Przejdź do treści

Jak wybrać bezpieczny smoczek dla noworodka?

canpol babies
fot. canpolbabies.com

Kompletując nową wyprawkę, przyszli rodzice bardzo często zastanawiają się nad wyborem odpowiedniego smoczka. Zależy im, aby był on w pełni bezpieczny, przetestowany pod kątem wpływu na zgryz i wykonany z najwyższej jakości materiałów, a jednocześnie lekki i przede wszystkim akceptowany przez dzieci. Podpowiadamy, na co zwrócić uwagę przy wyborze pierwszego smoczka, aby zaspokoić naturalny odruch ssania naszej pociechy i mieć pewność, że da on maluszkowi bezpieczne wsparcie – przyniesie ukojenie i umożliwi swobodne oddychanie. 

Noworodek rodzi się z kilkoma podstawowymi odruchami, które są niezbędne dla jego prawidłowego rozwoju. Jednym z nich jest odruch ssania, który widzimy już w pierwszych minutach po porodzie wtedy, gdy dziecko szuka piersi mamy. Dzięki niemu nasze maluszki zaspokajają głód, budują poczucie bezpieczeństwa i rozwijają więź z mamą. Dodatkowo odruch ssania wpływa w nieprzeceniony sposób na prawidłowy rozwój emocjonalny bobasów. Jednak niemowlaki domagają się piersi nie tylko wtedy, gdy są głodne. Także, gdy są czymś zdenerwowane, zaniepokojone czy potrzebują się wyciszyć przed snem. Niektóre pociechy najchętniej ssałyby pierś przez całą dobę. Dlatego warto zadbać, aby w naszej wyprawce znalazł się bezpieczny smoczek i pomógł nam w pierwszych chwilach z maluszkiem.

Marka Canpol babies, która od lat wspiera rodziców w ich najważniejszej roli, dostarczając im bezpieczne i innowacyjne produkty, wprowadziła na rynek nowe silikonowe smoczki. Są one wyjątkowo lekkie, by nie zaburzyć odruchu ssania, wyprofilowane pod noskiem, aby zapewniać swobodne oddychanie, a także najbardziej miękkie w ofercie marki i wykonane w 100% z hipoalergicznego silikonu. Kolekcja Light Touch została stworzona, by zapewnić maksymalny komfort noworodków. Smoczki marki Canpol babies polecane są przez 88% neurologopedów jako pierwszy smoczek*. Co sprawia, że zasługują na ich zaufanie?

Smoczki stworzone z myślą o najmłodszych

Nowa kolekcja Light Touch marki Canpol babies została stworzona z myślą o największym komforcie maluszka i jego prawidłowym rozwoju. Aby smoczek był w pełni bezpieczny dla dziecka, trzeba dobrać odpowiedni rozmiar do wieku dziecka. Mała, lekka tarczka i niewypadający smoczek z buzi to nie tylko wygoda,ale kwestia prawidłowego rozwoju. Jak istotne to jest kryterium świadczy opinia neurologopedów, bo aż 93% z nich uważa, że lekka tarczka jest ważna dla rozwoju jamy ustnej dziecka. Wpływa także na prawidłowy rozwój zgryzu i wymowy. Nie tylko niezwykle lekka, ale dodatkowo specjalnie wyprofilowana tarczka smoczków Light Touch pozwala na swobodne, niczym niezakłócone oddychanie, bo nie dotyka noska. W samej budowie warto zwrócić uwagę także na otwory. Zapewniają one swobodny przepływ powietrza, dzięki czemu skóra dziecka może lepiej oddychać.

Silikon – hipoalergiczny i bezpieczny

Materiał, z którego wykonany jest smoczek, również powinien mieć duże znaczenie przy wyborze tego pierwszego dla naszej pociechy. Silikon to jeden z najlepszych produktów na rynku. Jest hipoalergiczny, bezzapachowy i bezssmakowy. Zaletą silikonu jest także jego wytrzymałość. Nie zmienia on kształtu ani pod wpływem temperatury, ani ssania. Możemy go poddać wielokrotnej sterylizacji, nie obawiając się o uszkodzenia. Będzie także dłużej służył naszemu maluszkowi. Dlatego smoczki z kolekcji Light Touch wykonane są z najwyższej jakości silikonu, pozbawionego szkodliwych substancji. Co ważne – są one wyjątkowo miękkie, wymagają mniej wysiłku podczas ssania, dzięki czemu zwiększają komfort dziecka i pomagają mu się uspokoić.

