Przejdź do treści

„Tato, jak mam…?” – niechciany syn, którego kanał YouTube oglądają miliony

Traumatyczne dzieciństwo Roba Kenneya skłoniło go do założenia kanału na YouTube. Za jego pomocą pomaga dzieciom i nastolatkom potrzebującym wsparcia.

Rob dorastał w latach 70-tych w mieście Bellevue. Doskonale pamięta dzień, w którym jego ojciec oświadczył, że nie chce mieć nic wspólnego ze swoimi dziećmi. „Powiedział: <<Lepiej wykombinujcie, co ze sobą zrobić, bo inaczej oddam was do sierocińca>>” – wspomina Rob po latach. Gdy sam został tatą, postanowił pomóc kilkulatkom i nastolatkom wychowującym się bez ojca. Założył więc kanał „Tato, jak mam…?” („Dad, how do I?”) w najpopularniejszym internetowym serwisie video.

Piękno prostoty

Inicjatywa Roba jest o tyle ciekawa i nietypowa, że w swoich filmikach nie wdaje się w głębokie, psychologiczne przemyślenia na temat roli i obowiązków ojca. Wręcz przeciwnie, siłą nagrań jest prostota ich przekazu. Rob pokazuje przykładowo, jak zawiązać krawat, posługiwać się narzędziami, przetkać zapchany odpływ, właściwie się ogolić, sprawdzić poziom oleju, wymienić koło w samochodzie… niektórzy naśmiewają się z tych instruktarzy, ale każdy świadomy odbiorca prędko zorientuje się, co je łączy. Otóż społecznie utarło się, że to ojciec powinien nauczyć syna, jak wykonywać określone czynności.

Zobacz też: Porażka matką sukcesu! Dlaczego nie chcemy się dzielić tym, co nam nie wyszło?

Nie tylko dzieci

Filmiki Roba w krótkim czasie zyskały ogromną popularność: jego kanał ma już ponad 2 miliony subskrybentów! Oczywiście nie wszyscy widzowie pochodzą z ubogich, rozbitych rodzin. Wręcz przeciwnie, wielu niezaradnych mężczyzn dorastało w zamożnych domach, gdzie proste prace zlecano osobom z zewnątrz. Ponadto Amerykanie ogółem mają opinię – delikatnie mówiąc – mało operatywnych. Bo jaki inny naród trzeba przestrzegać przed tym, że kawa z automatu jest gorąca, a ubrań nie należy prasować bezpośrednio na ciele? Nie bez przyczyny tamtejsze instrukcje obsługi są takie zapobiegliwe.

Pozytywny przekaz

Inicjatywa Boba Kenneya przypadła do gustu także paniom, które z różnych przyczyn muszą zajmować się typowo „męskimi” obowiązkami. W mediach społecznościowych prędko zaroiło się od pozytywnych wpisów na temat kanału. To kolejny przykład na to, że proste pomysły bywają najlepsze, a doznana w przeszłości trauma może doprowadzić do czegoś dobrego, o ile tylko ktoś zechce przekuć swoje trudne doświadczenia w pozytywne działanie.

Zobacz też: Dlaczego tak trudno o ojca w domu? Wyznania pełnoetatowego taty

Źródła: shatteredmagazine.net / popsugar.co.uk / YouTube Dad, how do I?

Bartosz Jaster

Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonat i badacz historii, miłośnik literatury faktu. Członek Fundacji Rozszczepowe Marzenia, niosącej pomoc dzieciom z wadami wrodzonymi.

Magazyn „Time” po raz pierwszy przyznał tytuł Dziecka Roku. Kim jest nagrodzona 15-latka?

Dziecko Roku Gitanjali Rao
Gitanjali Rao Fot. Sharif Hamza dla TIME

Tytuł Dziecka Roku otrzymała Gitanjali Rao z Denver w Kolorado. Niezwykła nastolatka ma na swoim koncie już trzy wynalazki, wymyśliła m.in. aplikację do walki z cyberprzemocą. „Ważne, aby nie zamartwiać się wszystkimi problemami świata, ale skupić się na tym, który budzi nasze zainteresowanie” – tak twierdzi młoda naukowczyni. Co warto o niej wiedzieć?

