Przejdź do treści

Pielęgnacja kikuta pępowinowego u noworodka. Zobacz porady położnej

pępek noworodka - pielęgnacja i porady
fot. materiały prasowe

Pielęgnacja pępka noworodka wydaje się wielu młodym rodzicom trudna i stresująca. Jest to spowodowane tym, że często boją się oni pielęgnować pępek bo uważają, że sprawiają ból swojemu dziecku.

W chwili pojawienia się na świecie „nowego człowieka” musi nastąpić moment rozpoczęcia przez niego samodzielnego życia poza łonem mamy. Położna lub osoba towarzysząca mamie przy porodzie, czasami nawet mama osobiście, dokonuje przecięcia pępowiny.

Pępowina łączy dziecko w brzuszku mamy z życiodajnym łożyskiem. Łożysko przyklejone do macicy mamy zapewnia dziecku przede wszystkim tlen, substancje odżywcze, a także usuwa produkty przemiany materii zapewniając dziecku prawidłowy rozwój w czasie trwania ciąży.

Warto pamiętać, że ani dno pępka, ani sam kikut nie są unerwione więc dziecko nie odczuwa dyskomfortu. Aby jednak kikut pępowinowy goił się prawidłowo, należy go odpowiednio pielęgnować. Marzena Langner – Pawliczek, położna i Ambasadorka kampanii społeczno – edukacyjnej „Położna na medal”, przedstawia porady, które rozwieją najważniejsze dylematy związane z pielęgnacją pępka noworodka.

Zobacz także: Hartowanie niemowlaka jesienią – werandowanie – poznaj porady położnej!

Metody pielęgnacji kikuta pępowinowego

Moment przecięcia pępowiny na pewno jest niebolesny zarówno dla mamy jak i dla dziecka ponieważ pępowina nie jest unerwiona. Bezpośrednio po porodzie, tzn. w chwili ustania tętnienia, na pępowinę w niewielkiej odległości od brzuszka zakłada się plastikową klamerkę. Ma ona za zadanie zamknięcie i zabezpieczenie naczyń krwionośnych i tętnic, które w pępowinie się znajdują. Dlatego pielęgnacja dna pępka i kikuta pępowiny jest bardzo ważna.

Metody i sposoby pielęgnacji kikuta pępowinowego przez wieki się zmieniały. Stosowano bakteriobójczą gencjanę, niestety wtedy obserwacja procesu gojenia była utrudniona. Spirytus, który stosowano często nieumiejętnie, drażnił skórę wokół kikuta i powodował zaczerwienienie.

Ostatnim hitem jest oktenidyna (antyseptyk) np. Oktaseptal na bazie roztworu wodnego. Preparat ten można stosować, kiedy mamy wątpliwości co do procesu gojenia. Stosujemy go raz na dobę, oczywiście wcześniej czyszcząc na sucho miejsce wokół pępka.

W 2010 roku Nadzór Krajowy w Dziedzinie Neonatologii opracował polskie zalecenia dotyczące pielęgnacji kikuta pępowinowego u noworodków, nawiązujące do zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia. Metody pielęgnacji kikuta pępowinowego do 2010 roku nie były objęte oficjalnymi zaleceniami.

W nowych wytycznych WHO zaleca się u zdrowych noworodków tzw. pielęgnację na sucho, czyli czyszczenie dna pępka czystą wodą i następnie dokładne osuszenie, a także stosowanie antyseptyków o szerokim spektrum bakteriobójczym. Nie zaleca się stosowania preparatów z alkoholem etylowym.  Warto stosować preparaty z antyseptykami zwłaszcza gdy pojawi się zaczerwienienie lub wydzielina.

Ważne jest, by pielęgnacja była właściwa i dokładna, ponieważ ma ona zasadnicze znaczenie w procesie gojenia się i oddzieleniu kikuta pępowiny. Trzeba dbać o dno pępka i kikut pępowinowy jak o każdą ranę tak, aby nie został niczym zainfekowany. W przypadku złej pielęgnacji może dojść do zakażenia i wtedy mogą pojawić się problemy.

Zobacz także: Przesądy i zabobony dotyczące ciąży, porodu i laktacji

Pępek noworodka – pielęgnacja i porady

Pielęgnacja nie jest trudna dla rodzica ani bolesna dziecka. Warto czyścić dno pępka kilka razy dziennie na sucho, aby przyspieszyć proces gojenia.

Należy pamiętać, aby przed przystąpieniem do pielęgnacji pępka umyć dokładnie ręce. Używać tylko czystych, najlepiej sterylnych gazików. Można używać również bawełnianych wacików. Nie trzeba się obawiać zamoczenia kikuta w trakcie kąpieli dziecka.

