Przejdź do treści

Zawstydzanie dzieci. Podstępne i bolesne doświadczanie przemocy

zawstydzanie dzieci

Zawstydzanie dzieci dość często pojawia się w procesie wychowawczym. Być może nie mamy w ogóle świadomości, że takie właśnie działanie podejmujemy niemal codziennie względem dzieci – w domu, w szkole, w życiu codziennym. Wstyd to trudna emocja, z którą często osoby dorosłe nie potrafią sobie poradzić. A w jakim stopniu doświadczanie wstydu wpływa na dzieci?

Poczucie wstydu nie ma zewnętrznego ujścia w swoim wyrażaniu. Wstyd zostaje w nas oraz naszych myślach. Jest jednym z kluczowych elementów dla poczucia własnej wartości. Wstyd jest dokładnie tak samo postrzegany przez dzieci jak przez osoby dorosłe. Jednak to właśnie my – dorośli – często definiujemy to, czego „powinny” wstydzić się dzieci. Swoimi słowami oraz postawami wpływamy na świat dziecka.

Zawstydzanie dzieci bardzo często wynika z przeżywanej w danej chwili frustracji. Zawstydzając dzieci, tak naprawdę pokazujemy własne trudności z regulacją emocji. To niestety bardzo skuteczna metoda, ponieważ szybko uzyskujemy oczekiwany efekt. Dziecko niemalże natychmiast zmienia swoje zachowanie (szczególnie, kiedy spotyka się z zawstydzaniem w miejscu publicznym).

Zobacz też: Netflix z nową animacją kultowej bajki! Czego mogą nauczyć nas Kajko i Kokosz?

Jakie niesie to za sobą konsekwencje? Czy pozostawia psychiczne blizny?

Zdecydowanie tak. Zawstydzanie dzieci to bolesne doświadczanie przemocy, a skutki tego mogą być odczuwane bardzo długo. Należą do nich m.in.:

  • obniżona samoocena dziecka,
  • brak umiejętności radzenia sobie w trudnych i wymagających sytuacjach,
  • wycofywanie się z relacji,
  • blokowanie własnych emocji,
  • ograniczone wyrażanie entuzjazmu oraz chęci eksplorowania świata,
  • odczuwanie wzmożonych lęków,
  • tworzenie zniekształceń poznawczych na własny temat.

Dziecko, które mierzy się z ciągłym zawstydzaniem, żyje w przekonaniu, że nie jest dość dobre. Czuje wręcz, że jest gorsze niż np. jego rówieśnicy. To dotkliwe i bardzo przykre konsekwencje, które mogą towarzyszyć najmłodszym, a co ważne, należy pamiętać, że cały okres dzieciństwa modeluje życie oraz obraz postrzegania siebie w dorosłości.

Co możemy zrobić, aby ograniczyć zawstydzanie?

Przede wszystkim liczy się samoświadomość oraz wiedza, jakie skutki przynoszą nasze zachowania. Wychowywanie dziecka to ciągłe udoskonalanie siebie. To przyglądanie się swoim czynom. Wgląd we własne zachowanie często bowiem prowadzi do pytań: „Dlaczego postąpiłam/postąpiłem w określony sposób? Co mogę zrobić, aby następnym razem zachować się inaczej?”. To przestrzeń na popełnianie błędów, ale jednocześnie proces zmian i chęci naprawy. To dążenie do bycia lepszym rodzicem. Istotnym czynnikiem jest również rozwijanie w sobie empatii. Zrozumienia potrzeb, obserwacja ciągłych zmian, które zachodzą w dziecku. Pamiętajmy, aby dostosować swoje oczekiwania do realnych możliwości swoich dzieci, a nie dziecko do naszych oczekiwań.

Źródło: Psychology Today

Zobacz też: Czy łatwo wychowywać dziecko w Polsce?

Aleksandra Nosarzewska

Studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Jej pasją jest psychologia dziecka oraz pedagogika. Na co dzień współpracuje z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.

Kot – wspaniały towarzysz dla dzieci z autyzmem. Sprawdź, co mówi ekspertka!

dzieci z autyzmem koty
fot. pixabay.com

Choć istnieje wiele badań, które potwierdzają zalety obcowania z psem przez dzieci z różnego rodzaju problemami, np. tymi emocjonalnymi, to najnowsze badanie wykazało, że koty również są warte uwagi. Ich obecność pomaga zwiększyć empatię, jednocześnie zmniejszając lęk separacyjny u dzieci z autyzmem. 

Zwierzęta  to prawdziwi przyjaciele dzieci z autyzmem

Dzieci nieneurotypowe potrzebują nie tylko fachowej opieki, ale także kontaktu ze zwierzętami, które działają na nie m.in. uspokajająco. Przeprowadzono wiele badań, które potwierdzają zalety płynące z kontaktu dzieci z autyzmem z psami.

