Przejdź do treści

„Warto być drogowskazem, nie dyktatorem” – wywiad z ekspertką na temat Pozytywnej Dyscypliny w wychowaniu dzieci

Rodzic w życiu dziecka powinien być jak drugi pilot w samolocie – fot. 123rf

Maria Stoksik jest certyfikowaną edukatorką Pozytywnej Dyscypliny. To nowoczesna metoda wychowania oparta na szacunku i empatii do dziecka, przy jednocześnie byciu stanowczym rodzicem. Dzięki temu dzieci uczą się szacunku, samodzielności i odpowiedzialności, a życie rodzinne staje się spokojniejsze i przynosi wiele radości.

Alina Windyga-Łapińska: Czym zajmujesz się na co dzień? Skąd w Twoim życiu wzięła się Pozytywna Dyscyplina?

Maria Stoksik: Z zawodu jestem prawnikiem. Jednak obecnie większość mojego życia to rodzina i dzieci. Mam trzech synów – mają po 4, 10 i 12 lat. Dzieci były ze mną w domu aż do przedszkola. Chłopcy byli, i są wciąż w centrum mojego życia. Dzieci nie chodziły do żłobka ani nie miały niani. Gdy podrosły i zaczęłam mieć więcej czasu dla siebie, zainteresowałam się różnymi projektami rozwoju osobistego. Droga rozwoju osobistego jest niesamowicie fascynująca, jednak ciągle brakowało mi kompleksowego rozwoju dla całej mojej rodziny. I tak się stało, że na mojej drodze stanęła Pozytywna Dyscyplina. Jej zasady trafiły do mojego serca. Można powiedzieć, że była to miłość od pierwszych stron książki.

Pozytywna Dyscyplina dała mi ramy i narzędzia, których moja rodzina potrzebowała. Mam trzech synów – dzieje się! Dzięki przestrzeganiu zasad Pozytywnej Dyscypliny prowadzimy spokojniejsze, bardziej poukładane i przyjemniejsze życie. Mniej jest awantur i krzyków, a więcej szacunku i zrozumienia z obu stron. W Pozytywnej Dyscyplinie nie chodzi o to, aby mieć super dziecko i być super rodzicem. Tu chodzi o to, aby świadomie wspierać dziecko w rozwoju samodyscypliny, odpowiedzialności i samodzielności. Takie podejście przydaje się na co dzień, na przykład, podczas porannego wychodzenia z domu. Zwykle pojawiają się nerwy, a tego nikt nie lubi. Używając narzędzi Pozytywnej Dyscypliny można to zmienić.

Zobacz też: Zawstydzanie i jego dramatyczne skutki

Pozytywna Dyscyplina – co to znaczy? Skąd wzięło się to pojęcie?

Samo pojęcie istnieje od ponad 30 lat. Jane Nelsen, mama siedmiorga dzieci, stworzyła Pozytywną Dyscyplinę w Stanach Zjednoczonych, bazując na teorii Alfreda Adlera i Rudolfa Dreikusa. W  latach dwudziestych XX wieku Adler i Dreikus twierdzili, że do wychowania dziecka trzeba podchodzić z szacunkiem, ale bez rozpieszczania. Ani nadmierna surowość, ani zbytnia pobłażliwość nie wpływają korzystnie na postawę dziecka. Tworzenie w rodzinie relacji opartych na szacunku, stanowczości i uprzejmości daje solidne podłoże do kształtowania w dziecku cennych życiowych kompetencji takich jak odpowiedzialność, zaradność czy uczciwość.

Dlaczego dyscyplina? Kojarzy się z czymś negatywnym, ustawianiem wszystkich pod linijkę – czy słusznie?

Kiedyś mówiło się, że „dyscyplina wisi na ścianie”. Dyscyplina kojarzy się z wojskiem, musztrą, uleganiem czyimś rozkazom. Niesłusznie! Znaczenie tego słowa zostało wypaczone. „Dyscyplina” pochodzi od łacińskiego słowa disciplus oznaczającego osobę, którą podąża za prawdą, zasadami lub nauczycielem. Dzieci potrzebują wiedzieć, w jakim kierunku zmierzają. Rodzic, który zna i stosuje zasady Pozytywnej Dyscypliny, pomaga dziecku kształtować wiele cennych i wartościowych kompetencji życiowych.