Zawsze po kąpieli należy dno pępka dokładnie wyczyścić i osuszyć. Jak najczęściej wystawiać na działanie powietrza. Nie przykrywać pieluszkami, nie zaklejać plastrem. Chronić przed podrażnieniami (guziki, zamki, napy). Zakładać luźne ubrania.

W trakcie przewijania, kiedy kikut jeszcze się utrzymuje, najlepiej używać pieluszek z wycięciem, względnie wywinąć górny pas pieluszki.

Nie należy przyspieszać oddzielania kikuta od dna mimo, że kikut już mocno się rusza. Spokojnie poczekaj aż sam spadnie.

Jak doczytałam w przeprowadzonych badaniach i często potwierdza się to w mojej praktyce, kikut oddziela się po 11-14 dniach przy pielęgnacji na sucho. Oczywiście jak wszędzie, są wyjątki. Metody pielęgnowania różnymi preparatami nie mają strategicznego wpływu na szybkość oddzielenia się kikuta od dna pępka.

Grubość pępowiny, długość pozostawionego kikuta po urodzeniu, droga porodu, kontakt z matką skóra do skóry, przebieg żółtaczki fizjologicznej, fototerapia, stosowanie tuż po urodzeniu antybiotyku z powodu jakiejkolwiek infekcji u noworodka, z badań statystycznych, które prześledziłam, mają wpływ na gojenie się kikuta pępka. Po prostu każdy z nas jest inny i potrzebuje więcej lub mniej czasu na gojenie swoich ran.

Jako ciekawostkę dodam, że statystycznie u noworodków płci żeńskiej czas gojenia jest krótszy o całe 2 dni.

Parafrazując „nie taki pępek straszny”. Trochę odwagi, delikatności, czyste ręce i będzie dobrze. W razie wątpliwości zawsze należy skontaktować się z położną bądź lekarzem.

………………………………………………………………………………………………

Położna na Medal to prowadzona od 2014 roku kampania społeczno-edukacyjna zwracająca uwagę na kwestie związane z koniecznością podnoszenia standardów i jakości opieki okołoporodowej w Polsce poprzez edukację i promocję dobrych praktyk. Istotną kwestią kampanii jest również podnoszenie świadomości społecznej na temat roli położnych w opiece okołoporodowej.

Jednym z kluczowych elementów kampanii jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Zgłoszenia do tegorocznej, piątej edycji konkursu przyjmowane są od 1 kwietnia do 31 lipca 2018 r. Głosy na nominowane położne można oddawać od 1 kwietnia do 31 grudnia 2018 roku. Oddawanie głosów odbywa się na stronie www.poloznanamedal2018.pl

Patronat honorowy nad kampanią i konkursem objęła Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Patronat merytoryczny sprawują: Polskie Towarzystwo Położnych, Fundacja Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni. Mecenasem kampanii jest marka Alantan Plus.

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Gdy dziecko nie chce spać… – 6 pomocnych wskazówek

sen dziecka, relaks, odpoczynek,
fot. 123rf.com

Usypianie dziecka to jedno z większych wyzwań, z którym muszą zmierzyć się rodzice. Niestety, nie wszystkie maluchy chcą samodzielnie zasypiać, a w większości przypadków wieczorne usypianie to wymagające zadanie. Oto 6 wskazówek, które pozwolą dziecku szybciej zasnąć.  

1. Rutyna

Oprócz stałej pory snu i drzemek w ciągu dnia niezwykle ważna jest rutyna, dzięki której dziecko wie, że zbliża się „czas pójścia do łóżka”. Poszczególne wydarzenia i czynności powinny informować malucha, o tym, co się za chwilę wydarzy. Przed snem zawsze należy wykonywać te same działania w ściśle określonej kolejności – np. kolacja, kąpiel, mycie zębów, czytanie książeczki i upragniony sen.

2. Brak telewizji przed snem

Przeprowadzone badania dowodzą, że niebieskie światło pochodzące z urządzeń elektrycznych, takich jak telewizor czy komputer, stymuluje mózg dziecka i sprawia, że jest bardziej pobudzone. Niebieskie światło zaburza wytwarzanie w organizmie człowieka odpowiedzialnej za sen melatoniny. Dlatego też dwie godziny przed snem należy wyłączyć wspomniane urządzenia. Nie wiecie, co robić przez ten czas? Czytanie książeczki czy śpiewanie piosenek są dobrym pomysłem. Jeśli nie lubisz śpiewać, możesz wykorzystać płyty z muzyką dla dzieci.

3. Spokój i wyciszenie

Niektóre dzieci bywają przed snem nadmiernie pobudzone – w takim przypadku należy zmniejszyć stymulację bodźców zewnętrznych, zadbać o spokój i wyciszenie. Stres jest jednym z czynników, który nie pozwala dzieciom zasnąć. Upewnijcie się, że w pokoju panuje przyjemna atmosfera, a zasłony nie przepuszczają zbyt dużo światła.