Kiedy Gretchen Carlisle pracowała w szkole jako pielęgniarka, często kontaktowała się z uczniami, którzy w ciągu dnia przyjmowali leki lub z tymi, którzy dostawali napadu padaczki. W związku z tym Gretchen Carlisle, która pracuje teraz jako naukowiec w MU College of Veterinary Medicine, postanowiła zbadać korzyści, jakie płyną z obecności kotów przy dzieciach z autyzmem.

Co się okazało? Koty mogą pomóc zwiększyć empatię, jednocześnie zmniejszając lęk separacyjny. Odkrycia mogą mieć korzystne konsekwencje dla rodzin rozważających adopcję zwierzęcia dla swojego dziecka.

Zobacz też: Koń terapeuta – czemu nie? Okiełznaj emocje i ściągnij cugle z Karoliną Czarnecką! WYWIAD

Jak przebiegało badanie?

W badaniu uczestniczyły rodziny, w których były dzieci autystyczne w wieku od 6 do 14 lat. Rodziny zostały poddane monitoringowi po przyjęciu kota do ich domu. Wcześniej zwierzęta zostały przebadane pod kątem temperamentu, aby upewnić się, że są spokojne i dobrze pasują do danego dziecka. Rodzice zaobserwowali natychmiastową więź, jaka powstała między dzieckiem z autyzmem a ich nowym członkiem rodziny – kotem. Co więcej, wraz z upływem czasu ta więź pozostawała równie silna, a niepokój dziecka z czasem się zmniejszał.

Jak mówi Gretchen Carlisle: „Niektóre dzieci z autyzmem mogą mieć problemy sensoryczne lub być wrażliwe na głośne dźwięki, więc kot może być odpowiednim, pocieszającym zwierzakiem dla niektórych rodzin właśnie ze względu na jego uspokajającą obecność”. Badania podkreślają mnóstwo korzyści płynących z interakcji na linii człowiek-zwierzę.

„Jako była pielęgniarka pediatryczna zawsze starałam się pomagać dzieciom i nauczyłam się, że trzeba angażować rodziców, aby mogli dokonywać świadomych wyborów dla swoich dzieci. Uważam zwierzęta za sposób na poprawę samopoczucia (…)” słowa Carlisle cytuje News Medical.

Koty są nie tylko wspaniałymi kompanami dzieci z autyzmem, ich posiadanie niesie za sobą jeszcze wiele innych korzyści. Dowiesz się o nich: tutaj.

Źródło: News Medical

Zobacz też: Lalki z zespołem Downa – przepiękne i wyjątkowe

Plastik niepotrzebny! Słomki z jakich materiałów zastąpią te, które znaliśmy dotąd?

słomki

Od 2021 roku w Unii Europejskiej wszedł w życie zakaz wprowadzenia na rynek m.in. plastikowych sztućców i słomek, a także styropianowych tacek. Jeśli nadal dostajemy je np. w restauracji, to dlatego, że czas na opróżnienie magazynów jest wyznaczony do 3 lipca 2021 roku.

Pozostał więc niecały miesiąc, w którym stosowanie słomek i sztućców plastikowych jest legalne. Później będą za to groziły mandaty. Przypomnijmy, że Według Komisji Europejskiej ponad 80 proc. odpadów w morzach stanowią tworzywa sztuczne. Produkty objęte nowymi przepisami stanowią natomiast 70 proc. wszystkich odpadów morskich. Zgodnie z Rozporządzeniem Ramowym UE w sprawie materiałów przeznaczonych do kontaktu z żywnością, przedmioty mające bezpośredni kontakt z żywnością muszą być bezpieczne. Jak na tym tle wypadają nowości, które szybko zdobyły rynek?

Jakie słomki są bezpieczne dla zdrowia i środowiska?

Niemiecki Federalny Instytut Oceny Ryzyka (BfR) ocenił słomę, silikon, metal, papier i tekturę, pszenicę durum i szkło pod kątem ich przydatności do zastąpienia plastiku w produkcji słomek do picia. Znamy już wyniki badań.

Zdaniem niemieckich laborantów słomki do picia wykonane z silikonu, stali nierdzewnej lub szkła są, odpowiednią alternatywą dla plastikowych słomek. Silikon nadaje się jako materiał do kontaktu z żywnością, metale i stopy (np. stal nierdzewna) są również odpowiednie jako materiały przeznaczone do kontaktu z żywnością, pod warunkiem że spełnione są specyfikacje zawarte w rezolucji Rady Europy dotyczącej metali i stopów. Szkło także nadaje się do kontaktu z żywnością. Istnieje jednak ryzyko złamania. W rezultacie odłamki szkła mogą dostać się do jedzenia lub napoju, a w przypadku połknięcia mogą wystąpić niebezpieczne obrażenia.

