Przejdź do treści

Kryzys na granicy z Białorusią. Węzeł gordyjski się zacieśnia

na granicy z Białorusią
fot. Fundacja Ocalenie – fot. Fundacja Ocalenie

W Usnarzu Górnym trwa kryzys związany z polityką imigracyjną. Wydarzenie jest dyskontowane przez polityków, zaś potrzebujący wciąż nie otrzymują pomocy. Polska, korzystając z prawa do ochrony granic, wydaje się zapominać o humanitaryzmie przejawianym chociażby w pomocy na miejscu.  

32 osoby. Tyle wystarczyło by wywołać w Polsce kryzys polityczny. Bez wątpienia jest on inspirowany przez władze Białorusi, państwa totalitarnego zarządzanego jednoosobowo przez Aleksandra Łukaszenkę. Zapewne inspiratorem tych zdarzeń była rosyjska KGB, ale czy zmienia to sytuację 32 Afgańczyków i Afganek koczujących na pasie granicznym? Według Fundacji Ocalenie większość osób (25) jest chora, w tym 12 osób ciężko. Stan jednej z kobiet jest krytyczny. Niemal codziennie na granicy pada deszcz, jest też coraz zimniej. 

“Baćka” osiągnął cel? 

Reakcją polskiego rządu na emigrantów było wybudowanie płotu, zasieki z drutu kolczastego oraz postawienie licznych patroli Straży Granicznej i policji. Działania te kosztują podatników codziennie kilkaset tysięcy złotych. Według wyliczeń money.pl płot może kosztować nawet 400 mln zł. Na miejscu obecne są liczne ekipy medialne, które transmitują na żywo teatrum graniczne. Wiele osób zapomina jednak, że to nie film i stawką jest życie i zdrowie ludzkie. Analizując dotychczasową biografię przywódcy Białorusi, popularnego “Baćki”, nie należy oczekiwać, że zlituje się on nad koczującymi na granicy ludźmi. Ponieważ dotychczasowe działania przynoszą efekt w postaci podziału w Polsce, Łukaszenko będzie wolał patrzeć przez palce na umierających ludzi. Zależy mu bowiem by tylko pogłębić trwający kryzys.  

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Fundacja Ocalenie (@fundacjaocalenie)

Sprawą zajęły się też międzynarodowe instytucje. Europejski Trybunał Praw Człowieka zobowiązał polskie władze do zapewnienia migrantom na granicy żywności, wody oraz opieki medycznej. Z kolei Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) opublikowało apel do polskiego rządu o udzielenie pomocy cudzoziemcom przebywającym na granicy polsko-białoruskiej. Niewykonanie tychże zaleceń nie jest obłożone żadnymi sankcjami, ale pogłębi kryzys wizerunkowy Polski jako kraju skłóconego z większością państw i instytucji. Polska strona łamie też międzynarodowe prawo humanitarne nie dopuszczając do spotkania emigrantów z prawnikami, a w przede wszystkim nie uwzględniając “szczególnej opieki”, jaką powinny być otoczone dzieci.

Zobacz też: Powiedz STOP kobietobójstwu! Mocna kampania społeczna Centrum Praw Kobiet

Polityka i straty przyrody 

Polscy politycy natomiast sięgają po raz kolejny po kartę “nielegalnych imigrantów”, którą Prawo i Sprawiedliwość użyło w wygranych wyborach w 2015 roku. Jarosław Kaczyński straszył wówczas chorobami i pasożytami, jakie mieli przenosić przybywający do Europy emigranci. Nie mówił natomiast nic o tym, jak pomóc tym ludziom, by przerwać ich gehennę. Podobnie jest dzisiaj. Przekaz partii rządzącej znowu koncentruje się na obronie granic przed hordami barbarzyńców. Elektorat partii rządzącej szczerze wierzy w to zagrożenie. A w takim wypadku Afgańczykom nie wypada nie tylko udzielić azylu, ale także podarować żywności i leków. Również inne partie weszły na agendę ustaloną przez Łukaszenkę i grają w jego grę – grę na podział Polski i Polaków. Najwięcej jednak tracą na tym koczujący na granicy – wciąż nie otrzymali potrzebnej pomocy. A do tragedii jest coraz bliżej.  

