Przejdź do treści

Kult męskiej muskulatury. Czy jest zdrowy?

muskulatura

Sterydy anaboliczne, suplementy diety, godziny na siłowni. Tak wygląda przepis wielu młodych mężczyzn na bycie „bykiem”. Czy jednak muskulatura świadczy o zdrowym ciele i ile bodybuliderzy są w stanie poświęcić dla świetnego wyglądu?

Analizując wzorce męskiego ciała w kulturze masowej nie sposób nie zauważyć, że wraz z erą social mediów rozpowszechnił się kult muskularnej figury. Nie wystarczy być szczupłym – ramiona mają być okazałe, zaś brzuch wyrzeźbiony jak u prawdziwego kulturysty. Instagramowe wzory doprowadzają jednak często do sięgania po sterydy anaboliczne oraz do zaburzeń odżywiania.

W 2019 roku przeprowadzono badania, w których wzięło udział 7000 młodych Amerykanów w wieku od 18 do 24 lat. Ponad 1/5 ankietowanych zgłosiła problemy z dietą związane z ich pragnieniem posiadania muskularnego ciała. Aby nabrać masy, brali oni sterydy anaboliczne lub suplementy diety. Pomimo regularnego treningu wielu mężczyzn nie jest zadowolonych z efektów, podobnie jak to się zdarza w przypadku osób chorujących na anoreksję. Obsesja na punkcie obrazu ciała może prowadzić do stanu zwanego dysmorfią mięśniową. Człowiek jest wtedy przekonany, że muskulatura ciągle jest za mała.  Brak możliwości osiągnięcia wymarzonego ideału powoduje wiele niepokojów i wycofanie się z czynności, które lubiło się przed wystąpieniem zaburzeń. Niektórzy ludzie przestają spędzać nawet czas z bliskimi, ponieważ każdą wolną chwilę poświęcają siłowni.

Zobacz też: Biegi 300 km po górach? No problem! Krystian Pietrzak: „ Każdy jest w stanie zrobić coś podobnego” [PODCAST]

Zdrowie pod kontrolą

Ryzyko dotyczy nie tylko kwestii psychicznych. Zbyt intensywne ćwiczenia fizyczne mogą spowodować choroby układu krążenia, problemy z nerkami i uszkodzenia wątroby. Przetrenowany organizm jest też mniej odporny na stres i bardziej podatny na choroby i kontuzje.

„Pamiętajmy, że Instagram to nie jest realne życie. Jeżeli chcemy otrzymać efekt pięknej sylwetki to musimy się liczyć z wielomiesięczną pracą. Dlatego ważne byśmy zaczynając przygodę z siłownią, najpierw nastawili się na ćwiczenia skierowane na poprawę zdrowia i funkcjonowania organizmu, a dopiero później zajęli się modelowaniem sylwetki, pamiętając jednocześnie o odpowiedniej diecie i odpoczynku” – mówi Sylwester Koper, instruktor fitness i trener personalny z Gdańska. „Gdy sięgamy po suplementy, warto skonsultować się z lekarzem, czy na pewno będą one dla nas potrzebne i nieszkodliwe” – dodaje.

Lekarze przestrzegają też przed stosowaniem tzw. dopingu, czyli sterydów anabolicznych. Dysfunkcje organów wewnętrznych, problemy z ciśnieniem krwi, a także wzrost agresji i spadek płodności to tylko część problemów, które mogą pojawić się po cyklu sterydowym. Bilans zysków i strat nie jest więc korzystny i nie warto sięgać po nielegalne substancje.

Źródło: webmd.com

Zobacz też: Czy moja relacja z ćwiczeniami jest toksyczna?

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Odwiedziny u zaszczepionych rodziców. Czy na pewno są bezpieczne?

Szczepionka przeciwko HPV będzie refundowana w Warszawie
fot.Pixabay

Wiele osób starszych zostało już zaszczepionych. Czy jednak daje nam to stuprocentową pewność, że unikniemy choroby? 