5 Fundamentalnych Zasad Pozytywnej Dyscypliny

  1. Pomaga dzieciom poczuć łączność i przynależność, pomaga im poczuć, że są ważne w rodzinie i społeczności.
  2. Jest jednocześnie pełna szacunku i wymagająca: miękka i zdecydowana w tym samym czasie, czyli twarda dla problemu i miękka dla osoby.
  3. Jest skuteczna długofalowo: bierze pod uwagę to, co dziecko myśli, czuje, czego się uczy i jakie podejmuje decyzje o sobie samym i o swoim świecie i jak decyduje się postępować w przyszłości, aby przetrwać i odnosić sukcesy.
  4. Uczy ważnych umiejętności społecznych i życiowych: szacunku, dbania o innych, rozwiązywania problemów, współpracy oraz umiejętności wnoszenia wkładu i bycia pożytecznym w domu, przedszkolu, szkole i większej społeczności.
  5. Zaprasza dzieci do odkrywania, jak bardzo są zdolne i kompetentne. Zachęca je do konstruktywnego używania swojej osobistej siły i autonomii.

 

Jak w praktyce można stosować Pozytywną Dyscyplinę?

Jednym z moich ulubionym narzędzi jest pozytywna przerwa. Pozwala wyciszyć się w momencie, gdy poziom emocji sięga zenitu. Wycofać się, aby poczuć się lepiej, aby wrócić do siebie i zacząć logicznie myśleć. Ważne, aby wcześniej omówić to z dzieckiem. Może nie z 2-latkiem, ale nawet on wywnioskuje z naszego zachowania co się dzieje – mama wycofała się. Nawet na 10 sekund, aby złapać dystans. Jeżeli obawiamy się o bezpieczeństwo dziecka, możemy poprosić kogoś o pomoc. Ktoś mógłby powiedzieć, że skoro się wycofałam, to znaczy, że dziecku się  „upiekło”. Ale wcale tak nie jest. Kiedy już ochłoniemy, powinniśmy wrócić do tematu na spokojnie. Emocje nie koniecznie są dobrymi doradcami, a szczególnie te negatywne.

Innym dobrym narzędziem są pytania pełne ciekawości. Pytania dzielą się na zachęcające do rozmowy i na takie, na które odpowiedź brzmi tak lub nie. Wyobraź sobie taką sytuację: dziecko wraca ze szkoły i słyszy pytania – jak było w szkole? Zjadłeś obiad? Coś jest zadane? Dziecko odpowiada: Dobrze, tak, nie. Na tym kończy się rozmowa. To był przykład pytań, które nie są nakierowane na poznanie.

Dla odmiany inny przykład. Przychodzi informacja na dzienniczek elektroniczny z uwagą, że na lekcji angielskiego  syn rozmawiał i nie uważał na lekcji. Można zareagować w dwojaki sposób – awanturą albo pytaniem: „Co się stało, że rozmawiałeś?”. Pada odpowiedź: „Nie wiem”. Pytam dalej: „Coś się wydarzyło, czegoś potrzebowałeś?”. „Bo ja się mamo nudziłem” – odpowiada syn. „Dlaczego?” – pytam. „Bo ja to wszystko wcześniej już przerabiałem. Ja to wiedziałem i nudziłem się” – pada odpowiedź. Od razu wiedziałam co zrobić, jakie podjąć działania.

Zobacz też: Klaps skuteczną metodą wychowawczą? Poznaj psychologiczny punkt widzenia

Pozytywna Dyscyplina nie dopuszcza stosowania kar, nie tylko fizycznych, ale również każdych innych. Czy to znaczy, że zakłada tzw. wychowanie bezstresowe?

Nie dopuszcza żadnych kar – ani fizycznych, ani psychicznych, ani tym bardziej emocjonalnych (np. oziębłość matki). Wyklucza również nadmierne rozpieszczanie dziecka i wychowanie bezstresowe. Pozytywna dyscyplina to złoty środek pomiędzy nadmiernym rozpieszczaniem a karaniem. Badania dowodzą, że dzieci, wobec których często stosuje się kary częściej się buntują, są strachliwe, łatwo ulegają wpływom, mają niską samoocenę. Natomiast dzieci nadmiernie rozpieszczane stają się roszczeniowe, nie potrafią współpracować, a cały świat ma się kręcić wkoło ich potrzeb. Pozytywna dyscyplina patrzy na wychowanie długofalowo, a jednocześnie uczy już dziś odpowiedzialności i współpracy.

