Przejdź do treści

Innowacyjna maskotka wesprze sen dziecka i odciąży rodzica. Wymyśliły ją Polki

Leniwiec E-zzy nad łóżeczkiem dziecka
mat. prasowe

A gdyby tak skutecznie pomóc zasnąć swojemu maleństwu, mieć możliwość stałego monitorowania jego snu i śledzenia postępów w rozwoju, a jednocześnie zwiększyć jakość swojego życia? Od dziś to możliwe – polska firma stworzyła innowacyjną zabawkę, która jako jedyna na świecie łączy wszystkie te funkcje. A to wcale nie koniec jej umiejętności!

Leniwiec E-zzy, bo o nim mowa, to starannie wykonana, miła w dotyku zabawka, w której wnętrzu kryje się zaawansowana technologia. Uśmiechnięty brązowy zwierzak generuje kojący szum, który wspomaga sen niemowlęcia, a także czuwa nad nim, łącząc się z telefonem rodzica za pomocą protokołu Bluetooth SMART. Dzięki temu, ściągnąwszy dedykowaną aplikację, możemy na bieżąco monitorować sen swojej pociechy, w porę wykryć jej płacz, a nawet prowadzić statystyki dotyczące czasu zasypiania.

Ustaw wybrany szum, zapisz ważne daty i przygotuj się na skok rozwojowy

Dodatkowo – dzięki rozbudowanej bazie danych, nad która pracowali medycy i eksperci z wielu dziedzin – możemy dowiedzieć się m.in., czy w najbliższym czasie nasze dziecko czeka skok rozwojowy. Ten wiąże się z większą pobudliwością i niepokojem, których przyczyn rodzice często nie potrafią samodzielnie wskazać. Ponadto w aplikacji połączonej z Leniwcem E-zzym znajdziemy kalendarz i pamiętnik, w którym można zapiszemy ważne daty (np. szczepień czy wizyt lekarskich) i udokumentujemy kroki milowe w rozwoju naszego malucha.

Screenshot z apliikacji połączonej z Leniwcem E-zzy. Widać na nim statystyki dotyczące snu dziecka

mat. prasowe

Zaawansowane funkcje niepozornego zwierzaka obejmują także możliwość zdalnego dostosowania rodzaju i długości szumu, włączenia wybranego dźwięku na daną godzinę, a nawet zwiększenia lub zmniejszenia czułości sensora odpowiedzialnego za wykrywanie płaczu.

Leniwiec E-zzy: uroczy pluszak i asystent nowoczesnego rodzica

Za wynalazkiem stoi znana polska firma Whisbear, której założycielkami są Zuzanna i Julia Sielickie. Partnerem technologicznym najnowszej zabawki Whisbear jest Microsoft, który zapewnił m.in. dostęp do serwerów Azure. To tam bezpiecznie przechowywane będą dane użytkowników aplikacji.

Julia i Zuzanna Sielickie - założycielki marki Whisbear

mat. prasowe

– Choć w życiu dziecka nic nie zastąpi miłości, uwagi oraz troski rodziców, to także i w tej dziedzinie trudno obejść się bez technologii – mówi Julia Sielicka-Jastrzębska. – Wprowadzając na rynek nasz pierwszy inteligentny produkt, którym jest Leniwiec E-zzy, wychodzimy naprzeciw potrzebom nowoczesnych rodziców. Rodziców, którzy szukają niezawodnych rozwiązań technologicznych, wspierających ich w opiece nad dzieckiem – dodaje.

Leniwiec E-zzy dla księżnej Kate

Leniwiec E-zzy trafi na rynek już w maju. Jednymi z pierwszych rodziców, którzy go przetestują, będą księżna Kate i książę William. Pracownicy firmy Whisbear zdecydowali się obdarować ich innowacyjnym, dopasowanym do ich potrzeb zwierzakiem z okazji narodzin najmłodszego potomka. W aplikacji skierowanej do znanych rodziców znalazł się też wartościowy poradnik.

– Nasze zaprzyjaźnione brytyjskie położne czuwają, aby treści w nim zawarte były zgodne ze standardami opieki nad dzieckiem obwiązującymi w Wielkiej Brytanii – wyjaśnia Zuzanna Sielicka-Kalczyńska, współwłaścicielka Whisbear.

Whisbear to polski start-up założony ponad 3 lata temu przez siostry Julię i Zuzannę Sielickie. Flagowy produkt firmy, Szumiący Miś Whisbear, dostępny jest w 31 krajach i wspomaga sen blisko ćwierci miliona dzieci. Firma Whisbear ma na swoim koncie liczne nagrody: biznesowe, branżowe i konsumenckie. Doceniła go także brytyjska księżna Kate.

