Przejdź do treści

Rozwód czy trwanie w trudnym małżeństwie? Poznaj perspektywę dziecka

Czasami małżeństwo się nie udaje, pomimo prób i starań. Ludzie do siebie nie pasują, nie są ze sobą szczęśliwi, a czasami szczerze się nie znoszą. Albo gorzej. Dla dorosłych, którzy w dniu ślubu mieli dla siebie przynajmniej ciepłe uczucia, rozwód jest porażką. Nawet, jeżeli jest chciany i wyczekiwany. Jest widocznym dowodem na to, że coś ważnego się nie udało. Jeśli w małżeństwie są dzieci, jest jeszcze trudniej. Większość rodziców tkwiących w trudnych małżeństwach zmaga się z pytaniem, co jest dla dzieci lepsze, co zrobi im mniejszą krzywdę – bycie razem pomimo wszystko, czy rozwód.

Decyzja o zakończeniu związku nigdy nie powinna być podejmowana pochopnie. Tym bardziej, kiedy w grę wchodzi dobro dzieci. Czy więc można jednoznacznie powiedzieć, co jest dla dzieci lepsze?

Na linii ognia

Pewien terapeuta opowiadał na seminarium o swojej 14-letnej pacjentce, która zobowiązała go do rozmowy z jej rodzicami i namówienia ich na rozwód. To był jej warunek, bez którego nie chciała kontynuować terapii. Terapeuta był zdziwiony do czasu, kiedy faktycznie spotkał się z rodzicami dziewczynki i na własne oczy zobaczył, jak się wobec siebie zachowują, jak bardzo są raniący i jak nie do wytrzymania jest pięć minut w ich towarzystwie.

Dzieci wychowywane w rodzinie niekoniecznie przemocowej, ale pełnej napięcia, krzyku lub niewyrażonej wprost agresji, czują i widzą nieszczęście swoich rodziców. Czują brak bliskości, intymności, wsparcia. Widzą mniej lub bardziej zaciętą walkę. Nawet najmniejsze dzieci, niemowlęta, czują świat wokół nich.

Dodatkowo, dzieci czują się odpowiedzialne za to, czego doświadczają ich rodzice i co dzieje się w ich rodzinie. Jeśli rodzice się kłócą, dziecko może pomyśleć, że to przez niego. Jeśli na siebie krzyczą, może sądzić, że zrobiło coś złego. Można się zastanawiać, jaki sens ma w takiej sytuacji podtrzymywanie rodziny dla „dobra” dzieci.

Dla rozwoju dziecka przebywanie w środowisku przepełnionym napięciem lub agresją nie pozostaje bez skutków. W psychologii mówi się o tym, że dziecko internalizuje swoich rodziców. To znaczy zawiera cechy każdego z nich w sobie, ich relacje, sposób funkcjonowania i wchodzenia w interakcje z ludźmi. Jeśli rodzice są w ciągłym konflikcie, dziecko ten konflikt zinternalizuje. Może chcieć być blisko ludzi, ale nie będzie potrafiło. Będzie potrzebowało bliskości, ale będzie ją odrzucać. Jeśli na przykład sytuacja w rodzinie jest taka, że ojciec jest agresywny, krzyczy, odzywa się obraźliwie do matki, która z kolei pozostaje bierna i zdaje się w pokorze znosić obelgi, można mieć pewne przypuszczenia, jak będzie funkcjonować dziecko takiej pary. Pewnie będzie miało trudność w tworzeniu relacji; będzie się spodziewało ataku (ojciec), z którym nie będzie sobie potrafiło poradzić (jak matka).

Emocje

Bez wątpienia życie emocjonalne dzieci cierpi na skutek dorastania w rodzinie nieszczęśliwej, przemocowej lub istniejącej tylko z poczucia obowiązku. Dorośli pochodzący z tego typu rodzin cierpią z powodu depresji, zaburzeń osobowości, dystymii, które często leczą sami za pomocą alkoholu lub środków odurzających. Wcześnie uczą się, że w gruncie rzeczy nie mają na kogo liczyć, ponieważ rodzice są zajęci własnymi problemami. Dzieciństwo takich osób nie trwa zbyt długo; często muszą przedwcześnie dorosnąć, żeby na przykład zająć się emocjonalnie słabszym rodzicem lub młodszym rodzeństwem.

