Przejdź do treści

„N. uważa, że jest tygrysem”. Jak to wpływa na pozostałych domowników?

Dziecko w stroju tygrysa
Fot.: Fotolia.pl

N. uważa, że jest tygrysem. Przynajmniej tak deklaruje. Bycie tygrysem nie jest bez znaczenia dla pozostałych domowników. Próbowaliście kiedyś mieszkać z tygrysem?

N. wie, że tygrysy skaczą. Z jakiegoś powodu N. uważa, że większość zwierząt skacze, a więc w jej mniemaniu i tygrysy poruszają się w ten sposób. Może jest w tym trochę naszej winy – mojej i mamy N. – bo za dużo jej opowiadaliśmy o królikach, kangurach i myszoskoczkach. To czysty przypadek, wizerunki tych zwierzaków były akurat w książeczce, a N. je zapamiętała. Kiedy więc N. chce podkreślić, że jest tygrysem, to skacze – skacze po łóżku, zeskakuje z foteli, kanapy albo biurka.

Dziecko naśladuje zwierzęta

Tygrysy też się wspinają, to kolejny autorski wkład N. w motorykę tych pręgowanych kotów. A więc N. się wspina, np. po drapaku (ku rozpaczy naszych kotów, ale cóż – tygrysy to też koty, a więc muszą się wspinać po kocim drapaku). Tygrysy śpią w tygrysiej norze (budowanej z poduszek w rogu kanapy) albo na specjalnym kocim posłaniu na parapecie. Musieliśmy więc dokupić dwa kolejne posłania, bo N. wygoniła koty z ich miejsca.

To że N. jest tygrysem, nie zawsze widać na pierwszy rzut oka, dlatego N. musi to podkreślać, np. kiedy jest pytana o imię. Rodzina i znajomi już mniej więcej znają nowe wcielenie N., inaczej jest w przypadku obcych. Zdarzyło się, że starsza pani na placu zabaw postanowiła zapytać tę dziewczynkę warczącą podczas wspinania się po drabinkach, czemu wydaje takie dziwne dźwięki. N. odpowiedziała, że warczy.

Pani nie pociągnęła wątku i zmieniła temat, pytając o imię. – Tygrys! – padła odpowiedź. To jednak nie spotkało się ze zrozumieniem i pytanie zostało powtórzone jeszcze dwa razy. N. coraz bardziej zniecierpliwiona odpowiadała, że jest tygrysem. Starsza pani oznajmiła, że jak N. nie wie, jak się nazywa, to ona zapyta tatę. „Tygrys!” – odpowiedziałem od razu.

Tygrysy rozrabiają

Ja i mama N. przekonaliśmy się, że tygrysy mają jeszcze jedną ważną cechę. Rozrabiają, a potem nagle znikają. Wytłumaczę na przykładzie. Ostatnio N. ma nowe przyzwyczajenie – różne rzeczy wrzuca za kanapę. Lądują tam elementy układanki, zabawki, książki, telefony komórkowe. Prosiliśmy N., żeby naszych rzeczy za kanapę nie wrzucać. Nic z tego. Tłumaczyliśmy, że telefony albo książki są nam potrzebne i się denerwujemy, kiedy nie możemy ich znaleźć. Bez rezultatu.

Kiedy rano spiesząc się do pracy, odsuwam kanapę, żeby wywlec stamtąd swój identyfikator do biura, zapytałem retorycznie, kto to tu wrzucił, odpowiedź nieco mnie zaskoczyła. N. stwierdziła, że zrobił to… jakiś tygrys. Dopytałem więc, czy to nie ona jest tygrysem. – Nie – brzmiała odpowiedź.

Zobacz także:

Spacerowe mieć albo być: „N. zrozumiała, że coś może być jej – nam zaczyna brakować rąk”

N. jako świadoma i autonomiczna jednostka – „Będę uważać!” nie zawsze się sprawdza…

Zabraliśmy N. na basen. Musieliśmy, domagała się tego, odkąd dostała… buty!

Tata z Dzieckiem

Tata z dzieckiem. Pracuje, no i opiekuje się N. Pół tygodnia w pracy, pół tygodnia w domu z dzieckiem. W weekendy jedno i drugie.

Przed czy po wypiciu kawy – kiedy myć zęby?

Przed czy po wypiciu kawy – kiedy myć zęby?

Miłośników porannego picia kawy nie brakuje. Jednak większość kawoszy nawet nie zdaje sobie sprawy, że to, kiedy myjemy zęby – przed czy po jej wypiciu – ma duże znaczenie. Niewłaściwa kolejność może szkodzić zdrowiu zębów.