Zobacz też: Innowacyjna maskotka wesprze sen dziecka i odciąży rodzica. Wymyśliły ją Polki

4. Właściwa temperatura

Nadmierna ilość bodźców i zbyt jasne światło nie są jedynymi rzeczami, które nie pozwalają dziecku zasnąć. Spokojny sen powiązany jest także z odpowiednią temperaturą. Melatonina, substancja chemiczna wytwarzana w celu głębszego snu, w rzeczywistości obniża temperaturę ciała. Jednak mimo wszystko należy unikać zbyt wysokiej temperatury w pokoju. Dziecko skarży, że mu zimo?  Przykryj go dodatkowym kocem.

5. Pokonaj strach

Wiele dzieci boi się ciemności. Mają wrażenie, że coś lub ktoś czai się za zasłonką bądź pod łóżkiem. Strach nie pozwala maluchom zasnąć, dlatego też trzeba go jak najszybciej pokonać. A gdyby tak przy łóżeczku siedział pluszowy miś, który będzie chronił i pilnował dziecka – odstraszał wszystkie potwory? Udowodniono, że przytulanie pluszaka zmniejsza niepokój w nocy. Jeśli więc dziecko ma trudności ze snem w pojedynkę, niech zasypia ze swoim ukochanym przyjacielem!

6. Łóżko służy do spania

Jedną z przyczyn bezsenności u dzieci jest używanie łóżka do czegoś więcej niż tylko snu. Co to oznacza? W łóżku śpimy, nie wykonujemy żadnych innych czynności – nie bawimy się, nie jemy, nie skaczemy po nim. Warto zadbać, by dziecku łóżko kojarzyło się wyłącznie ze snem, a nie z zabawą.

Te proste wskazówki mają niesamowitą moc – przekonacie się sami.

Źródło: family.amerikanki

Zobacz też: Sen dobry na wszystko!

Czy wiesz, jak gra na instrumencie wpływa na dzieci? To może zaskoczyć!

gra na instrumencie

Neurolodzy odkryli, że gra na instrumencie korzystnie wpływa na rozwój mózgu dziecka. Dzieci wyszkolone muzycznie mają lepszą pamięć, są uważniejsze i bardziej kreatywne. Wyniki przeprowadzonego badania zostały opublikowane w czasopiśmie Frontiers in Neuroscience.

Gra na instrumencie vs pamięć robocza dziecka

Zespół kierowany przez dr Leonie Kausel, skrzypaczkę i neurobiolog, przetestował uwagę i pamięć roboczą dzieci. W badaniu udział wzięło 40 chilijskich dzieci w wieku od 10 do 13 lat – 20 z nich przez co najmniej dwa lata grało na instrumencie – ćwiczyło co najmniej 2 godziny tygodniowo i regularnie grało w orkiestrze lub zespole. Z kolei dwadzieścia dzieci z grupy kontrolnej nie miało żadnego wykształcenia muzycznego poza szkolnym programem nauczania.

Ich uwagę i pamięć roboczą oceniono za pomocą wcześniej opracowanego i sprawdzonego „zadania bimodalnej (słuchowo-wizualnej) uwagi i pamięci roboczej”. Naukowcy monitorowali aktywność mózgu dzieci za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego, wykrywając nawet niewielkie zmiany w przepływie krwi w mózgu.

Zobacz też: Zabawa lalkami Barbie aktywuje u dzieci obszary mózgu związane z… – sprawdź, co pokazują badania!

Jak przebiegało badanie?

Dzieci zostały poproszone, aby skupiły się na jednym, obu lub żadnym bodźcu z pary – abstrakcyjnej figurze i krótkiej melodii, które prezentowane były jednocześnie przez 4 s – była to tak zwana „faza kodowania”. Dwie sekundy później dzieci zostały poproszone o przypomnienie sobie tego co widziały i słyszały „faza odzyskiwania pamięci”.  Naukowcy zmierzyli również dokładność odpowiedzi i czas reakcji.

Co się okazało? Pomiędzy dziećmi z dwóch grup nie zaobserwowano różnicy pod względem czasu reakcji. Jednak dzieci wyszkolone muzycznie znacznie lepiej radziły sobie z zadaniem pamięciowym.

Zatem przeprowadzone badanie dowodzi, że powinniśmy zapisywać dzieci na zajęcia muzyczne?

