Przejdź do treści

Perfekcyjne fotki vs. rzeczywistość: „To zdjęcie naprawdę pokazuje, jak wyglądałam po porodzie” – mocne słowa blogerki!

Zdjęcie po prawej było opublikowane jako pierwsze. Zdjęcie po lewej było zrobione tego samego dnia i jest Sarze znacznie bliższe! || Fot. saraaemiliee Instagram

Poród to dla ciała ogromny wyczyn. Jest to obciążenie, z którym kobieta musi poradzić sobie zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Kreowanie pięknej wizji macierzyństwa już od pierwszych chwil niestety często mija się z prawdą – owszem, jest pięknie, ale w nieco głębszym znaczeniu, niż to, które przedstawiane jest „na okładce”. Sara, norweska blogerka, odważnie pokazała, co dzieje się poza obiektywami aparatów.

Chwilę trwało zanim Sara podzieliła się ze światem tym, jak wyglądała dwa dni po porodzie – jej córeczka ma prawie rok. Nie ma jednak co się dziwić, potrzeba nieraz wiele czasu na to, aby ułożyć się na nowo ze swoim ciałem, zaakceptować je, docenić. Niewątpliwie jednak jej post na Instagramie jest fantastycznym przedstawieniem tego, co tak naprawdę dzieje się chwilę po tym, jak rodzi się dziecko.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez saraaemiliee (@saraaemiliee)

Pierwsze swoje zdjęcie po porodzie, które umieściłam na Instagramie, zrobione było drugiego dnia połogu w pięknej letniej sukience, w makijażu, sztucznych rzęsach i ułożonej fryzurze… Jednak pierwszym, które zrobiłam tego samego dnia, było to. Z wkładkami laktacyjnymi, stojąc w szpitalu z podkładem poporodowym i z poporodowymi skurczami. Wtedy jednak za żadne skarby nie mogłam go opublikować.

Wiele osób być może pomyśli, że jest to zbyt prywatne, by o tym opowiadać. Chcę jednak użyć swojego głosu, aby podzielić się tą częścią, którą wcześniej odsunęłam. Moją rzeczywistość i to, jak wyglądałam po porodzie, tak naprawdę pokazuje właśnie to zdjęcie. Social media są miejscem, w którym często dzielisz się tylko swoimi najlepszymi stronami, wspomnieniami i kreujesz tym samym własną realność. (…) Nie porównuj siebie i nie myśl, że jesteś mniej piękna, ponieważ nie stoisz drugiego dnia połogu uśmiechając się w pięknej sukience i pełnym makijażu. Wszystkie tam byłyśmy, w naszych podkładach poporodowych tęskniąc za prysznicem.

Realność w świecie perfekcji

Dla wielu kobiet to naprawdę ważne słowa, na co wskazuje chociażby odzew pod Sary postem. Polubiło go już kilkadziesiąt tysięcy osób z całego świata. I nic dziwnego, bo jak pisze Sara o kobietach, które urodziły dziecko: „wszystkie tam byłyśmy”.

Co więcej, blogerka publikuje też inne zdjęcia i opisy wzmacniające w kobietach akceptację ciała, ale też normalizuje trudy macierzyństwa. Często „nie owija w bawełnę”, ale robi to z wielką empatią i nieraz z przymrużeniem oka.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

If anyone ask me to cover up while breastfeeding in public – this is how I do it🤘🏻 #normalizebreastfeeding

Post udostępniony przez saraaemiliee (@saraaemiliee)

Kiedy ktokolwiek prosi mnie, bym zakryła się w czasie karmienia piersią w miejscu publicznym – robię to właśnie tak.

Zobacz też: Gigantyczne piersi na londyńskich dachach – powiedz STOP stygmatyzacji!

Witaj macierzyństwo! To jest dla każdej mamy, która ogląda social media i porównuje siebie do perfekcyjnych zdjęć. To jest dla każdej mamy, która czuła się tak, jak i ja czułam się, gdy pierwszy raz nią zostałam. Internet nauczył nas wstydzić się rozstępów i luźnej skóry. To przypomnienie dla wszystkich mam. Jesteście wspaniałe! Odzyskajmy nasze ciała po porodzie!