Bliskość i intymność

Dzieci wychowane przez walczących ze sobą rodziców nie ufają bliskim relacjom. Intymność kojarzy się z konfliktem, niechęcią, walką, intymność jest w ich doświadczeniu z zasady dysfunkcjonalna. Oznacza też, że nie można się bronić. W dorosłości unikają więc sytuacji, kiedy są bezbronni, nawet jeśli oznacza to brak bliskich relacji.

Przed decyzją o rozwodzie

Decyzja o rozwodzie prawie nigdy nie jest łatwa. Nawet bardzo złe małżeństwa miały dobre momenty, między dwojgiem ludzi istniała jakaś więź i najważniejsze- była nadzieja na coś wspólnego. Zanim więc podejmie się decyzję o rozstaniu, warto podjąć wszystkie kroki, które pozwolą upewnić się w decyzji lub zrezygnować z niej. Możliwości jest kilka.

Terapia małżeńska

Termin jest nieco mylący, ponieważ w gruncie rzeczy chodzi o terapię pary, bez względu na to, czy jest to związek zalegalizowany lub sakramentalny. Jest to zwykle pierwszy krok, który wykonuje się w sytuacji konfliktu lub zagrożenia rozpadem związku. Terapia stwarza przestrzeń, w której można bezpiecznie rozmawiać o istniejącej sytuacji, można dojść do źródeł konfliktu oraz znaleźć sposoby jego rozwiązania. Albo też…podjąć świadomą decyzję, że dalej wspólnie nie można iść. Jeśli nawet taka byłaby decyzja, w terapii można szukać sposobów, by ograniczyć straty w procesie rozstawania. Rodzicom, którzy mają przestrzeń dla siebie, miejsce w którym mogą swobodnie i otwarcie rozmawiać, łatwiej też będzie wspierać dzieci w procesie rozstawania.

Terapia nie daje gwarancji, że uda się utrzymać związek, ale pomaga podjąć świadomą decyzję i zminimalizować koszty, które trzeba ponieść.

Terapia indywidualna

Wchodząc w związek wnosimy doświadczenie wszystkich wcześniejszych relacji, pamięć o relacji z rodzicami oraz relacji naszych rodziców. Na fali uniesienia, miłości i nadziei łatwo o tym zapomnieć. Zwykle jednak w którymś momencie wspomnienia, które ciągle są w nas  żywe, wracają. W związku zaczynają być powtarzane te same mechanizmy, które kiedyś obserwowaliśmy i które nauczyliśmy się w stosować w życiu. Terapia indywidualna może wówczas pomocna w oddzieleniu tego, co było od tego, co jest teraz.

Grupy wsparcia

Są to mniej popularne i dostępne formy wsparcia, ale również bardzo ważne. W grupie przede wszystkim zyskujemy poczucie, że nie jesteśmy sami, że ktoś inny też przez to przeszedł i wyszedł z tego suchą stopą, że rozwód można przeżyć, że dzieci nie muszą być naznaczone na całe życie. To cenne źródło wiedzy i ulgi.

Rozwód nigdy nie jest łatwym doświadczeniem, ale też nie musi nim być małżeństwo. Jeśli są dzieci, trzeba brać pod uwagę ich dobro. Czy lepsze będzie dla nich rozwód czy trwanie w kiepskich związku to już sprawa indywidualna. Trzeba sporo czasu i poszukania w sobie uczciwej odpowiedzi.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Aplikacje na smartfony pomagają w aktywności fizycznej

Nowe badania pokazują, że aktywność fizyczną młodych ludzi można poprawić dzięki dobrze zaprojektowanym i realizowanym rozwiązaniom internetowym. Wśród nich wymieniono „gry treningowe” i aplikacje na smartfony. 

Zgodnie z badaniem przeglądowym przeprowadzonym na Uniwersytecie w Birmingham, dzieci i młodzież na lekcjach wychowania fizycznego pozytywnie zareagowały na wykorzystanie gier treningowych. Mały one zapewnić lekcje aktywności fizycznej poprzez gry lub spersonalizowane zajęcia. Zmiany obejmowały wzrost poziomu aktywności fizycznej, ale także poprawę emocji, postaw i motywacji do aktywności fizycznej. 

