Przejdź do treści

Jak słuchać dzieci? „Bycie uważnym słuchaczem bywa bardzo trudne”

Jak słuchać dzieci?
fot. Pixabay

Kiedy dziecko płacze, jest rozdrażnione, zdenerwowane, smutne lub mówi wprost, że kolega zrobił coś, co mu się spodobało lub pani w przedszkolu była niemiła, mamy potrzebę reagować. Bywa jednak tak – wcale nierzadko – że dzieciom jest przykro nie z tych powodów, o których myślimy. Tak bardzo angażujemy się w działanie, że przestajemy słuchać dzieci. A to, czego one często potrzebują, to przestrzeni, w której mogą wypowiedzieć lub wypłakać swój żal. I to wystarczy.

Chcemy działać, zwłaszcza jeśli słyszymy, że nasze dziecko zostało rzeczywiście źle potraktowane. Potrzeba działania jest tym większa, im większa krzywda stała się dziecku. Taka jest też rola rodzica.

Zosia wyszła z przedszkola bardzo rozżalona. Jak tylko wyszły z mamą za bramy przedszkola, zaczęła płakać, że więcej tam nie pójdzie. Zostanie w domu i będzie chodzić z mamą na plac zabaw. Jej przedszkole ma bardzo lubiany przez Zosie plac zabaw – duży, atrakcyjny, dzieci świetnie się na nim czują. Chcą wychodzić każdego dnia. Matka dziewczynki była zaskoczona jej zachowaniem, dziewczynka zwykle lubiła chodzić do przedszkola. Po chwili łkania Zosia powiedziała, że dwóch chłopców z grupie było niegrzecznych i pani za karę nie wyszła z dziećmi na dwór. Nie poszli więc na ulubiony plac zabaw. Dalej Zosia mówiła, jak było jej przykro, bo przecież to nie ona była niegrzeczna , a mimo to została ukarana.

Jej mama w pierwszej chwili poczuła złość, ponieważ dzień był wyjątkowo ładny i wizja dzieci zamkniętych w sali była przygnębiająca. Nie podobało się jej zachowanie nauczycielki i rozumiała, skąd rozgoryczenie jej dziecka. W pierwszym odruchu miała ochotę wrócić do przedszkola i porozmawiać z nauczycielką. Jednak powstrzymała się i dalej słuchała córki. Zosia jeszcze przez jakiś czas mówiła, pełna złości, jak bardzo nie lubi przedszkola i pani i jak na pewno tam nie wróci. Jej mama głównie słuchała, co jakiś czas dodając jedynie, że ta sytuacja musiała być dla dziewczynki nieprzyjemna. Że mogła się poczuć niesprawiedliwie potraktowana.

Po powrocie do domu już spokojna poszła się bawić.

Jej mama spodziewała się buntu Zosi, kiedy rano zacznie ją przygotowywać do przedszkola. Jednak ku jej zaskoczeniu nic takiego nie miało miejsca. Co więcej, Zosia w ogóle nie wróciła do tematu i w całkiem dobrym nastroju wyruszyła do przedszkola.

Zobacz także: Dlaczego rodzicielstwo jest trudne?

Jak słuchać dzieci?

Słuchająca postawa, bycie otwartym na wszystko, co słyszymy ma niezwykły wpływ na dzieci. Zachowując tę postawę, nie pouczamy, nie dajemy gotowych rozwiązań, nie zakładamy, że wiemy, co czuje dziecko. Stwarzamy przestrzeń do tego, żeby dziecko doświadczyło uczuć i emocji. A to już bardzo wiele.

Nauka wspiera tę postawę. Kiedy słuchamy, jesteśmy blisko. A właśnie potrzeba bliskości jest pierwszą i podstawową potrzebą człowieka. Od chwili narodzin noworodek dąży do kontaktu z matką. Jesteśmy biologicznie zaprogramowani w taki sposób, żeby pozostawać blisko innych. W ten sposób regulujemy nasze stany emocjonalne i fizyczne.

Za emocje i relacje społeczne odpowiedzialny jest układ limbiczny. Jeśli układ limbiczny nie jest nadmiernie pobudzony, swobodnie koordynuje inne funkcje mózgowe, takie jak rozumowanie, logika oraz podejmowanie decyzji.

Zobacz także: Jak reagować na płacz dziecka?