Prawo kobiet do ich własnych ciał

Na szczęście coraz więcej podobnych głosów słychać w szerokiej przestrzeni. Kobiety walczą o akceptację i zdrowe podejście do ciała zarówno indywidualnie, jak i poprzez udział w rozmaitych projektach. Jednym z nich jest 4 Trimester Bodies Projecto którym pisaliśmy w naszym portalu [TUTAJ].

Niesamowite zdjęcia są tam połączone z ważnymi historiami, co pokazuje, że każda kobieta ma za sobą wyjątkowe doświadczenia, które są godne uwagi i szacunku. „Kolorowe nagłówki uderzają wręcz w kobiety – i w mężczyzn jak najbardziej też, bowiem ich także to dotyczy – pokazując, jak szybko i łatwo mogą mieć ciało bez skazy już w 4-5-6 tygodni po porodzie! Owszem, jakiś procent kobiet genetycznie tak ma. Ale co z całą resztą?! A nawet jeśli w sekundę forma staje się idealna, to czy to załatwia wszystko?! Doświadczeń różnych ciał nie da się zmierzyć jedną miarą – niezmiennie warto o tym mówić.

Zobacz też: Kobietka ze złączonymi kolankami – czy moje ciało jest naprawdę MOJE?!

Źródło: Instagram saraaemiliee

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW (dziennikarstwo). Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS, jest też byłą słuchaczką studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Współautorka książki "Kobiety bez diety".

Podanie komórek MSC pacjentom z COVID-19 zmniejsza ryzyko zgonu

komórki MSC a COVID-19

Randomizowane badanie kliniczne, przeprowadzone pod nadzorem FDA, wykazało, że dożylne podanie komórek mezenchymalnych (mesenchymal stem cells, MSC) pochodzących ze sznura pępowinowego zmniejsza ryzyko śmierci i przyspiesza powrót do zdrowia pacjentów z zespołem ostrej niewydolności oddechowej (ARDS) w COVID-19. Ponadto badanie wykazało, że podanie komórek MSC jest bezpieczne.

Celem badania przeprowadzonego przez zespół naukowców z University of Miami Miller School of Medicine w Miami na Florydzie była ocena bezpieczeństwa i skuteczności dożylnego podania komórek mezenchymalnych wyizolowanych ze sznura pępowinowego (UC-MSC) pacjentom z zespołem ostrej niewydolności oddechowej (ARDS) w COVID-19. Badacze zdecydowali się podać pacjentom komórki MSC z pępowiny, ponieważ wiele wcześniejszych badań wykazało ich działanie immunomodulujące w różnych chorobach.

Dwudziestu czterech pacjentów hospitalizowanych z powodu COVID-19 przydzielono losowo w stosunku 1:1 do leczenia z zastosowaniem UC-MSC (n = 12) lub do grupy kontrolnej (n = 12). Każdy z nich otrzymał w dniu 0. oraz w dniu 3. komórki UC-MSC lub placebo. Badanie było podwójnie zaślepione, co oznacza, że ani pacjent, ani personel medyczny (odpowiedzialny za podanie produktu i lekarz oceniający) nie byli świadomi, do której grupy został przydzielony dany pacjent. Ponadto obie grupy otrzymywały standardowe postępowanie wspomagające (w tym remdesvir, osocze ozdrowieńców czy tocilizumab). W każdej grupie 3/4 pacjentów stanowili chorzy w stanie umiarkowanym do ciężkiego.

Spośród pacjentów otrzymujących leczenie standardowe plus placebo przeżyło zaledwie 42%, natomiast w grupie, w której leczenie standardowe uzupełniono komórkami UC-MSC, przeżyło aż 91% pacjentów. Współczynnik hazardu wyniósł 8,76, co oznacza, że pacjenci, którzy nie otrzymali komórek, byli prawie dziewięciokrotnie bardziej zagrożeni zgonem niż ci, którzy otrzymali komórki. Ponadto czas powrotu do zdrowia był krótszy w grupie leczonej. Ponad połowa pacjentów leczonych wlewami UC-MSC wyzdrowiała i w ciągu dwóch tygodni wyszła ze szpitala do domu. Ponad 80% osób grupy leczonej MSC wyzdrowiało przed 30. dniem choroby w porównaniu z mniej niż 37% pacjentów z grupy kontrolnej. Przyczyną obserwowanych różnic był istotnie niższy poziom 9 z 10 badanych cytokin prozapalnych, przy jednoczesnym braku różnic w ilości wirusa w osoczu pomiędzy grupami zarówno w dniu 0., jak i w dniu 6.

