Przejdź do treści

Breaking News: w Białym Domu zamieszka pies ze schroniska. Trump przegrał, bo nie ma psa?

w Białym Domu zamieszka pies ze schroniska
Pies Major Fot. Instagram Dr. Jill Biden, żony Joe Bidena

W Białym Domu po raz pierwszy zamieszka pies ze schroniska. Wabi się Major i należy do nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Joe Bidena. Tym samym psia tradycja powraca!

Ronald Reagan i Lucky, George W. Bush i Barney, Barack Obama i Bo – to sławne duety, do których dołączy niebawem Joe Biden i Major. Prezydentura Bidena oznacza powrót tzw. pierwszych psów do Białego Domu.

Zaadoptował psa ze schroniska

W 2018 roku Joe Biden zaadoptował owczarka niemieckiego. Szczeniak, razem z rodzeństwem, trafił do schroniska po tym, jak został odratowany przez lokalne pogotowie weterynaryjne. Następnie pieskami zaopiekowała się organizacja pro-zwierzęca Delaware Humane Association, która znalazła im nowych właścicieli.

Dzisiaj jest szczęśliwy dzień dla Majora. Nie tylko znalazł swój dom na stałe, ale został adoptowany przez wiceprezydenta Joe Bidena i dr Jill Biden! Bidenowie poznali Majora, dając mu dom tymczasowy, a teraz są gotowi, aby uczynić adopcję oficjalną. Powodzenia i dziękujemy, że jesteście jednymi z naszych przyjaciół na całe życie! – taką radosną nowiną podzieliła się organizacja w listopadzie 2018 roku.

Today is Major’s lucky day! Not only did Major find his forever home, but he got adopted by Vice President Joe Biden &…

Opublikowany przez Delaware Humane Association Sobota, 17 listopada 2018

Zobacz też: Donald Trump został dziadkiem! Już po raz dziewiąty

Przywróćmy psy do Białego Domu

Przez ostatnie cztery lata w Białym Domu nie mieszkało żadne zwierzę. Donald Trump zerwał w ten sposób z tradycją trwającą od ponad 100 lat, czyli opiekowania się przez głowę państwa jakimś czworonożnym pupilem.

Trump, nagabywany przez reporterów, powiedział, że posiadanie psa w jego przypadku byłoby „fałszywe”, bo podparte ciągłymi namowami jego doradców, a nie osobistym wyborem. Prezydent dodał także, że nie miałby czasu na opiekę nad czworonogiem.

Z kolei Joe Biden jest miłośnikiem psów. W jego mediach społecznościowych znaleźć można wiele zdjęć przedstawiających go w towarzystwie dwóch owczarków niemieckich – 12-letniego Champa i 2-letniego Majora.

Jednym z haseł kampanii wyborczej Bidena było Let’s put dogs back in the White House, czyli  „Przywróćmy psy do Białego Domu”. Zobacz zabawny filmik z pieskami w roli głównej:

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Joe Biden (@joebiden)

Czy opiekowanie się psem może wpłynąć na polityczne preferencje? Nie wiadomo. Jednak wiele osób twierdzi, że czuje sympatię do psiarzy, a człowieka poznaje po jego stosunku do zwierząt. O roli psa w rodzinie niedawno pisaliśmy – polecamy wywiad z trenerką psów!

Jedno jest pewne: dzięki wygranej Bidena, jego pupil o imieniu Major zapisze się na łamach historii jako pierwszy pies ze schroniska, który kiedykolwiek zamieszkał w Białym Domu.

Źródło: BuzzFeedNews

Zobacz też: Czy pies wyczuwa ciążę? Wiele wskazuje, że…

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat przepracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, podczas urlopu macierzyńskiego rozpoczęła przygodę z dziennikarstwem i social mediami.

„Niebieska Linia” pomaga od ponad 25 lat, a teraz sama potrzebuje pomocy!