Rozwiązaniem problemu ma natomiast być płot. Abstrahując od jego kosztów należy zwrócić uwagę, że pogranicze polsko-białoruskie to dzikie tereny, w tym Białowieski Park Narodowy. Jak mówił mediom prof. Rafał Kowalczyk, dyrektor Instytutu Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk, płot uniemożliwi zwierzętom przemieszczanie się. Populacje tych mniej licznych i zagrożonych gatunków mogą w konsekwencji nawet wyginąć. Drut kolczasty to także śmiertelna pułapka, w której zwierzęta mogą konać godzinami.

Zobacz też: Ponad 1/3 młodych z uzależnieniem od smartfonów – jakie mogą być konsekwencje?

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

W kraju mamy 1,4 tys. gatunków grzybów jadalnych. Jak nie dać się zwieść tym trującym?

grzyby
dav

W polskich lasach występuje 1,4 tysiąca gatunków grzybów jadalnych. W rozmowie z serwisem Nauka w Polsce PAP dr inż. Małgorzata Krokowska-Paluszak rzeczniczka prasowa Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu wyjaśnia jak się nie pomylić się zbierając dary lasu.  

Obecnie idealny czas, żeby wybrać się do lasu; jest nie tylko sprzyjająca pogoda, ale i w lasach rzeczywiście pojawiły się już grzyby. Pamiętajmy, że grzyby w polskich lasach można zbierać bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów i w zasadzie bez ograniczeń. Nie wolno jednak zbierać ich w niektórych częściach lasu, gdzie jest stały zakaz wstępu, w tym: na uprawach do 4 m wysokości, w drzewostanach nasiennych i powierzchniach doświadczalnych, czy w ostojach zwierzyny. Grzybów nie wolno także zbierać na obszarach chronionych: w rezerwatach i parkach narodowych. Rygorystycznie należy przestrzegać również zakazu wstępu na tereny wojskowe. A jak rozpoznać czy zbierany przez nas grzyb jest jadalny? 

Zobacz też: Jak wspierać odporność dietą? [EKSPERTKA]

Znamy tylko niewielki procent grzybów 

Z wymienionych w artykule 1,4 tys. gatunków grzybów jadalnych, tylko 47 z nich jest – zgodnie z prawem – dopuszczonych do obrotu produkcji przetworów grzybnych. 117 gatunków jest z kolei pod ochroną i tych grzybów nie wolno w lasach zbierać. Przeciętny Polak rozpoznaje około 15 gatunków grzybów, a wytrawny grzybiarz około 40 gatunków. 

Krokowska-Paluszak zauważyła, że pomyłki w czasie grzybobrania mogą okazać się tragiczne w skutkach. Jak podkreśliła, para grzybów, których pomylenie jest najbardziej tragiczne, brzemienne w skutkach, to czubajka kania, czyli tzw. sowa, „bardzo lubiana, bardzo chętnie zbierana, uważana też za takiego „wegańskiego kotleta” – ale łatwa do pomylenia z muchomorem sromotnikowym, który jest silnie trujący”. „Wystarczy tak naprawdę pół kapelusza muchomora sromotnikowego, żeby jedzenie okazało się śmiertelną trucizną” – zaznaczyła. Należy więc zbierać tylko te grzyby, które znamy. Zarówno metoda polegająca na cięciu owocnika, jak i na jego wykręceniu jest prawidłowa. Najważniejsze dla przyszłego wzrostu grzyba będzie jednak nie cięcie i jego sposób, lecz przysypanie ściółką leśną grzybni by mogła się ona swobodnie odrodzić. Unikajmy też zbierania do foliowej siatki – grzyby stracą swoje walory estetyczne i zapachowe. 

Warto, aby grzybiarze idąc do lasu zabrali ze sobą – poza atlasem grzybów – także mapę terenów leśnych. Obecnie taką mapę można zainstalować w telefonie np. darmową aplikację mapową mBDL (mobilny Bank Danych o Lasach). Warto też pamiętać, by przed wyprawą taki telefon miał wystarczającą ilość baterii. 

