Przejdź do treści

„Warto być drogowskazem, nie dyktatorem” – wywiad z ekspertką na temat Pozytywnej Dyscypliny w wychowaniu dzieci

Rodzic w życiu dziecka powinien być jak drugi pilot w samolocie – fot. 123rf

Maria Stoksik jest certyfikowaną edukatorką Pozytywnej Dyscypliny. To nowoczesna metoda wychowania oparta na szacunku i empatii do dziecka, przy jednocześnie byciu stanowczym rodzicem. Dzięki temu dzieci uczą się szacunku, samodzielności i odpowiedzialności, a życie rodzinne staje się spokojniejsze i przynosi wiele radości.

Alina Windyga-Łapińska: Czym zajmujesz się na co dzień? Skąd w Twoim życiu wzięła się Pozytywna Dyscyplina?

Maria Stoksik: Z zawodu jestem prawnikiem. Jednak obecnie większość mojego życia to rodzina i dzieci. Mam trzech synów – mają po 4, 10 i 12 lat. Dzieci były ze mną w domu aż do przedszkola. Chłopcy byli, i są wciąż w centrum mojego życia. Dzieci nie chodziły do żłobka ani nie miały niani. Gdy podrosły i zaczęłam mieć więcej czasu dla siebie, zainteresowałam się różnymi projektami rozwoju osobistego. Droga rozwoju osobistego jest niesamowicie fascynująca, jednak ciągle brakowało mi kompleksowego rozwoju dla całej mojej rodziny. I tak się stało, że na mojej drodze stanęła Pozytywna Dyscyplina. Jej zasady trafiły do mojego serca. Można powiedzieć, że była to miłość od pierwszych stron książki.

Pozytywna Dyscyplina dała mi ramy i narzędzia, których moja rodzina potrzebowała. Mam trzech synów – dzieje się! Dzięki przestrzeganiu zasad Pozytywnej Dyscypliny prowadzimy spokojniejsze, bardziej poukładane i przyjemniejsze życie. Mniej jest awantur i krzyków, a więcej szacunku i zrozumienia z obu stron. W Pozytywnej Dyscyplinie nie chodzi o to, aby mieć super dziecko i być super rodzicem. Tu chodzi o to, aby świadomie wspierać dziecko w rozwoju samodyscypliny, odpowiedzialności i samodzielności. Takie podejście przydaje się na co dzień, na przykład, podczas porannego wychodzenia z domu. Zwykle pojawiają się nerwy, a tego nikt nie lubi. Używając narzędzi Pozytywnej Dyscypliny można to zmienić.

Zobacz też: Zawstydzanie i jego dramatyczne skutki

Pozytywna Dyscyplina – co to znaczy? Skąd wzięło się to pojęcie?

Samo pojęcie istnieje od ponad 30 lat. Jane Nelsen, mama siedmiorga dzieci, stworzyła Pozytywną Dyscyplinę w Stanach Zjednoczonych, bazując na teorii Alfreda Adlera i Rudolfa Dreikusa. W  latach dwudziestych XX wieku Adler i Dreikus twierdzili, że do wychowania dziecka trzeba podchodzić z szacunkiem, ale bez rozpieszczania. Ani nadmierna surowość, ani zbytnia pobłażliwość nie wpływają korzystnie na postawę dziecka. Tworzenie w rodzinie relacji opartych na szacunku, stanowczości i uprzejmości daje solidne podłoże do kształtowania w dziecku cennych życiowych kompetencji takich jak odpowiedzialność, zaradność czy uczciwość.

Dlaczego dyscyplina? Kojarzy się z czymś negatywnym, ustawianiem wszystkich pod linijkę – czy słusznie?

Kiedyś mówiło się, że „dyscyplina wisi na ścianie”. Dyscyplina kojarzy się z wojskiem, musztrą, uleganiem czyimś rozkazom. Niesłusznie! Znaczenie tego słowa zostało wypaczone. „Dyscyplina” pochodzi od łacińskiego słowa disciplus oznaczającego osobę, którą podąża za prawdą, zasadami lub nauczycielem. Dzieci potrzebują wiedzieć, w jakim kierunku zmierzają. Rodzic, który zna i stosuje zasady Pozytywnej Dyscypliny, pomaga dziecku kształtować wiele cennych i wartościowych kompetencji życiowych.

