Przejdź do treści

Japiszebloga – dwoje maluchów, dwa inne światy!

Kinga od kilku lat tworzy na Instagramie ciepłą i pełną uśmiechu przestrzeń. Pokazuje tam swój świat. Świat kobiety, której jedną z ważnych ról jest bycie mamą dwójki maluchów. Japiszebloga – szczerze o podwójnym macierzyństwie, o jego blaskach i cieniach, w których zapewne wiele kobiet odnajdzie także i swoje doświadczenie. Poznajcie bliżej Kingę: “Niewątpliwym plusem bycia mamą po raz drugi jest doświadczenie, które pozwala w wielu kwestiach wrzucić na tzw. luz”.

Różnica wieku pomiędzy twoimi dziećmi to około 3 lat. Czy twoim zdaniem to dużo, czy mało – w sensie ich kontaktu i tego, co teraz pomiędzy nimi obserwujesz?

Kinga Rossa: Myślę, że taka różnica jest na pograniczu “jeszcze ok”, a już “dużo”. Planowaliśmy by była mniejsza, dwuletnia. Niestety los zdecydował za nas – poroniłam. Oscarek przyszedł na świat po 3 latach od kiedy urodziła się Zosia i już teraz można zaobserwować pomiędzy nimi fajną interakcję podczas zabawy. Chociaż wiadomo, nie są one jeszcze długotrwałe, ponieważ oboje szybko się nudzą.

Co zatem jest “jeszcze ok”, a co sprawia, że te 3 lata wydają się być “za dużo”?

Niewątpliwie plusem tej różnicy wieku są zabawy w opiekę nad dzidziusiem, co wręcz zachęca Zosię do interakcji z bratem. Pod tym względem jest on dla niej bardzo atrakcyjny. Córeczka odgrywa scenki z naszego codziennego życia, czyli karmi, przewija, czesze – oczywiście na niby. Poza tym Oscar uwielbia swoją starszą siostrę, naśladuje ją na każdym kroku, przez co szybciej się rozwija.

Z drugiej strony, Zosia sięgnęła już wieku, kiedy jej zajęcia są bardziej rozwojowe i kreatywne – kolorowanki, wyklejanki. Niestety w tym wypadku Oscar przeszkadza, zabierając i niszcząc jej twórczość.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez 🌵Kinga Rossa🌵Rossiczka🌵 (@japiszebloga)


A jak to jest z podobieństwami i różnicami pomiędzy dziećmi w innych sferach?

Od kiedy urodził się Oscar, cały czas ich porównujemy. Nie da się inaczej, a różnic, tak jak i podobieństw, jest cała masa. Chociaż rzeczywiście, oprócz ogromnego podobieństwa w wyglądzie, to właśnie rozbieżności przeważają.

Co ciekawe, są to rzeczy, których się nie spodziewaliśmy. Przykładowo, już od samych urodzin można było zaobserwować, że jeśli chodzi o sen, Oscar jest przeciwieństwem siostry. Zosia bez problemu przesypiała całe noce, natomiast jej brat do tej pory budzi się na mleko. Inne mają też reakcje na stres, czy okazywanie takich emocji, jak złość. Oscar lubi wszystko gryźć – przede wszystkim mamę (śmiech). Zosia nigdy tego nie miała! Synek jest przy tym jednak bardziej wrażliwy, a do płaczu doprowadzają go chociażby ckliwe piosenki, czego nigdy nie zaobserwowaliśmy u jego siostry.

Inna sprawa to bliskość. Zosia nie należała i do tej pory nie należy do dzieci, które lubią się tulić. Wystarcza jej bycie np. w tym samym pomieszczeniu, natomiast Oski to taki mały miś koala. Już po tym widać, że Zosia to twarda babka i przysłowiowo, nie da sobie w kaszę dmuchać. Oski to zaś takie “ciepłe kluchy” – póki co 😉

Porównywałaś też rozwój maluchów?

Jest to nieuniknione, a jeśli ktoś twierdzi inaczej, to chyba trochę mija się z prawdą lub sam siebie oszukuje. Chociaż właściwie to nie jest nawet porównywanie, to raczej oczekiwanie takich samych efektów rozwojowych.  