Kiedy myć zęby – przed czy po wypiciu kawy?

Nie od dziś wiadomo, że kluczem do zdrowych i białych zębów jest staranna pielęgnacja jamy ustnej. Faktem jest, że kawa przyciemnia zęby, a jej kwasowość może bezpośrednio uszkadzać szkliwo. Dlatego mycie zębów jest tak istotne w przeciwdziałaniu szkodliwemu wpływowi kawy. Jednak dentyści jednogłośnie twierdzą, że w tym przypadku niezwykle ważna jest kolejność.

„Szczotkowanie zębów przed wypiciem kawy usuwa kamień nazębny i utrudnia powstawanie przebarwień. Jeśli zadbasz o to, by zęby były czyste, wtedy kawa nie może do nich przylgnąć” – powiedziała dentystka Christina Meiners.

Wiele osób sądzi, że mycie zębów zaraz po wypiciu kawy pomaga w utrzymaniu ich w czystości, ale w rzeczywistości szczotkowanie może pogorszyć sytuację. Kawa jest kwaśna, a mycie zębów bezpośrednio po jej wypiciu osłabi szkliwo – zewnętrzną warstwę zębów, która chroni przed uszkodzeniami fizycznymi i chemicznymi.

Zobacz też: Zdrowe trend żywieniowe nie zawsze są zdrowe! – te przykłady mogą zaskoczyć

Dlatego też najlepszą kolejnością będzie poranne umycie zębów, wypicie kawy, a na koniec opłukanie jamy ustnej wodą, co ma na celu zneutralizowanie kwasowości w ustach. Oczywiście jednorazowe umycie zębów po wypiciu kawy nie powinno zaszkodzić, jednak rutynowe szczotkowanie po porannej kawie może spowodować ich większą wrażliwość i szybsze powstawanie uszkodzeń.

Cóż, jeśli po wypiciu filiżanki kawy chcemy mieć uczucie czystości i świeżości w ustach, umyjmy zęby – jednak dentyści ze szczotkowaniem zalecają odczekać co najmniej pół godziny.

„Twoja ślina neutralizuje pH w ustach. W przeciągu pół godziny w jamie ustnej wraca właściwe pH i wówczas szczotkowanie i wszystko inne jest całkowicie bezpieczne. Pół godziny to zwykle odpowiednia ilość czasu” – słowa dentysty cytuje Huffpost.

Alternatywnie można sięgnąć po gumę do żucia, a najlepszym wyborem będzie ta bezcukrowa z ksylitolem, który jest niskokalorycznym zamiennikiem cukru, hamującym rozwój bakterii.

Źródło: Huffpost

Zobacz też: 10 tysięcy kroków dziennie – czy to wystarczy dla zdrowia?

10 tysięcy kroków dziennie – czy to wystarczy dla zdrowia?

10 tysięcy kroków
Fot. 123rf

Spacery na świeżym powietrzu podczas pandemii COVID-19 stały się jedną z głównych rozrywek. Czy jednak polecane przez producentów sportowych aplikacje liczące kroki – zwłaszcza skupiające się na wykonywaniu 10 tysięcu kroków dziennie – są w stanie poprawić nasze zdrowie? 

Podczas pandemii koronawirusa brytyjskie Sports Direct sprzedało aż 218 proc. więcej par butów do joggingu i długich spacerów. Parki, skwery, bulwary i lasy w ciepłe dni przeżywają prawdziwe oblężenie biegaczy, spacerowiczów, rolkarzy i rowerzystów. Wiele z tych osób korzysta z aplikacji w telefonach, które pozwalają mierzyć przebyty dystans i liczbę kroków. I podobnie jak grany przez Anthony Hopkinsa Benedykt XVI w filmie „Dwóch papieży” wypełniamy dzienne limity. Czy jednak chodzenie może sprawić, że będziemy zdrowsi? 

10 tysięcy kroków

Ciało w ruchu

Należy pamiętać, że wyprostowana pozycja, w jakiej się poruszamy, jest wynikiem bardzo szybkich zmian ewolucyjnych. Jak podaje w swej książce „Homo sapiens – od zwierząt do bogów Yuval Noah Harari, wyprostowana pozycja pozwoliła nam utrzymać rosnący mózg oraz lepiej dostrzegać zagrożenia istniejące np. na sawannie. Niestety, dynamiczny rozwój gatunku niesie za sobą również i problemy – zbyt ciężka głowa i wyprostowana postawa powodują m.in. sztywnienie karku oraz problemy z odcinkiem lędźwiowym. Co za tym idzie, nawet spacerując należy uważać na właściwą postawę.