Niebieska Linia 2
Fot: Screen FB Niebieska Linia

Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” w ciągu ponad 25 lat swojej działalności pomogło setkom tysięcy osób. Często ofiary przemocy domowej mogą dostać pomoc tylko w takim miejscu. Dziś to ono potrzebują naszej pomocy – remont miejsca, w które Pogotowie musiało się przenieść, wymaga ogromnych pieniędzy.

„Niebieska Linia” – światełko w tunelu

Okazało się, że w lokalu, w którym od kilkunastu lat mieściła się Niebieska Linia, miasto – Warszawa – postanowiło prowadzić inną inwestycję. Konieczna była więc zmiana, do której droga była mocno wyboista: „W naszych zasobach nie ma takiego lokalu” – padały od miasta m.in. właśnie takie słowa. Finalnie udało się jednak znaleźć pasujące Pogotowiu miejsce, które wcześniej było komisariatem policji, a następnie graciarnią dla tychże służb. Konieczny jest więc gruntowny remont, który pozwoli stworzyć optymalne warunki m.in. do prowadzenia terapii, konsultacji psychologicznych i prawnych, zajęć grupowych, szkoleń, a także Poradni Telefonicznej.

Codziennie w godzinach 8:00-20:00 mogą dzwonić tam zarówno osoby potrzebujące wsparcia w związku z doświadczaną przemocą w rodzinie, jak i świadkowie przemocy – 22 668 70 00.

Zobacz też: Ktoś, kto może pomóc – kim jest psycholog, psychoterapeuta, psychiatra?

Dlaczego o tym piszemy?

Ponieważ przemoc niejedno ma imię. Nie zawsze objawia się siniakami czy jakimikolwiek innymi ranami na ciele. Często jest to przemoc psychiczna czy ekonomiczna, których na pierwszy rzut oka nie widać, a potrafią zrobić z życia piekło, na które absolutnie nikt nie zasługuje. Co ważne, w Polsce tego typu przemoc w znacznej większości dotyka kobiet, które dla nas są szczególnie ważne.

Bardzo ważnym wątkiem jest też to, że pomoc w Niebieskiej Linii niosą przede wszystkim – no właśnie – kobiety. To one muszą mierzyć się z biurokracją i brakiem wsparcia instytucjonalnego. „Od 26 lat, od kiedy istniejemy, nie było wystarczających środków, żeby działać adekwatnie do potrzeb. Osoby korzystające z naszej pomocy nigdy za nią nie płacą. To my, kobiety zajmujące się przemocą wobec kobiet, szarpiemy się corocznie o te środki” – mówiła w jednym z wywiadów Mai Staśko Renata Durda, kierowniczka Pogotowia „Niebieska Linia”.

Przemoc ekonomiczna ma nie tylko wymiar jednostkowy, ale także wymiar społeczny. Przemoc wobec kobiet to także przemoc polegająca na tym, żeby nie finansować organizacji pomagających pokrzywdzonym. Gdy mężczyźni chcą kopać w piłkę, dostają miliony na Orliki, jak chcą kultywować tradycje oręża polskiego – zaraz jest wielomilionowym program. Ale jeśli chodzi o dofinansowanie działań prowadzonych na rzecz kobiet, one zawsze są niedofinansowane. Nie pamiętam sytuacji, żeby duże pieniądze przekazywane na rzecz kwestii społecznych były kierowane na organizacje dla dziewczynek czy kobiet.
Mówiła Renata Durda w rozmowie z Mają Staśko – wtv.pl

Pokażmy naszą solidarność i wesprzyjmy miejsce, które w dzisiejszych czasach wydaje się szczególnie ważne – wsparcia dla kobiet nigdy dość!

Jak możemy pomóc?

W Internecie prowadzona jest zrzutka, na którą możemy wpłacić nawet niewielką kwotę: TUTAJ. Potrzebne jest także wsparcie w zakresie materiałów niezbędnych do remontu, mebli, robocizny. Jeśli chcesz zaoferować taki rodzaj działania, wystarczy kontakt telefoniczny (nr tel. + 48 668 113 806) bądź mailowy (centrum@niebieskalinia.pl).