Zobacz też: Przemoc w rodzinie vs. pandemia koronawirusa – niepokojące dane!

Perspektywa MSC w COVID-19 i dalsza praktyka

Zespół ostrej niewydolności oddechowej (ARDS) w COVID-19 wiąże się ze śmiertelnością
na poziomie 52,4%. W związku z tym zapotrzebowanie na nowatorskie terapie, które mogą
osłabić nadmierną odpowiedź zapalną związaną m.in. z „burzą cytokinową” jest ogromne. Przede wszystkim dlatego, że zjawisko to jest potencjalnie śmiertelną reakcją immunologiczną związaną
z dodatnim sprzężeniem zwrotnym pomiędzy cytokinami a komórkami odpornościowymi krążącymi we krwi. Dotychczas wiadomo, że komórki mezenchymalne wywierają działanie immunomodulujące i przeciwzapalne i mogą przynosić korzystne efekty w przypadku ARDS w COVID-19, właśnie ze względu na niedopuszczenie do pojawienia się „burzy cytokinowej”. Na początku pandemii pojawiły się pierwsze wyniki badań, które pokazały komórki mezenchymalne MSC, jako bardzo obiecującą strategię leczenia COVID. Zainteresowało to wielu badaczy, także w Polsce, którzy podjęli pierwsze próby podawania MSC z pępowin w leczeniu.

„Leki będące de facto frakcjami różnych komórek MSC wytwarzamy od kilku lat. To produkt leczniczy terapii zaawansowanej (ATMP), który może być stosowany w terapiach eksperymentalnych i badaniach klinicznych” – mówi lek. Tomasz Baran, Wiceprezes Polskiego Banku Komórek Macierzystych – „W Polsce leki wykorzystujące MSC mają grono zwolenników i przeciwników. Krytycznie wypowiada się na ich temat Komitet Biotechnologii PAN, co odstrasza niektórych klinicystów od stosowania tych komórek w leczeniu eksperymentalnym lub badaniach klinicznych. Projekty kliniczne w leczeniu COVID z wykorzystaniem leków wyprodukowanych przez naszą grupę kapitałową zostały rozpoczęte w Portugalii i Szwecji. W Polsce wytworzyliśmy je tylko dla kilku pacjentów w bardzo ciężkim lub terminalnym stanie. Teraz widzimy, że podając leki z komórek MSC na szerszą skalę można było uratować życie wielu pacjentów. Wyniki tego badania bardzo nas cieszą i dają nam impuls do kontynuowania projektów”.

Pod nadzorem FDA toczy się obecnie 61 innych badań oceniających skuteczność leków z komórek MSC w leczeniu COVID. To jedna z najbardziej obiecujących metod, czego wyrazem jest przeprowadzona kilka tygodni temu transakcja koncernu Novartis o wartości 50 milionów dolarów na terapię komórkową firmy Mesoblast w leczeniu COVID-19. Umowa zabezpiecza prawa do opracowania i komercjalizacji opartego na komórkach MSC produktu remestemcel-L do leczenia zespołu ostrej niewydolności oddechowej (ARDS), w tym zespołu związanego z COVID-19, którego terapia jest obecnie na późnym etapie badań.

Źródło: https://stemcellsjournals.onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/sctm.20-0472

Zobacz też: Stres pandemii vs. niepłodność

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

10 zabawnych sytuacji, które zna każda dziewczyna. Też tak masz?