Pionierskie badania 

Badanie, opublikowane w Physical Education and Sport Pedagogy jest jednym z pierwszych, które bada nie tylko wpływ aplikacji na zachowania fizyczne w nieklinicznych grupach młodych ludzi. Dodatkowo zmierzono także wpływ mediów cyfrowych na wiedzę o aktywności fizycznej, rozwój społeczny i poprawę zdrowia psychicznego.  

Zobacz też: Tęczowe igrzyska – coraz więcej sportowców wychodzi z cienia

Autorzy przeanalizowali 26 badań dotyczących aplikacji do aktywności fizycznej. Znaleźli trzy główne mechanizmy w działaniu: grywalizację, w której uczestnicy przechodzą przez różne poziomy osiągnięć; personalizacja, w której uczestnicy otrzymywali dostosowane informacje zwrotne i nagrody na podstawie postępów; oraz informacje, w których uczestnicy otrzymali materiały edukacyjne lub wskazówki zachęcające do zmiany zachowania. 

Badacze stwierdzili, że większość badanych (70%) wykazała wzrost i/lub poprawę wyników związanych z aktywnością fizyczną. Skorzystali zwłaszcza uczniowie w wieku szkolnym, którzy uczestniczyli w lekcjach wychowania fizycznego. 

Główna autorka, dr Victoria Goodyear z Wydziału Sportu, Ćwiczeń i Rehabilitacji Uniwersytetu w Birmingham, wyjaśnia: „Znaleźliśmy przekonujące dowody na to, że nauczyciele WF mogą wykorzystywać naukę online do zwiększania pozytywnych  postaw i uczestnictwa w aktywności fizycznej wśród młodych ludzi. Istnieje realna szansa by poprawiać zdrowie poprzez skuteczne możliwości ćwiczeń online. Dzięki nim dzieci mają także okazję do zakorzenienia pozytywnego podejścia do ćwiczeń oraz gier”. 

Źródło: https://www.sciencedaily.com/  

Zobacz też: Ponad 1/3 młodych z uzależnieniem od smartfonów – jakie mogą być konsekwencje?

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

W kraju mamy 1,4 tys. gatunków grzybów jadalnych. Jak nie dać się zwieść tym trującym?

grzyby
dav

W polskich lasach występuje 1,4 tysiąca gatunków grzybów jadalnych. W rozmowie z serwisem Nauka w Polsce PAP dr inż. Małgorzata Krokowska-Paluszak rzeczniczka prasowa Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu wyjaśnia jak się nie pomylić się zbierając dary lasu.  

Obecnie idealny czas, żeby wybrać się do lasu; jest nie tylko sprzyjająca pogoda, ale i w lasach rzeczywiście pojawiły się już grzyby. Pamiętajmy, że grzyby w polskich lasach można zbierać bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów i w zasadzie bez ograniczeń. Nie wolno jednak zbierać ich w niektórych częściach lasu, gdzie jest stały zakaz wstępu, w tym: na uprawach do 4 m wysokości, w drzewostanach nasiennych i powierzchniach doświadczalnych, czy w ostojach zwierzyny. Grzybów nie wolno także zbierać na obszarach chronionych: w rezerwatach i parkach narodowych. Rygorystycznie należy przestrzegać również zakazu wstępu na tereny wojskowe. A jak rozpoznać czy zbierany przez nas grzyb jest jadalny? 

Zobacz też: Jak wspierać odporność dietą? [EKSPERTKA]

Znamy tylko niewielki procent grzybów 

Z wymienionych w artykule 1,4 tys. gatunków grzybów jadalnych, tylko 47 z nich jest – zgodnie z prawem – dopuszczonych do obrotu produkcji przetworów grzybnych. 117 gatunków jest z kolei pod ochroną i tych grzybów nie wolno w lasach zbierać. Przeciętny Polak rozpoznaje około 15 gatunków grzybów, a wytrawny grzybiarz około 40 gatunków. 

