Przejdź do treści

Nastolatek w domu, czyli 6 najlepszych książek o dorastaniu

Poradniki dla nastolatków

To niełatwy czas dla nastolatków i ich rodziców, ale otwartość i rozmowy pozwolą łatwiej pokonać tę drogę – tak przynajmniej obiecują psychologowie. A my pokazujemy książki, które mogą być prawdziwym ratunkiem.

O te pozycje warto uzupełnić swoją biblioteczkę.

Jesper Jull „Nastolatki” Wyd. MiND

Tę książkę powinien przeczytać absolutnie każdy rodzic. Duński pedagog i i terapeuta rodzinny, autor bestsellera „Twoje kompetentne dziecko”, dla którego najważniejsze są  szacunek oraz współdziałanie w relacjach z dzieckiem w tej książce tłumaczy zagmatwany świat nastolatków.

Kiedy nasze dzieci kończą 10 lat, rozpoczyna się otwieranie drzwi dorosłości, a cztery lata później jest już za późno na wychowanie. A to właśnie wtedy przerażeni rodzice próbują nadrobić stracony czas – Jull nazywa to turbowychowaniem. To niestety nie przynosi żadnych pozytywnych efektów  – wręcz przeciwnie.

Jedynym rozwiązaniem może być partnerstwo – dojrzali rodzice mogą pomóc dziecku wejść w dorosłość poprzez przekazywanie dziecku swoich wartości i wyciąganie wniosków z doświadczenia.

Zobacz też: „Nie musisz rozumieć kobiet, wystarczy, że je zaliczysz”. Kontrowersyjny poradnik dla nastolatków

Poradniki dla nastolatków: Sonya Renee Taylor „Ciało śmiało! Przewodnik po dojrzewaniu” Wyd. Znak

To książka dla dziewczynek, która powstała po to, by pomóc im zrozumieć zmiany, które przechodzą – jak sobie z nimi poradzić i jak się nimi cieszyć, a nie frustrować.

„Każda dziewczyna na świecie może wejść na czubek wysokiej góry i krzyczeć stamtąd: „Hej, ludzie, moje ciało jest rewelacyjne” – pisze autorka i odpowiada na najskrytsze pytania dziewczyn.

Nie ma tabu, bo nie powinno być – ten czas jest wystarczającym rollercoasterem dla nastolatków – więc nie ma powodu, żeby miały się czegoś wstydzić lub bać.

Poradniki dla nastolatków: Robert Winston „Dorastanie – jakie to proste!” Wyd. Arkady

„Dojrzewanie jest jak przejażdżka kolejką górską – doświadczamy radości, ekscytacji, a czasami strachu” pisze autor tego niesamowitego poradnika.

Robert Wilson, światowej sławy naukowiec oraz zaproszeni do współpracy specjaliści będą towarzyszyć dzieciom w niesamowitej podróży, jednej z najbardziej zadziwiających w życiu: przemiany w dorosłego.

To prawdziwa encyklopedia dorastania – tematy takie jak m.in. tożsamość, zmiany nastrojów, co dzieje się w mózgu, samodzielność, pryszcze, zdrowa dieta, zdrowie psychiczne, rodzaje zawodów, uzależnienia  – to niekończąca się seria odpowiedzi na dręczące pytania.

Zobacz też: Powstała gra oswajająca dziewczynki z pierwszą miesiączką

Poradniki dla nastolatków: Jenni Pääskysaari „Powerbook dla dziewczyn” „Powerbook dla chłopaków” Wyd. Media Rodzina

Książki dla nastolatków, które wzmacniają i objaśniają świat – jak radzić sobie z uczuciami, rozwijać zdolności i dążyć do spełnienia marzeń, czyli jak stać się superbohaterką i superbohaterem w tym trudnym czasie i nie dać się hormonom.

Dziewczyny znajdą w tej książce historie dorosłych kobiet, które osiągnęły sukces oraz dowiedzą się, jakie cechy powinny pielęgnować w sobie, aby pewnie wejść w świat dorosłości.

Autorka przekona chłopców, że męskość to nie tylko silna dłoń, ale przede wszystkim silne serce. Życiorysy aktorów, sportowców, muzyków, polityków, którzy spełnili się zawodowo i prywatnie zainspirują i wskażą właściwą drogę.