Z uwagi na wszystkie wyżej wymienione cechy smoczka Light Touch z nowej kolekcji aż 88% neurologopedów poleca go jako pierwszy smoczek dla dziecka.

Zdrowie maluszka – wygoda rodzica

Najlepsze produkty to takie, które dają rodzicom rozwiązania „2w1”. Niemowlęta w pierwszych miesiącach życia są bardzo wrażliwe na różnego rodzaju drobnoustroje, a ich układ odpornościowy dopiero się buduje. Dobrze zaprojektowany smoczek to także jego łatwa i właściwa higiena. Nowe smoczki z kolekcji Light Touch posiadają dodatkowe etui, które jest wielofunkcyjne. Sprawdza się jako pudełko do przechowywania smoczka
w higieniczny sposób oraz pełni rolę kapsuły do szybkiej (2 minutowej)       i wygodnej (wystarczy odrobina wody) sterylizacji w mikrofalówce. Takie rozwiązanie jest bardzo komfortowe i pozwala na utrzymanie higieny smoczka także poza domem. Warto pamiętać, że przed pierwszym podaniem smoczka dziecku – należy go poddać sterylizacji, co zdecydowanie ułatwia specjalna kapsuła.

Zobacz też: Wybieram bezpieczeństwo – poznaj smoczki LOVI z nowej kolekcji WILD SOUL

Light Touch – polski produkt

Smoczki z nowej kolekcji Light Touch są wyprodukowane w Polsce i zaprojektowane przez polskich projektantów, inspirowane najnowszymi trendami. Znajdziemy tam zarówno delikatne, pastelowe wzory i kolory, jak i te z bardziej intensywną barwą i grafiką – z pewnością każda mama znajdzie ten w swoim guście. W nowej kolekcji są aż 4 modne linie: Bonjour Paris, Royal Baby, Neon Love, Pure Color. Smoczki z kolekcji Light Touch mają także specjalny uchwyt, który pozwala na przymocowanie łańcuszka. Dzięki temu dziecko może mieć smoczek zawsze pod ręką. W linii Light Touch znajdują się także modele przeznaczone dla starszych dzieci od 6 miesiąca życia.

Każdy rodzic chce dla swojego dziecka wszystkiego, co najlepsze. Dokonując wyboru najchętniej sugeruje się poleceniami specjalistów, by mieć pewność, że zapewni swojemu maluszkowi maksimum bezpieczeństwa, a także ukojenie. Smoczki z nowej kolekcji Light Touch marki Canpol babies pozwolą przyszłej mamie na chwilę wytchnienia, która jest tak potrzebna w pierwszych miesiącach życia niemowlaków. Dadzą jej również poczucie pewnego wyboru potwierdzonego przez ekspertów.

 

* Smoczki Canpol babies są polecane przez neurologopedów – na podstawie badania ankietowego zrealizowanego na zlecenie firmy Canpol na próbie 25 neurologopedów w Polsce w 2020r.

Zobacz też: „Prywatność” w sieci naszych dzieci. Czym jest SHARENTING?

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

MAMAVILLE TARGI JESIEŃ 2021

mamaville
fot. materiały prasowe

Targi Mamaville wracają i ruszają pełną parą w 6 miastach w Polsce tej jesieni.

  • 4/5.09 Wrocław
  • 12.09 Katowice
  • 19.09 Warszawa
  • 25.09 Kraków
  • 16.10 Poznań
  • 24.10 Gdańsk

Targi Mamaville to najpopularniejsze Targi skierowane do kobiet w ciąży, mam i dzieci, działający już na rynku od ponad 7 lat.

Macierzyństwo, to nowy rozdział w życiu każdej rodziny, a targi Mamaville, to idea, która Wam przybliży tę nową, ekscytującą przygodę życia.

