Przejdź do treści

Jak powinno spać dziecko? „Ja i mama N. bardzo chcemy doszukać się reguł, jakimi kieruje się N.”

Jak to jest z tym spaniem. Z rozmów i lektur wiem, że powinny być jakieś prawidłowości. Dzieciak jednych znajomych chodzi spać wcześnie, innych – późno. Te prawidłowości są dobre, bo można sobie chociaż trochę uporządkować ten przeklęty chaos dnia. Więc ja i mama N. bardzo chcemy się doszukać jakiś reguł, jakimi N. się kieruje, kiedy wybiera, jak długo będzie spać. Wygląda jednak na to, że te reguły dopiero powstają, i to drogą eksperymentu.

Czas na oddech

Kiedy N. była młodsza miała dwie drzemki w ciągu dnia. Dwie wspaniałe chwile spokoju. Niestety to minęło. Za dużo snu w dzień, to nieprzespane pół nocy. Do tego wczesna pobudka. Spróbowaliśmy więc inaczej – jedna drzemka, ale wcześniejsza pora położenia się spać wieczorem. Ustanowiliśmy regułę, reguły są dobre. N. z regułą postanowiła eksperymentować. Raz spała pół godziny, a raz trzy. Kiedy spała krócej, wieczorem padała za wcześnie i budziła się w środku nocy, aby  zażądać czytania książeczek lub wyprawy na plac zabaw. Kiedy dzienna drzemka była długa, wieczorne kładzenie się spać nie obowiązywało. Nie zawsze jednak, czasami było zupełnie na odwrót. N. eksperymentowała.

Zazdrościliśmy dzieciatym znajomym, którzy zabierali pociechy na imprezy. Maluchy zasypiały znużone zabawą, a potem nieprzytomne były zanoszone do aut i wracały do domu, gdzie spały całą noc. N. nie zasypiała. Zmęczenie manifestowała niezadowoleniem i zarządzała powrót do domu. Mieszkamy na peryferiach, a więc długa drzemka podczas drogi zupełnie jej wystarczała. Sen się kończył wraz z zatrzymaniem auta, potem znowu nieprzespana noc. Jedynym rozwiązaniem było opuszczenie imprezy zanim ta na dobre się rozpoczęła, tak aby N. się nie zmęczyła i nie usnęła w aucie. Myśleliśmy, że taka jest reguła. No trudno.

Idzie nowe!

Wczoraj nastąpiła zmiana. Siedzieliśmy u znajomych pod miastem i nerwowo zerkaliśmy na N. i na zegarki. Ważne, aby zdążyć wrócić o odpowiedniej porze. Czekaliśmy na pierwsze symptomy zmęczenia, które zawsze były sygnałem, że jak zaraz nie ruszymy z powrotem, to będzie katastrofa. A tu nic. N. szaleje, biega po ogrodzie, siedzi na huśtawce, znosi coraz to nowe zabawki dzieci gospodarzy. I nagle koniec, N. podeszła do mamy i obwieściła, że trzeba ją położyć spać. Po trzech minutach chrapała. Nad ranem przenieśliśmy ją do auta, w ciszy dojechaliśmy do domu i ostrożnie wyjąwszy z fotelika, zanieśliśmy na to nasze trzecie piętro – N. się nie obudziła. Spała do rana.

Ja i mama N. uznaliśmy, że to będzie nowa reguła, której teraz N. będzie się trzymać. Znowu możemy jeździć na imprezy i nie będziemy musieli wychodzić zaraz po przyjściu. To znaczy, bardzo byśmy chcieli żeby tak było.

 

Tata z Dzieckiem

Tata z dzieckiem. Pracuje, no i opiekuje się N. Pół tygodnia w pracy, pół tygodnia w domu z dzieckiem. W weekendy jedno i drugie.

5 rzeczy, które warto robić rano, by mieć więcej energii

co robić rano
fot. 123rf.com

Choć prowadzimy zdrowy tryb życia, zwracamy uwagę na to, co jemy i staramy się spać minimum 7 godzin w ciągu nocy, zdarza się, że już o poranku czujemy się zmęczeni i brakuje nam energii. Oto 5 prostych kroków, które sprawią, że już od rana będziemy tryskać energią!

1. Oddychanie

Stres negatywnie wpływa na nasz organizm i doprowadza do spadku energii. Dlatego też eksperci zalecają, by każdy dzień rozpocząć od łatwego ćwiczenia oddechowego. Zamknięcie oczu i skupienie się na akcie wzięcia 10 głębokich oddechów (najlepiej przeponowych) może być skutecznym sposobem na lepsze rozpoczęcie dnia.