Szczepienia w pierwszym etapie objęły przede wszystkim służby ratownicze i medyczne oraz osoby starsze. Wiele rodzin może wkrótce znaleźć się w sytuacji, w której osoby starsze zostaną zaszczepione, ale ich dzieci i wnuki nie. Odwiedziny u zaszczepionych już rodziców niekoniecznie oznaczają jednak, że zarówno oni, jak i goście, są bezpieczni. Eksperci twierdzą, że dopóki większa część populacji nie zostanie zaszczepiona i nie zmniejszy się przenoszenie wirusa przez społeczność, dystans fizyczny i noszenie maski nadal muszą być praktykowane. 

Przyszłość pod znakiem zapytania

Szczepionka z pewnością zapewnia lepszą ochronę. Jednak zanim życie wróci do normy, minie jeszcze trochę czasu. Portal Healthline opublikował rozmowy z ekspertami medycznymi, aby dowiedzieć się, jak można bezpiecznie odwiedzać bliskich w takich sytuacjach. Wbrew pozorom, ryzyko wcale nie jest zerowe. Dr Colleen Kelley, profesor nadzwyczajny chorób zakaźnych w Emory University School of Medicine, powiedziała, że chociaż szczepionka to krok we właściwym kierunku, „nie znajdujemy się w sytuacji zerowego ryzyka i jeszcze kilka kwestii musi się wydarzyć, zanim to zrobimy”

Te rzeczy obejmują zaszczepienie większości populacji i kontrolowanie przenoszenia wirusa COVID-19 przez społeczność. „W większości miejsc nadal jesteśmy na poziomach znacznie wyższych od tych, które widzieliśmy podczas letniego wzrostu zakażeń” – powiedział Kelley, który jest również głównym naukowcem w badaniach klinicznych szczepionek fazy 3 Moderna i Novavax w ośrodku badań klinicznych w Ponce de Leon.  

Zobacz też: Przemoc w rodzinie vs. pandemia koronawirusa – niepokojące dane!

Zaszczepieni = bezpieczni?

Zanim dojdziemy do upragnionej odporności zbiorowej, minie zapewne cały 2021 rok. Do tego czasu te same środki ochronne, które zostały wprowadzone, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się COVID-19, w tym dystans fizyczny, noszenie maski i dobra higiena rąk, powinny być nadal stosowane, również podczas odwiedzania bliskich. Jednym z powodów jest to, że niezależnie od tego, jaką szczepionkę otrzyma dana osoba, nie będzie ona w 100% skuteczna. Nawet przy 94 lub 95 procentach skuteczności szczepionki Moderna i Pfizer nadal istnieje ryzyko choroby (choć zapewne ze słabszym jej przebiegiem). 

Przy tempie, w jakim wirus rozprzestrzenia się w całym kraju, nawet te 5-procentowe szanse nadal mogą być ryzykowne. Nie wiadomo też jeszcze, jak dobrze szczepionka będzie chronić przed pojawiającymi się wariantami wirusa, które są bardziej zaraźliwe. Nie powinniśmy więc nadmiernie ryzykować i wciąż zabezpieczać się za pomocą metody DDM – dystans, dezynfekcja, maseczka. 

Źródło: heathline.com  

Zobacz też: Rodzicielstwo vs koronawirus – kim jest elastyczny psychologicznie rodzic?

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Czy łatwo wychowywać dziecko w Polsce?

wychowanie dzieci

Polska znalazła się wśród 16 państw świata, w których przeprowadzono badanie na temat wyzwań związanych z wychowywaniem dzieci. Nestlé publikuje wyniki raportu Parenting Index.

Parenting Index to pierwsze tego rodzaju badanie dotyczące globalnych doświadczeń rodzicielskich. Raport analizuje opinie ponad 8 000 matek i ojców z 16 krajów Europy, Afryki, Ameryki Północnej, Ameryki Południowej i Azji (1). Badanie przeprowadzono w celu określenia najczęstszych wyzwań, z którymi zmagają się dzisiejsi rodzice, i sprawdzenia, czy są one podobne na całym świecie. Ankieta, którą opracował i zrealizował Kantar, została zlecona przez Nestlé w ramach realizacji zobowiązań firmy, by wspierać rodziny w pierwszych 1000 dniach od narodzin ich dzieci.

Parenting Index pokazuje, że w każdym badanym kraju można znaleźć obszary do poprawy, a największym wyzwaniem dla wszystkich rodziców jest presja wywierana na nich przez społeczeństwo lub samych siebie. Polska w Indeksie znalazła się dokładnie pośrodku – na 8. miejscu: zaraz po Indiach, a przed Rumunią.