Funkcja układu limbicznego

Zaburzenia w funkcjonowaniu układu limbicznego, wynikające na przykład z powtarzających się przykrych zdarzeń, opuszczenia i samotności (na przykład takiej, jakiej doświadczają dzieci, kiedy zostają pozostawione samym sobie, żeby poradziło sobie z trudnymi wydarzeniami lub traumą) sprawiają, że jego funkcjonowanie jest upośledzone.

Jeśli natomiast dziecko czuje, że jest słuchane, że druga osoba jest blisko i jest w stanie pomieścić jego emocje, może wówczas „użyć” systemu limbicznego i uwolnić emocje.

Kiedy emocje zostają dostrzeżone i nazwane, może rozpocząć się proces powrotu do dobrego samopoczucia. Niektórzy mówią nawet, że w ten sposób zaczyna się proces zdrowienia.

W ten sam sposób warto traktować również dziecko jeszcze niemówiące. Dla niego głównym sposobem komunikacji trudnych emocji jest płacz. I jakkolwiek to zabrzmi – jest lepiej, jeśli płacze niż gdyby miało tego nie robić. Nawet jeśli jest to bardzo trudne doświadczenie dla opiekuna.

Zobacz także: Empatia w rodzicielstwie. Skąd wynika nasze poczucie winy?

O trudnej roli słuchacza

Jest jednak ogromna różnica pomiędzy wypłakiwaniem się a płaczem w ramionach rodzica. Nawet jeśli rodzic nie potrafi dziecka ukoić tak szybko, jakby tego chciał. Badania niezmiennie pokazują, że płaczące dziecko pozostawione samemu sobie nie pozbywa się stresu. Dzieje się wręcz odwrotnie – poziom kortyzolu w jego krwi rośnie.

Uważne słuchanie to cenna umiejętność. Bycie słuchanym to z kolei niezwykłe doświadczenie. Jednak bycie uważnym słuchaczem bywa bardzo trudne. Często jest w sprzeczności z wrodzonymi i latami pielęgnowanymi tendencjami do działania.

Słuchanie może kojarzyć się z biernością, a nawet brakiem zainteresowania. Rada, zwłaszcza dobra jest przecież w cenie. Mamy unikalną szansę nauczyć dzieci nie tylko słuchania, ale również wytrzymywania trudnych emocji, bycia z nimi. Nie jesteśmy w stanie ochronić dzieci przed nimi.

Będą się zdarzały, ale będą też mijały. Można po prostu być przy dzieciach, kiedy jest im źle, są smutne, rozzłoszczone, zostały źle potraktowane. Da im to poczucie, że nie są same, że ktoś jest w stanie wytrzymać ich stan. I dopiero wówczas zastanowić się, czy i jakie działanie podjąć.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Kiedy powinniśmy dać dziecku pierwszy smartfon?

smartfony smartfon dzieci dziecko korzystanie social media internet
fot. 123rf.com

Rodzice od dawna zastanawiają się, kiedy pozwolić swoim dzieciom posiadać smartfona. Muszą rozważyć, czy ryzyko związane z nową wolnością jest warte korzyści, jakie zyska dziecko. Pamiętajmy, że problem ten nawet nie istniał, gdy wielu dzisiejszych rodziców dorastało.

Z jednej strony istnieją badania, które łączą czas spędzany w Internecie z wyższymi wskaźnikami depresji i lęków. Patrząc holistycznie jednak musimy przyznać, że posiadanie smartfona może w dzisiejszych czasach mieć kluczowe znaczenie dla umożliwienia kontaktów towarzyskich z przyjaciółmi, a także dla ułatwienia pracy w szkole i zajęć pozalekcyjnych. Odcięcie ich od tych możliwości integracji z rówieśnikami może spowodować depresję, której próbuje zapobiegać rodzic niedający smartfona. Jak więc znaleźć “złoty środek”?  

Zobacz też: Korzystanie z mediów społecznościowych napędzane jest schematem „uczenia się z nagrodami”

Smartfony już dla dziesięciolatków? 

Przeciętny wiek, w którym dziecko dostaje obecnie swój smartfon, to dziesięć lat. Ale czy to naprawdę dobry wiek, aby wprowadzić nowe technologie w życie swoich dzieci? Bill Gates nie pozwolił swoim trojgu dzieciom posiadać smartfony, dopóki każde z nich nie ukończyło 14 lat.  