Bloome Comics grafika
Rys. Instagram bloome_comics

Chociaż lato już dawno za nami, nie ma co się zmucić – przypomnij sobie wszystkie zabawne sytuacje, ogrom emocji, ironiczne komentarze w Twojej głowie… W ciągu tych kilku miesięcy tak wiele może się wydarzyć!

Ona potrafi to narysować jak nikt inny. Hanna tworzy serial komiksowy „Bloome Comics”, w którym ilustruje wszystkie zabawne i frustrujące problemy, z jakimi na co dzień mierzy się zapewne każda dziewczyna.

Zobacz 10 obrazków – prawdziwych „letnich” historii, w których odnajdziesz siebie:

1. Letnia biżuteria – oczekiwania vs rzeczywistość

Instagram bloome_comics

2. Przyjaciółka oznaczyła mnie na zdjęciu na Instagramie…

Instagram bloome_comics

3. Sukienka na ramiączkach – jak wyglądam vs jak się czuje

Instagram bloome_comics

4. Marząc o związku / Gdy ktoś się we mnie podkochuje

Instagram bloome_comics

5. Korona-wakacje 2020

Instagram bloome_comics

Zobacz też: 5 komiksów, które pokazują codzienność we dwoje – odnajdujesz w nich swój związek?

6. Zimą za zimno, latem za ciepło – nigdy dobrze!

Instagram bloome_comics

7. Wystarczy (na) jeden dzień…

Instagram bloome_comics

8. Długie włosy – jak widzą mnie inni vs jak się czuję

Instagram bloome_comics

9. Seksowna sukienka – oczekiwania vs rzeczywistość

Instagram bloome_comics

10. Moje odczucia – z push-upem i bez..

Instagram bloome_comics

To już wszystko na dziś. Więcej rysunków Hanny znajdziesz na jej koncie na Instagramie Bloomie Space.

Inspiracja: Bored Panda

Zobacz też: 7 rzeczy, których nie wiesz o Islandii. Dlaczego warto pojechać z dzieckiem?

 

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat przepracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, podczas urlopu macierzyńskiego rozpoczęła przygodę z dziennikarstwem i social mediami.

Jak wygląda dzieciństwo w różnych zakątkach świata? – oto zdjęcia dzieci, które mówią więcej niż tysiąc słów

niesamowite zdjęcia dzieci
Fot Massimo Bietti / Screen maxxetto Instagram

Massimo Bietti to włoski fotograf, który podróżując po świecie robi zapierające dech w piersiach zdjęcia. Jego znakiem rozpoznawczym są niesamowite portrety ludzi z najróżniejszych zakątków świata. Tym razem postanowił wykonać wyjątkowe – z jednej strony proste, a z drugiej przepełnione emocjami – zdjęcia dzieci. Galeria portretów dzieci z różnych państw i kontynentów robi ważenie!

Zdjęcia, które mówią więcej niż tysiąc słów

Niepowtarzalne i wyjątkowe – tak możemy powiedzieć o zdjęciach przedstawiających dzieci z różnych zakątków świata. Widzimy na nich twarze, emocje i międzykulturowe spojrzenie na dzieciństwo. Fotograf, w poszukiwaniu niezapomnianych twarzy, odwiedził kraje od Rosji, Norwegii i Indii po Papuę-Nową Gwineę, Etiopię, Malezję, Vanuatu.

Mogłoby się wydawać, że niezależnie od pochodzenia i miejsca zamieszkania dzieciństwo wygląda podobnie. Jednak wystarczy spojrzeć na zdjęcia, by przekonać się, że nie jest to do końca prawdą. Dzieciństwo i jego przebieg w znaczniej mierze uzależnione są od miejsca zamieszkania. Niestety, w wielu częściach świata dzieci żyją w ubóstwie, zmagają się z problemami zdrowotnymi. Część z nich nie ma możliwości kształcenia, zmuszana jest do pracy czy wczesnego zawierania małżeństwa. Ponadto niektóre doświadczają przemocy, mimo iż wiele krajów dotkniętych kryzysem zadecydowało, że dobrobyt dzieci i zapewnienie im lepszej przyszłości jest dla nich priorytetem.