Oczywiście, poleciłabym. Uważam jednak, że rodzice powinni zapisywać swoje dzieci na zajęcia muzyczne nie tylko dlatego, że oczekują, że pomoże im to w poprawie ich funkcji poznawczych, ale także dlatego, że jest to również aktywność, która zapewni im radość i możliwość uczenia się uniwersalnego języka muzyki – mówi dr Leonie Kausel, którą cytuje portal News Medical

Źródło: News Medical

Michał Figurski, Fundacja Najsłodsi: „Cukrzyca to choroba kłamców”

Michał Figurski wywiad Fundacja Najsłodsi
Michał Figurski Fot. materiały fundacji

Michał Figurski – naczelny skandalista IV RP. Radiowiec, prezenter telewizyjny. Król życia. Czy do tego opisu pasuje nieuleczalna, przewlekła choroba? Nie! „O tym się nie mówi” – twierdzi nasz rozmówca i od razu dodaje: „Dlatego trzeba głośno krzyczeć!”.

W 2015 roku, na skutek powikłań cukrzycowych, doznał poważnego wylewu, po którym był w śpiączce przez dwa tygodnie. Następnie przeszedł przeszczep nerki i trzustki. W zeszłym roku założył Fundację Najsłodsi, której misją jest szerzenie wiedzy o cukrzycy wśród ludzi młodych. Na spotkanie przyszedł w bluzie z logo Fundacji.

Alina Windyga-Łapińska: Zacznijmy od tego, co mam przed oczami – logo i hasło „Pokaż nam swój środkowy palec”. Rzucające się w oczy, kontrowersyjne, warte zapamiętania. Czy to był Twój pomysł?

Michał Figurski: Tak. To logo pełni szereg funkcji – przede wszystkim ma pomóc młodym ludziom zaakceptować fakt, że mają cukrzycę. Misją mojej fundacji jest odkłamanie wizerunku cukrzycy jako choroby osób starszych, niedołężnych, otyłych, niedbających o siebie.

Istnieje cała rzesza ludzi młodych i aktywnych, chorych na cukrzycę. Przez to, że mało się mówi o tej chorobie w mediach, ciągle muszą tłumaczyć, czym ona jest i dlaczego ją mają. Wcale nie dlatego, że obżerali się cukierkami i opijali colą.

To logo ma zwracać uwagę i jak najbardziej spełnia to zadanie. Za tym ma pójść nadstawienie ucha i refleksja na temat tego, co wiem na temat tej choroby, jak mogę pomóc sobie i innym. Mówimy o 4 milionach Polaków chorych na cukrzycę, czyli co 10. z nich ją ma albo mieć będzie. Uważam, że wciąż za mało wiemy o tym cichym zabójcy, który nie boli.

Media dotykają tematu dwa razy do roku – 14 listopada w Światowy Dzień Cukrzycy oraz 27 czerwca w Dzień Walki z Cukrzycą. To wciąż za mało. Dużo mówimy o innych chorobach – udarach, zawałach, raku, zapaleniu płuc. Dzisiaj rozmawiamy w dobie histerii związanej z koronawirusem. Cukrzyca to jest też koronawirus, jednak sieje znacznie większe spustoszenie w społeczeństwie, bo nie dość, że zabija, to wcześniej okalecza. To jest choroba, na którą nie ma pigułki, nie ma szczepionki. To jest choroba, której leczenie polega wyłącznie na samoświadomości i samodyscyplinie. A my chcemy szerzyć jedno i drugie.

(..)

Zobacz też: Vademecum cukrzycy ciążowej

W społeczeństwie panuje mit, że cukrzyca to choroba, na którą, w pewnym sensie, trzeba sobie zapracować – poprzez złą dietę, papierosy, alkohol…

To jest potwornie krzywdzące i niesprawiedliwe. Powoduje, że wiele osób chorych chowa się w cień, nie mówi głośno „jestem chory”, nie chce nosić przy pasku pompy insulinowej, nie chce mierzyć sobie cukru w miejscu publicznym. Tymczasem uważam, że to zupełnie normalne, tak samo jak przewijanie dziecka w miejscu publicznym czy nakarmienie go.

Mam młodszego kolegę, który zawsze był „misiowaty”. W pewnym momencie zaczął gwałtownie chudnąć i źle się czuć, poszedł do lekarza i okazało się, że ma dramatycznie wysoki poziom cukru. Czy w Twoim przypadku było podobnie?

Znam tę historię z autopsji. W klasie maturalnej byłem otyły, w pewnym momencie zacząłem słabnąć i chudnąć. Na początku bardzo mnie to cieszyło. Natomiast było to niestety wynikiem rozwijającej się cukrzycy, którą potem kompletnie zaniedbałem. Nie przyjąłem w ogóle do świadomości, że ją mam. Zbuntowałem się. Żyłem tak, jakby jej nie było, a była. I rozwijała się bardzo wrednie i agresywnie, ale bardzo, bardzo powoli.

Całość wywiadu przeczytasz w kwietniowym wydaniu e-magazynu „Chcemy Być Rodzicami”.