5 Fundamentalnych Zasad Pozytywnej Dyscypliny

  1. Pomaga dzieciom poczuć łączność i przynależność, pomaga im poczuć, że są ważne w rodzinie i społeczności.
  2. Jest jednocześnie pełna szacunku i wymagająca: miękka i zdecydowana w tym samym czasie, czyli twarda dla problemu i miękka dla osoby.
  3. Jest skuteczna długofalowo: bierze pod uwagę to, co dziecko myśli, czuje, czego się uczy i jakie podejmuje decyzje o sobie samym i o swoim świecie i jak decyduje się postępować w przyszłości, aby przetrwać i odnosić sukcesy.
  4. Uczy ważnych umiejętności społecznych i życiowych: szacunku, dbania o innych, rozwiązywania problemów, współpracy oraz umiejętności wnoszenia wkładu i bycia pożytecznym w domu, przedszkolu, szkole i większej społeczności.
  5. Zaprasza dzieci do odkrywania, jak bardzo są zdolne i kompetentne. Zachęca je do konstruktywnego używania swojej osobistej siły i autonomii.

 

Jak w praktyce można stosować Pozytywną Dyscyplinę?

Jednym z moich ulubionym narzędzi jest pozytywna przerwa. Pozwala wyciszyć się w momencie, gdy poziom emocji sięga zenitu. Wycofać się, aby poczuć się lepiej, aby wrócić do siebie i zacząć logicznie myśleć. Ważne, aby wcześniej omówić to z dzieckiem. Może nie z 2-latkiem, ale nawet on wywnioskuje z naszego zachowania co się dzieje – mama wycofała się. Nawet na 10 sekund, aby złapać dystans. Jeżeli obawiamy się o bezpieczeństwo dziecka, możemy poprosić kogoś o pomoc. Ktoś mógłby powiedzieć, że skoro się wycofałam, to znaczy, że dziecku się  „upiekło”. Ale wcale tak nie jest. Kiedy już ochłoniemy, powinniśmy wrócić do tematu na spokojnie. Emocje nie koniecznie są dobrymi doradcami, a szczególnie te negatywne.

Innym dobrym narzędziem są pytania pełne ciekawości. Pytania dzielą się na zachęcające do rozmowy i na takie, na które odpowiedź brzmi tak lub nie. Wyobraź sobie taką sytuację: dziecko wraca ze szkoły i słyszy pytania – jak było w szkole? Zjadłeś obiad? Coś jest zadane? Dziecko odpowiada: Dobrze, tak, nie. Na tym kończy się rozmowa. To był przykład pytań, które nie są nakierowane na poznanie.

Dla odmiany inny przykład. Przychodzi informacja na dzienniczek elektroniczny z uwagą, że na lekcji angielskiego  syn rozmawiał i nie uważał na lekcji. Można zareagować w dwojaki sposób – awanturą albo pytaniem: „Co się stało, że rozmawiałeś?”. Pada odpowiedź: „Nie wiem”. Pytam dalej: „Coś się wydarzyło, czegoś potrzebowałeś?”. „Bo ja się mamo nudziłem” – odpowiada syn. „Dlaczego?” – pytam. „Bo ja to wszystko wcześniej już przerabiałem. Ja to wiedziałem i nudziłem się” – pada odpowiedź. Od razu wiedziałam co zrobić, jakie podjąć działania.

Zobacz też: Klaps skuteczną metodą wychowawczą? Poznaj psychologiczny punkt widzenia

Pozytywna Dyscyplina nie dopuszcza stosowania kar, nie tylko fizycznych, ale również każdych innych. Czy to znaczy, że zakłada tzw. wychowanie bezstresowe?