Poradniki dla nastolatków: Bianca Beata Kotoro, Wiesław Sokoluk „100% ciebie, czyli książka o miłości, seksie i zagłuszaczach” Wyd. Czarna Owca

Kolejne wznowienie świetnej książki jednych z najlepszych seksedukatorów, która zapełnia lukę edukacyjną w szkolnym programie nauczania bardzo lekceważonego przysposobienia do życia w rodzinie.

Jak rozpocząć nowy etap życia bez strachu i obaw, jak czerpać z niego maksimum przyjemności? Fałszywe mity, tematy tabu, stereotypy dotyczące seksu  – wyprostowanie tych chowanych do szafy tematów to niełatwe zadanie dla autorów.

A jednak im się udało. Dzięki ich pracy, młodym ludziom łatwiej będzie zaakceptować swoją cielesność, zrozumieć skomplikowane uczucia, nauczyć się stawiać granice, by w relacji czuć się bezpiecznie. Wchodzący na drogę dorosłości znajdą tu wiele informacji o zdrowiu, metodach antykoncepcji, o seksie niepełnosprawnych, o chorobach. O wszystkim co cieszy i boli w tym trudnym czasie. Do czytania także z rodzicami.

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Gdy dziecko nie chce spać… – 6 pomocnych wskazówek

sen dziecka, relaks, odpoczynek,
fot. 123rf.com

Usypianie dziecka to jedno z większych wyzwań, z którym muszą zmierzyć się rodzice. Niestety, nie wszystkie maluchy chcą samodzielnie zasypiać, a w większości przypadków wieczorne usypianie to wymagające zadanie. Oto 6 wskazówek, które pozwolą dziecku szybciej zasnąć.  

1. Rutyna

Oprócz stałej pory snu i drzemek w ciągu dnia niezwykle ważna jest rutyna, dzięki której dziecko wie, że zbliża się „czas pójścia do łóżka”. Poszczególne wydarzenia i czynności powinny informować malucha, o tym, co się za chwilę wydarzy. Przed snem zawsze należy wykonywać te same działania w ściśle określonej kolejności – np. kolacja, kąpiel, mycie zębów, czytanie książeczki i upragniony sen.

2. Brak telewizji przed snem

Przeprowadzone badania dowodzą, że niebieskie światło pochodzące z urządzeń elektrycznych, takich jak telewizor czy komputer, stymuluje mózg dziecka i sprawia, że jest bardziej pobudzone. Niebieskie światło zaburza wytwarzanie w organizmie człowieka odpowiedzialnej za sen melatoniny. Dlatego też dwie godziny przed snem należy wyłączyć wspomniane urządzenia. Nie wiecie, co robić przez ten czas? Czytanie książeczki czy śpiewanie piosenek są dobrym pomysłem. Jeśli nie lubisz śpiewać, możesz wykorzystać płyty z muzyką dla dzieci.

3. Spokój i wyciszenie

Niektóre dzieci bywają przed snem nadmiernie pobudzone – w takim przypadku należy zmniejszyć stymulację bodźców zewnętrznych, zadbać o spokój i wyciszenie. Stres jest jednym z czynników, który nie pozwala dzieciom zasnąć. Upewnijcie się, że w pokoju panuje przyjemna atmosfera, a zasłony nie przepuszczają zbyt dużo światła.

Zobacz też: Innowacyjna maskotka wesprze sen dziecka i odciąży rodzica. Wymyśliły ją Polki

4. Właściwa temperatura

Nadmierna ilość bodźców i zbyt jasne światło nie są jedynymi rzeczami, które nie pozwalają dziecku zasnąć. Spokojny sen powiązany jest także z odpowiednią temperaturą. Melatonina, substancja chemiczna wytwarzana w celu głębszego snu, w rzeczywistości obniża temperaturę ciała. Jednak mimo wszystko należy unikać zbyt wysokiej temperatury w pokoju. Dziecko skarży, że mu zimo?  Przykryj go dodatkowym kocem.