Skupiamy marki kreatywnych mam, zgodnie z ideą aktywizacji przedsiębiorczości kobiet, wspierania polskich źródeł pochodzenia towarów, naturalnych surowców i autorskich projektów.

Zobacz też: Nauka picia – kiedy ją rozpocząć i jakie kubki wybrać?

Targi Mamaville to:

✨ STREFA ZAKUPÓW

W jednym miejscu będziecie mieli okazje doświadczyć i spotkać:

  • wystawców znanych polskich marek i dystrybutorów ulubionych produktów zagranicznych z branż: ubrania / zabawki / wystrój wnętrz / akcesoria / dodatki / edukacja / wydawnictwa / usługi – dla kobiet,
  • premierowe kolekcje i wschodzące firmy, które zaprezentują swoje produkty po raz pierwszy na polu targowym,
  • asortyment najczęściej niedostępny w ogólnej sprzedaży.

✨ STREFA EDUKACYJNO – WARSZTATOWA

Edukacja dla całej rodziny, czyli najnowsze i najbardziej przydatne wykłady związane z tematyką macierzyństwa, prowadzone przez doświadczonych prelegentów.

Wszystkie szczegółowe informacje znajdują się na www.targi.mamaville.pl

Zobacz też: Prognozy: pod koniec listopada będzie 30 tysięcy zakażeń dziennie

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

W kraju mamy 1,4 tys. gatunków grzybów jadalnych. Jak nie dać się zwieść tym trującym?

grzyby
dav

W polskich lasach występuje 1,4 tysiąca gatunków grzybów jadalnych. W rozmowie z serwisem Nauka w Polsce PAP dr inż. Małgorzata Krokowska-Paluszak rzeczniczka prasowa Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu wyjaśnia jak się nie pomylić się zbierając dary lasu.  

Obecnie idealny czas, żeby wybrać się do lasu; jest nie tylko sprzyjająca pogoda, ale i w lasach rzeczywiście pojawiły się już grzyby. Pamiętajmy, że grzyby w polskich lasach można zbierać bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów i w zasadzie bez ograniczeń. Nie wolno jednak zbierać ich w niektórych częściach lasu, gdzie jest stały zakaz wstępu, w tym: na uprawach do 4 m wysokości, w drzewostanach nasiennych i powierzchniach doświadczalnych, czy w ostojach zwierzyny. Grzybów nie wolno także zbierać na obszarach chronionych: w rezerwatach i parkach narodowych. Rygorystycznie należy przestrzegać również zakazu wstępu na tereny wojskowe. A jak rozpoznać czy zbierany przez nas grzyb jest jadalny? 

Zobacz też: Jak wspierać odporność dietą? [EKSPERTKA]

Znamy tylko niewielki procent grzybów 

Z wymienionych w artykule 1,4 tys. gatunków grzybów jadalnych, tylko 47 z nich jest – zgodnie z prawem – dopuszczonych do obrotu produkcji przetworów grzybnych. 117 gatunków jest z kolei pod ochroną i tych grzybów nie wolno w lasach zbierać. Przeciętny Polak rozpoznaje około 15 gatunków grzybów, a wytrawny grzybiarz około 40 gatunków. 

Krokowska-Paluszak zauważyła, że pomyłki w czasie grzybobrania mogą okazać się tragiczne w skutkach. Jak podkreśliła, para grzybów, których pomylenie jest najbardziej tragiczne, brzemienne w skutkach, to czubajka kania, czyli tzw. sowa, „bardzo lubiana, bardzo chętnie zbierana, uważana też za takiego „wegańskiego kotleta” – ale łatwa do pomylenia z muchomorem sromotnikowym, który jest silnie trujący”. „Wystarczy tak naprawdę pół kapelusza muchomora sromotnikowego, żeby jedzenie okazało się śmiertelną trucizną” – zaznaczyła. Należy więc zbierać tylko te grzyby, które znamy. Zarówno metoda polegająca na cięciu owocnika, jak i na jego wykręceniu jest prawidłowa. Najważniejsze dla przyszłego wzrostu grzyba będzie jednak nie cięcie i jego sposób, lecz przysypanie ściółką leśną grzybni by mogła się ona swobodnie odrodzić. Unikajmy też zbierania do foliowej siatki – grzyby stracą swoje walory estetyczne i zapachowe. 