Zosia zaczęła chodzić miesiąc po pierwszych urodzinach. Gdybaliśmy zatem przed pierwszymi urodzinami Oscara, czy u niego będzie tak samo. No i nie było, zaczął dzień po skończeniu roczku. Jedzenie – Zosia jadła i zje wszystko bez wybrzydzania. Przejście z mleka na pokarmy stałe nie było żadnym wyczynem. Oscar? To już inna bajka. Najpierw przejście z piersi na MM zajęło tygodnie, później wprowadzenie i rozszerzenie diety. Potrzebowałam naprawdę dużo czasu na dojście do momentu, w którym jesteśmy teraz, czyli zjadania obiadków bez wypluwania ich na podłogę. Sprawności ruchowe – Oscar już teraz potrafi sprawnie trzymać łyżkę i widelec. Pamiętam zaś, że Zosi zajęło to dużo więcej czasu. Myślę jednak, że pod tym względem to właśnie ona ma dużą zasługę. Oscar lubi ją podglądać i przez to szybciej się uczy.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez 🌵Kinga Rossa🌵Rossiczka🌵 (@japiszebloga)

Gdybyś zatem miała ocenić macierzyństwo nr 1 i macierzyństwo nr 2 – a może są to tak odmienne doświadczenia, że zupełnie nie da się ich do siebie porównać?

Zdecydowanie macierzyństwo nr 1 było bardziej stresujące. Niewątpliwym plusem bycia mamą po raz drugi jest doświadczenie, które pozwala w wielu kwestiach wrzucić na tzw. luz. W kwestiach, które przy pierwszym dziecku były wręcz nie do pomyślenia.

Podam dość kontrowersyjny przykład, ale zapewne nie jestem w tym jedyna – sterylizacja butelki. Przy Zosi robiłam ją nawet parę razy dziennie, serio. To była jedna z tych rzeczy “top to do with newborn”. Teraz, przyznam się szczerze, że jeśli wysterylizuje ją raz na parę dni, to sukces. To idealny przykład, na to, że czasem nie ma co sobie zawracać głowy małymi rzeczami.

O ile więc macierzyństwo nr 2 jest o wiele bardziej pracochłonne i męczące – mam bowiem dwoje dzieci do wychowania – to jest o niebo mniej stresujące. A ciepłą kawę udaje mi się wypić nawet częściej, niż wtedy, gdy miałam tylko Zosię (śmiech).

A jakie ma w tym wszystkim miejsce Instagram – jest on dla ciebie źródłem inspiracji, czy może znajdujesz tam także pocieszenie w trudniejszych momentach?

Zarówno na początku, tak i teraz, Instagram jest dla mnie wielką inspiracją i źródłem ogromnej wiedzy. Kto, jak nie inne matki, doradzi w kwestii naturalnego leczenia katar u dzieci, zapobiegania kolkom, czy choćby poradzi, gdzie kupić najtańsze pieluszki? 80 proc. moich obserwujących to właśnie one, kochane mamuśki – do rany przyłóż!

Niestety często czas, a raczej jego brak, nie pozwala mi cieszyć się z tego portalu i korzystać z niego tak, jak kiedyś. Bez wątpienia jest to jednak skarbnica cudownych ludzi, których mam szczęście mieć obok siebie.

Zobacz też: O współczesnym rodzicielstwie z Moniką Mrozowską: „Ilość dzieci nie zwalnia z tego, żeby czujnie się im przyglądać”

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez 🌵Kinga Rossa🌵Rossiczka🌵 (@japiszebloga)

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW (dziennikarstwo). Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS, jest też byłą słuchaczką studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Współautorka książki "Kobiety bez diety".

Jak długo trzeba biegać, by poczuć korzyści zdrowotne? Będziesz zaskoczony!

bieganie sport jogging płodność wyniki badań naukowcy nauka
Fot.: Ev/ Unsplash.com

Naukowcy z Japonii zbadali wpływ biegania na organizm człowieka. Okazuje się, że nie trzeba wcale długo biegać, by osiągnąć zdrowotne korzyści. Wyniki badabia opublikowano w czasopiśmie Nature. 

Bieganie jako ruch całego ciała, może mieć ogromny wpływ na zdrowie psychiczne poprzez stymulację mózgu. Biorąc pod uwagę, że ćwiczenia fizyczne są lekarstwem, działanie poszczególnych leków różni się od siebie. Należy więc zaobserwować, że różne rodzaje ćwiczeń, takie jak bieganie i pedałowanie na rowerze, mają również różny wpływ na zdrowie psychiczne i aktywację mózgu. 

Dzięki bieganiu mamy samokontrolę 

Wiadomo, że ćwiczenia fizyczne poprawiają funkcje wykonawcze głównie poprzez aktywację lewej grzbietowo-bocznej kory przedczołowej (l-DLPFC). Niemal we wszystkich badaniach używano pedałowania rowerem stacjonarnym jako ćwiczenia fizycznego.  