2. Nawodnienie organizmu

Picie wody nie tylko wtedy, gdy jesteśmy spragnieni, jest skutecznym sposobem na dodanie sobie energii. Z tego też względu wielu dietetyków zaleca wypicie szklanki wody z samego rana.

„Utrzymywanie nawodnienia na odpowiednim poziomie pomaga utrzymać poziom energii, ponieważ woda ułatwia tlenowi przemieszczanie się po organizmie. Im skuteczniej dostarczamy tlen do mięśni i narządów, tym więcej energii będziemy mieć” – powiedziała Stephanie Nelson, dietetyk i ekspert ds. żywienia, którego słowa cytuje huffpost.com.

Zobacz też: 10 tysięcy kroków dziennie – czy to wystarczy dla zdrowia?

3. Ćwiczenia

Ćwiczenia fizyczne powodują zwiększenie wydzielania endorfin w organizmie, a co za tym idzie sprawiają, że czujemy się bardziej zadowoleni, zrelaksowani i podekscytowani. Ponadto poprawiają koncentrację. Przeprowadzone badania sugerują, że osoby, które ćwiczą z rana, są bardziej aktywne w ciągu dnia.

4. Odżywianie

Odkładanie śniadania na później nie jest dobrym pomysłem i na pewno nie sprawi, że z energią i siłą rozpoczniemy nowy dzień. Śniadanie bogate w białko i zdrowe tłuszcze pomoże w utrzymaniu odpowiedniego poziomu energii przez cały poranek. Osoby, które wstają wcześnie rano, powinny zjeść nie tylko pierwsze, ale i drugie śniadanie – przerwy pomiędzy posiłkami nie mogą być zbyt długie (poleca się 3-4 godziny).

5. Poranek bez telefonu

Spokojny poranek, bez przeglądania portali społecznościowych i odpowiadania na służbowe maile, daje naszemu organizmowi szansę na skupienie się i dobre rozpoczęcie dnia. Co więcej, czasami warto wstać 10 minut wcześniej, by bez stresu zdążyć zrobić śniadanie i napić się kawy. Wejście w dzień w trybie slow ogranicza niepotrzebne napięcie.

A jak wyglądał dzisiejszy poranek u Ciebie?

Źródło: huffpost.com

Zobacz też: Przed czy po wypiciu kawy – kiedy myć zęby?

Odwiedziny u zaszczepionych rodziców. Czy na pewno są bezpieczne?

Szczepionka przeciwko HPV będzie refundowana w Warszawie
fot.Pixabay

Wiele osób starszych zostało już zaszczepionych. Czy jednak daje nam to stuprocentową pewność, że unikniemy choroby? 

Szczepienia w pierwszym etapie objęły przede wszystkim służby ratownicze i medyczne oraz osoby starsze. Wiele rodzin może wkrótce znaleźć się w sytuacji, w której osoby starsze zostaną zaszczepione, ale ich dzieci i wnuki nie. Odwiedziny u zaszczepionych już rodziców niekoniecznie oznaczają jednak, że zarówno oni, jak i goście, są bezpieczni. Eksperci twierdzą, że dopóki większa część populacji nie zostanie zaszczepiona i nie zmniejszy się przenoszenie wirusa przez społeczność, dystans fizyczny i noszenie maski nadal muszą być praktykowane. 

Przyszłość pod znakiem zapytania

Szczepionka z pewnością zapewnia lepszą ochronę. Jednak zanim życie wróci do normy, minie jeszcze trochę czasu. Portal Healthline opublikował rozmowy z ekspertami medycznymi, aby dowiedzieć się, jak można bezpiecznie odwiedzać bliskich w takich sytuacjach. Wbrew pozorom, ryzyko wcale nie jest zerowe. Dr Colleen Kelley, profesor nadzwyczajny chorób zakaźnych w Emory University School of Medicine, powiedziała, że chociaż szczepionka to krok we właściwym kierunku, „nie znajdujemy się w sytuacji zerowego ryzyka i jeszcze kilka kwestii musi się wydarzyć, zanim to zrobimy”

Te rzeczy obejmują zaszczepienie większości populacji i kontrolowanie przenoszenia wirusa COVID-19 przez społeczność. „W większości miejsc nadal jesteśmy na poziomach znacznie wyższych od tych, które widzieliśmy podczas letniego wzrostu zakażeń” – powiedział Kelley, który jest również głównym naukowcem w badaniach klinicznych szczepionek fazy 3 Moderna i Novavax w ośrodku badań klinicznych w Ponce de Leon.  

Zobacz też: Przemoc w rodzinie vs. pandemia koronawirusa – niepokojące dane!

