersalne odpowiedzi w jego obszarze.

Dokładnie, dlatego też uważam, że jedną z ważniejszych kwestii jest: „Jak dopasować do siebie ogólne zalecenia, skoro każdy jest inny?”.

Podstawą wydaje się kwestia obserwacji siebie.

Jak najbardziej – obserwacja tego, co mi służy, a co szkodzi. I nie mówię tylko o jedzeniu, którego zdecydowanie warto unikać, jak np. żywności bogatej w tłuszcze trans – nie. Mowa też o naprawdę zdrowych produktach, ponieważ część osób, nawet nie mając żadnych alergii, może nie czuć się po niektórych z nich dobrze. Czy mimo wszystko ma je jeść? Skoro ciało daje nam jasny sygnał, że nie, szukajmy zamienników. Tego typu wnioski można wyciągnąć właśnie ze wspomnianej obserwacji siebie – ona, przy jednoczesnym odpowiednim doborze produktów, pozwoli nam uzupełniać wszystkie niezbędne składniki odżywcze i czuć się ze sobą naprawdę dobrze. Na tyle, że żadne mity nie będą nam straszne!

Fit słodycze – sprawdzajmy ich skład!„Duża część produktów, na których opakowaniach producent umieścił słowo „fit”, wcale taka nie jest. W dietetycznych batonach czy ciastkach przeznaczonych na śniadanie można znaleźć choćby syrop glukozowo-fruktozowy, czyli tańszy odpowiednik cukru, który powoduje odkładanie się tkanki tłuszczowej w jamie brzusznej. Dodatkowo zawierają one olej palmowy odpowiedzialny za choroby układu sercowo-naczyniowego oraz cukrzycę. Pełno w nich sztucznych barwników, które mogą wywoływać alergię oraz podrażniać skórę.”„Zakłamane jedzenie. Obalamy mity zdrowego odżywiania”, s. 262

Hanna Stolińska zakłamane jedzenie

Dr Hanna Stolińska

Dietetyk kliniczny, absolwentka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Przez siedem lat pracowała w Instytucie Żywności i Żywienia. Współzałożycielka Fundacji Kobiety bez diety. Współpracuje z osobami z problemem nadwagi i otyłości, chorób dieto zależnych oraz będących na dietach alternatywnych ze szczególnym uwzględnieniem diet roślinnych. Wykładowca na studiach podyplomowych Żywienie Człowieka w IŻŻ oraz Dietetyce na Łódzkim Uniwersytecie Medycznym. Współautorka m.in. takich książek jak Love Vegan oraz Jeść Zdrowiej (kampania sieci Lidl), autorka książki ,,Jelito drażliwe. Leczenie dietą’’, ,,Jedz zielone’’, ,,Insulinooporność. Leczenie dietą’’ oraz ,,Zdrowe stawy. Leczenie dietą’’.

Zobacz też: Jak wspierać odporność dietą? [EKSPERTKA]

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW (dziennikarstwo). Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS, jest też byłą słuchaczką studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Współautorka książki "Kobiety bez diety".

140 tysięcy gatunków wirusów – tyle zamieszkuje… nasze jelita!

Zielona zabawka w kształcie wirusa na stosie chusteczek i napoczętych blistrów z lekami /Ilustracja do tekstu: Częste choroby? To może być efekt złych nawyków
Fot.: Pixabay.com

Wirusy to najliczniejsze jednostki biologiczne na naszej planecie. Naukowcy z Wellcome Sanger Institute i Europejskiego Instytutu Bioinformatyki EMBL (EMBL-EBI) zidentyfikowali ponad 140 000 gatunków wirusów żyjących w ludzkich jelitach, z których ponad połowa nigdy wcześniej nie była znana.  

Pandemia COVID-19 spowodowała wzrost zainteresowania wirusami. Najliczniejszym miejscem w organizmie ludzkim, gdzie one występują, są jelita, które stanowią niezwykle różnorodne biologicznie środowisko. Oprócz bakterii żyją tam również setki tysięcy wirusów, zwanych bakteriofagami, które mogą zakażać. Wiadomo, że brak równowagi w mikrobiomie jelitowym może przyczyniać się do chorób i złożonych schorzeń, takich jak zapalenie jelit, alergie i otyłość. 