Jak wygląda „Niebieska Linia” w trakcie remontu?

Zobacz na nagraniu:  

 

Trzymamy mocno kciuki, żeby udało się zebrać niezbędne fundusze. Jest to niezwykle potrzebne miejsce, które – śmiało można tak powiedzieć – nieraz ratuje życie.  

 

#Remont #Update 🏚 ⭕ Dziś rozpoczęliśmy działania remontowe. Czeka nas sporo pracy – do stanu używalności doprowadzić… Opublikowany przez Niebieska Linia IPZ Środa, 24 marca 2021

 

Zobacz też: Przemoc w rodzinie vs. pandemia koronawirusa – niepokojące dane!

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW (dziennikarstwo). Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS, jest też byłą słuchaczką studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Współautorka książki "Kobiety bez diety".

Co dzieje się w organizmie po rzuceniu palenia?

rzucenie palenia
fot. 123rf.com

Palenie papierosów jest jedną z głównych przyczyn zgonów, którym można byłoby zapobiec. Choć dla nałogowego palacza rzucenie palenia to duże wyzwanie, korzyści z tego płynące są nie do przecenienia. Pierwsze z nich pojawiają się już po godzinie od wypalenia ostatniego papierosa!

Po upływie 1 godziny

Już po 20 minutach od wypalenia ostatniego papierosa tętno spada i wraca do normy. Ponadto ciśnienie krwi i krążenie poprawiają się.

Po 12 godzinach

Papierosy zawierają wiele toksyn, w tym tlenek węgla, który obecny jest w dymie papierosowym. Już po 12 godzinach bez papierosa organizm oczyszcza się z nadmiaru tlenku węgla, a jego poziom wraca do normy, zwiększając poziom tlenu w organizmie.

Po 1 dniu

Palenie zwiększa ryzyko rozwoju choroby niedokrwiennej serca poprzez obniżenie poziomu dobrego cholesterolu. Ponadto podnosi ciśnienie krwi i zwiększa ryzyko udaru. Zaledwie jeden dzień po rzuceniu palenia ciśnienie krwi zaczyna spadać, zmniejszając ryzyko chorób serca. Poziom tlenu wzrasta, ułatwiając aktywność fizyczną.

Po 2 dniach

Palenie uszkadza zakończenia nerwowe odpowiedzialne za zmysły węchu i smaku. Już po dwóch dniach od rzucenia palenia zauważalny jest lepszy węch i smak.

Po 3 dniach

Trzy dni po rzuceniu palenia poziom nikotyny w organizmie spada. Właśnie wtedy większość ludzi odczuwa rozdrażnienie, ból głowy i wzrost apetytu.

Po 1 miesiącu

Już po miesiącu czynność płuc poprawia się – wzrasta ich pojemność. Kaszel palacza i duszności maleją.

Po 1-3 miesiącach

W kolejnych miesiącach krążenie nadal poprawia się.

Po 9 miesiącach

Dziewięć miesięcy po rzuceniu palenia delikatne, przypominające włosy struktury wewnątrz płuc, znane jako rzęski, odzyskują siły po pochłoniętym przez nie dymie papierosowym. Mniej więcej w tym czasie wielu byłych palaczy zauważa spadek częstości infekcji płuc.

Zobacz też: 10 tysięcy kroków dziennie – czy to wystarczy dla zdrowia?

Po 1 roku

Rok po rzuceniu palenia ryzyko choroby niedokrwiennej serca zmniejsza się o połowę.

Po 5 latach

Papierosy zawierają wiele toksyn, które powodują zwężenie tętnic i naczyń krwionośnych. Te same toksyny zwiększają  prawdopodobieństwo powstania zakrzepów krwi. Po pięciu latach bez palenia organizm wyzdrowiał na tyle, że tętnice i naczynia krwionośne zaczęły się ponownie rozszerzać. To poszerzenie oznacza, że ​​krew jest mniej podatna na krzepnięcie, co zmniejsza ryzyko udaru.