Źródło: Nauka w Polsce PAP

Zobacz też: Dieta długowieczności

 

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Aplikacje na smartfony pomagają w aktywności fizycznej

Nowe badania pokazują, że aktywność fizyczną młodych ludzi można poprawić dzięki dobrze zaprojektowanym i realizowanym rozwiązaniom internetowym. Wśród nich wymieniono „gry treningowe” i aplikacje na smartfony. 

Zgodnie z badaniem przeglądowym przeprowadzonym na Uniwersytecie w Birmingham, dzieci i młodzież na lekcjach wychowania fizycznego pozytywnie zareagowały na wykorzystanie gier treningowych. Mały one zapewnić lekcje aktywności fizycznej poprzez gry lub spersonalizowane zajęcia. Zmiany obejmowały wzrost poziomu aktywności fizycznej, ale także poprawę emocji, postaw i motywacji do aktywności fizycznej. 

Pionierskie badania 

Badanie, opublikowane w Physical Education and Sport Pedagogy jest jednym z pierwszych, które bada nie tylko wpływ aplikacji na zachowania fizyczne w nieklinicznych grupach młodych ludzi. Dodatkowo zmierzono także wpływ mediów cyfrowych na wiedzę o aktywności fizycznej, rozwój społeczny i poprawę zdrowia psychicznego.  

Zobacz też: Tęczowe igrzyska – coraz więcej sportowców wychodzi z cienia

Autorzy przeanalizowali 26 badań dotyczących aplikacji do aktywności fizycznej. Znaleźli trzy główne mechanizmy w działaniu: grywalizację, w której uczestnicy przechodzą przez różne poziomy osiągnięć; personalizacja, w której uczestnicy otrzymywali dostosowane informacje zwrotne i nagrody na podstawie postępów; oraz informacje, w których uczestnicy otrzymali materiały edukacyjne lub wskazówki zachęcające do zmiany zachowania. 

Badacze stwierdzili, że większość badanych (70%) wykazała wzrost i/lub poprawę wyników związanych z aktywnością fizyczną. Skorzystali zwłaszcza uczniowie w wieku szkolnym, którzy uczestniczyli w lekcjach wychowania fizycznego. 

Główna autorka, dr Victoria Goodyear z Wydziału Sportu, Ćwiczeń i Rehabilitacji Uniwersytetu w Birmingham, wyjaśnia: „Znaleźliśmy przekonujące dowody na to, że nauczyciele WF mogą wykorzystywać naukę online do zwiększania pozytywnych  postaw i uczestnictwa w aktywności fizycznej wśród młodych ludzi. Istnieje realna szansa by poprawiać zdrowie poprzez skuteczne możliwości ćwiczeń online. Dzięki nim dzieci mają także okazję do zakorzenienia pozytywnego podejścia do ćwiczeń oraz gier”. 

Źródło: https://www.sciencedaily.com/  

Zobacz też: Ponad 1/3 młodych z uzależnieniem od smartfonów – jakie mogą być konsekwencje?

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Rozrywka zza oceanu w Polsce? Wrestling z Trybsonem i Taxi Złotówą już w sobotę

Prime time wrestling

Już tylko dzień dzieli nas od prawdziwego święta pro wrestlingu w Polsce! 9 października w Chorzowie odbędzie się długo wyczekiwana gala Kinguin PTW #1 – Revolucja!

Fani tej szalenie popularnej za oceanem dyscypliny z pewnością będą zadowoleni, ponieważ organizatorzy zadbali o to, aby widzowie się nie nudzili. W karcie walk wieczoru, która kryje jeszcze kilka niespodzianek, znajdziemy zarówno debiutantów, wrestlerów już znanych polskiej publiczności, gwiazdy światowych ringów jak również popularne internetowe osobistości.

Kto zawalczy na Kinguin PTW #1 – Revolucja?

Wśród zapowiedzianych na chorzowską galę zawodników znajdziemy takie sławy jak m.in. Chris Masters (aktualny posiadacz pasa mistrzowskiego NWA National Championship w federacji NWA, była gwiazda WWE), Nick Aldis (również zawodnik NWA, do niedawna z pasem NWA Worlds Heavyweight Championship, wcześniej znany z występów m.in. w TNA), Axel Tischer, który w NXT i WWE występował pod pseudonimem Alexander Wolfe, czy Santino (wcześniej znany jako Santino Marella), który jest jedną z najbardziej charakterystycznych postaci, które w ostatnich latach występowały w WWE.