Badanie jest próbą określenia dominujących wyzwań rodzicielskich w poszczególnych krajach. Państwa wybrane do realizacji Parenting Index reprezentują różnorodność geograficzną, odmienność kulturową, rozmaitość norm społecznych, sytuacji politycznych i ekonomicznych – mówi Ludovic Aujogue, Szef Dywizji Nutrition firmy Nestlé w Polsce – W badaniu wzięto pod uwagę 11 czynników, wpływających na doświadczenia rodzicielskie. Są to m.in. presja otoczenia, poczucie stabilności finansowej, wsparcie w życiu zawodowym, kryterium tzw. „bezproblemowego dziecka”, poziom opieki zdrowotnej, wsparcie środowiska, współdzielenie rodzicielstwa, poczucie bycia dobrym rodzicem, płatny urlop macierzyński, PKB PPP per capita.

wychowanie dziecka

Zobacz też: Jak wspierać dziecko w rozwiązywaniu trudności z rówieśnikami?

Szwecja na podium, Polska pośrodku

Szwecja plasuje się najwyżej jako kraj, w którym rodzice „mają najłatwiej” – dostała 75 na 100 możliwych punktów, wyprzedzając kolejny w zestawieniu kraj aż o 17 punktów. Miejsce to należy do Chile, a trzecie do Niemiec.

Polska zajmuje 8. miejsce z wynikiem 50 punktów. Podczas badania rodzice wskazywali zarówno na pozytywne obszary życia związane z wychowywaniem dziecka w naszym kraju, jak i te, w których chcieliby mieć większe wsparcie. Szczególnie korzystnie Polska wypada w takich wskaźnikach, jak niewielka presja, poczucie pewności siebie w roli rodzica oraz postrzeganie swojej pociechy jako „bezproblemowego dziecka”. W tych kategoriach Polska plasuje się w pierwszej piątce na świecie. Na innych płaszczyznach ankietowani rodzice dostrzegają jednak potrzebę wsparcia, zwłaszcza w sferze opieki zdrowotnej oraz pod względem ekonomicznym.

Presja – wewnętrzna i zewnętrzna

Według Parenting Index, odczuwana przez rodziców presja jest największym powszechnym problemem, niezależnie od lokalizacji. Ma ona po części charakter wewnętrzny – rodzice chcą utrzymywać wysokie standardy wychowawcze i często czują się nieprzygotowani do realiów związanych z byciem rodzicem, co skutkuje koniecznością pójścia na więcej kompromisów niż zakładali. Co ciekawe, polscy rodzice wypadają w tym względzie lepiej niż średnia i częściej czują się pewnie w roli opiekuna.

Istotne czynniki zewnętrzne

62% wszystkich respondentów raportu Parenting Index przyznaje, że wychowanie dziecka ma duży wpływ na sytuację finansową ich rodziny. Polska jest jednym z krajów, w których poczucie stabilności finansowej rodziców zwiększa się, wciąż ten czynnik jest jednak tym, który zdaniem rodziców daje przestrzeń do poprawy. Podobnie, wyzwaniem jest dla nich także publiczna opieka medyczna. Choć z tej prywatnej wydają się bardziej zadowoleni, podkreślają jednocześnie kosztowność tego rozwiązania.

Wsparcie w życiu zawodowym

W Niemczech, Szwecji, Polsce, Rumunii i Wielkiej Brytanii kobiety korzystają z najdłuższego urlopu macierzyńskiego. Okazuje się, że jego długość nie idzie jednak w parze z satysfakcją rodziców. Na wymienionych pięć krajów tylko mieszkańcy Szwecji i Rumunii są zadowoleni z długości urlopu macierzyńskiego. Najmniej – Niemcy i Wielka Brytania. Polska plasuje się w połowie zestawienia.

