Przejdź do treści

Samotne matki czy samodzielne matki? O rodzicielstwie w pojedynkę

Samotne matki, czy samodzielne matki? O rodzicielstwie w pojedynkę
fot.Pixabay

Dopóki patrzymy z dystansu, wydaje się, że w sumie to nic strasznego – mama samotnie wychowująca dzieci. Albo samotny tata. Jeden rodzic na jedno lub kilkoro dzieci. Tak bywa w życiu. Spojrzymy, zatrzymamy się na chwilę, jakaś myśl przebiegnie przez głowę, ale potem wracamy do swoich spraw. Może też z tego powodu, że samotne rodzicielstwo wydaje się być sprawą marginalną. A nie jest, ponieważ wiadomo, że w Stanach Zjednoczonych samotne matki wychowują 22 miliony dzieci. Można sobie wyobrazić, że w Europie proporcje są podobne. To sporo. Całe społeczeństwa wychowywane są przez jednego rodzica.  Czy Ci rodzice faktycznie powinni być nazywani „samotnymi”, czy może bardziej adekwatne określenie to „samodzielni”?

Samotne rodzicielstwo może mieć wiele przyczyn

Samotne rodzicielstwo zwykle nie jest wyborem. Wiąże się z rozwodem, rozpadem związku, porzuceniem lub śmiercią partnera. W rodzicielstwo jest więc wpisane jakieś dramatyczne wydarzenie lub nawet trauma. W tle samotnego rodzicielstwa jest więc zwykle strata. A skoro strata, to też żałoba, którą trzeba przeżyć. Świadkami tego procesu są dzieci, zmagające się własną stratą.

Wydaje się, że trudności, z jakimi zmagają się samotne matki – statystycznie jest ich znacznie więcej niż samotnych ojców – są niewidoczne dla innych osób lub bagatelizowane. Bywa, że matki są postrzegane jako silne, radzące sobie i dla innych wygodniej jest nie widzieć ich trudności. Byłoby najlepiej, gdyby samotna matka nie niszczyła tego idealnego obrazu swoimi trudnościami.

Są też matki samotne z wyboru. Jednak to, że świadomie zdecydowały się na dziecko nie znaczy jeszcze, że nie jest im trudno i nie potrzebują wsparcia.

Zobacz też: Czy można żałować macierzyństwa?

Znaczenie wsparcia i dbania o siebie

Wiadomo, że o zranioną dłoń trzeba zadbać i ją odpowiednio zabezpieczyć. Wiadomo, że dłoń jest nam potrzebna i że musi być sprawna. Nie mamy tyle wyrozumiałości dla swoich emocji. Wydaje się, że można dobrze funkcjonować nie myśląc o swoich potrzebach, możliwościach, ograniczeniach. Samotne macierzyństwo może bardzo sprzyjać nadmiernym wymaganiom wobec siebie, ale też wobec dzieci. Wymaganiom związanym z szybkim „braniem się w garść”, z przekonaniem, że jeśli zacznie się myśleć o swojej sytuacji, analizować ją, nie da się dłużej normalnie funkcjonować. Tama, która dotąd powstrzymywała emocje, rozpadnie się.

Paradoksalnie energia, którą samotni rodzice wkładają w nieczucie, mogłaby zostać spożytkowana na poradzenie sobie z uczuciami, które mogą się pojawić. I tak na przykład zupełnie naturalnym i adekwatnym wydaje się, że samotna matka, która odeszła od przemocowego męża musi uznać, że była ofiarą nadużyć, zmierzyć się z bezsilnością czy gniewem. Natomiast wdowiec, który samotnie wychowuje dzieci musi zmierzyć się z uczuciami związanymi z żałobą. Trzeba uznać to, co się wydarzyło, zobaczyć swoją rolę w przeszłych wydarzeniach.

Jeśli kobieta zakończyła związek z agresywnym mężczyzną może zmagać się z zaniżonym poczuciem własnej wartości, wątpić w swoje możliwości w pracy, obawiać się, że sama sobie nie poradzi (pewnie słyszała to wiele razy podczas trwania związku), że nie będzie w stanie pogodzić pracy oraz opieki nad dziećmi. Z kolei wdowiec może zmagać z poczuciem, że na nic w życiu nie ma kontroli, że największe nieszczęście może zdarzyć w każdym momencie. I że na nic nie można się przygotować.

Zobacz też: „Bo mamusi będzie przykro”. Wzbudzanie poczucia winy u dziecka, czyli kilka słów o okrutnej manipulacji

Dlaczego to takie trudne?