Bieganie to nie tylko ćwiczenie, które poprawia zdrowie fizyczne poprzez zwiększanie wytrzymałości układu krążenia, wzmacnianie mięśni i budowanie mocnych kości, ale ma również wpływ na zmniejszenie obciążenia psychicznego. Kora przedczołowa, obszar mózgu zaangażowany w regulację funkcji poznawczych i nastroju, jest zaangażowana w bieganie, zwłaszcza gdy istnieje potrzeba skoordynowanego działania.  

Japończycy wykazali również, że mechaniczne oddziaływanie każdego uderzenia stopą podczas biegania zwiększa obwodowe i centralne krążenie krwi, co może korzystnie wpływać na aktywację mózgu. Poza tym, w badaniach na zwierzętach wykazano, że siła mechaniczna podczas biegania wywołuje internalizację receptora serotoninowego w korze przedczołowej. W ten właśnie bieganie poprawia nastrój i możliwość kontroli emocji. Wyniki dla joggingu były lepsze niż w przypadku jazdy na rowerze stacjonarnym.  

Zobacz też: Lewemu się nie udało, ale Polak zdobył już Złotą Piłkę

Wystarczy krótki bieg 

Japońscy badacze wykazali, że już 10 minut biegania o umiarkowanej intensywności korzystnie wpływa na poziom przyjemności. Te odkrycia mają znaczenie z punktu widzenia promocji zdrowia, ponieważ bieganie jest uważane za ćwiczenie praktyczne i jest jednym z najpopularniejszych zajęć rekreacyjnych na świecie.  

Wcześniejsze badania wskazały, że panowie ćwiczący około 12 godzin tygodniowo mają o 73 proc. więcej plemników, niż mężczyźni nieuprawiający sportu. O czym jednak warto pamiętać? Po pierwsze o umiarze, bowiem nadmierny wysiłek fizyczny wprowadza organizm w stan stresu i może powodować zachwiania w gospodarce hormonalnej. Po drugie zaś o odpowiednim ubraniu. Obcisła bielizna wykonana ze sztucznych materiałów – a często tak właśnie wyglądają stroje sportowe – może powodować przegrzewanie się jąder, a co za tym idzie mieć negatywny wpływ na płodność. 

Źródło: www.nature.com  

Zobacz też: Stres pandemii vs. niepłodność

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Korzystanie z mediów społecznościowych napędzane jest schematem „uczenia się z nagrodami”

media społecznościowe
fot. 123rf.com

Media społecznościowe, które zawładnęły naszym życiem, cieszą się nieustającą popularnością. Dodajemy zdjęcia, śmieszne memy, a wszystko po to, by otrzymać jak najwięcej „polubień”. Naukowcy postanowili przyjrzeć się temu, czy nasze wysiłki na rzecz maksymalizacji „polubień” są zgodne ze schematem „uczenia się z nagrodami”.

Zaangażowanie w media społecznościowe

W 2020 roku ponad cztery miliardy ludzi spędziło średnio kilka godzin dziennie na platformach takich jak Instagram, Facebook, czy Twitter. Wiele osób to powszechne zaangażowanie w media społecznościowe przyrównało do nałogu, w którym ludzie są skłonni do poszukiwania pozytywnych opinii społecznościowych online, takich jak „polubienia”, zamiast bezpośrednich interakcji społecznych, a nawet podstawowych potrzeb, takich jak jedzenie, picie.

Chociaż korzystanie z mediów społecznościowych zostało szeroko zbadane, to rzeczy, które faktycznie skłaniają ludzi do angażowania się w portale społecznościowe, nie są do końca jasne.

Zobacz też: 7 kont na Instagramie, które wspierają zdrowie psychiczne – sprawdź, kogo warto obserwować!

„Polubienia” a uczenie się z nagrodami

Naukowcy postanowili sprawdzić, czy korzystanie z mediów społecznościowych można powiązać ze schematem uczenia się z nagrodami. W tym celu przeanalizowali ponad milion postów w mediach społecznościowych od ponad 4000 użytkowników na Instagramie i innych stronach. Okazało się, że ludzie rozmieszczają swoje posty w sposób, który maksymalizuje średnią liczbę „polubień”, które otrzymują. Publikują częściej w odpowiedzi na wysoki wskaźnik polubień i rzadziej, gdy otrzymują ich mniej.