Nestlé od lat wspiera swoich pracowników w roli rodziców. W tym roku wprowadziliśmy dodatkowe uprawnienia, których celem jest pomoc w łączeniu obowiązków w dwóch kluczowych sferach życia, jakimi są rodzina i praca zawodowa – mówi Anna Durzyńska, Dyrektor działu HR w Nestlé w Polsce – Najistotniejszą zmianą jest wprowadzenie dodatkowego 4-tygodniowego pełnopłatnego urlopu ojcowskiego, który – łącznie z 2 tygodniowym „kodeksowym” urlopem – będzie ułatwiał budowanie więzi między rodzicami a dziećmi. Co istotne, nasza nowa polityka wsparcia rodziców jest neutralna pod względem płci, dzięki czemu wszystkie rodziny bez wyjątku mogą dłużej cieszyć się pierwszymi wspólnymi chwilami ze swoimi pociechami.

Raport dostępny jest (m.in. w angielskiej wersji językowej) na stronie: www.theparentingindex.com

O Nestlé

Nestlé w Polsce jest wiodącą firmą w obszarze żywienia z portfolio blisko 1600 produktów i prawie 70 marek, w tym m.in.: NESCAFĒ, WINIARY, GERBER, PRINCESSA, KIT KAT, LION, NESQUIK, NAŁĘCZOWIANKA oraz PURINA. Nestlé działa na polskim rynku od 1993 roku. Firma zatrudnia aktualnie 5500 pracowników w 8 lokalizacjach.

1. Parenting Index opiera się na danych z badania przeprowadzonego przez Kantar w okresie 14.01-27.02.2020 w 16 krajach na reprezentatywnej dla danego kraju grupie rodziców dzieci od 0 do 12. miesiąca życia. Pierwsza fala obejmowała 8045 wywiadów, druga – 900 wywiadów.

Zobacz też: Jak wygląda dzieciństwo w różnych zakątkach świata? – oto zdjęcia dzieci, które mówią więcej niż tysiąc słów

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

5 rzeczy, które warto robić rano, by mieć więcej energii

co robić rano
fot. 123rf.com

Choć prowadzimy zdrowy tryb życia, zwracamy uwagę na to, co jemy i staramy się spać minimum 7 godzin w ciągu nocy, zdarza się, że już o poranku czujemy się zmęczeni i brakuje nam energii. Oto 5 prostych kroków, które sprawią, że już od rana będziemy tryskać energią!

1. Oddychanie

Stres negatywnie wpływa na nasz organizm i doprowadza do spadku energii. Dlatego też eksperci zalecają, by każdy dzień rozpocząć od łatwego ćwiczenia oddechowego. Zamknięcie oczu i skupienie się na akcie wzięcia 10 głębokich oddechów (najlepiej przeponowych) może być skutecznym sposobem na lepsze rozpoczęcie dnia.

2. Nawodnienie organizmu

Picie wody nie tylko wtedy, gdy jesteśmy spragnieni, jest skutecznym sposobem na dodanie sobie energii. Z tego też względu wielu dietetyków zaleca wypicie szklanki wody z samego rana.

„Utrzymywanie nawodnienia na odpowiednim poziomie pomaga utrzymać poziom energii, ponieważ woda ułatwia tlenowi przemieszczanie się po organizmie. Im skuteczniej dostarczamy tlen do mięśni i narządów, tym więcej energii będziemy mieć” – powiedziała Stephanie Nelson, dietetyk i ekspert ds. żywienia, którego słowa cytuje huffpost.com.

Zobacz też: 10 tysięcy kroków dziennie – czy to wystarczy dla zdrowia?

3. Ćwiczenia

Ćwiczenia fizyczne powodują zwiększenie wydzielania endorfin w organizmie, a co za tym idzie sprawiają, że czujemy się bardziej zadowoleni, zrelaksowani i podekscytowani. Ponadto poprawiają koncentrację. Przeprowadzone badania sugerują, że osoby, które ćwiczą z rana, są bardziej aktywne w ciągu dnia.

4. Odżywianie

Odkładanie śniadania na później nie jest dobrym pomysłem i na pewno nie sprawi, że z energią i siłą rozpoczniemy nowy dzień. Śniadanie bogate w białko i zdrowe tłuszcze pomoże w utrzymaniu odpowiedniego poziomu energii przez cały poranek. Osoby, które wstają wcześnie rano, powinny zjeść nie tylko pierwsze, ale i drugie śniadanie – przerwy pomiędzy posiłkami nie mogą być zbyt długie (poleca się 3-4 godziny).