POLECAMY TAKŻE: Gwiazdy i ich dzieci wybrały Zabawkę Roku

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Jak rozmawiać z dziećmi o “Squid Game” i innych drastycznych filmach?

squid game serial netflix show dziecki dziecko szkoła

“Squid Game” Netflixa pobił wszelkie rekordy popularności. Koreański serial o śmiertelnej grze zdobył serca widzów na całym świecie. Niestety, mimo iż serial jest dozwolony od 16 roku życia, ogląda go sporo dzieci. Problemem są zachowania przenoszone z ekranu do życia realnego. 

W hiszpańskich i brytyjskich szkołach uczniowie masowo naśladują zachowania bohaterów serialu „Squid Game”. To wyjątkowo brutalny obraz, gdzie pojawia się mnóstwo scen przemocy oraz pogardy. Szkoły uczulają rodziców, by kontrolowali, co oglądają ich pociechy. W październiku w jednej z belgijskich szkół w Erquelinnes doszło do pobicia uczniów. Mieli się oni wcielać w rolę „przegranych” z serialu. Również w Polsce pojawiają się w mediach społecznościowych wyzwania, które zachęcają dzieci do ryzykownych zachowań.

“Squid Game” to Gra na emocjach

Scenarzyści i producenci serialu i podobnych dzieł umiejętnie grają na naszych emocjach. Gdy tylko widz przywiąże się do postaci, jej głowa zostaje oderwana lub jego ciało roztrzaskane na kawałki. W treść wplecione są obrazy przemocy seksualnej, zaś statecznym celem jest zdobycie pieniędzy. Nie jest to raczej obraz życia, który chcielibyśmy pokazać swoim dzieciom. Jak jednak rozmawiać z nimi o tym, co widzą w brutalnym serialu?

Przede wszystkim nie należy karać dziecka ani oceniać. W ten sposób serial stanie się owocem zakazanym w kierunku, którego warto kierować swoje myśli. Przede wszystkim należy dowiedzieć się, dlaczego nasza pociecha sięgnęła po ten program i jak się z tym czuje. Możemy pytać dziecka: Jak się czułeś, kiedy to się skończyło? Czy miałeś złe sny? Lubisz oglądać brutalne lub przerażające programy? Czy możesz mi wytłumaczyć dlaczego?

Zobacz też: Netflix z nową animacją kultowej bajki! Czego mogą nauczyć nas Kajko i Kokosz?

Wykorzystaj ciekawość dziecka

Gdy nasze dziecko obejrzy “zakazany” program, nie warto dramatyzować z tego powodu. Sytuacja tego typu może być okazją do przekazania dziecku ważnych wartości. Gra Squid pokazuje, jak łatwo jest uzależnić się od hazardu, picia lub innych ryzykownych zajęć. Wykorzystaj ten czas i ciekawość swojego dziecka, aby porozmawiać o tym, co zrobić, jeśli znajdzie się w trudnej sytuacji życiowej.

Pomóż dziecku znaleźć słowa, aby omówić to, co widziało i co czuje. Prawdopodobnie było świadkiem bardziej intensywnej przemocy i zdrady w serialu, a nie jest do tego przyzwyczajone. Warto w tym momencie wyjaśnić dziecku rolę filmu jako dzieła sztuki i jego symbolizmu.

Źródło: Psychology Today

Zobacz też: Korzystanie z mediów społecznościowych napędzane jest schematem „uczenia się z nagrodami”

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Ksiądz Natanek stanie przed sądem za słowa o in vitro!

ksiądz natanek kościół katolicki in vitro dzieci z probówek skandaliczna wypowiedź episkopat
fot. kadr z YouTube

Sąd Rejonowy w Suchej Beskidzkiej w styczniu otworzy przewód sądowy przeciwko suspendowanemu księdzu Piotrowi Natankowi. Sprawę wytoczyła trójka rodziców dzieci poczętych metodą in vitro.

Rodziców oburzyły wypowiedzi kontrowersyjnego duchownego, których użył on podczas ostatniej Wielkanocy. Suspendowany ksiądz porównał dzieci narodzone po zapłodnieniu metodą in vitro do zwierząt hodowlanych. Pozew został wytoczony na podstawie paragrafu 212 Kodeksu karnego. Mówi on o tym, że: „kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie, lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”.

Być może rozprawy 24 stycznia udałoby się uniknąć dzięki mediacji. Rodzice dzieci poczętych metodą in vitro domagali się zaledwie przeprosin. Ksiądz Natanek nie wstawił się jednak na wezwanie sądu.