Krokowska-Paluszak zauważyła, że pomyłki w czasie grzybobrania mogą okazać się tragiczne w skutkach. Jak podkreśliła, para grzybów, których pomylenie jest najbardziej tragiczne, brzemienne w skutkach, to czubajka kania, czyli tzw. sowa, „bardzo lubiana, bardzo chętnie zbierana, uważana też za takiego „wegańskiego kotleta” – ale łatwa do pomylenia z muchomorem sromotnikowym, który jest silnie trujący”. „Wystarczy tak naprawdę pół kapelusza muchomora sromotnikowego, żeby jedzenie okazało się śmiertelną trucizną” – zaznaczyła. Należy więc zbierać tylko te grzyby, które znamy. Zarówno metoda polegająca na cięciu owocnika, jak i na jego wykręceniu jest prawidłowa. Najważniejsze dla przyszłego wzrostu grzyba będzie jednak nie cięcie i jego sposób, lecz przysypanie ściółką leśną grzybni by mogła się ona swobodnie odrodzić. Unikajmy też zbierania do foliowej siatki – grzyby stracą swoje walory estetyczne i zapachowe. 

Warto, aby grzybiarze idąc do lasu zabrali ze sobą – poza atlasem grzybów – także mapę terenów leśnych. Obecnie taką mapę można zainstalować w telefonie np. darmową aplikację mapową mBDL (mobilny Bank Danych o Lasach). Warto też pamiętać, by przed wyprawą taki telefon miał wystarczającą ilość baterii. 

Źródło: Nauka w Polsce PAP

Zobacz też: Dieta długowieczności

 

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Seks dawnych Słowian. Byli bardziej bezpruderyjni od nas?

seks słowian

O miłości kwitnącej w Noc Kupały słyszeli niemal wszyscy. Czy jednak dawni, pogańscy Słowianie byli wyzwoleni seksualnie? Źródła z tego okresu są nader skromne, lecz na podstawie badań antropologicznych można wysnuć kilka wniosków.  

Właściwie mamy do czynienia z jednym, chociaż bardzo długim, zdaniem w pisanych źródłach historycznych. To relacja andaluzyjskiego Żyda Ibrahima Ibn Jakuba. W roku 965 wizytował on Czechy oraz Niemcy, gdzie zasięgnął wiedzy na temat państwa Polan. W swym opisie przede wszystkim skupia się na kwestiach politycznych i militarnych, ale też poświęcił uwagę seksualności Słowian, w tym wypadku z Wielkopolski.  

Panny zaspakajające żądze? 

„Panna, kiedy pokocha jakiegoś mężczyznę, udaje się do niego i zaspokaja swą żądzę. A kiedy małżonek poślubi dziewczynę i znajdzie ją dziewicą, mówi do niej: gdyby było w tobie coś dobrego, to pożądaliby cię mężczyźni i z pewnością wybrałabyś sobie kogoś, kto by wziął twoje dziewictwo. Potem ją odsyła i uwalnia się od niej.”

Ten fragment relacji budzi do dziś gorące spory historyków i antropologów. Wielu twierdzi, że jest to błąd kopisty, który przeinaczył pierwotny sens tekstu. Swobodę jednak zdaje się potwierdzać późniejsze dzieło z XII wieku, gdzie zapisano perypetie diakona Wita z diecezji Krakowskiej: „Jego pierwszy związek nie był małżeństwem, bo partnerka z własnej inicjatywy, bez formalnych zmówin i zdawin, zamieszkała z Witem wbrew jego woli i współżyła z nim przez sześć lat, do swojej śmierci. Diakon nie usunął jej tylko z obawy przed jej możnymi krewnymi.” Ta relacja zdaje się potwierdzać wersję żydowskiego kupca.  

Kult płodności 

Światło na życie seksualne naszych przodków rzuca też mitologia dawnych Słowian. W dużej mierze znamy ją ze źródeł pośrednich, które przetrwały w kulturze ludowej. Wiemy, że bardzo ważnym aspektem kultury były kult życia i płodności. Natura była według wierzeń kobietą, która przynosi owoce, tak jak kobieta rodzi dziecko. W rodzimym panteonie dominującą rolę zajmowały bóstwa związane z płodnością i cyklicznością. Męskiemu seksualizmowi miał odpowiadać natomiast siew. Nie była to jednak zinstytucjonalizowana i skodyfikowana religia we współczesnym znaczeniu.  