Warto, aby grzybiarze idąc do lasu zabrali ze sobą – poza atlasem grzybów – także mapę terenów leśnych. Obecnie taką mapę można zainstalować w telefonie np. darmową aplikację mapową mBDL (mobilny Bank Danych o Lasach). Warto też pamiętać, by przed wyprawą taki telefon miał wystarczającą ilość baterii. 

Źródło: Nauka w Polsce PAP

Zobacz też: Dieta długowieczności

 

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Wariant delta – wszystko co powinieneś wiedzieć

wariant delta
fot. 123rf

Wariant Delta koronawirusa pojawił się już w Polsce. Specjaliści przestrzegają przed groźnymi powikłaniami i prawdopodobną czwartą falą pandemii. Uratować mogą nas szczepionki, które zmniejszają ryzyko zachorowań i powikłań. 

Wirus wywołujący COVID-19 zmutował zależnie od regionu, gzie się rozprzestrzeniał. Jedną z najbardziej zaraźliwych okazał się wariant Delta, którego rozpowszechnienie się w Polsce jest kwestią tygodni.

Szczepionka ratuje życie 

Dane wskazują na to, że wariant Delta atakuje głównie osoby niezaszczepione – stanowią one ponad dwie trzecie wszystkich nowych przypadków. Tymczasem osoby w pełni zaszczepione nadal osiągają wysoką odporność – piszą na swojej stronie eksperci z zespołu ds. COVID-19 przy prezesie Polskiej Akademii Nauk. 

Naukowcy uczulają też, że wariant Delta może być dwukrotnie bardziej zaraźliwy od innych wariantów. W Wielkiej Brytanii jest on odpowiedzialny za 90 proc. nowych zakażeń. Pełne zaszczepienie istotnie zmniejsza ryzyko zachorowania, a w przypadku choroby bardzo znacząco redukuje ryzyko hospitalizacji. Dowodzą tego badania prowadzone przez Instytut Zdrowia Publicznego Wielkiej Brytanii. Nawet jeśli osoba zaszczepiona zachoruje, to stanowi ona znacznie mniejsze ryzyko zakażenia dla osób, z którymi mieszka i styka się na co dzień, niż chora osoba niezaszczepiona” – wyjaśniają naukowcy z PAN. 

Pojawienie się kolejnych mutacji jest kwestią czasu, ale prawdopodobnie wszystkie szczepionki zwiększają odporność na choroby wywołane przez koronawirusa.

Zobacz też: Psychologiczne konsekwencje pandemii koronawirusa wśród dzieci i młodzieży – uważajmy na najmłodszych!

Czwarta fala we wrześniu? 

We wrześniu mutacja Delta ma stać się dominującą w Polsce. Biorąc pod uwagę doświadczenia z ubiegłego roku mogę jednak powiedzieć, że podróże, powroty z wakacji będą z pewnością związane z zakażeniami, zarówno osób dorosłych jak i dzieci. 

Nadejście czwartej fali wydaje się być nieuniknione, jedynym możliwym przeciwdziałaniem jest powszechna wyszczepialność, która niestety w Polsce „rodzi się w bólach”. 

Świadomość wśród pacjentów jest niska, obawiają się szczepić, a wiedzę o szczepieniach czerpią z tego, co powiedzą znajomi. Jest to niepokojące zwłaszcza u osób z grup ryzyka, do których należą osoby z chorobami przewlekłymi, leczone onkologicznie. Zdarzyło się w mojej praktyce, że osoba chora na białaczkę, po przeszczepie szpiku, która pomyślnie przeszła terapię, zakażenia koronawirusem niestety nie przeżyła – powiedziała PAP prof. Joanna Zajkowska z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Dodała, że „idei szczepień nie można podważać, bo dzięki szczepieniom możemy funkcjonować w populacji”. 