Następnie badacze wykorzystali modele obliczeniowe, aby ujawnić, że wzorzec ten jest zgodny ze znanymi mechanizmami uczenia się z nagrodami – ​​zachowanie może być napędzane i wzmacniane przez nagrody.

„Wyniki pokazują, że zaangażowanie w media społecznościowe jest zgodne z podstawowymi, międzygatunkowymi zasadami uczenia się z nagrodami. Odkrycia te mogą pomóc nam zrozumieć, dlaczego media społecznościowe zdominowały codzienne życie wielu ludzi i dostarczyć wskazówek, zapożyczonych z badań nad uczeniem się z nagrodami i uzależnieniem, jak można rozwiązać kłopotliwe zaangażowanie online”. – mówi David Amodio, jeden z autorów.

Dodatkowo naukowcy potwierdzili otrzymane wyniki w eksperymencie internetowym, w ramach którego uczestnicy mogli publikować śmieszne zdjęcia z frazami lub „memami” i otrzymywać polubienia jako informacje zwrotne na platformie podobnej do Instagrama. Zgodnie z analizą ilościową badania, wyniki wykazały, że ludzie częściej publikowali posty, gdy otrzymywali więcej polubień.

Źródło: sciencedaily

Zobacz też: Poznaj niekwestionowaną królową Instagrama – ma… 92 lata!

10 rodzinnych sposobów na przedświąteczny stres

święta mikołaj prezent stres choinka boże narodzenie
fot. 123rf.com

Święta przywołują w nas miłe wspomnienia. Rodzinne przygotowania, czas spędzony w gronie najbliższych, smaczne potrawy i przepiękny zapach choinki. Jednak przeprowadzone badania dowodzą, że przygotowania do świąt dla wielu są stresujące. Jak dobrze przygotować się do okresu okołoświątecznego i na co zwrócić szczególną uwagę?

Okazuje się, że jest kilka rzeczy, które możemy zrobić, by lepiej poradzić sobie z przedświątecznym stresem. I choć wiele z nich wydaje się oczywistych, to często o nich zapominamy.

  1. Pośpiech nie wpływa na nas pozytywnie. Zarówno dzieci jak i dorośli, rzadko kiedy dobrze sobie radzą żyjąc w pośpiechu. Pojawiają się nerwy, stres, poirytowanie. Dlatego, o ile to możliwe, rób wszystko w swoim własnym tempie. Jeśli nie nadążasz, poproś o pomoc najbliższych.
  2. W tym jakże magicznym okołoświątecznym czasie, postaraj się wyciszyć. Święta nie są dobrym momentem na kłótnie z mężem czy dziećmi. Jeśli mimo wszystko zachowanie twojego dziecka cię denerwuje, porozmawiaj z nim na spokojnie.
  3. Zakupy w przepełnionych centrach handlowych, gdzie trwa nieustanna walka o prezenty czy dekoracje świąteczne, nie są niczym przyjemny. Jeśli istnieje tylko taka możliwość, zrób zakupy online.
  4. Niestety, z powodu pandemii, spotkania z bliskimi nie zawsze będą możliwe. Choć brak najbliższej rodziny przy wigilijnym stole dla wielu jest bardzo bolesnym przeżyciem, postaraj się znaleźć możliwie najlepsze wyjście z tej sytuacji. Zaplanuj wirtualne spotkanie!
  5. Święta to czas wydatków, na które nie wszyscy mogą sobie pozwolić. Dlatego zamiast każdemu domownikowi kupować prezent pod choinkę, zróbcie losowanie. Tylko jeden prezent dla każdego członka rodziny. Nie zapominajcie, że czas spędzony razem, wspólne rozmowy i granie w planszówki jest najpiękniejszym świątecznym prezentem jaki możecie sobie podarować.
  6. Nie zawsze przy wigilijnym stole udaje się zasiąść całej rodzinie. Przed chorobą czy śmiercią nie da się ustrzec. Jednak nie zapomnij o najbliższych, których już nie ma. Powspominajcie, obejrzyjcie zdjęcia, poopowiadajcie dzieciom różne historie.
  7. Święta nie muszą być perfekcyjne, a rodzinne. Wyznaczenie zbyt wysokich standardów jest powodem zdenerwowania i rozdrażnienia.
  8. Dla wielu osób święta są bardzo stresujące, zwłaszcza, gdy przypominają sobie niedociągnięcia z ubiegłego roku. Choć bolesnych wspomnień nie da się wymazać to rozpamiętywanie żalu i niepowodzeń nie jest produktywne.
  9. Mimo iż nie zawsze jest tak, jakbyśmy sobie życzyli, bo każdy rok to zarówno wzloty jak i upadki, doceń to co masz. Bądź wdzięczny za zdrowie i za najbliższych, którzy zawsze są blisko nas.
  10. Bądź świadomy pogłębiającego się cierpienia psychicznego. Zewsząd słyszymy, że powinniśmy być szczęśliwi. Przesłanie to może sprawić, że osoby cierpiące na zaburzenia psychiczne będą cierpieć jeszcze bardziej. Zadbaj o zdrowie swoich najbliższych, pomóż im, jeśli tego potrzebują.