Jeśli rodzicielstwo w ogóle jest wyzwaniem, to samotne rodzicielstwo jest codzienną wyprawą na Mount Everest. Niezależnie od pogody, bez raków, czasem bez możliwości kontaktu ze służbami ratowniczymi. Nietrudno sobie wyobrazić, że taka właśnie wizja czasami trzyma ludzi w przemocowych lub w inny sposób krzywdzących związkach. Perspektywa samotnej odpowiedzialności za dzieci wydaje się gorsza niż znane skutki uzależnienia czy przewidywalne kłótnie.

Samotne rodzicielstwo to nie tylko konieczność zapewnienia dzieciom bytu czy codzienne kładzenie dzieci spać, bez chwili odpoczynku dopóki nie zasną. Samotne rodzicielstwo to również często konieczność wytłumaczenia dzieciom, dlaczego nie ma drugiego rodzica, dlaczego nie dzwoni albo dzwoni rzadko, dlaczego związał się z kimś innym, dlaczego wydarzył się wypadek. To też samodzielne rozmowy o dojrzewaniu, seksie, wspieranie dzieci w ich kłopotach, czyli sprawy które nie zawsze są łatwe i oczywiste. Trzeba podejmować decyzje, których skutki mogą być dalekosiężne.

Zobacz też: Jak przetrwać wczesne macierzyństwo? Poznaj kilka sposobów

Doświadczenie samotnego rodzicielstwa

Bycie samotnym rodzicem to doświadczenie nie związane jedynie z fizycznym brakiem drugiej osoby na co dzień. To również samotność emocjonalna. To codzienna odpowiedzialność, której nie można podzielić na dwa. To brak przestrzeni wewnętrznej, w której można spokojnie pomyśleć o swoich sprawach, zadbać o swoje potrzeby, bo przecież obok są dzieci, które nie mają nikogo innego, do kogo mogą się zwrócić. To wreszcie poczucie winy, że życie potoczyło się inaczej niż by się chciało i co gorsza inaczej, niż życie większości bliskich i znajomych.

Samotne rodzicielstwo to doświadczenie intensywne pod względem jakości i ilości codziennych zmagań. Nie ma nikogo, kto rodzica odciąży, ale też odciąży dziecko. Rodzic, który ma dorosłą, wyłączną relację z drugim człowiekiem będzie mógł w niej bezpiecznie radzić sobie ze swoimi trudnościami. Nie będzie choćby oczekiwał od dziecka partnerstwa.

Oczywiście, samotne rodzicielstwo wymaga niezwykłych umiejętności, zmusza do nieprzewidzianych działań i podejmowania trudnych decyzji. Tak jest, nikt nie ma wątpliwości. Ale samotnym rodzicu ciąży jeszcze jedna odpowiedzialność, być może najważniejsza –  zadbania o siebie. Bez tego prawdopodobnie będzie mu bardzo trudno w relacji z dziećmi.

Zobacz też: Twoje dziecko kłamie? To dobry znak

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Jak wspierać dziecko w rozwiązywaniu trudności z rówieśnikami?

Jak wspierać dziecko
fot. fotolia

Niejednokrotnie w życiu codziennym spotykamy się z trudnościami w relacjach z innymi osobami. Podobnie dzieci – one także, przebywając ze swoimi rówieśnikami, doświadczają różnych emocji. Jak można pomóc im sobie z tym radzić i sprawić, by łatwiej radziły sobie w relacjach z własnym gronem znajomych i przyjaciół?

Czasami z łatwością nawiązują relacje i potrafią rozwiązywać zaistniałe konflikty. Czasami jednak zdarza się tak, że dzieci przeżywają ogromne problemy w radzeniu sobie z trudnościami, które wynikają z kontaktów z kolegami i koleżankami. Mowa o takich obszarach jak: nawiązywanie przyjaźni, radzenie sobie w czasie konfliktów, a czasami doświadczanie przemocy fizycznej i psychicznej. Bardzo istotna jest rola rodzica, aby potrafił odpowiednio wspierać dziecko, zwiększając przy tym jego zasoby. Budowanie silnego poczucia własnej wartości, asertywność, autonomia, empatia, rozpoznawanie emocji – to czynniki, na które powinno zwracać się szczególną uwagę w procesie wychowawczym dziecka.

Zobacz też: Jak wygląda dzieciństwo w różnych zakątkach świata? – oto zdjęcia dzieci, które mówią więcej niż tysiąc słów

Jak wspierać dziecko?