Radykalny katolik

To nie pierwszy raz kiedy ksiądz Natanek jest na językach. Kontrowersyjny kapłan został suspendowany (zawieszony) w kościele przez arcybiskupa Stanisława Dziwisza. Tak wówczas się bronił:

W tych dniach ksiądz kardynał wydał dokument suspendujący mnie, zabierający mi wedle prawa ludzkiego wszystką władzę w Kościele. Tego pisma nie przyjmuję i dalej idę swoją drogą”. Stwierdził też, że zamierza działać „na bocznych torach, tak jak abp Lefebvre”, licząc, że tak samo jak on zostanie kiedyś przyjęty z powrotem do Kościoła.

Grozi mu jednak – jeśli nadal będzie trwał w nieposłuszeństwie – że wcześniej zostanie karnie przeniesiony do stanu świeckiego. Z pewnością nie pomogą mu słowa o dzieciach poczętych dzięki procedurze in vitro, ani proces w tej sprawie.

Zobacz też: In vitro. Rozmowy intymne – książka Małgorzaty Rozenek

Prokuratura też się zajmie księdzem?

Sprawa z oskarżenia prywatnego może być jednak dopiero początkiem. Wciąż trwa postępowanie prokuratury z Suchej Beskidzkiej w sprawie tej samej wypowiedzi. Ksiądz Natanek publicznie nie skomentował ani aktu oskarżenia, ani postępowania w prokuraturze.

Mimo kary zawieszenia ksiądz Natanek nadal sprawuje liturgię i kontynuuje głoszenie kontrowersyjnych kazań. Kapłan wypowiedział posłuszeństwo abp. Dziwiszowi i oskarżył kardynała o kontakty z masonerią. Jego pustelnia jest licznie odwiedzana przez pielgrzymów, swoje kazania ksiądz transmituje również w internecie. Pojawiają się w nich kontrowersyjne tezy, jak te o dzieciach z in vitro czy o uczestnictwie „sług szatana” w czarnym proteście.

Źródło: www.onet.pl

Zobacz też: Aborcja karana jak zabójstwo? Do Sejmu trafił projekt

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Jak długo trzeba biegać, by poczuć korzyści zdrowotne? Będziesz zaskoczony!

bieganie sport jogging płodność wyniki badań naukowcy nauka
Fot.: Ev/ Unsplash.com

Naukowcy z Japonii zbadali wpływ biegania na organizm człowieka. Okazuje się, że nie trzeba wcale długo biegać, by osiągnąć zdrowotne korzyści. Wyniki badabia opublikowano w czasopiśmie Nature. 

Bieganie jako ruch całego ciała, może mieć ogromny wpływ na zdrowie psychiczne poprzez stymulację mózgu. Biorąc pod uwagę, że ćwiczenia fizyczne są lekarstwem, działanie poszczególnych leków różni się od siebie. Należy więc zaobserwować, że różne rodzaje ćwiczeń, takie jak bieganie i pedałowanie na rowerze, mają również różny wpływ na zdrowie psychiczne i aktywację mózgu. 

Dzięki bieganiu mamy samokontrolę 

Wiadomo, że ćwiczenia fizyczne poprawiają funkcje wykonawcze głównie poprzez aktywację lewej grzbietowo-bocznej kory przedczołowej (l-DLPFC). Niemal we wszystkich badaniach używano pedałowania rowerem stacjonarnym jako ćwiczenia fizycznego.  

Bieganie to nie tylko ćwiczenie, które poprawia zdrowie fizyczne poprzez zwiększanie wytrzymałości układu krążenia, wzmacnianie mięśni i budowanie mocnych kości, ale ma również wpływ na zmniejszenie obciążenia psychicznego. Kora przedczołowa, obszar mózgu zaangażowany w regulację funkcji poznawczych i nastroju, jest zaangażowana w bieganie, zwłaszcza gdy istnieje potrzeba skoordynowanego działania.  

Japończycy wykazali również, że mechaniczne oddziaływanie każdego uderzenia stopą podczas biegania zwiększa obwodowe i centralne krążenie krwi, co może korzystnie wpływać na aktywację mózgu. Poza tym, w badaniach na zwierzętach wykazano, że siła mechaniczna podczas biegania wywołuje internalizację receptora serotoninowego w korze przedczołowej. W ten właśnie bieganie poprawia nastrój i możliwość kontroli emocji. Wyniki dla joggingu były lepsze niż w przypadku jazdy na rowerze stacjonarnym.  