Rodzic w życiu dziecka powinien być jak drugi pilot w samolocie. Dziecko trzyma ster, a rodzic pilnuje, aby dziecko trzymało dobry kurs. Warto być drogowskazem, nie dyktatorem.

            

fot. własne. Marysia odwiedziła nas w redakcji 31 października 2019 r.

 

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat przepracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, podczas urlopu macierzyńskiego rozpoczęła przygodę z dziennikarstwem i social mediami.

Światowy Dzień Schizofrenii – co warto o niej wiedzieć?

schizofrenia

24. maja obchodzony jest Światowy Dzień Schizofrenii. Ta data przypomina nam o wszystkich osobach, które na co dzień mierzą się z tą chorobą. Niestety, choroby psychiczne wciąż są tematem tabu. Często towarzyszy im wstyd, niepewność oraz strach. A prawdopodobnie każdego dnia możemy spotkać na naszej drodze osoby, które chorują chociażby właśnie właśnie na schizofrenię. Dlatego niezwykle ważne jest, aby rozwijać swoją świadomość oraz wiedzę na temat chorób psychicznych.

Schizofrenia od podstaw

Schizofrenia jest chorobą, której etiologia do dziś jest nieznana. Jest to choroba o wieloczynnikowym podłożu. Zakłada się, że na jej rozwój mają wpływ czynniki genetyczne, społeczne, środowiskowe oraz psychologiczne. Zachorowalność na schizofrenię jest podobna zarówno u kobiet, jak i mężczyzn. W skali światowej jest 1% osób, które chorują na tę chorobę. Schizofrenia ujawnia się najczęściej w wieku 15-35 lat. Może wystąpić nagle lub rozwijać się powoli, stopniowo postępując.

Badania wskazują, że 16% osób chorujących wykazywało tylko jeden epizod schizofrenii, bez trwałych następstw. 32% wykazywało kilka epizodów, bez następstw lub z minimalnymi. 9% wykazywało następstwa po pierwszym epizodzie oraz postępujące pogorszenie stanu zdrowia, a 43% osób chorujących na schizofrenie wskazywało narastające pogorszenie stanu zdrowia bez powrotu do normy.<

Zobacz też: Stres pandemii vs. niepłodność

Schizofrenia – objawy

Schizofrenia cechuje się zaburzeniami myślenia, spostrzegania oraz niedostosowaną ekspresją i modulacją emocji. W schizofrenii występują omamy, które mogą zawierać komentarze do zachowań i myśli. Pojawia się zmienione spostrzeganie barw i dźwięków. Myślenie staje się puste, niejasne. Występują w nim przerwy, opisywane jako gonitwa, wykradanie myśli. Chory na schizofrenię doświadczać może urojeń, które dotyczą fałszywych przekonań lub sądów, niewystępujących w rzeczywistości.

Według koncepcji N. Andreasen (Skala PANSS) objawy schizofrenii można podzielić na:

  1. Grupę objawów wytwórczych (objawy pozytywne – takie, których nie było, a które powstały przez chorobę):
  • niezwykłe treści myślenia;
  • omamy i urojenia.
  1. Grupę objawów ubytkowych (objawy negatywne – przejawiają się w zachowaniu):
  • unikanie kontaktów społecznych;
  • wycofanie i spłycenie emocji;
  • bierność, apatia i brak spontaniczności.
  1. Grupę objawów dezorganizacji psychicznej – osoba chora nie do końca rozumie, co się dzieje wokół niej. Wyróżnia się chaotycznymi, nieadekwatnymi zachowaniami.

Leczenie schizofrenii

Terapia osób chorujących na schizofrenię to złożony proces, który obejmuje leczenie jej zaostrzeń oraz nawrotów. Postępowanie diagnostyczno-lecznicze składa się z kilku elementów: farmakoterapii, psychoterapii (np. w nurcie poznawczo-behawioralnym), zajęć terapeutycznych oraz psychoedukacji. <

Pamiętajmy!

Choroba psychiczna nie jest powodem do stygmatyzowania osób, które się z nią zmagają. Społeczne zrozumienie, empatia, wzajemny szacunek oraz budowanie świadomości to niezwykła wartość, którą możemy prezentować i przekazywać innym.

Źródła: 

– journals.viamedica.pl /mp.pl

– Hintze B., Schizofrenia: niczyja wina, „Ja. My. Oni. O chorobach psychicznych i zaburzeniach umysłu” 2011.