Aby odpowiednio pomóc dziecku w rozwiązywaniu trudności z rówieśnikami warto zwrócić uwagę na poszczególne elementy, takie jak:

  • Szacunek, zainteresowanie oraz wsparcie, które budują samoocenę dziecka. To właśnie te czynniki tworzą solidny fundament, wpływający na jego funkcjonowanie. Świadomość, że „jestem ważny dla moich rodziców” tworzy bliską więź oraz poczucie bezpieczeństwa, które ukazuje się także w relacjach społecznych dziecka.
  • Rozwijanie odpowiedniej komunikacji z dzieckiem. Wyrażanie emocji, mówienie wprost o uczuciach, których dziecko lub rodzic faktycznie doświadcza. Komunikat: „Jest mi smutno i przykro, ponieważ dowiedziałam się, że uderzyłeś kolegę z przedszkola” pokazuje dziecku, jakie są konsekwencje jego, w tym przypadku nieodpowiedniego, zachowania. Pamiętajmy jednak, aby mówić i podkreślać również pozytywne emocje. W tym punkcie najistotniejsza jest rozmowa, która konfrontuje zachowania i pozwala nazwać przeżywane emocje.
  • Nauka współpracy w grupie. Ważna jest możliwość pokazania dziecku, w jaki sposób funkcjonuje grupa. Wspólne spędzanie czasu, np. granie w gry, organizowanie zawodów, wykonywanie domowych obowiązków – te codzienne czynności potrafią świetnie przedstawić i nauczyć dziecko roli współdziałania w grupie (również pod kątem doświadczanych porażek, np. przegranej).
  • Wprowadzenie zasad, które obowiązują wszystkich domowników, a także funkcjonują w miejscach, w których dziecko spotyka swoich rówieśników, np. w przedszkolu. Te zasady mogą dotyczyć np. szczerości czy dotrzymywania złożonych obietnic. Bardzo ważna jest konsekwencja w przestrzeganiu wspólnie ustalonych reguł.

Pomagając dzieciom, które doświadczają trudnych sytuacjach z rówieśnikami, należy pamiętać, aby umiały one budować własną niezależność. Trzeba jednak zwracać uwagę na to, aby dziecko nie stało się ofiarą, ani też z drugiej strony – osobą czyniącą zło.

Pamiętajmy przede wszystkim o tym, że podstawą radzenia sobie w sytuacjach społecznych jest wyrażanie i umiejętność nazywania emocji. Umiejętność tę należy wspólnie z dzieckiem wypracować.

Zobacz też: Magazyn „Time” po raz pierwszy przyznał tytuł Dziecka Roku. Kim jest nagrodzona 15-latka?

Aleksandra Nosarzewska

Studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Jej pasją jest psychologia dziecka oraz pedagogika. Na co dzień współpracuje z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.

Zdrowe trend żywieniowe nie zawsze są zdrowe! – te przykłady mogą zaskoczyć

dieta na zdrowie
fot. 123rf.com

Wiele osób, głównie ze względów zdrowotnych, podąża za coraz to nowszymi trendami żywieniowymi. „Zrezygnuję ze spożycia cukrów i będę wybierać produkty bez tłuszczu” – brzmi znajomo? Sprawdź, czy oby na pewno wszystkie trendy żywieniowe są zdrowe!

Bez dodatku cukru

Zgodnie z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) powinniśmy znacząco zmniejszyć ilość wolnych cukrów w naszej diecie – zarówno cukry dodawane do żywności, ale także te ukryte w miodzie czy naturalnie występujące w sokach z owoców. Zaleca się, aby mniej niż 10 proc. dziennego spożycia kalorii pochodziło z cukrów wolnych.

Nic więc dziwnego, że coraz częściej sięgamy po produkty bez dodatku cukru, co przecież wydaje się najrozsądniejszym wyborem. Czy aby na pewno? Informacje widniejące na opakowaniu nie zawsze są równoznaczne z niską zawartością cukru. Miód, syrop klonowy, sok owocowy czy syrop z agawy nie są zaliczane do cukrów wolnych, a co za tym idzie, mogą znajdować się w produktach „pozbawionych cukru”. Dlatego też zawsze warto sprawdzać dokładny skład produktów, nawet tych – na pierwszy rzut oka – wolnych od cukrów.