Zobacz też: Segregacja to (nie)trudna sprawa – sprawdź, jak to robić!

W przypadku jednorazowego użytku pszenica durum (np. surowy makaron) jest odpowiednim materiałem na słomki do picia z punktu widzenia zdrowia. Makaron może się jednak rozkładać, szczególnie w ciepłych i gorących napojach, lub przez dłuższy czas i w rezultacie stać się bezużyteczny. Ponadto może wpływać na konsystencję i smak napoju. Z kolei słomki z papieru i tektury są przydatne tylko wtedy, gdy doda się substancje zapobiegające zmiękczeniu papieru. Należy pamiętać, że niektóre pozostałości tych produktów, zwłaszcza chloropropanole, mogą migrować do żywności. Specjaliści podkreślają jednak, że jeśli specyfikacje zalecenia BfR nr. XXXVI są spełnione, nie ma zagrożeń dla zdrowia przy stosowaniu słomek do picia wykonanych z papieru i tektury.

Nie wykonano ocen ryzyka dotyczących używania słomek do picia ze słomy. BfR jednak zaleca, aby nie używać słomy do tego celu ze względu na potencjalne zagrożenia dla zdrowia wynikające z bakterii, mykotoksyn lub innych niepożądanych substancji. Niezależnie od materiału, słomki do picia używane więcej niż jeden raz należy przed każdym użyciem dokładnie wyczyścić. Jeśli nie można zagwarantować dokładnego oczyszczenia słomek do picia, BfR zaleca, aby ze względów higienicznych nie używać takich wielorazowych słomek do picia. Ponadto nie powinny mieć żadnych ostrych krawędzi i należy je również wymienić w przypadku stwierdzenia uszkodzeń materiału.

Źródło: news-medical.net/

Zobacz też: Jak wspierać odporność dietą? [EKSPERTKA]

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Baba Lena miała 90 lat i była podróżniczką – na spełnienie marzeń nigdy nie jest za późno!

baba lena babushka 2

Elena Erkhova jest dowodem na to, że chcieć znaczy móc. Rosjanka w sędziwym wieku rozpoczęła podróże po świecie i kontynuowała je niemal do śmierci – a Ty, jaką masz wymówkę by nie realizować swoich marzeń? 

Marzenia nie mają wieku!

Elena, zwana często Babą Leną lub babushką, pochodzi z Krasnojarska, miasta znajdującego się na Syberii. Z pewnością w swej młodości widziała niejedną ekspedycję podróżniczą, która z jej rodzinnej miejscowości wyruszała na podbój mroźnej krainy. Sama Elena mówi, że miłość do podróży miała od zawsze, chociaż pierwsze zagraniczne wojaże odbyła dopiero w latach 70-tych.

Mając około 40 lat kobieta odwiedziła Czechosłowację, Polskę oraz NRD. Niestety, sytuacja finansowa zmusiła ją do odłożenia planów kolejnych podróży na później. Owo „później nie oznaczało jednak zarzucenia wspomnianych planów, jak to nieraz się dzieje. W wieku 83 lat kobieta wróciła do podróżowania. Przez kolejne lata odwiedziła kilkanaście krajów z czterech kontynentów. 

Fot: Screen Facebook

Baba Lena odwiedziła takie kraje jak: Dominikana, Włochy, Niemcy, Tajlandia czy Wietnam. Niemal wszędzie ubierała się w lokalne stroje, stołowała się w barach odwiedzanych tylko przez autochtonów i korzystała z najróżniejszych środków lokomocji. Większość z podróży kobieta odbyła samotnie i jak widać na zdjęciach, nie miała problemu, by się w tym wszystkim odnaleźć.

Z pomocą wnuka podróżniczka prowadziła Facebook, który obserwują ludzie z całego świata. Pozytywna energia bijąca od Eleny zachwyciła internatów, którzy dotąd nie szczędzą jej pochwał. Kobiecie poświęciła też swój wpis Martyna Wojciechowska, która często w wywiadach powołuje się na historię Eleny, by uzmysłowić odbiorcom, że na spełnianie marzeń o podróżowaniu nigdy nie jest za późno. Podobnie jak w przypadku Aleksandra Doby, podróżowanie nadawało Rosjance sens życia. 

Zobacz też: Poznaj niekwestionowaną królową Instagrama – ma… 92 lata!

 

 

Opublikowany przez Babę Leną Erkhovą Piątek, 13 lipca 2018

Baba Lena – inspiracja dla wielu pokoleń

„Najbardziej istotna rzecz, jakiej dowiedziałam się na temat życia, jest to, że we wszystkich krajach jest mnóstwo fantastycznych ludzi. Nie ma się czego bać́, można umrzeć tylko raz i to i tak w końcu nastąpi” – mówiła swoje credo Baba Lena, stając się inspiracją dla młodszych pokoleń.  