Zobacz też: Presja i ciężar najmłodszych – zdrowie psychiczne naszych dzieci pod lupą

Aleksandra Nosarzewska

Studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Jej pasją jest psychologia dziecka oraz pedagogika. Na co dzień współpracuje z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.

Segregacja to (nie)trudna sprawa – sprawdź, jak to robić!

segregacja
fot. materiały prasowe

Jak wynika z badań opinii publicznej zrealizowanych na potrzeby kampanii edukacyjnej #rePETujemy – 68% Polaków deklaruje, że dokonuje segregacji w swoich domach. Jednak prawidłowe segregowanie odpadów ciągle przysparza Polakom problemów, a znacząca część z nas segreguje tylko część frakcji. Jako sposób na zmianę sytuacji blisko 70% badanych wskazuje wprowadzenie systemu depozytowego – co to właściwie jest? Co pokazują dane? Jak możesz wspierać środowisko?

Świadomość ekologiczna Polaków wzrasta i zdajemy sobie sprawę, że poziom recyklingu odpadów musi stale się zwiększać. Jednak ostatnie dane Eurostatu, z wynikiem zaledwie 34,3% plasują Polskę pod względem poziomu recyklingu na 20. miejscu za krajami takimi jak Węgry, Słowacja, Hiszpania czy Czechy. Na czele rankingu znajdują się Niemcy z przetwarzaniem odpadów na poziomie aż 67,3%. 1

Jednym z warunków poprawy tych statystyk jest odpowiednie i konsekwentne segregowanie odpadów w naszych domach. Ich podział na odpowiednie frakcje ma kluczowe znaczenie. Dane pokazują jednak, że niemal trzech na dziesięciu ankietowanych (28%) sortuje tylko część odpadów, a najczęściej jest to szkło (72%) i tworzywa sztuczne (63%).

Zobacz też: Jak rozmawiać z dzieckiem o zmianach klimatu bez wywoływania w nim lęku?

Wartościowe odpady

Generowane przez nas na ogromna skalę odpady traktujemy jako nieposiadające żadnej wartości śmieci. Właśnie z tego powodu nie jesteśmy skłonni do podniesienia leżącego na chodniku opakowania po jedzeniu czy napoju. Zastanawiając się nad znaczeniem poszczególnych odpadów, warto zwrócić uwagę, dlaczego nie znajdujemy na środku chodnika przykładowo metalowych, mosiężnych elementów? Powód jest prosty – wiemy, że za oddanie ich do skupu otrzymamy pieniądze.

I tu na pomoc ma przyjść system depozytowy, który będzie zachęcać do zmiany naszego nastawienia. Jeśli w sklepie za opakowania na napoje z tworzywa sztucznego lub aluminium zapłacimy opłatę depozytową, wówczas będziemy dążyć to tego, aby odzyskać pieniądze po ich zwrocie w odpowiednim miejscu.

Systemy depozytowe już teraz dobrze funkcjonują w dziesięciu krajach Unii Europejskiej i obejmują w sumie 133 milionów osób. Interesujące jest to, że wpływają one na zwiększanie ekologicznej świadomości ludzi i powodują, że podnosi się poziom recyklingu odpadów opakowaniowych. Doskonałym przykładem takiego trendu są Dania, Holandia, czy też Niemcy – mówi Anna Urbańska, koordynatorka kampanii edukacyjnej #rePETujemy.

Badania realizowane na potrzeby kampanii edukacyjnej #rePETujemy pokazały również, że 15% Polaków ma problem z segregacją właśnie butelek PET, głównie z powodu braku miejsca na oddzielny kosz w domu oraz czasochłonność segregacji. Jest zatem szansa, że i to nastawienie może być zmienione poprzez system depozytowy pozwalając odzyskiwać pieniądze, ponieważ aż 68% Polaków deklaruje, że to właśnie kaucja najbardziej zachęca do zwrotu butelek.

Warto też wiedzieć, że opróżnioną butelkę należy dokładnie zgnieść i zakręcić. Dzięki temu zajmie ona znacznie mniej miejsca w transporcie, a sama zakrętka nie będzie oddzielnym odpadem trafiającym często do frakcji mieszanych.

Niebieski, zielony, żółty?

