Przejdź do treści

Rodzicielstwo vs koronawirus – kim jest elastyczny psychologicznie rodzic?

koronawirus a rodzicielstwo | elastyczność psychiczna
fot. 123rf.com

Koronawirus wprowadził wiele zmian w życiu codziennym – nie tylko w sferze zawodowej, ale także prywatnej. Przytulnie bliskich stanowi potencjalne zagrożenie dla zdrowia, podobnie jak podróże czy spotkani z przyjaciółmi. Zajęcia on line oraz praca w trybie home office sprawiły, że zaczęliśmy spędzać z rodziną o wiele więcej czasu. Jak obecna sytuacja wpływa na atmosferę i relacje panujące w domu?

Stres, lęk i niepokój

Koronwirus SARS-CoV-2 sprawił, że nasze życie stało się inne – trudniejsze. Ta nietypowa sytuacja wymusiła na nas mnóstwo zmian, a część z nich ma niekorzystny wpływ nawet nie tyle na nasze zdrowie, co samopoczucie. Strach przed zachorowaniem sprawił, że wiele osób zamknęło się w domach – tylko z najbliższą rodziną.

Lista czynników, które wywołują i potęgują stres wydaje się nie mieć końca. O ile my – dorośli – z tą niecodzienną sytuacją radzimy sobie stosunkowo dobrze, to nie możemy zapominać o dzieciach. Jak koronawirus wpłynął na samopoczucie najmłodszych?

Oczywistym jest, że ta nietypowa sytuacja – zajęcia on line, ograniczony kontakt z rówieśnikami – ma negatywny wpływ na psychikę dzieci. Najmłodsi wbrew pozorom także mają wiele powodów do obaw i zmartwień, podobnie jak dorośli. I tutaj bardzo dużo zależy od rodziców, od ich zachowania, nastawienia i tego, jak reagują na stres związany z pandemią.

Zobacz też: Bezsenność vs koronawirus – jak spać spokojnie w czasach pandemii?

Koronawirus a rodzicielstwo – najnowsze badania

Dwa oddzielne zespoły naukowców przeprowadziły dwie niezależne ankiety, których celem było zbadanie, jak rodzice radzą sobie z pandemią koronawirusa i jak wpływa ona na sytuację w domu. Stres towarzyszący pandemii sprawił, że pomiędzy dziećmi a rodzicami pojawiło się więcej spięć, kłótni i nerwowych sytuacji. Okazało się jednak, że „dobrze funkcjonujące” rodziny mają wspólny mianownik. Jest nim elastyczność psychologiczna, czyli umiejętność łatwiejszej adaptacji do nowych okoliczności.

Okazało się, że bardziej elastyczni psychicznie rodzice, do trudności podchodzą konstruktywnej, a ich relacje z dziećmi są lepsze. I odwrotnie – im bardziej nieelastyczni psychicznie byli rodzice, tym bardziej destrukcyjny był ich styl rodzicielski, a cała rodzina bardziej cierpiała z powodu stresu związanego z koronawirusem. Ponadto wykazano, że brak elastyczności psychologicznej ma kluczowe znaczenie w chorobach i zaburzeniach psychicznych – od zaburzeń lękowych po depresję. Dlatego tak ważne jest, by inicjować, modelować i wspierać elastyczność psychologiczną dzieci – już od najmłodszych lat.

Źródło: psychologytoday

Zobacz też: Przemoc w rodzinie vs. pandemia koronawirusa – niepokojące dane!

Kult męskiej muskulatury. Czy jest zdrowy?

muskulatura

Sterydy anaboliczne, suplementy diety, godziny na siłowni. Tak wygląda przepis wielu młodych mężczyzn na bycie „bykiem”. Czy jednak muskulatura świadczy o zdrowym ciele i ile bodybuliderzy są w stanie poświęcić dla świetnego wyglądu?

Analizując wzorce męskiego ciała w kulturze masowej nie sposób nie zauważyć, że wraz z erą social mediów rozpowszechnił się kult muskularnej figury. Nie wystarczy być szczupłym – ramiona mają być okazałe, zaś brzuch wyrzeźbiony jak u prawdziwego kulturysty. Instagramowe wzory doprowadzają jednak często do sięgania po sterydy anaboliczne oraz do zaburzeń odżywiania.