Po 10 latach

Prawdopodobieństwo zachorowania na raka płuc i śmierci z jego powodu jest mniej więcej o połowę mniejsze w porównaniu do osoby, która pali papierosy.

Po 15 latach

Po 15 latach od rzucenia palenia prawdopodobieństwo wystąpienia choroby niedokrwiennej serca jest porównywalne z osobą niepalącą. Podobnie ryzyko zachorowania na raka trzustki zmniejszyło się do tego samego poziomu.

Po 20 latach

Po 20 latach ryzyko śmierci z przyczyn związanych z paleniem spada do poziomu osoby, która nigdy w życiu nie paliła.

Chyba więc warto rzucić palenie – prawda?

Źródło: Medical News Today

Zobacz też: Przed czy po wypiciu kawy – kiedy myć zęby?

Ponad 1/3 młodych z uzależnieniem od smartfonów – jakie mogą być konsekwencje?

uzależnienie od smartfona

Brytyjskie badania ukazały skalę uzależnienia od telefonów komórkowych. Czy są już potrzebne specjalne terapie odwykowe? Uzależnienie od smartfona może okazać się jedną z pułapek pierwszej połowy XXI wieku. 

„Młodzi to nic nie widzą poza tymi komórkami” – z pewnością wielu z Czytelników słyszało takie stwierdzenia na rodzinnych obiadach i uroczystościach. Eksperci z King’s College London postanowili sprawdzić, jaka jest skala użytkowania smartfonów oraz ich wpływ na jakość snu.  

W badaniu wzięły udział 1043 osoby w wieku 18–30 lat. Zapytano ich o czas codziennego korzystania ze smartfonów i jakość snu. U około 39 proc. uczestników badania stwierdzono „uzależnienie od smartfonów”. Około 1/4 badanych określiła czas używania telefonu jako co najmniej trzy godziny dziennie, zaś 19 proc. korzystało z urządzenia przez ponad pięć godzin dziennie. Według naukowców 406 uczestników spełniało kryteria „jednostki uzależnionej”.  

Niezależnie od czasu spędzanego z telefonem komórkowym w ręku, młodzi Brytyjczycy zgłaszali takie problemy jak:

  • utrata kontroli nad tym, ile czasu spędzają na telefonie,
  • niepokój, gdy są oddzieleni od urządzenia,
  • zaniedbywanie innych obowiązków.

Co istotne problemy te dotyczyły zarówno grupy określonej jako ta „z uzależnieniem”, jak i osób korzystających z telefonu mniej kompulsywnie. Może to świadczyć o wysokim potencjale uzależniającym smartfonów. 69 proc. uzależnionych oraz 57 proc. z pozostałej grupy określiło swój sen jako słaby.  

Zobacz też: Bezsenność – czy powoduje depresję i inne zaburzenia nastroju?

Uzależnienie od smartfona – problem teraźniejszości

Wcześniejsze badania wskazywały na podobieństwa pomiędzy nadmiernym korzystaniem ze smartfonów a skłonnością do hazardu, nadużywania alkoholu czy stosowania narkotyków. Większość dotychczasowych prac opierała się jednak na informacjach dostarczanych przez uczestników. Osoby, które spędzają więcej czasu grając w gry lub korzystając z mediów społecznościowych, częściej preferowały mniejsze natychmiastowe nagrody niż większe, ale odłożone w czasie. 

Badacze podkreślają, że obecnie nadmierne i kompulsywne używanie smartfonów nie jest uważane za jednostkę chorobową, chociaż może prowadzić do poważnych konsekwencji. Dysfunkcjonalne korzystanie z telefonów może bowiem doprowadzić do zaburzeń snu i funkcjonowania sporej części społeczeństwa. Dlatego też, zdaniem badaczy, należy już teraz zastanowić się nad przeciwdziałaniem efektom nadmiernego użytkowania smartfonów. W wielu krajach są już miejsca, gdzie poprzez uczestnictwo w zajęciach sportowych lub paramilitarnych młodzi ludzie uczą się funkcjonowania bez telefonu. 