Zobacz też: Jak wspierać odporność dietą? [EKSPERTKA]

Niska zawartość tłuszczu

Wydawać by się mogło, że produkty pozbawione tłuszczu są dobrym sposobem na ograniczenie kalorii i pobycie się kilku centymetrów w talii. Jednak nie zawsze żywność o niskiej zawartości tłuszczu jest najlepszym – i co najważniejsze – najzdrowszym wyborem. Za każdym razem należy sprawdzić, czym tłuszcz został zastąpiony, bo być może czymś o wiele bardziej szkodliwym od niego samego.

Ponadto nie zapominajmy, że niektóre tłuszcze – przykładowo omega 3 – są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Dlatego kluczem do sukcesu jest wybór żywności, w składzie której znajdziemy zdrowe tłuszcze.

Wafle ryżowe – na przekąskę

Wafle ryżowe wydają się jedną ze zdrowszych przekąsek pomiędzy posiłkami. Chociaż żadnych szkodliwych składników w nich nie znajdziemy, równocześnie nie zawierają zbyt wiele składników odżywczych, a tym samym nie wesprą szczególnie naszego organizmu. Zamiast suchych i bezwartościowych wafli ryżowych zdecydowanie lepiej sięgnąć po przepełnione witaminami owoce czy warzywa.

Dieta cud

Czy „dieta cud” działa cuda? Unikanie wielu pokarmów i znaczne ograniczenie spożywania części z nich na pewno pomoże w zrzuceniu kilku zbędnych kilogramów. Przeprowadzone badania dowodzą jednak, że całkowite zrezygnowanie lub znaczne ograniczenie spożywania grupy pokarmów prowadzi do zwiększenia apetytu, konsumpcji, a w konsekwencji do ponownego przybierania na wadze. Dlatego też warto jeść wszystko, ale z umiarem.

Źródło: Healthyfood

Zobacz też: Dieta długowieczności

Sprzeciw wobec aborcji – czy to dobry temat na konkurs dla 10-latków?

konkurs Pomóż ocalić życie bezbronnemu sprzeciw
Fot. Wybrane, nagrodzone prace z poprzednich edycji konkursupro-life.pl

Polskie stowarzyszenie pro-life zorganizowało konkurs „Pomóż ocalić życie bezbronnemu”. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jest on kierowany do uczniów klas IV-VI szkoły podstawowej, czyli już do 10-letnich dzieci! Eksperci wyrażają zaniepokojenie.

Konkurs „Pomóż ocalić życie bezbronnemu” organizowany jest przez Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka. Patronem honorowym zostało Małopolskie Kuratorium Oświaty.

„Konkurs zachęca młodzież do refleksji nad wartością życia i godnością człowieka. Rodzicom i wychowawcom daje konkretną informację o tym, co młode pokolenie myśli na tematy pro-life” – czytamy na stronie internetowej organizatora.

Dzieci mogą kierować na konkurs prace literackie, plastyczne i multimedialne. Do wygrania wartościowe nagrody: sprzęt elektroniczny, gry planszowe, książki. Dla uczniów szkół ponadpodstawowych nawet 1500 zł za zajęcie 1. miejsca.

Czy jednak ta gra jest warta świeczki?

Zobacz też: Prawo do aborcji w Polsce

Sprzeciw ekspertów

Jak wskazują specjaliści, dla wielu dzieci, do których trafia informacja o konkursie, sprawa aborcji jest zbyt trudna do zrozumienia. Tym bardziej bez rzetelnej edukacji seksualnej i świadomości, skąd bierze się niechciana ciąża (oraz jak można się przed nią uchronić). W końcu, według czołowych polskich polityków standardy edukacji seksualnej WHO to zagrożenie dla dzieci – pisaliśmy o tym TUTAJ.

„Dzieci nie otrzymują w szkole rzetelnej, naukowej wiedzy na temat seksualności człowieka, a mamy mówić im o przerywaniu ciąży?” – powiedział w rozmowie z dziennikarzem Rzeczpospolitej, prof. Mariusza Jędrzejko, pedagog i psycholog.

IV klasa to zdecydowanie za wcześnie na tę tematykę. Dzieci w tym wieku nie są w stanie zrozumieć i przetworzyć takiej informacji. A to może wywołać w nich niepotrzebny lęk i obrzydzenie do sfery seksualnej – dodaje dr Aleksandra Piotrowska, psycholog dziecięca.

Rodzice decydują

Organizator w regulaminie zastrzega, że na udział w tym konkursie muszą wyrazić zgodę rodzice. Problem jednak w tym, że szkoły, wysyłając do uczniów informacje o konkursie – już informują dzieci o tematyce aborcji. To budzi niepokój rodziców, którzy nie chcą, aby takie informacje trafiały do ich (nawet) 10-letnich dzieci.