Nie dopuszcza żadnych kar – ani fizycznych, ani psychicznych, ani tym bardziej emocjonalnych (np. oziębłość matki). Wyklucza również nadmierne rozpieszczanie dziecka i wychowanie bezstresowe. Pozytywna dyscyplina to złoty środek pomiędzy nadmiernym rozpieszczaniem a karaniem. Badania dowodzą, że dzieci, wobec których często stosuje się kary częściej się buntują, są strachliwe, łatwo ulegają wpływom, mają niską samoocenę. Natomiast dzieci nadmiernie rozpieszczane stają się roszczeniowe, nie potrafią współpracować, a cały świat ma się kręcić wkoło ich potrzeb. Pozytywna dyscyplina patrzy na wychowanie długofalowo, a jednocześnie uczy już dziś odpowiedzialności i współpracy.

Rodzic w życiu dziecka powinien być jak drugi pilot w samolocie. Dziecko trzyma ster, a rodzic pilnuje, aby dziecko trzymało dobry kurs. Warto być drogowskazem, nie dyktatorem.

            

fot. własne. Marysia odwiedziła nas w redakcji 31 października 2019 r.

 

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat przepracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, podczas urlopu macierzyńskiego rozpoczęła przygodę z dziennikarstwem i social mediami.

Nie uwierzysz, dopóki nie zobaczysz! Robot naprowadza plemnika na komórkę

spermobota technologia nauka

Wideo z pracą spermobota stało się viralem w sieci. Czym jest mikroskopijny nanobot i jakie pełni funkcje? 

Czynniki cywilizacyjne takie jak: stres, przemęczenie, zanieczyszczone powietrze, lekarstwa czy konserwanty z żywności niekorzystnie wpływają na płodność mężczyzn. Z pomocą przyjść może najnowsza technologia, która opracowała…spermobota.  

In vitro 2.0?  

Na serwisie Reddit, gdzie internauci udostępniają ciekawe zdarzenia udostępniono czarno-biały film medyczny z nanorobotem. Wideo, które wcześniej było opublikowane na Twitterze “Werid science” zebrało 150 tysięcy głosów za i stał się prawdziwym viralem w internecie. Widać na nim mikroskopijną spiralę w kształcie korkociągu. To nanobot, który pomaga w transporcie plemnika do komórki jajowej. Powstanie tego mikroskopijnego robota to efekt wieloletnich prac Niemieckiego Instytutu Integracyjnych. 

Niemieccy badacze nazwali swoje dzieło spermobotem. Technologia ta jest prototypem, który został zarejestrowany, jak napędza nieruchome plemniki w kierunku oocytu w warunkach laboratoryjnych, a nie w żywym organizmie. Nanobot składa się z metalowej spirali wystarczająco dużej, aby owinąć się wokół plemnika. Urządzenie wykorzystuje obracające się pole magnetyczne, aby przyczepić się do ogonka plemnika i „wbić” go do komórki jajowej w celu potencjalnego zapłodnienia. 

 Zobacz też: In vitro. Rozmowy intymne – książka Małgorzaty Rozenek

Spermobot trafi do użycia? 

Technologia na razie jest w fazie badawczej. Wiemy o niej, że hybrydowy mikrosilnik wykorzystuje plemnik jako „pokładowe źródło zasilania” i w połączeniu z mikrorurką, która była zdalnie sterowana przez zewnętrzne pole magnetyczne. Niemieccy naukowcy chcą rozwijać tą technologię. W przyszłości może ona przyczynić się do rozwoju leczenia niepłodności.

Innym zastosowaniem nanobotów w organizmie może być transport lekarstw dokładnie do pożądanego miejsca w ludzkim ciele. Niemiecki zespół badawczy nie jest jedynym testującym tą technologię. Wiadomo, że specjaliści Korei Południowej opracowali pierwszy nanorobot, który potrafi wykryć komórki raka i je zniszczyć przy użyciu chemioterapeutyków. Na razie został on przetestowany na myszach. Nanoboty koreańskich badaczy potrafią na razie niszczyć jedynie guzy lite piersi oraz okrężnicy. W przyszłości mają być jednak wykorzystywane do unieszkodliwiania także innych rodzajów nowotworów. Nie wiadomo, kiedy zostaną wypróbowane na ludziach. Wiadomo natomiast, że nanorobotyka może być przyszłością medycyny.  