Zobacz też: Zdrowe trend żywieniowe nie zawsze są zdrowe! – te przykłady mogą zaskoczyć

Korzystając z metody sekwencjonowania DNA zwanej metagenomiką, naukowcy z Wellcome Sanger Institute i EMBL European Bioinformatics Institute (EMBL-EBI) zbadali i skatalogowali bioróżnorodność gatunków wirusów występujących w jelitach człowieka. Analiza zidentyfikowała ponad 140 000 gatunków tych jednostek biologicznych. Wśród dziesiątek tysięcy odkrytych wirusów zidentyfikowano m.in. nowy, bardzo rozpowszechniony klad – grupę wirusów, o których uważa się, że mają wspólnego przodka, którą autorzy nazywają gubafagami. Ich właściwe proporcje są niezwykle istotne dla prawidłowego funkcjonowania pracy jelit. Dzięki najnowszym badaniom możliwe będzie skuteczniejsze leczenie chorób układu pokarmowego.  

Jak powiedział dr Luis F. Camarillo-Guerrero, autor badania z Wellcome Sanger Institute:

Ważnym aspektem naszej pracy było zapewnienie najwyższej jakości zrekonstruowanych genomów wirusa. Rygorystyczna kontrola jakości w połączeniu z podejściem opartym na uczeniu maszynowym umożliwiła nam ograniczenie zanieczyszczeń i uzyskanie wysoce kompletnych genomów wirusów. Wysokiej jakości genomy wirusów umożliwiają lepsze zrozumienie ich roli w naszym mikrobiomie jelitowym, w tym odkrycie nowych metod leczenia, takich jak środki przeciwdrobnoustrojowe na bazie bakteriofagów.

Źródło: sciencedaily.com  

Zobacz też: 5 rzeczy, które warto robić rano, by mieć więcej energii

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

5 rzeczy, które warto robić rano, by mieć więcej energii

co robić rano
fot. 123rf.com

Choć prowadzimy zdrowy tryb życia, zwracamy uwagę na to, co jemy i staramy się spać minimum 7 godzin w ciągu nocy, zdarza się, że już o poranku czujemy się zmęczeni i brakuje nam energii. Oto 5 prostych kroków, które sprawią, że już od rana będziemy tryskać energią!

1. Oddychanie

Stres negatywnie wpływa na nasz organizm i doprowadza do spadku energii. Dlatego też eksperci zalecają, by każdy dzień rozpocząć od łatwego ćwiczenia oddechowego. Zamknięcie oczu i skupienie się na akcie wzięcia 10 głębokich oddechów (najlepiej przeponowych) może być skutecznym sposobem na lepsze rozpoczęcie dnia.

2. Nawodnienie organizmu

Picie wody nie tylko wtedy, gdy jesteśmy spragnieni, jest skutecznym sposobem na dodanie sobie energii. Z tego też względu wielu dietetyków zaleca wypicie szklanki wody z samego rana.

„Utrzymywanie nawodnienia na odpowiednim poziomie pomaga utrzymać poziom energii, ponieważ woda ułatwia tlenowi przemieszczanie się po organizmie. Im skuteczniej dostarczamy tlen do mięśni i narządów, tym więcej energii będziemy mieć” – powiedziała Stephanie Nelson, dietetyk i ekspert ds. żywienia, którego słowa cytuje huffpost.com.

Zobacz też: 10 tysięcy kroków dziennie – czy to wystarczy dla zdrowia?

3. Ćwiczenia

Ćwiczenia fizyczne powodują zwiększenie wydzielania endorfin w organizmie, a co za tym idzie sprawiają, że czujemy się bardziej zadowoleni, zrelaksowani i podekscytowani. Ponadto poprawiają koncentrację. Przeprowadzone badania sugerują, że osoby, które ćwiczą z rana, są bardziej aktywne w ciągu dnia.

4. Odżywianie

Odkładanie śniadania na później nie jest dobrym pomysłem i na pewno nie sprawi, że z energią i siłą rozpoczniemy nowy dzień. Śniadanie bogate w białko i zdrowe tłuszcze pomoże w utrzymaniu odpowiedniego poziomu energii przez cały poranek. Osoby, które wstają wcześnie rano, powinny zjeść nie tylko pierwsze, ale i drugie śniadanie – przerwy pomiędzy posiłkami nie mogą być zbyt długie (poleca się 3-4 godziny).

5. Poranek bez telefonu

Spokojny poranek, bez przeglądania portali społecznościowych i odpowiadania na służbowe maile, daje naszemu organizmowi szansę na skupienie się i dobre rozpoczęcie dnia. Co więcej, czasami warto wstać 10 minut wcześniej, by bez stresu zdążyć zrobić śniadanie i napić się kawy. Wejście w dzień w trybie slow ogranicza niepotrzebne napięcie.

A jak wyglądał dzisiejszy poranek u Ciebie?

Źródło: huffpost.com

Zobacz też: Przed czy po wypiciu kawy – kiedy myć zęby?