Myślę, że około 12 lat to magiczny wiek, kiedy dzieci odkrywają media społecznościowe i komunikują się wirtualnie ze swoimi przyjaciółmi. Teraz jednak, wraz z pandemią i przyzwyczajeniem dzieci do tabletów i telefonów w wieku przedszkolnym, już 10 lub 11-latki korzystają ze smartfonów. Jestem jednak zdecydowanie przeciwny daniu dziecku telefonu bez ograniczeń i granic. Od samego początku powinno być jasne, że telefon należy do rodziców i dziecko ma przywilej korzystania z niego, o ile jest używany w odpowiedni sposób. 

-mówi Dr Larry D. Rosen, profesor psychologii.  

Najważniejsze są zasady 

Pamiętajmy jednak, że nie ma „właściwego” wieku dla dziecka na zakup pierwszego smartfona. Czas ten będzie on zależał bardziej od indywidualnego poziomu dojrzałości dziecka niż od ustalonej liczby chronologicznej.  

Warto zacząć od telefonu, który pozwala tylko na takie rzeczy, jak połączenia i SMS-y. Kiedy pozwolisz dziecku obsługiwać smartfona, pamiętajmy o rozmowie z dzieckiem. Ważną maksymą, którą powinniśmy przekazać dziecku jest: „Nigdy nie udostępniaj czegoś, czego nie chcesz transmitować na cały świat”. Podkreśl znaczenie zrównoważenia komunikacji cyfrowej z kontaktem osobistym, demonstrując wartość interakcji twarzą w twarz zarówno słowami, jak i na swoim przykładzie. Wyznacz jasne granice, kiedy Twoje dziecko może (po odrobieniu pracy domowej) i nie może (przy stole) korzystać z telefonu. Dzięki temu nasze dziecko ma mniejsze szanse na negatywny wpływ smartfona.  

Źródło: Art of Manliness  

Zobacz też: Naukowcy radzą, jak uczyć dzieci mądrego korzystania z social mediów

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Ksiądz Natanek stanie przed sądem za słowa o in vitro!

ksiądz natanek kościół katolicki in vitro dzieci z probówek skandaliczna wypowiedź episkopat
fot. kadr z YouTube

Sąd Rejonowy w Suchej Beskidzkiej w styczniu otworzy przewód sądowy przeciwko suspendowanemu księdzu Piotrowi Natankowi. Sprawę wytoczyła trójka rodziców dzieci poczętych metodą in vitro.

Rodziców oburzyły wypowiedzi kontrowersyjnego duchownego, których użył on podczas ostatniej Wielkanocy. Suspendowany ksiądz porównał dzieci narodzone po zapłodnieniu metodą in vitro do zwierząt hodowlanych. Pozew został wytoczony na podstawie paragrafu 212 Kodeksu karnego. Mówi on o tym, że: „kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie, lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”.

Być może rozprawy 24 stycznia udałoby się uniknąć dzięki mediacji. Rodzice dzieci poczętych metodą in vitro domagali się zaledwie przeprosin. Ksiądz Natanek nie wstawił się jednak na wezwanie sądu.

Radykalny katolik

To nie pierwszy raz kiedy ksiądz Natanek jest na językach. Kontrowersyjny kapłan został suspendowany (zawieszony) w kościele przez arcybiskupa Stanisława Dziwisza. Tak wówczas się bronił:

W tych dniach ksiądz kardynał wydał dokument suspendujący mnie, zabierający mi wedle prawa ludzkiego wszystką władzę w Kościele. Tego pisma nie przyjmuję i dalej idę swoją drogą”. Stwierdził też, że zamierza działać „na bocznych torach, tak jak abp Lefebvre”, licząc, że tak samo jak on zostanie kiedyś przyjęty z powrotem do Kościoła.

Grozi mu jednak – jeśli nadal będzie trwał w nieposłuszeństwie – że wcześniej zostanie karnie przeniesiony do stanu świeckiego. Z pewnością nie pomogą mu słowa o dzieciach poczętych dzięki procedurze in vitro, ani proces w tej sprawie.

Zobacz też: In vitro. Rozmowy intymne – książka Małgorzaty Rozenek

Prokuratura też się zajmie księdzem?