Zobacz też: Lewemu się nie udało, ale Polak zdobył już Złotą Piłkę

Wystarczy krótki bieg 

Japońscy badacze wykazali, że już 10 minut biegania o umiarkowanej intensywności korzystnie wpływa na poziom przyjemności. Te odkrycia mają znaczenie z punktu widzenia promocji zdrowia, ponieważ bieganie jest uważane za ćwiczenie praktyczne i jest jednym z najpopularniejszych zajęć rekreacyjnych na świecie.  

Wcześniejsze badania wskazały, że panowie ćwiczący około 12 godzin tygodniowo mają o 73 proc. więcej plemników, niż mężczyźni nieuprawiający sportu. O czym jednak warto pamiętać? Po pierwsze o umiarze, bowiem nadmierny wysiłek fizyczny wprowadza organizm w stan stresu i może powodować zachwiania w gospodarce hormonalnej. Po drugie zaś o odpowiednim ubraniu. Obcisła bielizna wykonana ze sztucznych materiałów – a często tak właśnie wyglądają stroje sportowe – może powodować przegrzewanie się jąder, a co za tym idzie mieć negatywny wpływ na płodność. 

Źródło: www.nature.com  

Zobacz też: Stres pandemii vs. niepłodność

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Korzystanie z mediów społecznościowych napędzane jest schematem „uczenia się z nagrodami”

media społecznościowe
fot. 123rf.com

Media społecznościowe, które zawładnęły naszym życiem, cieszą się nieustającą popularnością. Dodajemy zdjęcia, śmieszne memy, a wszystko po to, by otrzymać jak najwięcej „polubień”. Naukowcy postanowili przyjrzeć się temu, czy nasze wysiłki na rzecz maksymalizacji „polubień” są zgodne ze schematem „uczenia się z nagrodami”.

Zaangażowanie w media społecznościowe

W 2020 roku ponad cztery miliardy ludzi spędziło średnio kilka godzin dziennie na platformach takich jak Instagram, Facebook, czy Twitter. Wiele osób to powszechne zaangażowanie w media społecznościowe przyrównało do nałogu, w którym ludzie są skłonni do poszukiwania pozytywnych opinii społecznościowych online, takich jak „polubienia”, zamiast bezpośrednich interakcji społecznych, a nawet podstawowych potrzeb, takich jak jedzenie, picie.

Chociaż korzystanie z mediów społecznościowych zostało szeroko zbadane, to rzeczy, które faktycznie skłaniają ludzi do angażowania się w portale społecznościowe, nie są do końca jasne.

Zobacz też: 7 kont na Instagramie, które wspierają zdrowie psychiczne – sprawdź, kogo warto obserwować!

„Polubienia” a uczenie się z nagrodami

Naukowcy postanowili sprawdzić, czy korzystanie z mediów społecznościowych można powiązać ze schematem uczenia się z nagrodami. W tym celu przeanalizowali ponad milion postów w mediach społecznościowych od ponad 4000 użytkowników na Instagramie i innych stronach. Okazało się, że ludzie rozmieszczają swoje posty w sposób, który maksymalizuje średnią liczbę „polubień”, które otrzymują. Publikują częściej w odpowiedzi na wysoki wskaźnik polubień i rzadziej, gdy otrzymują ich mniej.

Następnie badacze wykorzystali modele obliczeniowe, aby ujawnić, że wzorzec ten jest zgodny ze znanymi mechanizmami uczenia się z nagrodami – ​​zachowanie może być napędzane i wzmacniane przez nagrody.

„Wyniki pokazują, że zaangażowanie w media społecznościowe jest zgodne z podstawowymi, międzygatunkowymi zasadami uczenia się z nagrodami. Odkrycia te mogą pomóc nam zrozumieć, dlaczego media społecznościowe zdominowały codzienne życie wielu ludzi i dostarczyć wskazówek, zapożyczonych z badań nad uczeniem się z nagrodami i uzależnieniem, jak można rozwiązać kłopotliwe zaangażowanie online”. – mówi David Amodio, jeden z autorów.

Dodatkowo naukowcy potwierdzili otrzymane wyniki w eksperymencie internetowym, w ramach którego uczestnicy mogli publikować śmieszne zdjęcia z frazami lub „memami” i otrzymywać polubienia jako informacje zwrotne na platformie podobnej do Instagrama. Zgodnie z analizą ilościową badania, wyniki wykazały, że ludzie częściej publikowali posty, gdy otrzymywali więcej polubień.

Źródło: sciencedaily

Zobacz też: Poznaj niekwestionowaną królową Instagrama – ma… 92 lata!