Federacja Prime Time Wrestling zapowiedziała również obecność Mariusa Al-Ani, aktualnego mistrza xWx, jednej z największych federacji w Europie, Joe E. Legenda, pochodzącego z Kanady pierwszego mistrza w historii polskiego wrestlingu czy Jonny’ego Storma, brytyjskiego weterana high flyingu. Fanów polskiego podwórka wrestlingowego z pewnością najbardziej interesują rodacy, którzy postawią nogę w ringu 9 października. Wśród nich znajdą się m.in. Robert Star, najbardziej utytułowany polski zawodnik ostatnich lat, waleczny Peter Pannache powracający do ringu po kilkuletniej przerwie, Szymon „Złotówa” Wrzesień, pogromca Marcina Najmana czy w końcu gwiazda telewizji i Internetu, Trybson. Oprócz nich w ringu zobaczymy debiutujących absolwentów Akademii PTW. W karcie walk zaplanowano dziewięć pojedynków, na chwilę obecną znamy obsadę sześciu z nich.

Zobacz też:

Prime Time Wrestling – bilety, transmisja

Gala już 9 października 2021 r. w Hali MORiS w Chorzowie! Bilety nabyć można pod adresem: https://tinyurl.com/yn8yet23

Dla wszystkich, którzy nie będą mogli pojawić Kinguin PTW przygotowuje szereg możliwości obejrzenia transmisji z debiutanckiej gali. Galę Kinguin PTW #1 – Revolucja na żywo będzie można obejrzeć m.in. na stronie internetowej TVP Sport, w aplikacji mobilnej TVP Sport oraz za pośrednictwem HBB TV.

Zobacz też: Sport od najmłodszych lat – Diablo Włodarczyk: „Powinniśmy dziecko wspierać, popychać do przodu i służyć mu pomocą”

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Znalazła słodkiego psiaka w górach i stał się jej partnerem na szlakach

camper

Nikki Delventhal znalazła swojego psa podczas wędrówki po Albuquerque w Nowym Meksyku we wrześniu 2020 roku. Psiak od tego czasu jest nieodłącznym towarzyszem kobiety i stał się hitem internetu. Zwierzę otrzymało imię Camper i zwiedza teraz Stany Zjednoczone w…kamperze. 

camper

Nikki, wraz z matką, jechały na odludziu w poszukiwaniu szlaku, kiedy zauważyły przez lusterko wsteczne psa goniącego jej samochód. Nikki od razu wiedziała, że nie może zostawić słodkiego, uroczego szczeniaka w szczerym polu. Kiedy tylko kobieta otworzyła drzwi do samochodu, kundel wskoczył jej prosto na kolana. Nikki już wcześniej mówiła, że jest gotowa na adopcję psa, ale czekała na odpowiedni moment. Zdarzenie z Meksyku uznała za dar losu i odtąd z Camperem (tak bowiem nazwała psiaka) stanowią nieodłączny duet.  

Zobacz też: Terapia ze zwierzętami w roli głównej – jak wpływają na zdrowie człowieka?

camper

Po pewnym czasie głód przygód Nikki spowodował, że razem z psiakiem ruszyła samochodem w podróż po Ameryce. Kobieta stara się zarabiać prowadząc kanał na YouTube oraz profil na Instagramie. Internauci przyjęli Nikki i Campera bardzo ciepło – przygody przyjaciół śledzą tysiące obserwujących.  

camper

Na zdjęciach widzimy radosne podróże po Stanach Zjednoczonych i wspólne chwilę spędzone na podróżach i biwakach. Mina Campera, który jest gwiazdą kanału mówi w zasadzie wszystko – szczęście aż bije z jego pociesznej mordki.  

Źródło: boredpanda.com

Zobacz też: Olej CBD dla psów? Sprawdziliśmy, o co chodzi – czy warto go podawać?

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.