„Niebieska Linia” pomaga od ponad 25 lat, a teraz sama potrzebuje pomocy!

Niebieska Linia 2
Fot: Screen FB Niebieska Linia

Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” w ciągu ponad 25 lat swojej działalności pomogło setkom tysięcy osób. Często ofiary przemocy domowej mogą dostać pomoc tylko w takim miejscu. Dziś to ono potrzebują naszej pomocy – remont miejsca, w które Pogotowie musiało się przenieść, wymaga ogromnych pieniędzy.

„Niebieska Linia” – światełko w tunelu

Okazało się, że w lokalu, w którym od kilkunastu lat mieściła się Niebieska Linia, miasto – Warszawa – postanowiło prowadzić inną inwestycję. Konieczna była więc zmiana, do której droga była mocno wyboista: „W naszych zasobach nie ma takiego lokalu” – padały od miasta m.in. właśnie takie słowa. Finalnie udało się jednak znaleźć pasujące Pogotowiu miejsce, które wcześniej było komisariatem policji, a następnie graciarnią dla tychże służb. Konieczny jest więc gruntowny remont, który pozwoli stworzyć optymalne warunki m.in. do prowadzenia terapii, konsultacji psychologicznych i prawnych, zajęć grupowych, szkoleń, a także Poradni Telefonicznej.

Codziennie w godzinach 8:00-20:00 mogą dzwonić tam zarówno osoby potrzebujące wsparcia w związku z doświadczaną przemocą w rodzinie, jak i świadkowie przemocy – 22 668 70 00.

Zobacz też: Ktoś, kto może pomóc – kim jest psycholog, psychoterapeuta, psychiatra?

Dlaczego o tym piszemy?

Ponieważ przemoc niejedno ma imię. Nie zawsze objawia się siniakami czy jakimikolwiek innymi ranami na ciele. Często jest to przemoc psychiczna czy ekonomiczna, których na pierwszy rzut oka nie widać, a potrafią zrobić z życia piekło, na które absolutnie nikt nie zasługuje. Co ważne, w Polsce tego typu przemoc w znacznej większości dotyka kobiet, które dla nas są szczególnie ważne.

Bardzo ważnym wątkiem jest też to, że pomoc w Niebieskiej Linii niosą przede wszystkim – no właśnie – kobiety. To one muszą mierzyć się z biurokracją i brakiem wsparcia instytucjonalnego. „Od 26 lat, od kiedy istniejemy, nie było wystarczających środków, żeby działać adekwatnie do potrzeb. Osoby korzystające z naszej pomocy nigdy za nią nie płacą. To my, kobiety zajmujące się przemocą wobec kobiet, szarpiemy się corocznie o te środki” – mówiła w jednym z wywiadów Mai Staśko Renata Durda, kierowniczka Pogotowia „Niebieska Linia”.

Przemoc ekonomiczna ma nie tylko wymiar jednostkowy, ale także wymiar społeczny. Przemoc wobec kobiet to także przemoc polegająca na tym, żeby nie finansować organizacji pomagających pokrzywdzonym. Gdy mężczyźni chcą kopać w piłkę, dostają miliony na Orliki, jak chcą kultywować tradycje oręża polskiego – zaraz jest wielomilionowym program. Ale jeśli chodzi o dofinansowanie działań prowadzonych na rzecz kobiet, one zawsze są niedofinansowane. Nie pamiętam sytuacji, żeby duże pieniądze przekazywane na rzecz kwestii społecznych były kierowane na organizacje dla dziewczynek czy kobiet.
Mówiła Renata Durda w rozmowie z Mają Staśko – wtv.pl

Pokażmy naszą solidarność i wesprzyjmy miejsce, które w dzisiejszych czasach wydaje się szczególnie ważne – wsparcia dla kobiet nigdy dość!

Jak możemy pomóc?

W Internecie prowadzona jest zrzutka, na którą możemy wpłacić nawet niewielką kwotę: TUTAJ. Potrzebne jest także wsparcie w zakresie materiałów niezbędnych do remontu, mebli, robocizny. Jeśli chcesz zaoferować taki rodzaj działania, wystarczy kontakt telefoniczny (nr tel. + 48 668 113 806) bądź mailowy (centrum@niebieskalinia.pl).

Jak wygląda „Niebieska Linia” w trakcie remontu?

Zobacz na nagraniu:  

 

Trzymamy mocno kciuki, żeby udało się zebrać niezbędne fundusze. Jest to niezwykle potrzebne miejsce, które – śmiało można tak powiedzieć – nieraz ratuje życie.  