Informacje o Fundacji Najsłodsi znajdziesz na Instagramie i Facebooku – @fundacjanajslodsi oraz na stronie www.najslodsi.pl.

Zobacz też: Miejsce wypełnione miłością. Wywiad z Magdaleną Różczką

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat przepracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, podczas urlopu macierzyńskiego rozpoczęła przygodę z dziennikarstwem i social mediami.

Rozwód w pytaniach i odpowiedziach [cz. 1]

rozwód czy separacja
fot. 123rf.com

Media i eksperci od lat krzyczą na temat kryzysu rodziny, a statystyki pokazują jak wiele tego typu spraw rokrocznie trafia na wokandę. Według danych statystycznych GUS na tysiąc nowo zawartych małżeństw w danym roku, odnotowuje się ponad trzysta rozwodów. Te suche dane statystyczne przykrywają ludzkie tragedie związane z rozpadem rodzin – nie na darmo (zgodnie z badaniami psychologicznymi) rozwód uznaje się za drugie najbardziej stresujące wydarzenie w życiu (pierwszym jest śmierć najbliższej osoby).

Wokół spraw rozwodowych krąży wiele mitów. Zebrałam w formie pytań i odpowiedzi najczęstsze z nich:
Mediacja. Czy to prawda, że jeśli zdecyduję się na mediację, będzie to postrzegane jako chęć kontynuowania małżeństwa?

NIE. Mediacja nie jest terapią rodzinną, mającą na celu „leczenie” małżeństwa. Celem mediacji jest doprowadzenie stron do wypracowania porozumienia satysfakcjonującego dla obydwu stron. Porozumienie to może również dotyczyć warunków rozwodu bądź separacji, w tym alimentów, kontaktów z dzieckiem, władzy rodzicielskiej, w tym u którego z rodziców dziecko ma zamieszkać, czy podziału majątku.

Rozwód a separacja. Czy to prawda, że jeśli jedno z nas chce rozwodu, a drugie separacji, sąd orzeknie separację, bo to łagodniejsze rozwiązanie, chroniące małżeństwo?

NIE. Wszystko zależy od danego przypadku. Nie ma jednak zasady – nawet nieformalnie – mówiącej, że sąd za wszelką cenę ma ratować małżeństwo, zwłaszcza jeśli widzi, że doszło do rozkładu pożycia, i to takiego, które nie rokuje na poprawę wzajemnych relacji oraz powrotu do małżeństwa. W tym ostatnim przypadku sąd orzeknie rozwód, nawet jeśli jedno z małżonków upiera się przy separacji.

Rozwód a wspólne rozliczenie podatkowe. Czy to prawda, że sąd nie stwierdzi rozkładu pożycia w postaci ustania więzi gospodarczej między małżonkami, jeśli małżonkowie złożyli wspólne rozliczenie podatkowe za okres, w którym już nie mieszkali razem?

NIE. Wspólne rozliczenie podatkowe małżonków za okres, w którym trwała pomiędzy nimi separacja faktyczna, czy nawet trwała już sprawa o rozwód bądź separację, nie wskazuje jeszcze, że nadal istnieje między nimi więź gospodarcza, a tym samym nie nastąpił trwały rozkład pożycia. Jednak jeśli inne okoliczności będą wskazywały, że między małżonkami nadal istnieje więź – nie tylko gospodarcza, ale również duchowa bądź fizyczna (np. małżonkowie robią razem zakupy, wychodzą wspólnie do znajomych, dochodzi do pożycia fizycznego), wówczas wspólne rozliczenie podatkowe może być uznane za przejaw tego, iż nie doszło do rozkładu pożycia.

Rozwód a ustanie pożycia fizycznego. Czy to prawda, że sąd stwierdzi rozkład pożycia tylko wtedy, gdy co najmniej przez trzy miesiące przed wniesieniem pozwu nie było między małżonkami pożycia fizycznego?

NIE. Prawo rodzinne nie wyznacza żadnej tego typu granicy czasowej, czyli okresu, który musi upłynąć od ustania między małżonkami pożycia fizycznego. Istotne jednak dla ustalenia, że nastąpił rozkład pożycia, jest zanik więzi fizycznej – uznaje się, że nawet sporadyczne stosunki seksualne między małżonkami świadczą o tym, że rozkład ich pożycia nie jest jeszcze zupełny.

Badanie przez sąd przyczyn rozkładu pożycia. Czy to prawda, że jeżeli zgodnie wnosimy o rozwód bez orzekania o winie, sąd nie będzie badał z jakich przyczyn się rozstajemy?