Źródło: reddit.com

 Zobacz też: Aplikacje na smartfony pomagają w aktywności fizycznej

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Aplikacje na smartfony pomagają w aktywności fizycznej

Nowe badania pokazują, że aktywność fizyczną młodych ludzi można poprawić dzięki dobrze zaprojektowanym i realizowanym rozwiązaniom internetowym. Wśród nich wymieniono „gry treningowe” i aplikacje na smartfony. 

Zgodnie z badaniem przeglądowym przeprowadzonym na Uniwersytecie w Birmingham, dzieci i młodzież na lekcjach wychowania fizycznego pozytywnie zareagowały na wykorzystanie gier treningowych. Mały one zapewnić lekcje aktywności fizycznej poprzez gry lub spersonalizowane zajęcia. Zmiany obejmowały wzrost poziomu aktywności fizycznej, ale także poprawę emocji, postaw i motywacji do aktywności fizycznej. 

Pionierskie badania 

Badanie, opublikowane w Physical Education and Sport Pedagogy jest jednym z pierwszych, które bada nie tylko wpływ aplikacji na zachowania fizyczne w nieklinicznych grupach młodych ludzi. Dodatkowo zmierzono także wpływ mediów cyfrowych na wiedzę o aktywności fizycznej, rozwój społeczny i poprawę zdrowia psychicznego.  

Zobacz też: Tęczowe igrzyska – coraz więcej sportowców wychodzi z cienia

Autorzy przeanalizowali 26 badań dotyczących aplikacji do aktywności fizycznej. Znaleźli trzy główne mechanizmy w działaniu: grywalizację, w której uczestnicy przechodzą przez różne poziomy osiągnięć; personalizacja, w której uczestnicy otrzymywali dostosowane informacje zwrotne i nagrody na podstawie postępów; oraz informacje, w których uczestnicy otrzymali materiały edukacyjne lub wskazówki zachęcające do zmiany zachowania. 

Badacze stwierdzili, że większość badanych (70%) wykazała wzrost i/lub poprawę wyników związanych z aktywnością fizyczną. Skorzystali zwłaszcza uczniowie w wieku szkolnym, którzy uczestniczyli w lekcjach wychowania fizycznego. 

Główna autorka, dr Victoria Goodyear z Wydziału Sportu, Ćwiczeń i Rehabilitacji Uniwersytetu w Birmingham, wyjaśnia: „Znaleźliśmy przekonujące dowody na to, że nauczyciele WF mogą wykorzystywać naukę online do zwiększania pozytywnych  postaw i uczestnictwa w aktywności fizycznej wśród młodych ludzi. Istnieje realna szansa by poprawiać zdrowie poprzez skuteczne możliwości ćwiczeń online. Dzięki nim dzieci mają także okazję do zakorzenienia pozytywnego podejścia do ćwiczeń oraz gier”. 

Źródło: https://www.sciencedaily.com/  

Zobacz też: Ponad 1/3 młodych z uzależnieniem od smartfonów – jakie mogą być konsekwencje?

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Opiekun niedźwiedzia Wojtka przechodzi na emeryturę w wieku…94 lat

ludwik Jaszczur weteran niedźwiedź wojtek druga wojna światowa zwierzęta

Ludwik Jaszczur, jeden z ostatnich żyjących opiekunów niedźwiedzia Wojtka przeszedł na emeryturę w wieku 94 lat. Mężczyzna prowadził warsztat z wyrobami skórzanymi. 

W niedzielę (26 września) w oknie Leatherwork przy Lauriston Street w Edynburgu pozostawiono ogłoszenie informujące klientów o zamknięciu. Ludwik Jaszczur i jego żona Zofia Urbańska prowadzili warsztat przez 50 lat, ale uznali, że nadszedł czas, aby oboje przeszli na zasłużoną emeryturę. 

Historia jak z filmu 

Małżeństwo napisało w swoim ogłoszeniu: „Po 50 latach służby w końcu nadszedł czas na emeryturę. Z wielkim żalem zamykamy drzwi naszego warsztatu i z całego serca dziękujemy za bycie lojalnym klientem, uśmiech i miłe słowo. 