W 2019 roku przeprowadzono badania, w których wzięło udział 7000 młodych Amerykanów w wieku od 18 do 24 lat. Ponad 1/5 ankietowanych zgłosiła problemy z dietą związane z ich pragnieniem posiadania muskularnego ciała. Aby nabrać masy, brali oni sterydy anaboliczne lub suplementy diety. Pomimo regularnego treningu wielu mężczyzn nie jest zadowolonych z efektów, podobnie jak to się zdarza w przypadku osób chorujących na anoreksję. Obsesja na punkcie obrazu ciała może prowadzić do stanu zwanego dysmorfią mięśniową. Człowiek jest wtedy przekonany, że muskulatura ciągle jest za mała.  Brak możliwości osiągnięcia wymarzonego ideału powoduje wiele niepokojów i wycofanie się z czynności, które lubiło się przed wystąpieniem zaburzeń. Niektórzy ludzie przestają spędzać nawet czas z bliskimi, ponieważ każdą wolną chwilę poświęcają siłowni.

Zobacz też: Biegi 300 km po górach? No problem! Krystian Pietrzak: „ Każdy jest w stanie zrobić coś podobnego” [PODCAST]

Zdrowie pod kontrolą

Ryzyko dotyczy nie tylko kwestii psychicznych. Zbyt intensywne ćwiczenia fizyczne mogą spowodować choroby układu krążenia, problemy z nerkami i uszkodzenia wątroby. Przetrenowany organizm jest też mniej odporny na stres i bardziej podatny na choroby i kontuzje.

„Pamiętajmy, że Instagram to nie jest realne życie. Jeżeli chcemy otrzymać efekt pięknej sylwetki to musimy się liczyć z wielomiesięczną pracą. Dlatego ważne byśmy zaczynając przygodę z siłownią, najpierw nastawili się na ćwiczenia skierowane na poprawę zdrowia i funkcjonowania organizmu, a dopiero później zajęli się modelowaniem sylwetki, pamiętając jednocześnie o odpowiedniej diecie i odpoczynku” – mówi Sylwester Koper, instruktor fitness i trener personalny z Gdańska. „Gdy sięgamy po suplementy, warto skonsultować się z lekarzem, czy na pewno będą one dla nas potrzebne i nieszkodliwe” – dodaje.

Lekarze przestrzegają też przed stosowaniem tzw. dopingu, czyli sterydów anabolicznych. Dysfunkcje organów wewnętrznych, problemy z ciśnieniem krwi, a także wzrost agresji i spadek płodności to tylko część problemów, które mogą pojawić się po cyklu sterydowym. Bilans zysków i strat nie jest więc korzystny i nie warto sięgać po nielegalne substancje.

Źródło: webmd.com

Zobacz też: Czy moja relacja z ćwiczeniami jest toksyczna?

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Sprzeciw wobec aborcji – czy to dobry temat na konkurs dla 10-latków?

konkurs Pomóż ocalić życie bezbronnemu sprzeciw
Fot. Wybrane, nagrodzone prace z poprzednich edycji konkursupro-life.pl

Polskie stowarzyszenie pro-life zorganizowało konkurs „Pomóż ocalić życie bezbronnemu”. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jest on kierowany do uczniów klas IV-VI szkoły podstawowej, czyli już do 10-letnich dzieci! Eksperci wyrażają zaniepokojenie.

Konkurs „Pomóż ocalić życie bezbronnemu” organizowany jest przez Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka. Patronem honorowym zostało Małopolskie Kuratorium Oświaty.

„Konkurs zachęca młodzież do refleksji nad wartością życia i godnością człowieka. Rodzicom i wychowawcom daje konkretną informację o tym, co młode pokolenie myśli na tematy pro-life” – czytamy na stronie internetowej organizatora.

Dzieci mogą kierować na konkurs prace literackie, plastyczne i multimedialne. Do wygrania wartościowe nagrody: sprzęt elektroniczny, gry planszowe, książki. Dla uczniów szkół ponadpodstawowych nawet 1500 zł za zajęcie 1. miejsca.

Czy jednak ta gra jest warta świeczki?

Zobacz też: Prawo do aborcji w Polsce

Sprzeciw ekspertów

Jak wskazują specjaliści, dla wielu dzieci, do których trafia informacja o konkursie, sprawa aborcji jest zbyt trudna do zrozumienia. Tym bardziej bez rzetelnej edukacji seksualnej i świadomości, skąd bierze się niechciana ciąża (oraz jak można się przed nią uchronić). W końcu, według czołowych polskich polityków standardy edukacji seksualnej WHO to zagrożenie dla dzieci – pisaliśmy o tym TUTAJ.