Z koszami podzielonymi na różne frakcje mamy do czynienia nie od dziś, a jednak ciągle nie do końca jest dla nas jasne, do którego koloru powinny trafić nasze odpadki. Badania pokazały, że Polacy generalnie są w tym dość dobrze zorientowani, ale nadal często nie wiemy, gdzie wyrzucić resztki mięsa błędnie przyporządkowując je do odpadów BIO, a styropianowe opakowania po żywności na wynos traktujemy, jako tworzywa sztuczne. Nieprawidłowo podchodzimy również do papieru, traktując każdy jego rodzaj na równi. Wyraźnym tego przykładem jest to, że zatłuszczone pudełka po pizzy, czy też zużyte ręczniki papierowe wyrzucamy do kosza na papier. Okazuje się, że wszystkie wspomniane odpady powinny znaleźć się w koszu czarnym, czyli przeznaczonym na frakcję zmieszaną.

W przypadku trudności z oceną, do jakiego kosza należy wyrzucić konkretny odpad, warto skorzystać z dostępnych wyszukiwarek podpowiadających, do jakiej frakcji należy dany śmieć. Jedna z takich wyszukiwarek dostępna jest na stronie internetowej Urzędu Miasta Stołecznego Warszawa. Użyteczna może być ona jednak nie tylko dla mieszkańców stolicy.

Wyszukiwarka dostępna jest pod linkiem: Zasady segregacji odpadów Warszawa – jak segregować odpady (um.warszawa.pl)

Źródło:
  1. Dane Eurostat – Recycling rate of municipal waste, dostęp: 11.05.2021 r. https://ec.europa.eu/eurostat/databrowser/view/sdg_11_60/default/table?lang=en

Zobacz też: 6 porad ekologicznego rodzicielstwa

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Rywalizacji między rodzeństwem – jak jej nie napędzać?

rywalizacja między rodzeństwem
fot. unsplash.com

Zjawisko rywalizacji występuje zarówno w naszym życiu codziennym, jak i naszych dzieci. U najmłodszych możemy obserwować je np. podczas zabaw z rówieśnikami lub bratem czy siostrą. Co jednak ważne, zdrowa rywalizacja między rodzeństwem może pobudzać do osiągania celów oraz zwiększać motywację dziecka. Jednakże należy pamiętać, aby zachować równowagę również w tym procesie.

Negatywna rywalizacja między rodzeństwem

Konflikty wśród rodzeństwa pojawiają się m.in. przez silne poczucie nierównego traktowania przez rodziców. Nieporozumienia mogą wynikać również ze zmniejszonego zainteresowania dziećmi. Rodzice często przez nadmiar obowiązków, pracę, młodsze potomstwo poświęcają mniej czasu starszym dzieciom. Niestety, może prowadzić to do poczucia osamotniania, niechęci i wrogości względem młodszego rodzeństwa. Takie zachowania wywołują spiralę negatywnych emocji wśród dzieci, przez co mogą odczuwać zazdrość, żal, smutek, rozczarowanie, bezsilność, niepokój, osamotnienie oraz odrzucenie. Te trudne uczucia mogą skutkować wystąpieniem niezdrowej rywalizacji.

Zobacz też: Zawstydzanie dzieci. Podstępne i bolesne doświadczanie przemocy

Jak pomóc dzieciom rozwiązywać nieporozumienia między sobą?
  • Pozwól doświadczać dziecku emocji – wyrażanie i nazywanie uczuć to nauka, którą powinni przekazywać swoim dzieciom rodzice. Umiejętność rozpoznawania i okazywania emocji pomaga dzieciom zrozumieć własne pragnienia oraz oczekiwania względem rodzeństwa i rodziców. Emocje, które towarzyszą dzieciom, mogą mieć cały wachlarz barw – od pozytywnych po negatywne. Liczy się jednak sposób, w jaki damy im ujście. Jeśli dziecko odczuwa nadmiar negatywnych emocji, warto wypracować wspólny sposób, aby rozładować odczuwany gniew, smutek, żal. W tym celu można stworzyć wraz z dzieckiem kącik złości, gdzie będzie mogło np. podrzeć, zamazać kartkę lub wykrzyczeć swoje emocje.
  • Nie porównuj rodzeństwa – często dzieje się to nieświadomie, ale co ważne, może niesie negatywne konsekwencje. Może wywoływać poczucie winy, poczucie bycia gorszym lub nie dość dobrym. Warto pamiętać, że każde dziecko jest wyjątkowe. Podkreślanie indywidualizmu dziecka jest kluczowe. Skupianie się na tym, co dane dziecko w sobie ma, bez porównywania do innych, jest dla dziecka budujące. Dziecko otrzymuje przekaz: „Jestem kochany, jestem doceniany”. To bardzo prosty, a jednocześnie cenny komunikat – warto o nim pamiętać!
  • Zastąp karanie konsekwencjami – kary nasilają wrogość oraz poczucie krzywdy (szczególnie w rodzeństwie). Wystrzegajmy się również etykietowania dzieci, ponieważ takie działania prowadzą do obniżania poczucia wartości.