Kobieta zmarła w 2019 roku w wieku 91 lat. Pozostawiła po sobie nie tylko piękne zdjęcia z podróży, ale także inspirację dla ludzi, którzy mówią, że radość z odkrywania świata jest dla nich za późno. Wspomnienia z podróży Baby Leny można zobaczyć na jej Facebooku.  

Opublikowany przez Babę Leną Erkhovą Niedziela, 15 lipca 2018

Źródło: boredpanda.com 

Zobacz też: Taka miłość zdarza się raz na 60 lat! Zobacz niezwykłą sesję ślubną staruszków

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Światowy Dzień Schizofrenii – co warto o niej wiedzieć?

schizofrenia

24. maja obchodzony jest Światowy Dzień Schizofrenii. Ta data przypomina nam o wszystkich osobach, które na co dzień mierzą się z tą chorobą. Niestety, choroby psychiczne wciąż są tematem tabu. Często towarzyszy im wstyd, niepewność oraz strach. A prawdopodobnie każdego dnia możemy spotkać na naszej drodze osoby, które chorują chociażby właśnie właśnie na schizofrenię. Dlatego niezwykle ważne jest, aby rozwijać swoją świadomość oraz wiedzę na temat chorób psychicznych.

Schizofrenia od podstaw

Schizofrenia jest chorobą, której etiologia do dziś jest nieznana. Jest to choroba o wieloczynnikowym podłożu. Zakłada się, że na jej rozwój mają wpływ czynniki genetyczne, społeczne, środowiskowe oraz psychologiczne. Zachorowalność na schizofrenię jest podobna zarówno u kobiet, jak i mężczyzn. W skali światowej jest 1% osób, które chorują na tę chorobę. Schizofrenia ujawnia się najczęściej w wieku 15-35 lat. Może wystąpić nagle lub rozwijać się powoli, stopniowo postępując.

Badania wskazują, że 16% osób chorujących wykazywało tylko jeden epizod schizofrenii, bez trwałych następstw. 32% wykazywało kilka epizodów, bez następstw lub z minimalnymi. 9% wykazywało następstwa po pierwszym epizodzie oraz postępujące pogorszenie stanu zdrowia, a 43% osób chorujących na schizofrenie wskazywało narastające pogorszenie stanu zdrowia bez powrotu do normy.<

Zobacz też: Stres pandemii vs. niepłodność

Schizofrenia – objawy

Schizofrenia cechuje się zaburzeniami myślenia, spostrzegania oraz niedostosowaną ekspresją i modulacją emocji. W schizofrenii występują omamy, które mogą zawierać komentarze do zachowań i myśli. Pojawia się zmienione spostrzeganie barw i dźwięków. Myślenie staje się puste, niejasne. Występują w nim przerwy, opisywane jako gonitwa, wykradanie myśli. Chory na schizofrenię doświadczać może urojeń, które dotyczą fałszywych przekonań lub sądów, niewystępujących w rzeczywistości.

Według koncepcji N. Andreasen (Skala PANSS) objawy schizofrenii można podzielić na:

  1. Grupę objawów wytwórczych (objawy pozytywne – takie, których nie było, a które powstały przez chorobę):
  • niezwykłe treści myślenia;
  • omamy i urojenia.
  1. Grupę objawów ubytkowych (objawy negatywne – przejawiają się w zachowaniu):
  • unikanie kontaktów społecznych;
  • wycofanie i spłycenie emocji;
  • bierność, apatia i brak spontaniczności.
  1. Grupę objawów dezorganizacji psychicznej – osoba chora nie do końca rozumie, co się dzieje wokół niej. Wyróżnia się chaotycznymi, nieadekwatnymi zachowaniami.

Leczenie schizofrenii

Terapia osób chorujących na schizofrenię to złożony proces, który obejmuje leczenie jej zaostrzeń oraz nawrotów. Postępowanie diagnostyczno-lecznicze składa się z kilku elementów: farmakoterapii, psychoterapii (np. w nurcie poznawczo-behawioralnym), zajęć terapeutycznych oraz psychoedukacji. <

Pamiętajmy!

Choroba psychiczna nie jest powodem do stygmatyzowania osób, które się z nią zmagają. Społeczne zrozumienie, empatia, wzajemny szacunek oraz budowanie świadomości to niezwykła wartość, którą możemy prezentować i przekazywać innym.

Źródła: 

– journals.viamedica.pl /mp.pl

– Hintze B., Schizofrenia: niczyja wina, „Ja. My. Oni. O chorobach psychicznych i zaburzeniach umysłu” 2011.

Zobacz też: Presja i ciężar najmłodszych – zdrowie psychiczne naszych dzieci pod lupą

Aleksandra Nosarzewska

Studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Jej pasją jest psychologia dziecka oraz pedagogika. Na co dzień współpracuje z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.