„Dzieci nie otrzymują w szkole rzetelnej, naukowej wiedzy na temat seksualności człowieka, a mamy mówić im o przerywaniu ciąży?” – powiedział w rozmowie z dziennikarzem Rzeczpospolitej, prof. Mariusza Jędrzejko, pedagog i psycholog.

IV klasa to zdecydowanie za wcześnie na tę tematykę. Dzieci w tym wieku nie są w stanie zrozumieć i przetworzyć takiej informacji. A to może wywołać w nich niepotrzebny lęk i obrzydzenie do sfery seksualnej – dodaje dr Aleksandra Piotrowska, psycholog dziecięca.

Rodzice decydują

Organizator w regulaminie zastrzega, że na udział w tym konkursie muszą wyrazić zgodę rodzice. Problem jednak w tym, że szkoły, wysyłając do uczniów informacje o konkursie – już informują dzieci o tematyce aborcji. To budzi niepokój rodziców, którzy nie chcą, aby takie informacje trafiały do ich (nawet) 10-letnich dzieci.

Na prace konkursowe organizatorzy czekają do Dnia Świętości Życia (25 marca 2021 r.) Cóż, każdy rodzic musi rozważyć w swoim sumieniu, czy jego młody artysta dorósł do podejmowania tak trudnych tematów.

Plakat konkursu: plakat-xvii-konkursu-pomoz-ocalic-zycie-bezbronnemu-2021

Źródło: Rzeczpospolita

Zobacz też: Powiedz STOP kobietobójstwu! Mocna kampania społeczna Centrum Praw Kobiet

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat przepracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, podczas urlopu macierzyńskiego rozpoczęła przygodę z dziennikarstwem i social mediami.

10 tysięcy kroków dziennie – czy to wystarczy dla zdrowia?

10 tysięcy kroków
Fot. 123rf

Spacery na świeżym powietrzu podczas pandemii COVID-19 stały się jedną z głównych rozrywek. Czy jednak polecane przez producentów sportowych aplikacje liczące kroki – zwłaszcza skupiające się na wykonywaniu 10 tysięcu kroków dziennie – są w stanie poprawić nasze zdrowie? 

Podczas pandemii koronawirusa brytyjskie Sports Direct sprzedało aż 218 proc. więcej par butów do joggingu i długich spacerów. Parki, skwery, bulwary i lasy w ciepłe dni przeżywają prawdziwe oblężenie biegaczy, spacerowiczów, rolkarzy i rowerzystów. Wiele z tych osób korzysta z aplikacji w telefonach, które pozwalają mierzyć przebyty dystans i liczbę kroków. I podobnie jak grany przez Anthony Hopkinsa Benedykt XVI w filmie „Dwóch papieży” wypełniamy dzienne limity. Czy jednak chodzenie może sprawić, że będziemy zdrowsi? 

10 tysięcy kroków

Ciało w ruchu

Należy pamiętać, że wyprostowana pozycja, w jakiej się poruszamy, jest wynikiem bardzo szybkich zmian ewolucyjnych. Jak podaje w swej książce „Homo sapiens – od zwierząt do bogów Yuval Noah Harari, wyprostowana pozycja pozwoliła nam utrzymać rosnący mózg oraz lepiej dostrzegać zagrożenia istniejące np. na sawannie. Niestety, dynamiczny rozwój gatunku niesie za sobą również i problemy – zbyt ciężka głowa i wyprostowana postawa powodują m.in. sztywnienie karku oraz problemy z odcinkiem lędźwiowym. Co za tym idzie, nawet spacerując należy uważać na właściwą postawę.

Nie znaczy to oczywiście, że chód jest niezdrowy dla naszego organizmu. Wręcz przeciwnie! W badaniach prowadzonych przez naukowców z European Centre for Environment and Human Health na University of Exeter Medical School, przeanalizowano 20 tysięcy ankiet od osób zamieszkujących Wielką Brytanię. Wyniki badań są jednoznaczne – osoby, które na łonie natury spędzają około dwie godziny, znacznie częściej cieszyły się lepszym zdrowiem oraz samopoczuciem. Maksymalny efekt osiągamy po około 200 minutach pośród zieleni.  