NIE. W takim przypadku sąd nie będzie dociekał, które z małżonków ponosi winę za rozkład pożycia, musi jednak ustalić, czy nastąpił trwały i zupełny rozkład pożycia. Oznacza to, że z pewnością spyta dlaczego dochodzi do rozwodu. I trzeba na to pytanie odpowiedzieć.

Katalog przyczyn rozwodów czy separacji. Czy to prawda, że kodeks rodzinny wymienia katalog przyczyn rozwodów czy separacji i mogę wnosić pozew tylko wtedy, gdy taka przyczyna wystąpi?

NIE. Kodeks rodzinny i opiekuńczy nie wymienia nawet przykładowo przyczyn, które mogą uzasadniać żądanie rozwodu czy separacji. To ludzka natura (ułomna niestety) i życie kreślą scenariusze małżeńskie, w których główne wątki często się powtarzają. W ten sposób przyczyny rozstań małżonków powtarzają się.

Homoseksualizm jako przyczyna rozwodu. Czy to prawda, że homoseksualizm zawsze stanowi zawinioną przyczynę rozkładu pożycia małżeńskiego?

NIE. Mogą być sytuacje, gdy jedno z małżonków w momencie ślubu nie uświadamiało sobie swoich preferencji seksualnych, a zatem zawierało ślub z osobą płci przeciwnej w dobrej wierze. Dopiero potem te skłonności się ujawniły. W takim przypadku jeśli nie doszło do zdrady homoseksualnej bądź innych świadomych działań na szkodę małżeństwa nie można winić małżonka za jego preferencje seksualne.

Odmawianie pożycia fizycznego. Czy to prawda, że odmawianie współmałżonkowi współżycia seksualnego zawsze zostanie uznane za zawinioną przyczynę rozkładu pożycia?

NIE. Mogą być sytuacje, gdy małżonek odmawia drugiemu współżycia z powodu nagannej postawy tego drugiego, np. z powodu przemocy, alkoholizmu czy innych przyczyn naruszających harmonię w rodzinie i wymierzonych przeciwko niej. W takim przypadku odmowa współżycia jest usprawiedliwiona i nie może zostać uznana za winę w rozkładzie pożycia.

Poziom życia rodziny. Czy to prawda, że jeśli przez jakiś czas w małżeństwie żyliśmy na wysokim poziomie, bo tego domagał się mąż, ale w rezultacie musiałam na to zaciągać pożyczki i teraz mam kłopoty finansowe, to sąd uzna, że nie mogę mieć do męża słusznych zarzutów za rozłam naszego małżeństwa?

NIE. To, że pani zgadzała się przez jakiś czas z żądaniami męża, nie musi być okolicznością „obciążającą”. Często jest tak, że dla budowania więzi ze współmałżonkiem jedna strona godzi się na jego żądania, nawet jeśli ma wobec nich zastrzeżenia. Wiele zależy od postepowania dowodowego, m.in. od tego co powiedzą świadkowie powołani w sprawie.

Założenie Niebieskiej Karty. Czy to prawda, że założenie Niebieskiej Karty oznacza, że przeciwko mojemu współmałżonkowi zostanie wszczęta sprawa karna o znęcanie się nad rodziną?

NIE. Nie ma takiego automatyzmu. Może jednak się zdarzyć, że działania przemocowe wypełniają znamiona przestępstwa, np. znęcania się nad rodziną, zgwałcenia czy pobicia. W takim przypadku niezależnie od wszczęcia procedury Niebieskiej Karty uprawniony podmiot, np. pracownik pomocy społecznej, złoży na policji czy do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Zamknięcie Niebieskiej Karty. Czy to prawda, że jak Niebieska Karta zostanie zamknięta, to już później nie będzie możliwości, żeby znowu ją założyć?

NIE. Procedura Niebieskiej Karty może być wielokrotnie wszczynana w stosunku do problemu przemocy w tej samej rodzinie. Nie ma tu żadnego limitu ilościowego. Jeśli po zamknięciu Niebieskiej Karty okaże się, że znowu dochodzi do przemocy w rodzinie, procedura zostanie wszczęta na nowo.

Uzależnienie od alkoholu. Czy to prawda, że uzależnienie od alkoholu współmałżonka mogę udowodnić tylko wtedy, gdy ma oficjalną diagnozę o owym uzależnieniu, podjął leczenie odwykowe bądź został skierowany przez sąd na takie leczenie?

NIE. W bardzo wielu przypadkach nie ma takiej dokumentacji, a nie oznacza to, że nie można udowodnić choroby alkoholowej współmałżonka. Przydatne są zeznania świadków, nagrania. Kiedy alkoholizm jest zaawansowany, zdarza się, że widać go już na twarzy delikwenta po charakterystycznej opuchliźnie czy zaczerwienieniu, bądź po jego zachowaniach, np. trzęsieniu się rąk, ogólnej nerwowości. Sąd również dostrzega takie detale.