Zaszczepieni = bezpieczni?

Zanim dojdziemy do upragnionej odporności zbiorowej, minie zapewne cały 2021 rok. Do tego czasu te same środki ochronne, które zostały wprowadzone, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się COVID-19, w tym dystans fizyczny, noszenie maski i dobra higiena rąk, powinny być nadal stosowane, również podczas odwiedzania bliskich. Jednym z powodów jest to, że niezależnie od tego, jaką szczepionkę otrzyma dana osoba, nie będzie ona w 100% skuteczna. Nawet przy 94 lub 95 procentach skuteczności szczepionki Moderna i Pfizer nadal istnieje ryzyko choroby (choć zapewne ze słabszym jej przebiegiem). 

Przy tempie, w jakim wirus rozprzestrzenia się w całym kraju, nawet te 5-procentowe szanse nadal mogą być ryzykowne. Nie wiadomo też jeszcze, jak dobrze szczepionka będzie chronić przed pojawiającymi się wariantami wirusa, które są bardziej zaraźliwe. Nie powinniśmy więc nadmiernie ryzykować i wciąż zabezpieczać się za pomocą metody DDM – dystans, dezynfekcja, maseczka. 

Źródło: heathline.com  

Zobacz też: Rodzicielstwo vs koronawirus – kim jest elastyczny psychologicznie rodzic?

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Zawstydzanie dzieci. Podstępne i bolesne doświadczanie przemocy

zawstydzanie dzieci

Zawstydzanie dzieci dość często pojawia się w procesie wychowawczym. Być może nie mamy w ogóle świadomości, że takie właśnie działanie podejmujemy niemal codziennie względem dzieci – w domu, w szkole, w życiu codziennym. Wstyd to trudna emocja, z którą często osoby dorosłe nie potrafią sobie poradzić. A w jakim stopniu doświadczanie wstydu wpływa na dzieci?

Poczucie wstydu nie ma zewnętrznego ujścia w swoim wyrażaniu. Wstyd zostaje w nas oraz naszych myślach. Jest jednym z kluczowych elementów dla poczucia własnej wartości. Wstyd jest dokładnie tak samo postrzegany przez dzieci jak przez osoby dorosłe. Jednak to właśnie my – dorośli – często definiujemy to, czego „powinny” wstydzić się dzieci. Swoimi słowami oraz postawami wpływamy na świat dziecka.

Zawstydzanie dzieci bardzo często wynika z przeżywanej w danej chwili frustracji. Zawstydzając dzieci, tak naprawdę pokazujemy własne trudności z regulacją emocji. To niestety bardzo skuteczna metoda, ponieważ szybko uzyskujemy oczekiwany efekt. Dziecko niemalże natychmiast zmienia swoje zachowanie (szczególnie, kiedy spotyka się z zawstydzaniem w miejscu publicznym).

Zobacz też: Netflix z nową animacją kultowej bajki! Czego mogą nauczyć nas Kajko i Kokosz?

Jakie niesie to za sobą konsekwencje? Czy pozostawia psychiczne blizny?

Zdecydowanie tak. Zawstydzanie dzieci to bolesne doświadczanie przemocy, a skutki tego mogą być odczuwane bardzo długo. Należą do nich m.in.:

  • obniżona samoocena dziecka,
  • brak umiejętności radzenia sobie w trudnych i wymagających sytuacjach,
  • wycofywanie się z relacji,
  • blokowanie własnych emocji,
  • ograniczone wyrażanie entuzjazmu oraz chęci eksplorowania świata,
  • odczuwanie wzmożonych lęków,
  • tworzenie zniekształceń poznawczych na własny temat.

Dziecko, które mierzy się z ciągłym zawstydzaniem, żyje w przekonaniu, że nie jest dość dobre. Czuje wręcz, że jest gorsze niż np. jego rówieśnicy. To dotkliwe i bardzo przykre konsekwencje, które mogą towarzyszyć najmłodszym, a co ważne, należy pamiętać, że cały okres dzieciństwa modeluje życie oraz obraz postrzegania siebie w dorosłości.

Co możemy zrobić, aby ograniczyć zawstydzanie?

Przede wszystkim liczy się samoświadomość oraz wiedza, jakie skutki przynoszą nasze zachowania. Wychowywanie dziecka to ciągłe udoskonalanie siebie. To przyglądanie się swoim czynom. Wgląd we własne zachowanie często bowiem prowadzi do pytań: „Dlaczego postąpiłam/postąpiłem w określony sposób? Co mogę zrobić, aby następnym razem zachować się inaczej?”. To przestrzeń na popełnianie błędów, ale jednocześnie proces zmian i chęci naprawy. To dążenie do bycia lepszym rodzicem. Istotnym czynnikiem jest również rozwijanie w sobie empatii. Zrozumienia potrzeb, obserwacja ciągłych zmian, które zachodzą w dziecku. Pamiętajmy, aby dostosować swoje oczekiwania do realnych możliwości swoich dzieci, a nie dziecko do naszych oczekiwań.