Patrząc na mapę szczepień widzimy wyraźnie, że duże miasta – w tym Warszawa – są na dobrej drodze do odporności zbiorowej. Niestety, mniejsze miejscowości, szczególnie na wschodzie, mogą być groźnymi ogniskami zapalnymi wariantu Delta i nowych mutacji. Dlatego ważne jest informowanie, że wbrew internetowym fake newsom najskuteczniejszym i jedynym rozwiązaniem na wszelkie mutacje koronawirusa są szczepienia. Istotne jest więc nie tylko przygotowywanie szpitali, a przede wszystkim rzetelne informowanie niezaszczepionych o korzyściach płynących z wakcynacji. 

Źródło: Nauka w Polsce PAP 
 

Zobacz też: Przemoc w rodzinie vs. pandemia koronawirusa – niepokojące dane!

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Lalka Barbie, która karmi piersią

lalka barbie karmi piersią
Fot. Instagram allthelittledolls

Betty Strachan od lat tworzy i sprzedaje wyjątkowe lalki Barbie. Artystka z Australii jest mamą dwójki dzieci i uważa, że kluczem do zdejmowania tabu z tematu karmienia piersią jest edukacja. Dlatego w jej kolekcji lalek znalazły się Barbie karmiące piersią!

„Chociaż zabawki edukacyjne są powszechne, to nie ma tak naprawdę żadnej poświęconej karmieniu piersią” – powiedziała artystka w rozmowie Yahoo Beauty.

Betty postanowiła stworzyć własną kolekcję lalek-matek, aby nauczyć dzieci, że karmienie piersią  jest czymś naturalnym. Ponadto chciała pokazać, jak wygląda prawdziwe macierzyństwo – jej lalki mają podkrążone oczy, bladą cerę i rozstępy na brzuchu.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Betty S (@allthelittledolls)

Wzorowane na prawdziwych mamach

Lalki przypominają uczestniczki grupy młodych matek, do której należy artystka.

„Pewnego dnia malowałam starą lalkę, i udało mi się odtworzyć twarz jednej z uczestniczek naszej grupy” – mówi Betty – „Następnie przyłożyłam do niej małą laleczkę bobasa, imitując moment karmienia piersią, sfotografowałam tę pozę i podzieliłam się nią na Instagramie. Niewiarygodne, ale moje lalki spodobały się tylu ludziom, że setkami posypały się propozycje kontynuacji ich tworzenia!”

Swoje lalki-matki artystka nazwała Mamas Worldwide Barbie i sprzedaje je na platformie dla niezależnych twórców Etsy. Jednak nie klikaj w ten link! Kolekcja jest już dawno wyprzedana (chyba że chcesz zobaczyć zdjęcia zadowolonych klientek z lalkami).

Zobacz też: Mocne słowa i silny przekaz body positive! Ewa Farna „Ciało” – historia piosenkarki zapisana w najnowszym singlu

Ciężarna lalka Barbie

W swojej kolekcji Betty Stachan ma również lalki oczekujące dziecka. Tworząc postacie o rzeczywistych kształtach i ludzkich cechach, artystka mówi o swoistym sprzeciwie wobec ideałów:

Zauważyłam, że brak różnorodności tylko szkodzi. Nasze dzieci bawią się tym samym typem lalek – z reguły mają niebieskie oczy i blond włosy. Ale przecież nie wszyscy są tacy! A takie procesy fizjologiczne, jak ciąża i karmienie piersią są dla nich w ogóle niezrozumiałe. Na takich prostych przykładach łatwiej im będzie zrozumieć, że macierzyństwo – to wielkie szczęście i wielki trud jednocześnie!

Teraz pozostaje tylko czekać na Kena czule zajmującego się swoją rodziną!

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Betty S (@allthelittledolls)

Zabawa lalką Barbie – szkodzi czy pomaga?

Badania przeprowadzone przez neurobiologów wykazały, że zabawa lalkami jest korzystna dla mózgu naszych dzieci. Dlaczego? Dowiesz się z kolejnego artykułu na naszym portalu.

Źródło: Huffpost Womanadvice / Onet

Zobacz też: Liczy się styl, a nie rozmiar! Dwie przyjaciółki, jedna stylizacja

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat przepracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, podczas urlopu macierzyńskiego rozpoczęła przygodę z dziennikarstwem i social mediami.