Magazyn TIME od 1927 roku przyznaje tytuł Człowieka Roku. Wśród nagrodzonych znaleźli się m.in. sławni Polacy – Lech Wałęsa i Jan Paweł II. W 2017 roku laureatkami zostały kobiety, które zapoczątkowały akcję #MeToo (m.in. Alyssa Milano, która jako pierwsza na świecie zaapelowała do molestowanych kobiet, by opublikowały status zawierający słowa „me too”). Rok temu bank rozbiła Greta Thunberg, 16-letnia szwedzka aktywistka proekologiczna. To najmłodsza osoba, która do tej pory zdobyła miano „Człowieka Roku”.

Być może to właśnie zainspirowało organizatorów do przyjrzenia się młodemu pokoleniu chcącemu zmienić świat.

Dziecko Roku Gitanjali Rao

Tytuł Dziecka Roku otrzymuje Gitanjali Rao

W tym roku amerykański tygodnik zdecydował się po raz pierwszy przyznać tytuł Dziecka Roku. Współorganizatorem konkursu został popularny kanał telewizyjny dla dzieci i młodzieży Nickelodeon. Finałową piątkę plebiscytu wytypowano spośród ponad 5 tys. dzieci ze Stanów Zjednoczonych w wieku 8-16 lat.

Gitanjali Rao zasłynęła z wykorzystania nowych technologii w walce ze współczesnymi problemami świata. Wśród jej wynalazków jest Tethys, czyli urządzenie połączone ze smartfonem, służące do sprawdzania, czy w wodzie pitnej znajduje się ołów. Rao opracowała również narzędzie do wczesnej diagnostyki osób uzależnionych od opioidów.

Jej najciekawszym projektem jest aplikacja Kindly, która dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji wykrywa cyberprzemoc.

„Cyperprzemoc to akt agresywnego, intencjonalnego działania, dokonywanego przez jednostkę lub grupę, poprzez użycie telefonów komórkowych lub komputera podłączonego do internetu wobec bezbronnej ofiary” – pisaliśmy o tym TUTAJ.

Wywiad przeprowadziła… Angelina Joli

Wywiad z Gitanjali Rao dla magazynu Time przeprowadziła aktorka i aktywistka Angelina Jolie.

Rao powiedziała Jolie, że jej pokolenie boryka się z wieloma nowymi wyzwaniami, w tym samym czasie stojąc przed starymi problemami, które nadal istnieją i będą istniały, dopóki młode pokolenie czegoś z nimi nie zrobi.

Siedzimy tu w środku nowej globalnej pandemii, a także wciąż mamy do czynienia z problemami związanymi z prawami człowieka. Istnieją problemy, których nie stworzyliśmy, ale które teraz musimy rozwiązać, jak zmiany klimatyczne i cyberprzemoc związana z wprowadzeniem technologii – dodała – Myślę, że bardziej niż cokolwiek innego w tej chwili, musimy po prostu znaleźć i rozwiązać tę jedną rzecz, która nas pasjonuje. Nawet jeśli jest to coś tak małego, jak znalezienie łatwego sposoby na zbieranie śmieci. Wszystko robi różnicę. Nie czuj się pod presją, aby wymyślić coś wielkiego – zaapelowała do swoich rówieśników.

Całą rozmowę Gitanjali Rao z Angieliną Joli znajdziesz w magazynie TIME.

Jeżeli ja mogę, to Ty też!

Gitanjali Rao walczy nie tylko z cyberprzemocą, ale też ze stereotypami. W wywiadzie zdradziła, że nie przypomina typowego naukowca, bo większość, jakich widuje się w telewizji, to starsi, biali mężczyźni.

„Chcę ci przekazać, że skoro ja mogę to zrobić, to i ty jesteś w stanie dokonać wielkich rzeczy.” – powiedziała Rao.

Źródło: TIME

Zobacz też: Sens edukacji, czyli jak nie spieprzyć życia swojemu dziecku

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat przepracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, podczas urlopu macierzyńskiego rozpoczęła przygodę z dziennikarstwem i social mediami.

Lalki z zespołem Downa – przepiękne i wyjątkowe

lalki z zespołem Downa
Fot:Kmart Nowa Zelandia

Sieć marketów Kmart wypuściła na rynek lalki z zespołem Downa. Zabawki będą dostępne w sklepach przed świętami Bożego Narodzenia – by mogły być prezentem pod choinę. Wielu rodziców nie ukrywa wzruszenia, zwłaszcza tych, których dzieci cierpią urodziły się właśnie z ZD.  

Wyjątkowe lalki z zespołem Downa

Lalki z zespołem Downa wyprodukowane przez firmę Kmart cieszą się coraz większą popularnością.