Sprawa z oskarżenia prywatnego może być jednak dopiero początkiem. Wciąż trwa postępowanie prokuratury z Suchej Beskidzkiej w sprawie tej samej wypowiedzi. Ksiądz Natanek publicznie nie skomentował ani aktu oskarżenia, ani postępowania w prokuraturze.

Mimo kary zawieszenia ksiądz Natanek nadal sprawuje liturgię i kontynuuje głoszenie kontrowersyjnych kazań. Kapłan wypowiedział posłuszeństwo abp. Dziwiszowi i oskarżył kardynała o kontakty z masonerią. Jego pustelnia jest licznie odwiedzana przez pielgrzymów, swoje kazania ksiądz transmituje również w internecie. Pojawiają się w nich kontrowersyjne tezy, jak te o dzieciach z in vitro czy o uczestnictwie „sług szatana” w czarnym proteście.

Źródło: www.onet.pl

Zobacz też: Aborcja karana jak zabójstwo? Do Sejmu trafił projekt

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Pogańskie czy katolickie? Skąd się wzięły świąteczne zwyczaje?

zwyczaje świąteczne święta boże narodzenie polska gwiazdka

Choinka, karp, prezenty. Są rzeczy, bez których nie wyobrażamy sobie świąt. Rzadko zastanawiamy się, jakie było ich znaczenie kulturowe i religijne.  

Religie chrześcijańskie nie są, wbrew pozorom, monolitem kulturotwórczym wywodzącym się z tradycji judaistycznych. Podczas ekspansji “połykały” tożsamość obrzędową i duchową plemion i całych państw. Nie byłoby to możliwe bez implementowania części wierzeń do swej symboliki. Tak było i z samą datą Bożego Narodzenia. Po raz pierwszy obchodzono je w IV. wieku naszej ery, wówczas ustalono też grudniowe świętowanie. Prawdopodobnie chrześcijanie – nie znając faktycznej daty narodzin Chrystusa – celowo obrali tę symboliczną datę, a mianowicie dzień przesilenia zimowego, by obchodzonemu w tym dniu w Rzymie pogańskiemu świętu narodzin boga Słońca przeciwstawić narodzenie Jezusa Chrystusa.  

zwyczaje świateczne

Choinka z germańskich przesądów? 

Triumf świątecznej choinki to prawdziwy przykład globalizacji, ale i przetrwania pogańskich zwyczajów. Drzewko jest symbolem biblijnego drzewa życia i wprowadził je do obrzędowości Marcin Luter, skłócony z kościołem reformator. Choinka niestety wyparła polskie „podłaźniczki”, czyli gałązki ozdabiane ciastkami, orzechami i owocami. Pod postacią ozdobnych snopów siana istniały one na Szczodre Gody już w czasach pogańskich. Wbrew pozorom pogańskie jest i źródło choinki: Luter opierał się na obrzędowości ludowej, a ta różnego rodzaju choinki wieszała dla pomyślności od wieków.  

Zobacz też: 10 rodzinnych sposobów na przedświąteczny stres

Miejsce dla gościa czy ducha?  

To, co dziś nazywamy “nakryciem dla niespodziewanego gościa”, na dawnym Mazowszu miało zupełnie inne znaczenie, pamiętające jeszcze czasy pogańskich Szczodrych Godów. Było to bowiem miejsce dla dusz zmarłych przodków, dla których pozostawiano nie tylko dodatkowy talerz przy stole, lecz także resztki wigilijnych potraw. Przed przystąpieniem do wieczerzy zwracano się do dusz przodków z szacunkiem. Wierzono bowiem, że 24 grudnia duchom najłatwiej jest odwiedzić świat ziemski.  

zwyczaje świąteczne

Co ciekawe, dawniej po zakończonej wieczerzy wigilijnej nie sprzątano ze stołu. Na stole pozostawiano napoczęte dania, resztki, okruchy, niedopitą wódkę. Wszystko to miało służyć biesiadzie duchów przodków. Żywi domownicy, podobnie jak dzisiaj, otrzymywali natomiast świąteczne podarki. 

Karp wcale nie tradycyjny? 