Inspiracja: Psychology Today

Zobacz też: Jak zorganizować Święta Bożego Narodzenia i nie zwariować? Kilka porad dla zapracowanego rodzica

Kiedy powinniśmy dać dziecku pierwszy smartfon?

smartfony smartfon dzieci dziecko korzystanie social media internet
fot. 123rf.com

Rodzice od dawna zastanawiają się, kiedy pozwolić swoim dzieciom posiadać smartfona. Muszą rozważyć, czy ryzyko związane z nową wolnością jest warte korzyści, jakie zyska dziecko. Pamiętajmy, że problem ten nawet nie istniał, gdy wielu dzisiejszych rodziców dorastało.

Z jednej strony istnieją badania, które łączą czas spędzany w Internecie z wyższymi wskaźnikami depresji i lęków. Patrząc holistycznie jednak musimy przyznać, że posiadanie smartfona może w dzisiejszych czasach mieć kluczowe znaczenie dla umożliwienia kontaktów towarzyskich z przyjaciółmi, a także dla ułatwienia pracy w szkole i zajęć pozalekcyjnych. Odcięcie ich od tych możliwości integracji z rówieśnikami może spowodować depresję, której próbuje zapobiegać rodzic niedający smartfona. Jak więc znaleźć “złoty środek”?  

Zobacz też: Korzystanie z mediów społecznościowych napędzane jest schematem „uczenia się z nagrodami”

Smartfony już dla dziesięciolatków? 

Przeciętny wiek, w którym dziecko dostaje obecnie swój smartfon, to dziesięć lat. Ale czy to naprawdę dobry wiek, aby wprowadzić nowe technologie w życie swoich dzieci? Bill Gates nie pozwolił swoim trojgu dzieciom posiadać smartfony, dopóki każde z nich nie ukończyło 14 lat.  

Myślę, że około 12 lat to magiczny wiek, kiedy dzieci odkrywają media społecznościowe i komunikują się wirtualnie ze swoimi przyjaciółmi. Teraz jednak, wraz z pandemią i przyzwyczajeniem dzieci do tabletów i telefonów w wieku przedszkolnym, już 10 lub 11-latki korzystają ze smartfonów. Jestem jednak zdecydowanie przeciwny daniu dziecku telefonu bez ograniczeń i granic. Od samego początku powinno być jasne, że telefon należy do rodziców i dziecko ma przywilej korzystania z niego, o ile jest używany w odpowiedni sposób. 

-mówi Dr Larry D. Rosen, profesor psychologii.  

Najważniejsze są zasady 

Pamiętajmy jednak, że nie ma „właściwego” wieku dla dziecka na zakup pierwszego smartfona. Czas ten będzie on zależał bardziej od indywidualnego poziomu dojrzałości dziecka niż od ustalonej liczby chronologicznej.  

Warto zacząć od telefonu, który pozwala tylko na takie rzeczy, jak połączenia i SMS-y. Kiedy pozwolisz dziecku obsługiwać smartfona, pamiętajmy o rozmowie z dzieckiem. Ważną maksymą, którą powinniśmy przekazać dziecku jest: „Nigdy nie udostępniaj czegoś, czego nie chcesz transmitować na cały świat”. Podkreśl znaczenie zrównoważenia komunikacji cyfrowej z kontaktem osobistym, demonstrując wartość interakcji twarzą w twarz zarówno słowami, jak i na swoim przykładzie. Wyznacz jasne granice, kiedy Twoje dziecko może (po odrobieniu pracy domowej) i nie może (przy stole) korzystać z telefonu. Dzięki temu nasze dziecko ma mniejsze szanse na negatywny wpływ smartfona.  

Źródło: Art of Manliness  

Zobacz też: Naukowcy radzą, jak uczyć dzieci mądrego korzystania z social mediów

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.