Australijska blogerka Brodee podzieliła się w swoich mediach społecznościowych zdjęciem trzyletniego syna Elijaha z wyjątkowymi lalkami. To wspaniałe, że możemy mieć zabawki, które reprezentują wszystkich członków społeczeństwa – nie tylko osoby w pełni zdrowe. Choć na rynku dostępne są już lalki prezentujące osoby z zespołem Downa, to ich cena jest zbyt wygórowana, przez co nie stać na nie każdego.

 

„Mam nadzieję, że lalki z różnymi rodzajami niepełnosprawności pokażą, że nasze dzieci są takie same jak wszyscy, tylko z odrobiną czegoś ekstra” – mówi jedna z mam.

Warto wspomnieć, że firma Kmart wypuściła na rynek również lalki z różnymi innymi rodzajami niepełnosprawności. Możemy kupić lalki poruszające się na wózku inwalidzkim czy niedosłyszące.

„W Kmart chcemy wspierać kulturę, która jest integracyjna, a duża jej część odzwierciedla bogatą różnorodność w otaczającej nas społeczności”– powiedział szef Kmart, Marcelle Harrison

„Otrzymaliśmy tak wiele pozytywnych opinii od społeczeństwa. Nawet terapeuci dali nam znać, że używają naszych lalek w swoich poczekalniach, aby poprawić wizualną reprezentację w życiu codziennym” – cytuje portal Ladbible.

Zobacz też: Zabawa lalkami Barbie aktywuje u dzieci obszary mózgu związane z… – sprawdź, co pokazują badania!

„Chcemy, aby wszyscy nasi klienci, zwłaszcza najmłodsi, mogli znaleźć produkty, z którymi naprawdę będą mogli się utożsamić. Jesteśmy zobowiązani do wspierania integracji i różnorodności” – powiedział dyrektor handlowy Kmart dla Australii i Nowej Zelandii, John Gualtieri. Dodał też:

Jesteśmy podekscytowani, że możemy przedstawić nasz najnowszy asortyment lalek modowych, które odzwierciedlają osoby niepełnosprawne. Mamy nadzieję, że te lalki pomogą dzieciom celebrować wszystkie wspaniałe rzeczy, które sprawiają, że jesteśmy inni i wyjątkowi oraz że pomogą usunąć piętno związane z niepełnosprawnością.

Lalki zostały ubrane w modne stroje i nazwano je „lalkami mody” po to, by pokazać, że są tak samo ładne i wyjątkowe jak ich pełnosprawni przyjaciele.

Źródło: Ladbible

Zobacz też: Zabawki Montessori – czy warto, aby zagościły w pokoju dziecka?

10 zabawnych sytuacji, które zna każda dziewczyna. Też tak masz?

Bloome Comics grafika
Rys. Instagram bloome_comics

Chociaż lato już dawno za nami, nie ma co się zmucić – przypomnij sobie wszystkie zabawne sytuacje, ogrom emocji, ironiczne komentarze w Twojej głowie… W ciągu tych kilku miesięcy tak wiele może się wydarzyć!

Ona potrafi to narysować jak nikt inny. Hanna tworzy serial komiksowy „Bloome Comics”, w którym ilustruje wszystkie zabawne i frustrujące problemy, z jakimi na co dzień mierzy się zapewne każda dziewczyna.

Zobacz 10 obrazków – prawdziwych „letnich” historii, w których odnajdziesz siebie:

1. Letnia biżuteria – oczekiwania vs rzeczywistość

Instagram bloome_comics

2. Przyjaciółka oznaczyła mnie na zdjęciu na Instagramie…

Instagram bloome_comics

3. Sukienka na ramiączkach – jak wyglądam vs jak się czuje

Instagram bloome_comics

4. Marząc o związku / Gdy ktoś się we mnie podkochuje

Instagram bloome_comics

5. Korona-wakacje 2020

Instagram bloome_comics

Zobacz też: 5 komiksów, które pokazują codzienność we dwoje – odnajdujesz w nich swój związek?

6. Zimą za zimno, latem za ciepło – nigdy dobrze!

Instagram bloome_comics

7. Wystarczy (na) jeden dzień…

Instagram bloome_comics

8. Długie włosy – jak widzą mnie inni vs jak się czuję

Instagram bloome_comics

9. Seksowna sukienka – oczekiwania vs rzeczywistość

Instagram bloome_comics

10. Moje odczucia – z push-upem i bez..

Instagram bloome_comics

To już wszystko na dziś. Więcej rysunków Hanny znajdziesz na jej koncie na Instagramie Bloomie Space.