Nie znaczy to oczywiście, że chód jest niezdrowy dla naszego organizmu. Wręcz przeciwnie! W badaniach prowadzonych przez naukowców z European Centre for Environment and Human Health na University of Exeter Medical School, przeanalizowano 20 tysięcy ankiet od osób zamieszkujących Wielką Brytanię. Wyniki badań są jednoznaczne – osoby, które na łonie natury spędzają około dwie godziny, znacznie częściej cieszyły się lepszym zdrowiem oraz samopoczuciem. Maksymalny efekt osiągamy po około 200 minutach pośród zieleni.  

Chodzenie okiem specjalisty

„Spacer jest bardzo zdrową formą aktywności fizycznej. Już półgodzinny marsz zapewni nam lepsze zdrowie i samopoczucie. Co istotne, nie da się go bezpośrednio zamienić na trening na siłowni, bowiem to projekcja na warunki zewnętrzne zapewnia nam odporność” – tłumaczy Sylwester Koper, instruktor fitness oraz trener kulturystyki i dodaje:

By uzyskać efekt sportowy należy spacerować w tempie około 100 kroków na minutę, mieć wygodne obuwie oraz stosować odpowiednie wymachy ramion – dość podobnie do maszerujących żołnierzy. Ruchy te wzmacniają nasze mięśnie głębokie i mogą pomóc np. w sytuacji, gdy bolą nas plecy. Pewną pomocą w wymuszeniu tego ruchu z pewnością będą kije do nordic walking.  

Statystyczny Polak dziennie przebywa około 5 tysięcy kroków. I chociaż nie ma dowodów na to, że akurat 10 tysięcy kroków ma być optymalne, warto skorzystać z aplikacji i podjąć wyzwanie. Trening 2-3 razy w tygodniu nie zastąpi bowiem organizmowi codziennej dawki potrzebnego ruchu. Dobierając odpowiedni sposób marszu jesteśmy też w stanie wzmocnić niezwykle istotne mięśnie głębokie, odpowiadające za stabilizację całego ciała. 

Zobacz też: Kult męskiej muskulatury. Czy jest zdrowy?

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Odwiedziny u zaszczepionych rodziców. Czy na pewno są bezpieczne?

Szczepionka przeciwko HPV będzie refundowana w Warszawie
fot.Pixabay

Wiele osób starszych zostało już zaszczepionych. Czy jednak daje nam to stuprocentową pewność, że unikniemy choroby? 

Szczepienia w pierwszym etapie objęły przede wszystkim służby ratownicze i medyczne oraz osoby starsze. Wiele rodzin może wkrótce znaleźć się w sytuacji, w której osoby starsze zostaną zaszczepione, ale ich dzieci i wnuki nie. Odwiedziny u zaszczepionych już rodziców niekoniecznie oznaczają jednak, że zarówno oni, jak i goście, są bezpieczni. Eksperci twierdzą, że dopóki większa część populacji nie zostanie zaszczepiona i nie zmniejszy się przenoszenie wirusa przez społeczność, dystans fizyczny i noszenie maski nadal muszą być praktykowane. 

Przyszłość pod znakiem zapytania

Szczepionka z pewnością zapewnia lepszą ochronę. Jednak zanim życie wróci do normy, minie jeszcze trochę czasu. Portal Healthline opublikował rozmowy z ekspertami medycznymi, aby dowiedzieć się, jak można bezpiecznie odwiedzać bliskich w takich sytuacjach. Wbrew pozorom, ryzyko wcale nie jest zerowe. Dr Colleen Kelley, profesor nadzwyczajny chorób zakaźnych w Emory University School of Medicine, powiedziała, że chociaż szczepionka to krok we właściwym kierunku, „nie znajdujemy się w sytuacji zerowego ryzyka i jeszcze kilka kwestii musi się wydarzyć, zanim to zrobimy”

Te rzeczy obejmują zaszczepienie większości populacji i kontrolowanie przenoszenia wirusa COVID-19 przez społeczność. „W większości miejsc nadal jesteśmy na poziomach znacznie wyższych od tych, które widzieliśmy podczas letniego wzrostu zakażeń” – powiedział Kelley, który jest również głównym naukowcem w badaniach klinicznych szczepionek fazy 3 Moderna i Novavax w ośrodku badań klinicznych w Ponce de Leon.  

Zobacz też: Przemoc w rodzinie vs. pandemia koronawirusa – niepokojące dane!

Zaszczepieni = bezpieczni?