Zgodnie z corocznym raportem „Global Childhood Report 2019” obecna sytuacja 280 milionów dzieci jest lepsza w porównaniu do tej jaka miała miejsce w 2000 r. Liczba cierpiących dzieci zmniejszyła się z szacunkowych 970 do 690 milionów dzięki działaniom mającym na celu poprawę jakości życia dzieci, jakich podjęło się wiele krajów.

NEPAL

MALEZJA

 

 

 

INDIE

 

 

BANGLADESZ

 

KAMBODŻA 

 

REPUBLIKA VANUATU

 

NORWEGIA

 

SUDAN POŁUDNIOWY

 

 

PAPUA-NOWA GWINEA

 

ROSJA (JAMAŁ)

 

 

Źródło: Boredpanda

Zobacz też: Magazyn „Time” po raz pierwszy przyznał tytuł Dziecka Roku. Kim jest nagrodzona 15-latka?

Lalki z zespołem Downa – przepiękne i wyjątkowe

lalki z zespołem Downa
Fot:Kmart Nowa Zelandia

Sieć marketów Kmart wypuściła na rynek lalki z zespołem Downa. Zabawki będą dostępne w sklepach przed świętami Bożego Narodzenia – by mogły być prezentem pod choinę. Wielu rodziców nie ukrywa wzruszenia, zwłaszcza tych, których dzieci cierpią urodziły się właśnie z ZD.  

Wyjątkowe lalki z zespołem Downa

Lalki z zespołem Downa wyprodukowane przez firmę Kmart cieszą się coraz większą popularnością.

Australijska blogerka Brodee podzieliła się w swoich mediach społecznościowych zdjęciem trzyletniego syna Elijaha z wyjątkowymi lalkami. To wspaniałe, że możemy mieć zabawki, które reprezentują wszystkich członków społeczeństwa – nie tylko osoby w pełni zdrowe. Choć na rynku dostępne są już lalki prezentujące osoby z zespołem Downa, to ich cena jest zbyt wygórowana, przez co nie stać na nie każdego.

 

„Mam nadzieję, że lalki z różnymi rodzajami niepełnosprawności pokażą, że nasze dzieci są takie same jak wszyscy, tylko z odrobiną czegoś ekstra” – mówi jedna z mam.

Warto wspomnieć, że firma Kmart wypuściła na rynek również lalki z różnymi innymi rodzajami niepełnosprawności. Możemy kupić lalki poruszające się na wózku inwalidzkim czy niedosłyszące.

„W Kmart chcemy wspierać kulturę, która jest integracyjna, a duża jej część odzwierciedla bogatą różnorodność w otaczającej nas społeczności”– powiedział szef Kmart, Marcelle Harrison

„Otrzymaliśmy tak wiele pozytywnych opinii od społeczeństwa. Nawet terapeuci dali nam znać, że używają naszych lalek w swoich poczekalniach, aby poprawić wizualną reprezentację w życiu codziennym” – cytuje portal Ladbible.

Zobacz też: Zabawa lalkami Barbie aktywuje u dzieci obszary mózgu związane z… – sprawdź, co pokazują badania!

„Chcemy, aby wszyscy nasi klienci, zwłaszcza najmłodsi, mogli znaleźć produkty, z którymi naprawdę będą mogli się utożsamić. Jesteśmy zobowiązani do wspierania integracji i różnorodności” – powiedział dyrektor handlowy Kmart dla Australii i Nowej Zelandii, John Gualtieri. Dodał też:

Jesteśmy podekscytowani, że możemy przedstawić nasz najnowszy asortyment lalek modowych, które odzwierciedlają osoby niepełnosprawne. Mamy nadzieję, że te lalki pomogą dzieciom celebrować wszystkie wspaniałe rzeczy, które sprawiają, że jesteśmy inni i wyjątkowi oraz że pomogą usunąć piętno związane z niepełnosprawnością.

Lalki zostały ubrane w modne stroje i nazwano je „lalkami mody” po to, by pokazać, że są tak samo ładne i wyjątkowe jak ich pełnosprawni przyjaciele.

Źródło: Ladbible

Zobacz też: Zabawki Montessori – czy warto, aby zagościły w pokoju dziecka?