Antropolodzy przekonują, iż wiara wówczas miała charakter magiczny i przenikała wszystkie strefy życia, m.in. właśnie kultem płodności. Nie była jednak ona zinstytucjonalizowana i jednolita jak współczesne wielkie, monoteistyczne religie. Jednym z wspólnych punktów dla wszystkich plemion zamieszkujących państwo Polan mogła być Noc Kupały. Była to uroczystość związana z przesileniem letnim. Młode dziewczęta i młodzi chłopcy poszukiwali na mokradłach kwiatu paproci, wróżącego pomyślny los. Wiązało się to często z igraszkami seksualnymi. Bez wątpienia można więc stwierdzić, że nasi przodkowie przecierali oczy ze zdumienia widząc katolickie próby purytańskości. 

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Rozrywka zza oceanu w Polsce? Wrestling z Trybsonem i Taxi Złotówą już w sobotę

Prime time wrestling

Już tylko dzień dzieli nas od prawdziwego święta pro wrestlingu w Polsce! 9 października w Chorzowie odbędzie się długo wyczekiwana gala Kinguin PTW #1 – Revolucja!

Fani tej szalenie popularnej za oceanem dyscypliny z pewnością będą zadowoleni, ponieważ organizatorzy zadbali o to, aby widzowie się nie nudzili. W karcie walk wieczoru, która kryje jeszcze kilka niespodzianek, znajdziemy zarówno debiutantów, wrestlerów już znanych polskiej publiczności, gwiazdy światowych ringów jak również popularne internetowe osobistości.

Kto zawalczy na Kinguin PTW #1 – Revolucja?

Wśród zapowiedzianych na chorzowską galę zawodników znajdziemy takie sławy jak m.in. Chris Masters (aktualny posiadacz pasa mistrzowskiego NWA National Championship w federacji NWA, była gwiazda WWE), Nick Aldis (również zawodnik NWA, do niedawna z pasem NWA Worlds Heavyweight Championship, wcześniej znany z występów m.in. w TNA), Axel Tischer, który w NXT i WWE występował pod pseudonimem Alexander Wolfe, czy Santino (wcześniej znany jako Santino Marella), który jest jedną z najbardziej charakterystycznych postaci, które w ostatnich latach występowały w WWE.

Federacja Prime Time Wrestling zapowiedziała również obecność Mariusa Al-Ani, aktualnego mistrza xWx, jednej z największych federacji w Europie, Joe E. Legenda, pochodzącego z Kanady pierwszego mistrza w historii polskiego wrestlingu czy Jonny’ego Storma, brytyjskiego weterana high flyingu. Fanów polskiego podwórka wrestlingowego z pewnością najbardziej interesują rodacy, którzy postawią nogę w ringu 9 października. Wśród nich znajdą się m.in. Robert Star, najbardziej utytułowany polski zawodnik ostatnich lat, waleczny Peter Pannache powracający do ringu po kilkuletniej przerwie, Szymon „Złotówa” Wrzesień, pogromca Marcina Najmana czy w końcu gwiazda telewizji i Internetu, Trybson. Oprócz nich w ringu zobaczymy debiutujących absolwentów Akademii PTW. W karcie walk zaplanowano dziewięć pojedynków, na chwilę obecną znamy obsadę sześciu z nich.

Zobacz też:

Prime Time Wrestling – bilety, transmisja

Gala już 9 października 2021 r. w Hali MORiS w Chorzowie! Bilety nabyć można pod adresem: https://tinyurl.com/yn8yet23

Dla wszystkich, którzy nie będą mogli pojawić Kinguin PTW przygotowuje szereg możliwości obejrzenia transmisji z debiutanckiej gali. Galę Kinguin PTW #1 – Revolucja na żywo będzie można obejrzeć m.in. na stronie internetowej TVP Sport, w aplikacji mobilnej TVP Sport oraz za pośrednictwem HBB TV.

Zobacz też: Sport od najmłodszych lat – Diablo Włodarczyk: „Powinniśmy dziecko wspierać, popychać do przodu i służyć mu pomocą”

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.