Na prace konkursowe organizatorzy czekają do Dnia Świętości Życia (25 marca 2021 r.) Cóż, każdy rodzic musi rozważyć w swoim sumieniu, czy jego młody artysta dorósł do podejmowania tak trudnych tematów.

Plakat konkursu: plakat-xvii-konkursu-pomoz-ocalic-zycie-bezbronnemu-2021

Źródło: Rzeczpospolita

Zobacz też: Powiedz STOP kobietobójstwu! Mocna kampania społeczna Centrum Praw Kobiet

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat przepracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, podczas urlopu macierzyńskiego rozpoczęła przygodę z dziennikarstwem i social mediami.

Kult męskiej muskulatury. Czy jest zdrowy?

muskulatura

Sterydy anaboliczne, suplementy diety, godziny na siłowni. Tak wygląda przepis wielu młodych mężczyzn na bycie „bykiem”. Czy jednak muskulatura świadczy o zdrowym ciele i ile bodybuliderzy są w stanie poświęcić dla świetnego wyglądu?

Analizując wzorce męskiego ciała w kulturze masowej nie sposób nie zauważyć, że wraz z erą social mediów rozpowszechnił się kult muskularnej figury. Nie wystarczy być szczupłym – ramiona mają być okazałe, zaś brzuch wyrzeźbiony jak u prawdziwego kulturysty. Instagramowe wzory doprowadzają jednak często do sięgania po sterydy anaboliczne oraz do zaburzeń odżywiania.

W 2019 roku przeprowadzono badania, w których wzięło udział 7000 młodych Amerykanów w wieku od 18 do 24 lat. Ponad 1/5 ankietowanych zgłosiła problemy z dietą związane z ich pragnieniem posiadania muskularnego ciała. Aby nabrać masy, brali oni sterydy anaboliczne lub suplementy diety. Pomimo regularnego treningu wielu mężczyzn nie jest zadowolonych z efektów, podobnie jak to się zdarza w przypadku osób chorujących na anoreksję. Obsesja na punkcie obrazu ciała może prowadzić do stanu zwanego dysmorfią mięśniową. Człowiek jest wtedy przekonany, że muskulatura ciągle jest za mała.  Brak możliwości osiągnięcia wymarzonego ideału powoduje wiele niepokojów i wycofanie się z czynności, które lubiło się przed wystąpieniem zaburzeń. Niektórzy ludzie przestają spędzać nawet czas z bliskimi, ponieważ każdą wolną chwilę poświęcają siłowni.

Zobacz też: Biegi 300 km po górach? No problem! Krystian Pietrzak: „ Każdy jest w stanie zrobić coś podobnego” [PODCAST]

Zdrowie pod kontrolą

Ryzyko dotyczy nie tylko kwestii psychicznych. Zbyt intensywne ćwiczenia fizyczne mogą spowodować choroby układu krążenia, problemy z nerkami i uszkodzenia wątroby. Przetrenowany organizm jest też mniej odporny na stres i bardziej podatny na choroby i kontuzje.

„Pamiętajmy, że Instagram to nie jest realne życie. Jeżeli chcemy otrzymać efekt pięknej sylwetki to musimy się liczyć z wielomiesięczną pracą. Dlatego ważne byśmy zaczynając przygodę z siłownią, najpierw nastawili się na ćwiczenia skierowane na poprawę zdrowia i funkcjonowania organizmu, a dopiero później zajęli się modelowaniem sylwetki, pamiętając jednocześnie o odpowiedniej diecie i odpoczynku” – mówi Sylwester Koper, instruktor fitness i trener personalny z Gdańska. „Gdy sięgamy po suplementy, warto skonsultować się z lekarzem, czy na pewno będą one dla nas potrzebne i nieszkodliwe” – dodaje.

Lekarze przestrzegają też przed stosowaniem tzw. dopingu, czyli sterydów anabolicznych. Dysfunkcje organów wewnętrznych, problemy z ciśnieniem krwi, a także wzrost agresji i spadek płodności to tylko część problemów, które mogą pojawić się po cyklu sterydowym. Bilans zysków i strat nie jest więc korzystny i nie warto sięgać po nielegalne substancje.

Źródło: webmd.com

Zobacz też: Czy moja relacja z ćwiczeniami jest toksyczna?

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.