5. Poranek bez telefonu

Spokojny poranek, bez przeglądania portali społecznościowych i odpowiadania na służbowe maile, daje naszemu organizmowi szansę na skupienie się i dobre rozpoczęcie dnia. Co więcej, czasami warto wstać 10 minut wcześniej, by bez stresu zdążyć zrobić śniadanie i napić się kawy. Wejście w dzień w trybie slow ogranicza niepotrzebne napięcie.

A jak wyglądał dzisiejszy poranek u Ciebie?

Źródło: huffpost.com

Zobacz też: Przed czy po wypiciu kawy – kiedy myć zęby?

Netflix z nową animacją kultowej bajki! Czego mogą nauczyć nas Kajko i Kokosz?

kajko i kokosz

Serial animowany Kajko i Kokosz” zadebiutował pod koniec lutego 2021 na platformie Netflix. Przygody dwójki przyjaciół zostały przeniesione z komiksu niemalże jeden do jednego. Tylko właściwie, czego mogą nauczyć się od bohaterów współczesne dzieci?

Komiks „Kajko i Kokosz” Janusza Christy powstał w Polsce na początku lat 70-tych i był wydawany do 1990 roku. Początkowo miał być to tylko pasek w gazecie, szybko jednak zyskał status kultowego. Serial powstaje na kanwie zabawnych perypetii dwójki przyjaciół: Kajka i Kokosza – słowiańskich wojowników oraz ich wiernego kompana smoka Milusia, którzy wspólnie doświadczają wzlotów i upadków w walce z armią Zbójcerzy. Wbrew przewidywaniom internetowych malkontentów, serial jest bardzo wierną adaptacją klimatu i kreski komiksu. 

Bajka – frajda dla małych i dużych

Bajki to trudny temat w branży filmowej. Z jednej strony ważne są emocje dzieci i rola edukacyjna, z drugiej scenarzyści chcą przyciągnąć rodziców, wykorzystując do tego przede wszystkim poczucie humoru. Balans tych dwóch wytycznych udał się doskonale twórcom Shreka, którego ścieżkami szli autorzy kolejnych animacji. W serialu Kajko i Kokosz mamy mniej zabiegów o uwagę dorosłego widza – ważni są najmłodsi widzowie.

Podobnie jak komiksowy pierwowzór Janusza Christy, w serialu znajdziemy dużo poczucia humoru, ale skierowanego przede wszystkim do  dzieci. Oczywiście, część widzów Kajka i Kokosza to ludzie dorośli, wychowani na zeszytach Janusza Christy.  

Kajko i Kokosz jest dla mojego pokolenia kultowym komiksem. Bohaterowie uczyli nas o przyjaźni i wspólnym radzeniu sobie z przeciwnościami losu – opowiada Patryk Kruk z projektu WynajmijRycerza i dodaje: Oglądanie adaptacji było więc sentymentalnym powrotem do dzieciństwa i z pewnością moje dzieci będą kolejnym pokoleniem wychowanym w duchu postaci Kajka i Kokosza.  

Kajko i Kokosz – ponadczasowi bohaterzy

Krótkie odcinki nowej serii to historie rodem z komiksu. Znajdziemy w każdej z nich cenną naukę, głównie o roli przyjaźni i uczciwości w życiu. Mimo upływu lat idee, które towarzyszyły przygodom dwójki bohaterów, nie zestarzały się.

W internecie zdarzyły się jednak głosy, że komiks został zbyt słabo uwspółcześniony. Dotyczyło to głównie postaci kobiecych. Rzeczywiście, warto byłoby zastanowić się nad bohaterką, z którą identyfikowałyby się również dziewczynki. Na razie Neflix udostępnił pięć z dwudziestu odcinków sezonu, więc należałoby się wstrzymać z wydawaniem pełnych opinii. Z pewnością jednak twórcy filmu stworzyli „most kulturowy” między pokoleniami, gdzie bazując na niemalże identycznym klimacie i warstwie narracyjnej, zadowolą niejednego rodzica i dzieciaka.  

Zobacz też: Rewolucyjne kobiety z bajek Disney’a – te ilustracje MUSISZ zobaczyć!

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.