Każde dziecko odczuwa ogromne pragnienie miłości, którą chce zaznać od swoich rodziców. Kierując się tym, zwróćmy szczególną uwagę na indywidualne potrzeby, swoich pociech.

Źródło: Faber, E. Mazlish Rodzeństwo bez rywalizacji. Wydawnictwo Media Rodzina. 2017, Poznań.

Zobacz też: Jak wspierać dziecko w rozwiązywaniu trudności z rówieśnikami?

Aleksandra Nosarzewska

Studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Jej pasją jest psychologia dziecka oraz pedagogika. Na co dzień współpracuje z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.

Kot – wspaniały towarzysz dla dzieci z autyzmem. Sprawdź, co mówi ekspertka!

dzieci z autyzmem koty
fot. pixabay.com

Choć istnieje wiele badań, które potwierdzają zalety obcowania z psem przez dzieci z różnego rodzaju problemami, np. tymi emocjonalnymi, to najnowsze badanie wykazało, że koty również są warte uwagi. Ich obecność pomaga zwiększyć empatię, jednocześnie zmniejszając lęk separacyjny u dzieci z autyzmem. 

Zwierzęta  to prawdziwi przyjaciele dzieci z autyzmem

Dzieci nieneurotypowe potrzebują nie tylko fachowej opieki, ale także kontaktu ze zwierzętami, które działają na nie m.in. uspokajająco. Przeprowadzono wiele badań, które potwierdzają zalety płynące z kontaktu dzieci z autyzmem z psami.

Kiedy Gretchen Carlisle pracowała w szkole jako pielęgniarka, często kontaktowała się z uczniami, którzy w ciągu dnia przyjmowali leki lub z tymi, którzy dostawali napadu padaczki. W związku z tym Gretchen Carlisle, która pracuje teraz jako naukowiec w MU College of Veterinary Medicine, postanowiła zbadać korzyści, jakie płyną z obecności kotów przy dzieciach z autyzmem.

Co się okazało? Koty mogą pomóc zwiększyć empatię, jednocześnie zmniejszając lęk separacyjny. Odkrycia mogą mieć korzystne konsekwencje dla rodzin rozważających adopcję zwierzęcia dla swojego dziecka.

Zobacz też: Koń terapeuta – czemu nie? Okiełznaj emocje i ściągnij cugle z Karoliną Czarnecką! WYWIAD

Jak przebiegało badanie?

W badaniu uczestniczyły rodziny, w których były dzieci autystyczne w wieku od 6 do 14 lat. Rodziny zostały poddane monitoringowi po przyjęciu kota do ich domu. Wcześniej zwierzęta zostały przebadane pod kątem temperamentu, aby upewnić się, że są spokojne i dobrze pasują do danego dziecka. Rodzice zaobserwowali natychmiastową więź, jaka powstała między dzieckiem z autyzmem a ich nowym członkiem rodziny – kotem. Co więcej, wraz z upływem czasu ta więź pozostawała równie silna, a niepokój dziecka z czasem się zmniejszał.

Jak mówi Gretchen Carlisle: „Niektóre dzieci z autyzmem mogą mieć problemy sensoryczne lub być wrażliwe na głośne dźwięki, więc kot może być odpowiednim, pocieszającym zwierzakiem dla niektórych rodzin właśnie ze względu na jego uspokajającą obecność”. Badania podkreślają mnóstwo korzyści płynących z interakcji na linii człowiek-zwierzę.

„Jako była pielęgniarka pediatryczna zawsze starałam się pomagać dzieciom i nauczyłam się, że trzeba angażować rodziców, aby mogli dokonywać świadomych wyborów dla swoich dzieci. Uważam zwierzęta za sposób na poprawę samopoczucia (…)” słowa Carlisle cytuje News Medical.

Koty są nie tylko wspaniałymi kompanami dzieci z autyzmem, ich posiadanie niesie za sobą jeszcze wiele innych korzyści. Dowiesz się o nich: tutaj.

Źródło: News Medical

Zobacz też: Lalki z zespołem Downa – przepiękne i wyjątkowe