Źródło: Psychology Today

Zobacz też: Czy łatwo wychowywać dziecko w Polsce?

Aleksandra Nosarzewska

Studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Jej pasją jest psychologia dziecka oraz pedagogika. Na co dzień współpracuje z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.

10 tysięcy kroków dziennie – czy to wystarczy dla zdrowia?

10 tysięcy kroków
Fot. 123rf

Spacery na świeżym powietrzu podczas pandemii COVID-19 stały się jedną z głównych rozrywek. Czy jednak polecane przez producentów sportowych aplikacje liczące kroki – zwłaszcza skupiające się na wykonywaniu 10 tysięcu kroków dziennie – są w stanie poprawić nasze zdrowie? 

Podczas pandemii koronawirusa brytyjskie Sports Direct sprzedało aż 218 proc. więcej par butów do joggingu i długich spacerów. Parki, skwery, bulwary i lasy w ciepłe dni przeżywają prawdziwe oblężenie biegaczy, spacerowiczów, rolkarzy i rowerzystów. Wiele z tych osób korzysta z aplikacji w telefonach, które pozwalają mierzyć przebyty dystans i liczbę kroków. I podobnie jak grany przez Anthony Hopkinsa Benedykt XVI w filmie „Dwóch papieży” wypełniamy dzienne limity. Czy jednak chodzenie może sprawić, że będziemy zdrowsi? 

10 tysięcy kroków

Ciało w ruchu

Należy pamiętać, że wyprostowana pozycja, w jakiej się poruszamy, jest wynikiem bardzo szybkich zmian ewolucyjnych. Jak podaje w swej książce „Homo sapiens – od zwierząt do bogów Yuval Noah Harari, wyprostowana pozycja pozwoliła nam utrzymać rosnący mózg oraz lepiej dostrzegać zagrożenia istniejące np. na sawannie. Niestety, dynamiczny rozwój gatunku niesie za sobą również i problemy – zbyt ciężka głowa i wyprostowana postawa powodują m.in. sztywnienie karku oraz problemy z odcinkiem lędźwiowym. Co za tym idzie, nawet spacerując należy uważać na właściwą postawę.

Nie znaczy to oczywiście, że chód jest niezdrowy dla naszego organizmu. Wręcz przeciwnie! W badaniach prowadzonych przez naukowców z European Centre for Environment and Human Health na University of Exeter Medical School, przeanalizowano 20 tysięcy ankiet od osób zamieszkujących Wielką Brytanię. Wyniki badań są jednoznaczne – osoby, które na łonie natury spędzają około dwie godziny, znacznie częściej cieszyły się lepszym zdrowiem oraz samopoczuciem. Maksymalny efekt osiągamy po około 200 minutach pośród zieleni.  

Chodzenie okiem specjalisty

„Spacer jest bardzo zdrową formą aktywności fizycznej. Już półgodzinny marsz zapewni nam lepsze zdrowie i samopoczucie. Co istotne, nie da się go bezpośrednio zamienić na trening na siłowni, bowiem to projekcja na warunki zewnętrzne zapewnia nam odporność” – tłumaczy Sylwester Koper, instruktor fitness oraz trener kulturystyki i dodaje:

By uzyskać efekt sportowy należy spacerować w tempie około 100 kroków na minutę, mieć wygodne obuwie oraz stosować odpowiednie wymachy ramion – dość podobnie do maszerujących żołnierzy. Ruchy te wzmacniają nasze mięśnie głębokie i mogą pomóc np. w sytuacji, gdy bolą nas plecy. Pewną pomocą w wymuszeniu tego ruchu z pewnością będą kije do nordic walking.  

Statystyczny Polak dziennie przebywa około 5 tysięcy kroków. I chociaż nie ma dowodów na to, że akurat 10 tysięcy kroków ma być optymalne, warto skorzystać z aplikacji i podjąć wyzwanie. Trening 2-3 razy w tygodniu nie zastąpi bowiem organizmowi codziennej dawki potrzebnego ruchu. Dobierając odpowiedni sposób marszu jesteśmy też w stanie wzmocnić niezwykle istotne mięśnie głębokie, odpowiadające za stabilizację całego ciała. 

Zobacz też: Kult męskiej muskulatury. Czy jest zdrowy?

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.