Współuzależnienie. Czy to prawda, że w sytuacji, gdy jestem osobą współuzależnioną i podejmę leczenie z tego powodu, może to być źle postrzegane przez sąd przy rozstrzyganiu kwestii związanych z opieką nad dziećmi?

NIE. Fakt bycia osobą współuzależnioną nie dyskredytuje rodzica. Raczej trudno wyobrazić sobie sytuację, że sąd przyzna opiekę nad dziećmi osobie uzależnionej. Jeśli natomiast drugi rodzic, cierpiący na syndrom współuzależnienia, ma problemy w sprawowaniu swojej funkcjo wychowawczej wobec dzieci, sąd może ingerować w jego władzę rodzicielską, np. skierować na terapię czy przyznać pomoc asystenta rodziny.

Złe traktowanie przez rodzinę współmałżonka. Czy to prawda, że w sytuacji, gdy rodzina męża źle mnie traktuje, np. na przyjęciach rodzinnych dają mi do zrozumienia, że jestem gorsza, bo wychowywałam się w domu dziecka, nie mam matury i niewiele zarabiam, to jeśli nie będę tam jeździć z mężem, może być to poczytane za moją winę w rozwodzie?

NIE. Rozumiem, że inicjatorami opisanych przez panią sytuacji są wyłącznie członkowie rodziny męża. W takim przypadku nie może być pani „karana” za to, że inne osoby negatywnie się o pani wypowiadają w pani obecności, czym niszczą relacje rodzinne. Powiem więcej, jeżeli w takich sytuacjach mąż nie staje w pani obronie czy wręcz przyklaskuje członkom swojej rodziny w tym jak panią traktują, to w razie państwa rozwodu jemu może zostać przypisana wina za rozkład pożycia.

Terapia małżeńska. Czy to prawda, że skoro mąż proponuje mi ratowanie małżeństwa i pójście na terapię dla par, ale ja już jestem pewna, że nie chcę dłużej być w tym związku, to moja odmowa może być źle odebrana w sądzie?

NIE. Nie można z góry założyć takiego nastawienia sądu do pani odmowy pójścia na terapię. Wszystko zależy od tego na ile zaawansowany jest rozkład pożycia. Jeżeli kryzys jest bardzo głęboki, to ratowanie związku może być już bezcelowe. Nie zawsze wszystko można naprawić. Ma pani pełne prawo zdecydować, że chce pani zakończyć małżeństwo, nawet jeśli mąż ma inne zdanie. Jeżeli natomiast mają państwo dzieci, warto jednak rozważyć pójście do terapeuty dla par – nie po to, z pani punktu widzenia, żeby ratować związek, ale po to, by nauczyć się mimo rozstania współdziałać z mężem na płaszczyźnie rodzicielskiej. Terapia dla par też może służyć wypracowaniu takiej komunikacji.

Bezpłodność. Czy to prawda, że bezpłodność jednego z małżonków wskazywana przez drugiego jako przyczyna rozwodu nie znajdzie aprobaty sądu i powództwo zostanie oddalone, bo nie jest to zawiniona przyczyna rozkładu pożycia?

NIE. Nawet niezawinione przyczyny wygaśnięcia więzi małżeńskich usprawiedliwiają żądanie rozwodu. Należy do nich m.in. bezpłodność jednej ze stron. Nie jest niczym nagannym pragnienie drugiego małżonka, by posiadać dzieci. Skoro zatem w małżeństwie ta potrzeba nie może być zrealizowana, może dojść do rozwodu. W pewnych sytuacjach sąd może uznać, że wina leży po jednej bądź obydwu stronach, np. gdy małżonek mający problemy z płodnością nie podjął leczenia, albo drugi z nim w tym zakresie nie współdziałał, bądź jedno z partnerów, a niekiedy oboje nie byli skłonni do podjęcia prób zrealizowania swojej potrzeby rodzicielstwa w inny niż tradycyjny sposób, np. poprzez adopcję.

Choroba psychiczna współmałżonka. Czy to prawda, że jeśli małżonek choruje psychicznie, to sąd nie udzieli rozwodu, uznając, że chorą osobą ktoś się musi opiekować, a tym kimś ma być żona czy mąż?

NIE. Utrwalone orzecznictwo sądowe potwierdza, że sądy w takich przypadkach orzekają rozwód, uznając chorobę psychiczną za jego niezawinioną przyczynę. Wychodzą z założenia, że stan umysłu i emocji będący skutkiem choroby nie pozwalają na prawidłowe budowanie więzi małżeńskich. W wyjątkowych przypadkach sąd może oddalić powództwo z powołaniem się na zasady współżycia społecznego. Przykładowo w sytuacji, gdy małżeństwo ma wieloletni staż, a chorym małżonkiem nie ma się kto zaopiekować.