Chodzenie okiem specjalisty

„Spacer jest bardzo zdrową formą aktywności fizycznej. Już półgodzinny marsz zapewni nam lepsze zdrowie i samopoczucie. Co istotne, nie da się go bezpośrednio zamienić na trening na siłowni, bowiem to projekcja na warunki zewnętrzne zapewnia nam odporność” – tłumaczy Sylwester Koper, instruktor fitness oraz trener kulturystyki i dodaje:

By uzyskać efekt sportowy należy spacerować w tempie około 100 kroków na minutę, mieć wygodne obuwie oraz stosować odpowiednie wymachy ramion – dość podobnie do maszerujących żołnierzy. Ruchy te wzmacniają nasze mięśnie głębokie i mogą pomóc np. w sytuacji, gdy bolą nas plecy. Pewną pomocą w wymuszeniu tego ruchu z pewnością będą kije do nordic walking.  

Statystyczny Polak dziennie przebywa około 5 tysięcy kroków. I chociaż nie ma dowodów na to, że akurat 10 tysięcy kroków ma być optymalne, warto skorzystać z aplikacji i podjąć wyzwanie. Trening 2-3 razy w tygodniu nie zastąpi bowiem organizmowi codziennej dawki potrzebnego ruchu. Dobierając odpowiedni sposób marszu jesteśmy też w stanie wzmocnić niezwykle istotne mięśnie głębokie, odpowiadające za stabilizację całego ciała. 

Zobacz też: Kult męskiej muskulatury. Czy jest zdrowy?

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Jak wygląda dzieciństwo w różnych zakątkach świata? – oto zdjęcia dzieci, które mówią więcej niż tysiąc słów

niesamowite zdjęcia dzieci
Fot Massimo Bietti / Screen maxxetto Instagram

Massimo Bietti to włoski fotograf, który podróżując po świecie robi zapierające dech w piersiach zdjęcia. Jego znakiem rozpoznawczym są niesamowite portrety ludzi z najróżniejszych zakątków świata. Tym razem postanowił wykonać wyjątkowe – z jednej strony proste, a z drugiej przepełnione emocjami – zdjęcia dzieci. Galeria portretów dzieci z różnych państw i kontynentów robi ważenie!

Zdjęcia, które mówią więcej niż tysiąc słów

Niepowtarzalne i wyjątkowe – tak możemy powiedzieć o zdjęciach przedstawiających dzieci z różnych zakątków świata. Widzimy na nich twarze, emocje i międzykulturowe spojrzenie na dzieciństwo. Fotograf, w poszukiwaniu niezapomnianych twarzy, odwiedził kraje od Rosji, Norwegii i Indii po Papuę-Nową Gwineę, Etiopię, Malezję, Vanuatu.

Mogłoby się wydawać, że niezależnie od pochodzenia i miejsca zamieszkania dzieciństwo wygląda podobnie. Jednak wystarczy spojrzeć na zdjęcia, by przekonać się, że nie jest to do końca prawdą. Dzieciństwo i jego przebieg w znaczniej mierze uzależnione są od miejsca zamieszkania. Niestety, w wielu częściach świata dzieci żyją w ubóstwie, zmagają się z problemami zdrowotnymi. Część z nich nie ma możliwości kształcenia, zmuszana jest do pracy czy wczesnego zawierania małżeństwa. Ponadto niektóre doświadczają przemocy, mimo iż wiele krajów dotkniętych kryzysem zadecydowało, że dobrobyt dzieci i zapewnienie im lepszej przyszłości jest dla nich priorytetem.

Zgodnie z corocznym raportem „Global Childhood Report 2019” obecna sytuacja 280 milionów dzieci jest lepsza w porównaniu do tej jaka miała miejsce w 2000 r. Liczba cierpiących dzieci zmniejszyła się z szacunkowych 970 do 690 milionów dzięki działaniom mającym na celu poprawę jakości życia dzieci, jakich podjęło się wiele krajów.

NEPAL

MALEZJA

 

 

 

INDIE

 

 

BANGLADESZ

 

KAMBODŻA 

 

REPUBLIKA VANUATU

 

NORWEGIA

 

SUDAN POŁUDNIOWY

 

 

PAPUA-NOWA GWINEA

 

ROSJA (JAMAŁ)

 

 

Źródło: Boredpanda

Zobacz też: Magazyn „Time” po raz pierwszy przyznał tytuł Dziecka Roku. Kim jest nagrodzona 15-latka?