Ludwik Jaszczur przybył do Szkocji do obozu dla przesiedleńców w Ayrshire w 1946 roku, w wieku 19 lat. W ciągu poprzednich siedmiu lat jego życie było pełne tragedii i heroizmu. W 1939 roku, mający zaledwie 12 lat, Ludwik został siłą wywieziony z rodzinnego domu w Polsce na farmę na wschód od Berlina. 

To był ostatni raz, kiedy widział swoich rodziców i brata. Ludwik w 1943 roku uciekł z Niemiec i wstąpił do II Korpusu Polskiego po ucieczce z Niemiec.  

Nastolatek walczył w bitwie o Monte Cassino ramię w ramię z Wojtkiem, słynnym „żołnierzem niedźwiedziem” o wadze 440 funtów. Jaszczur wspominał później: „Powiem prawdę. Wojtek pomógł nam wygrać II wojnę światową.” O samej wojnie bohater mówił niechętnie:  “Mało z tego pamiętam. Walczyliśmy. Ja byłem w artylerii. Nosiliśmy pociski. Niedźwiedź Wojtek nam w tym pomagał. No i strzelało się.” – opowiadał z uśmiechem po latach. 

Zobacz też: Zakazana miłość – czyli jak Polki romansowały z Niemcami

Emigracja do Szkocji 

Mówiono, że Wojtek był łagodnym niedźwiedziem, który przytulał swoich przyjaciół i od czasu do czasu pił piwo i palił papierosy, a właściwie częściej je..jadł. Podobnie jak Ludwik, Wojtek również trafił po wojnie do Szkocji. Resztę życia spędził w edynburskim zoo, gdzie często odwiedzał go Ludwik. Pracownicy ogrodu zoologicznego wspominają, że niedźwiedź do końca życia bardzo się cieszył widząc polskie mundury lub słysząc polski język. 

Mężczyzna i jego żona są bardzo szanowani w Szkocji. Po decyzji o zamknięciu sklepu wspominali go na Twitterze jego klienci: @Edinburgh4EU napisał: Życzymy Ludwikowi i Zofii wszystkiego najlepszego. Dobrze służyli Edynburgowi, a ich historia dotyczy tragedii II wojny światowej, ale także chęci Europejczyków do dążenia do pokojowego życia obok siebie”. Z kolei Peter Brown napisał: „Dżentelmen z warsztatu skórzanego brał udział w lądowaniu na plaży Omaha we Włoszech. Żywa historia, wspaniały człowiek.” 

Źródło: https://www.deadlinenews.co.uk/

Zobacz też: Znalazła słodkiego psiaka w górach i stał się jej partnerem na szlakach

 

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Mamaville Targi: Black Weekend Edition

Mamaville Black Weekend targi warszawa 2021
fot. materiały prasowe

Zapraszamy po raz kolejny na wyjątkową edycję Targów – Mamaville Targi: Black Weekend Edition.

Skoro Black Weekend, to i organizatorzy Targów Mamaville w ostatni weekend listopada organizują coś specjalnego!

28 listopada w Elektrowni Powiśle w Warszawie – wystawcy i projektanci przygotują dla Was okazjonalnie niskie ceny swoich produktów, duże promocje i wyprzedaże. A w pobliżu już pobrzmiewają świąteczne dzwonki, tym bardziej warto dołączyć do Mamaville Black Weekend i zwyczajnie wydać mniej pieniędzy!!!

W jednym miejscu będziecie mieli okazje spotkać oryginalnych polskich projektantów i firmy związane z tematyką ciąży, macierzyństwa i rodzicielstwa. Macierzyństwo, to nowy rozdział w życiu każdej rodziny, a targi Mamaville, to nowoczesna idea, która Wam przybliży tą nową ekscytującą przygodę życia. Targi skierowane są do kobiet w ciąży, wszystkich mam, rodzin z dziećmi oraz osób zainteresowanych tematyką macierzyństwa.

WSTĘP BEZPŁATNY !!!

Link do wydarzenia na Fb >> https://www.facebook.com/events/548168796410776

Serdecznie zapraszamy.

Zobacz też: Chamska wypowiedź ministra Czarnka w klipie Wolna Szkoła. Musisz to zobaczyć!

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.