Inspiracja: Bored Panda

Zobacz też: 7 rzeczy, których nie wiesz o Islandii. Dlaczego warto pojechać z dzieckiem?

 

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat przepracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, podczas urlopu macierzyńskiego rozpoczęła przygodę z dziennikarstwem i social mediami.

Prezydentka, inspektorka, naczelniczka – Warszawa wprowadza żeńskie formy nazw stanowisk

Warszawa wprowadza żeńskie formy nazw stanowisk
Fot. 123rf

Od 1 stycznia 2021 w stołecznym urzędzie miasta można posługiwać się żeńskimi formami stanowisk. Prezydentki, inspektorki czy naczelniczki mogą podpisywać się tak m.in. w komunikacji zewnętrznej i wewnętrznej, na stronach internetowych czy wizytówkach.

Od nowego roku każda z pań pracujących w warszawskim urzędzie może – choć nie musi – używać żeńskiej formy swojego stanowiska. Czy zatem należy spodziewać się zalewu burmistrzyń i dyrektorek?

Żeńskie formy nazw stanowisk w Urzędzie

Jak czytamy w komunikacie na stronie Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy:

Od 1 stycznia 2021 r., Panie prezydentki, inspektorki, naczelniczki, burmistrzynie czy dyrektorki, będą mogły posługiwać się żeńskimi formami nazw stanowisk w komunikacji zewnętrznej i wewnętrznej, w tym na stronach internetowych i komunikatach prasowych, w stopkach wysyłanych e-maili, nagłówkach pism urzędowych, wizytówkach czy tabliczkach przydrzwiowych.

Jednakże zmiana ta jest niekompletna. W dokumentach o charakterze formalnym, takich jak decyzje administracyjne i inne dokumenty, których forma została określona przepisami prawa, będzie musiała być stosowana nadal forma męska.

Wynika to z tego, że nazwy stanowisk pracowników administracji samorządowej określone zostały Rozporządzeniem Rady Ministrów z 15 maja 2018 r. i nie można tego zmieniać zarządzeniem prezydenta (lub prezydentki) miasta.

Zobacz też: Alternatywka, czyli parę słów o języku młodych

Feminatywy – lewacka fanaberia czy powrót do przeszłości?

Feminatywy to rzeczowniki rodzaju żeńskiego, utworzone od rzeczowników męskich. W języku polskim słowami takimi są np. nazwy zawodów: nauczyciel-nauczycielka, dyrektor-dyrektorka czy psycholog-psycholożka. Co na to eksperci od języka? Są zgodni – obie formy są poprawne. Kontrowersje z nimi związane mają więc związek z przyzwyczajeniem i konkretnymi preferencjami Polek i Polaków.

Językoznawcy zwracają uwagę, że mamy do czynienia nie tyle z wprowadzaniem, ile z powrotem żeńskich końcówek do łask. Były one popularne na początku XX wieku, a ujednolicenie form nastąpiło na dobre w okresie PRL, gdy propagowano powszechne stosowanie męskich form na mocy tzw. równości socjalistycznej.

Język kształtuje naszą rzeczywistość

Zakończę prostym przykładem dającym wiele do myślenia – to zagadka, którą przytacza na swoim blogu Mum and the city:

Ojciec z synem miał wypadek. Ojciec zginął na miejscu, syn trafił do szpitala w ciężkim stanie. Na jego widok chirurg – dyżurujący w ten dzień w szpitalu – powiedział: „Nie mogę operować tego chłopca. To mój syn”. Kim jest chirurg?

Jeżeli w tym momencie zastanawiasz się jak to możliwe, że chłopiec miał dwóch ojców – jesteś w znakomitej większości. Słysząc „chirurg”, widzisz mężczyznę ze skalpelem i nie przychodzi Tobie do głowy, że może to być… kobieta – matka chłopca.

A gdyby tak zamiast chirurg napisać chirurżka? Język polski się odmienia, o czym niektórzy zapominają, albo nie chcą pamiętać – pisaliśmy o tym m.in. TUTAJ.

 


Źródła: Urząd Miasta St. WarszawyAkademia LwicMetro WarszawaMum and the city

Zobacz też: Powiedz STOP kobietobójstwu! Mocna kampania społeczna Centrum Praw Kobiet

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat przepracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, podczas urlopu macierzyńskiego rozpoczęła przygodę z dziennikarstwem i social mediami.