Źródło: Daily Mail

Zobacz też: Bezsenność vs koronawirus – jak spać spokojnie w czasach pandemii?

 

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Zawstydzanie dzieci. Podstępne i bolesne doświadczanie przemocy

zawstydzanie dzieci

Zawstydzanie dzieci dość często pojawia się w procesie wychowawczym. Być może nie mamy w ogóle świadomości, że takie właśnie działanie podejmujemy niemal codziennie względem dzieci – w domu, w szkole, w życiu codziennym. Wstyd to trudna emocja, z którą często osoby dorosłe nie potrafią sobie poradzić. A w jakim stopniu doświadczanie wstydu wpływa na dzieci?

Poczucie wstydu nie ma zewnętrznego ujścia w swoim wyrażaniu. Wstyd zostaje w nas oraz naszych myślach. Jest jednym z kluczowych elementów dla poczucia własnej wartości. Wstyd jest dokładnie tak samo postrzegany przez dzieci jak przez osoby dorosłe. Jednak to właśnie my – dorośli – często definiujemy to, czego „powinny” wstydzić się dzieci. Swoimi słowami oraz postawami wpływamy na świat dziecka.

Zawstydzanie dzieci bardzo często wynika z przeżywanej w danej chwili frustracji. Zawstydzając dzieci, tak naprawdę pokazujemy własne trudności z regulacją emocji. To niestety bardzo skuteczna metoda, ponieważ szybko uzyskujemy oczekiwany efekt. Dziecko niemalże natychmiast zmienia swoje zachowanie (szczególnie, kiedy spotyka się z zawstydzaniem w miejscu publicznym).

Zobacz też: Netflix z nową animacją kultowej bajki! Czego mogą nauczyć nas Kajko i Kokosz?

Jakie niesie to za sobą konsekwencje? Czy pozostawia psychiczne blizny?

Zdecydowanie tak. Zawstydzanie dzieci to bolesne doświadczanie przemocy, a skutki tego mogą być odczuwane bardzo długo. Należą do nich m.in.:

  • obniżona samoocena dziecka,
  • brak umiejętności radzenia sobie w trudnych i wymagających sytuacjach,
  • wycofywanie się z relacji,
  • blokowanie własnych emocji,
  • ograniczone wyrażanie entuzjazmu oraz chęci eksplorowania świata,
  • odczuwanie wzmożonych lęków,
  • tworzenie zniekształceń poznawczych na własny temat.

Dziecko, które mierzy się z ciągłym zawstydzaniem, żyje w przekonaniu, że nie jest dość dobre. Czuje wręcz, że jest gorsze niż np. jego rówieśnicy. To dotkliwe i bardzo przykre konsekwencje, które mogą towarzyszyć najmłodszym, a co ważne, należy pamiętać, że cały okres dzieciństwa modeluje życie oraz obraz postrzegania siebie w dorosłości.

Co możemy zrobić, aby ograniczyć zawstydzanie?

Przede wszystkim liczy się samoświadomość oraz wiedza, jakie skutki przynoszą nasze zachowania. Wychowywanie dziecka to ciągłe udoskonalanie siebie. To przyglądanie się swoim czynom. Wgląd we własne zachowanie często bowiem prowadzi do pytań: „Dlaczego postąpiłam/postąpiłem w określony sposób? Co mogę zrobić, aby następnym razem zachować się inaczej?”. To przestrzeń na popełnianie błędów, ale jednocześnie proces zmian i chęci naprawy. To dążenie do bycia lepszym rodzicem. Istotnym czynnikiem jest również rozwijanie w sobie empatii. Zrozumienia potrzeb, obserwacja ciągłych zmian, które zachodzą w dziecku. Pamiętajmy, aby dostosować swoje oczekiwania do realnych możliwości swoich dzieci, a nie dziecko do naszych oczekiwań.

Źródło: Psychology Today

Zobacz też: Czy łatwo wychowywać dziecko w Polsce?

Aleksandra Nosarzewska

Studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Jej pasją jest psychologia dziecka oraz pedagogika. Na co dzień współpracuje z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.