Karp przybył do Polski, wraz z Cystersami, w średniowieczu. Była to jednak ryba luksusowa, droższa na targu od łososia. Tradycje spożywania wiążą się jednak z komunizmem. Dokładnie rzecz biorąc trudnościami powojennych stawów rybnych oraz zniszczeniem floty rybackiej. Na święta nie były one w stanie sprostać zapotrzebowaniu Polaków na ryby. Przyrost i wymagania karpia były optymalne i w drugiej połowie lat 50. I w latach 60. Centrale Rybne zaczęły produkować miliony tych ryb rocznie. Powstało nawet hasło: “Karp na każdym polskim wigilijnym stole”. Ryby rzucano do sklepów w różnej częstotliwości, stąd co zapobiegliwsi kupowali wcześniej. Ponieważ lodówki były rzadkością, trzymano go w wannach.  

Ot i źródło tradycji. Nie warto jednak jej pielęgnować. Kupno żywej ryby oznacza jej cierpienie, podczas którego wytwarza hormony stresu oraz infekuje się jego błona śluzowa. Mięso z takiej ryby jest mniej smaczne.  

Zobacz też: Korzystanie z mediów społecznościowych napędzane jest schematem „uczenia się z nagrodami”

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Korzystanie z mediów społecznościowych napędzane jest schematem „uczenia się z nagrodami”

media społecznościowe
fot. 123rf.com

Media społecznościowe, które zawładnęły naszym życiem, cieszą się nieustającą popularnością. Dodajemy zdjęcia, śmieszne memy, a wszystko po to, by otrzymać jak najwięcej „polubień”. Naukowcy postanowili przyjrzeć się temu, czy nasze wysiłki na rzecz maksymalizacji „polubień” są zgodne ze schematem „uczenia się z nagrodami”.

Zaangażowanie w media społecznościowe

W 2020 roku ponad cztery miliardy ludzi spędziło średnio kilka godzin dziennie na platformach takich jak Instagram, Facebook, czy Twitter. Wiele osób to powszechne zaangażowanie w media społecznościowe przyrównało do nałogu, w którym ludzie są skłonni do poszukiwania pozytywnych opinii społecznościowych online, takich jak „polubienia”, zamiast bezpośrednich interakcji społecznych, a nawet podstawowych potrzeb, takich jak jedzenie, picie.

Chociaż korzystanie z mediów społecznościowych zostało szeroko zbadane, to rzeczy, które faktycznie skłaniają ludzi do angażowania się w portale społecznościowe, nie są do końca jasne.

Zobacz też: 7 kont na Instagramie, które wspierają zdrowie psychiczne – sprawdź, kogo warto obserwować!

„Polubienia” a uczenie się z nagrodami

Naukowcy postanowili sprawdzić, czy korzystanie z mediów społecznościowych można powiązać ze schematem uczenia się z nagrodami. W tym celu przeanalizowali ponad milion postów w mediach społecznościowych od ponad 4000 użytkowników na Instagramie i innych stronach. Okazało się, że ludzie rozmieszczają swoje posty w sposób, który maksymalizuje średnią liczbę „polubień”, które otrzymują. Publikują częściej w odpowiedzi na wysoki wskaźnik polubień i rzadziej, gdy otrzymują ich mniej.

Następnie badacze wykorzystali modele obliczeniowe, aby ujawnić, że wzorzec ten jest zgodny ze znanymi mechanizmami uczenia się z nagrodami – ​​zachowanie może być napędzane i wzmacniane przez nagrody.

„Wyniki pokazują, że zaangażowanie w media społecznościowe jest zgodne z podstawowymi, międzygatunkowymi zasadami uczenia się z nagrodami. Odkrycia te mogą pomóc nam zrozumieć, dlaczego media społecznościowe zdominowały codzienne życie wielu ludzi i dostarczyć wskazówek, zapożyczonych z badań nad uczeniem się z nagrodami i uzależnieniem, jak można rozwiązać kłopotliwe zaangażowanie online”. – mówi David Amodio, jeden z autorów.

Dodatkowo naukowcy potwierdzili otrzymane wyniki w eksperymencie internetowym, w ramach którego uczestnicy mogli publikować śmieszne zdjęcia z frazami lub „memami” i otrzymywać polubienia jako informacje zwrotne na platformie podobnej do Instagrama. Zgodnie z analizą ilościową badania, wyniki wykazały, że ludzie częściej publikowali posty, gdy otrzymywali więcej polubień.

Źródło: sciencedaily

Zobacz też: Poznaj niekwestionowaną królową Instagrama – ma… 92 lata!