Zanim dojdziemy do upragnionej odporności zbiorowej, minie zapewne cały 2021 rok. Do tego czasu te same środki ochronne, które zostały wprowadzone, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się COVID-19, w tym dystans fizyczny, noszenie maski i dobra higiena rąk, powinny być nadal stosowane, również podczas odwiedzania bliskich. Jednym z powodów jest to, że niezależnie od tego, jaką szczepionkę otrzyma dana osoba, nie będzie ona w 100% skuteczna. Nawet przy 94 lub 95 procentach skuteczności szczepionki Moderna i Pfizer nadal istnieje ryzyko choroby (choć zapewne ze słabszym jej przebiegiem). 

Przy tempie, w jakim wirus rozprzestrzenia się w całym kraju, nawet te 5-procentowe szanse nadal mogą być ryzykowne. Nie wiadomo też jeszcze, jak dobrze szczepionka będzie chronić przed pojawiającymi się wariantami wirusa, które są bardziej zaraźliwe. Nie powinniśmy więc nadmiernie ryzykować i wciąż zabezpieczać się za pomocą metody DDM – dystans, dezynfekcja, maseczka. 

Źródło: heathline.com  

Zobacz też: Rodzicielstwo vs koronawirus – kim jest elastyczny psychologicznie rodzic?

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Netflix z nową animacją kultowej bajki! Czego mogą nauczyć nas Kajko i Kokosz?

kajko i kokosz

Serial animowany Kajko i Kokosz” zadebiutował pod koniec lutego 2021 na platformie Netflix. Przygody dwójki przyjaciół zostały przeniesione z komiksu niemalże jeden do jednego. Tylko właściwie, czego mogą nauczyć się od bohaterów współczesne dzieci?

Komiks „Kajko i Kokosz” Janusza Christy powstał w Polsce na początku lat 70-tych i był wydawany do 1990 roku. Początkowo miał być to tylko pasek w gazecie, szybko jednak zyskał status kultowego. Serial powstaje na kanwie zabawnych perypetii dwójki przyjaciół: Kajka i Kokosza – słowiańskich wojowników oraz ich wiernego kompana smoka Milusia, którzy wspólnie doświadczają wzlotów i upadków w walce z armią Zbójcerzy. Wbrew przewidywaniom internetowych malkontentów, serial jest bardzo wierną adaptacją klimatu i kreski komiksu. 

Bajka – frajda dla małych i dużych

Bajki to trudny temat w branży filmowej. Z jednej strony ważne są emocje dzieci i rola edukacyjna, z drugiej scenarzyści chcą przyciągnąć rodziców, wykorzystując do tego przede wszystkim poczucie humoru. Balans tych dwóch wytycznych udał się doskonale twórcom Shreka, którego ścieżkami szli autorzy kolejnych animacji. W serialu Kajko i Kokosz mamy mniej zabiegów o uwagę dorosłego widza – ważni są najmłodsi widzowie.

Podobnie jak komiksowy pierwowzór Janusza Christy, w serialu znajdziemy dużo poczucia humoru, ale skierowanego przede wszystkim do  dzieci. Oczywiście, część widzów Kajka i Kokosza to ludzie dorośli, wychowani na zeszytach Janusza Christy.  

Kajko i Kokosz jest dla mojego pokolenia kultowym komiksem. Bohaterowie uczyli nas o przyjaźni i wspólnym radzeniu sobie z przeciwnościami losu – opowiada Patryk Kruk z projektu WynajmijRycerza i dodaje: Oglądanie adaptacji było więc sentymentalnym powrotem do dzieciństwa i z pewnością moje dzieci będą kolejnym pokoleniem wychowanym w duchu postaci Kajka i Kokosza.  

Kajko i Kokosz – ponadczasowi bohaterzy

Krótkie odcinki nowej serii to historie rodem z komiksu. Znajdziemy w każdej z nich cenną naukę, głównie o roli przyjaźni i uczciwości w życiu. Mimo upływu lat idee, które towarzyszyły przygodom dwójki bohaterów, nie zestarzały się.

W internecie zdarzyły się jednak głosy, że komiks został zbyt słabo uwspółcześniony. Dotyczyło to głównie postaci kobiecych. Rzeczywiście, warto byłoby zastanowić się nad bohaterką, z którą identyfikowałyby się również dziewczynki. Na razie Neflix udostępnił pięć z dwudziestu odcinków sezonu, więc należałoby się wstrzymać z wydawaniem pełnych opinii. Z pewnością jednak twórcy filmu stworzyli „most kulturowy” między pokoleniami, gdzie bazując na niemalże identycznym klimacie i warstwie narracyjnej, zadowolą niejednego rodzica i dzieciaka.  

Zobacz też: Rewolucyjne kobiety z bajek Disney’a – te ilustracje MUSISZ zobaczyć!

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.