Niepełnosprawne dziecko. Czy to prawda, że jeżeli małżonkowie mają niepełnosprawne dziecko, sąd nie orzeknie rozwodu, powołując się na dobro takiej osoby?

NIE. W praktyce oddalanie powództw o rozwód, w tym z powołaniem się na dobro małoletnich dzieci stron, należy do rzadkości. Nikt nie zmusi przecież ludzi do wspólnego życia, nawet jeśli na papierze nadal są małżeństwem. Zatem z reguły sztuczne utrzymanie małżeństwa w żaden sposób nie przyczyni się dla dobra dziecka, również niepełnosprawnego. Nie wystarczy sam fakt, że dziecko jest niepełnosprawne, muszą wystąpić jakieś inne szczególne okoliczności, które uzasadnią oddalenie powództwa, np. możliwość pozostania rodzica pierwszoplanowego w dotychczasowym miejscu zamieszkania w sytuacji, gdy lokal należy do drugiego małżonka, żądającego rozwodu.

Dziecko, które ukończyło 13 lat. Czy to prawda, że jak dziecko skończyło trzynaście lat, to samo decyduje, z którym z rodziców chce mieszkać?

NIE. Ukończenie trzynastu lat oznacza uzyskanie ograniczonej zdolności do czynności prawnych, ale nie jest jednoznaczne z możliwością decydowania przez dziecko o jego sytuacji życiowej. Zgodnie z prawem rodzinnym sąd uwzględni „rozsądne życzenia” dziecka, jeżeli jego rozwój umysłowy, stan zdrowia i stopień dojrzałości na to pozwala.

Gorsza sytuacja materialna współmałżonka. Czy to prawda, że jeżeli straciłem pracę i nie mam własnego mieszkania, nie mam szansy na przejęcie opieki nad dziećmi?

NIE. Warunki materialne mają dla sądu drugorzędne znaczenie przy ocenie z którym z rodziców dzieci powinny mieszkać na stałe. Liczy się to, kto jest tzw. rodzicem pierwszoplanowym oraz kto daje lepszą gwarancję należytego wychowania potomstwa.

Porozumienie rodzicielskie. Czy to prawda, że jeśli nie zawrzemy porozumienia rodzicielskiego, to sąd ograniczy władzę rodzicielską temu rodzicowi, z którym dzieci nie będą mieszkać na stałe?

NIE. Nie musi się tak zdarzyć. Mimo braku porozumienia pomiędzy rodzicami co do kwestii dzieci sąd może pozostawić władzę rodzicielską obojgu, jeżeli widzi, że rodzic drugoplanowy jest zaangażowany w sprawy dzieci i zależy mu na realnym udziale w ich wychowaniu.

Wykonalność porozumienia rodzicielskiego. Czy to prawda, że porozumienie rodzicielskie, jeżeli nie jest realizowane, może być wykonywane przymusowo?

NIE. Porozumienie rodzicielskie nie ma mocy orzeczenia sądu, tak jak ugoda zawarta przed sądem czy przed mediatorem. Nie może zatem być przymusowo wykonywane. Jeżeli porozumienie nie jest realizowane, trzeba wystąpić do sądu ze stosownym wnioskiem o uregulowanie danej kwestii, ewentualnie zgłosić się do mediatora i rozpocząć mediacje (ale na to ostatnie potrzebna jest zgoda drugiej strony).

 

rozwód czy separacja okładka

 

Więcej dowiesz się z książki autorki artykułu, Joanny Hetman-Krajewskiej
„Rozwód czy separacja? Poradnik praktyczny”

Portal Współczesna Rodzina jest patronem medialnym książki!

Nasi czytelnicy i czytelniczki mają szansę na wyjątkowy rabat 20% na tę publikację w księgarni Profinfo – aby skorzystać ze zniżki, wystarczy w formularzu zamówienia wpisać kod: rodzina20

Joanna Hetman-Krajewska

Joanna Hetman-Krajewska – adwokat i radca prawny w Kancelarii Prawniczej PATRIMONIUM w Warszawie; wykonuje zawód od 2003 r.; specjalizuje się w prawie rodzinnym i prawie autorskim. Ukończyła Studium Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie prowadzone przez Stowarzyszenie Niebieska Linia. Prowadziła wiele spotkań z kobietami na tematy prawne związane z funkcjonowaniem rodziny, m.in. w Centrum Praw Kobiet. Autorka licznych tekstów poradniczych na temat prawa rodzinnego, a także książki „Rozwód czy separacja. Poradnik praktyczny” (Wolters Kluwer, 2020).

 

Zobacz też: „Chcę się rozwieść!” – rozwód czy separacja? [EKSPERTKA]

Redakcja

Portal o rodzinie.