 

#Remont #Update 🏚 ⭕ Dziś rozpoczęliśmy działania remontowe. Czeka nas sporo pracy – do stanu używalności doprowadzić… Opublikowany przez Niebieska Linia IPZ Środa, 24 marca 2021

 

Zobacz też: Przemoc w rodzinie vs. pandemia koronawirusa – niepokojące dane!

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW (dziennikarstwo). Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS, jest też byłą słuchaczką studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Współautorka książki "Kobiety bez diety".

Tak wygląda światowa fotografia! Sony przyznało prestiżowe nagrody 

Sony National & Regional Adwards Polska
Fot: – Kamila Gruss The Moon Girl

Ponad 50 krajów uczestniczących w rywalizacji i 500 nagrodzonych fotografów. To dorobek konkursu Sony National & Regional Adwards. Zwycięstwo w nim jest jedną z bardziej prestiżowych nagród fotograficznych i ukazuje złożoność otaczającego nas świata. 

Pstryk i już. Wydawałoby się, że w epoce smartfonów z potężnymi aparatami fotografem może zostać każdy. Nie jest to jednak do końca prawda. By uchwycić genialny kadr, często trzeba wielu lat doświadczenia, prób i błędów, które owocują perfekcjonizmem. Założona w 2007 roku Światowa Organizacja Fotografii, dzięki współpracy z marką Sony, od dziewięciu lat przyznaje prestiżowe nagrody Sony National & Regional Adwards. Zwycięzcy otrzymują cyfrowy sprzęt fotograficzny oraz możliwość wystawienia swoich zdjęć na wystawach lokalnych i światowych oraz w corocznym albumie pokonkursowym. Tematyka fotografii jest w zasadzie dowolna, ukazuje otaczający nas świat. Za każdą fotografią kryje się też osobowość autora, jego spojrzenie na świat. Tak było chociażby w przypadku polskiej zwyciężczyni. 

Kamila J. Gruss, autorka „Księżycowej dziewczyny” (widocznej na zdjęciu głównym artykułu), spędziła 10 lat w Berlinie, a po uzyskaniu magisterium z literaturoznawstwa wróciła do domu w Polsce, aby pracować w rodzinnym biznesie.  

Fotografia jest moja pasją, sposobem na złapanie oddechu. Jest to część mnie, w której uwielbiam się zagubić, pogrążyć, część, w której mogę tworzyć wersje rzeczywistości, które najbardziej rezonują z moją wrażliwością. Właśnie wtedy, gdy wchodzę w tę sferę, odpoczywam najmocniej. Bycie „w tej chwili”; obserwowanie przyrody i wszystkiego, co mnie otacza, wydaje się być nieskończonym źródłem inspiracji. Drobne szczegóły, na których się skupiam, w jakiś sposób stają się treścią wzrastającego i dojrzewającego we mnie obrazu.

— opisuje swoją pasję Kamila, prywatnie matka dwójki dzieci. Zdradziła też, że zmaga się z depresją, a fotografia była dla niej rodzajem terapii.  

Selekcjonowane przez jury zdjęcia ukazują skomplikowane relacje między człowiekiem, a otaczającym go światem. Każde zdjęcie przedstawia wyjątkową, niepowtarzalną historię. Zagłębiamy się w świat nieistniejący – uchwyconą chwilę, która opowiada nam o niezwykłości planety Ziemia, o której w pędzie codziennego życia często zapominamy.

Oto kilka przykładowych zdjęć z konkursu Sony National & Regional Adwards: 

Zwycięzca z Singapuru – Wong Chek Poh – Turn 1 2 3 4 5 

Zdjęcie przedstawia widok z góry na nieużywane w czasie pandemii taksówki, które stoją na dachu budynku na Sin Ming Road.

Zwycięzca z Japonii – Hiroki Nose – Autumn Snake (tłum. Jesienny Wąż)

Fotografia przedstawia górską drogę w Hakone (Japonia). Patrząc z góry łatwo dostrzec podobieństwo do wijącego się wśród jesiennych liści węża.

Japonia sony

Zwycięzca z Kambodży – Sean Channal – I Miss You (tłum. Tęsknię za Tobą)

Teatry w dobie pandemii świecą pustkami. Panuje w nich głucha cisza, tęsknota i ciemność. Wszyscy czekają aż świat – także świat sztuki – wróci do normy.

Kambodża sony

Źródła: boredpanda.com / worldphoto.org

Zobacz też: Jak wygląda dzieciństwo w różnych zakątkach świata? – oto zdjęcia dzieci, które mówią więcej niż tysiąc słów

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.