5. Pokonaj strach

Wiele dzieci boi się ciemności. Mają wrażenie, że coś lub ktoś czai się za zasłonką bądź pod łóżkiem. Strach nie pozwala maluchom zasnąć, dlatego też trzeba go jak najszybciej pokonać. A gdyby tak przy łóżeczku siedział pluszowy miś, który będzie chronił i pilnował dziecka – odstraszał wszystkie potwory? Udowodniono, że przytulanie pluszaka zmniejsza niepokój w nocy. Jeśli więc dziecko ma trudności ze snem w pojedynkę, niech zasypia ze swoim ukochanym przyjacielem!

6. Łóżko służy do spania

Jedną z przyczyn bezsenności u dzieci jest używanie łóżka do czegoś więcej niż tylko snu. Co to oznacza? W łóżku śpimy, nie wykonujemy żadnych innych czynności – nie bawimy się, nie jemy, nie skaczemy po nim. Warto zadbać, by dziecku łóżko kojarzyło się wyłącznie ze snem, a nie z zabawą.

Te proste wskazówki mają niesamowitą moc – przekonacie się sami.

Źródło: family.amerikanki

Zobacz też: Sen dobry na wszystko!

Świadomy pacjent ma narzędzia do realnej oceny terapii – turystyka komórkowa z perspektywy pacjenta

Moc komórek - wybieramy potwierdzone terapiê komórkowe. kampania społeczna
Od lewej prof. dr hab. Ewa Zuba-Surma, dr hab. n. med. Magdalena Chrościńska-Krawczyk, prof. dr hab. Krzysztof Kałwak. fot. Stach Leszczyński, PAP

Dziś pacjenci z łatwością sięgają do Internetu po informacje na temat terapii komórkowych. Trudności zaczynają się wtedy, gdy przychodzi do weryfikacji źródeł tych informacji oraz ich jakości, która wciąż pozostawia wiele do życzenia. W efekcie pacjenci czasami decydują się na podjęcie leczenia w krajach, będących mekką turystyki medycznej, np. na Ukrainie, w Indiach czy Tajlandii, gdzie brakuje nadzoru regulacyjnego nad terapiami komórkowymi. Dlatego kluczowe jest budowanie świadomości wśród pacjentów na temat fundamentalnych różnic pomiędzy nadzorowanymi terapiami komórkowymi a terapiami niepotwierdzonymi, prowadzonymi bez żadnej kontroli.

Temat turystyki komórkowej został poruszony podczas debaty ekspertów, która zainaugurowała kampanię społeczną „Moc Komórek – Wybierajmy Potwierdzone Terapie Komórkowe”. Misją kampanii jest zainicjowanie publicznej debaty na temat terapii komórkowych. W ramach kampanii podejmowane są działania mające na celu edukację i budowanie świadomości wśród pacjentów.

Świadomy pacjent ma narzędzia do realnej oceny terapii

Na różnego rodzaju forach internetowych znajduje się wiele niezidentyfikowanych informacji na temat terapii komórkowych, głównie tych prowadzonych poza granicami Polski, czy nawet UE. Część z tych informacji dociera do pacjentów wręcz za pośrednictwem marketingu bezpośredniego, tym bardziej ciężko samodzielnie zweryfikować ich jakość. Najbardziej narażeni na ryzyko podjęcia niepotwierdzonej i nieregulowanej prawem terapii są rodzice poszukujący nowatorskich metod leczenia, które mogłyby pomóc ich dzieciom. Stanisław Maćkowiak, prezes Federacji Pacjentów Polskich, zwrócił uwagę na ten problem:

– Ta determinacja, aby za wszelką cenę pomóc swojemu nieuleczalnie choremu dziecku jest całkowicie zrozumiała. Dlatego też czasami zapadają decyzje o podjęciu tego typu terapii za granicą. W związku z tym, że brakuje rzetelnych źródeł informacji, rodzice często nie mają możliwości weryfikacji czy terapia, jaką mają zastosować, jest uregulowana prawnie, potwierdzona i bezpieczna – mówi Stanisław Maćkowiak, prezes Federacji Pacjentów Polskich – Kluczowe jest, aby ci rodzice mieli dostęp do sprawdzonej wiedzy, do poradników, publikacji naukowych, aby mogli uzyskać od swojego lekarza rzetelne informacje oraz aby byli świadomi fundamentalnych różnic pomiędzy nadzorowanymi terapiami komórkowymi – jak w Polsce, gdzie każdorazowo niezbędna jest zgoda komisji bioetycznej – a terapiami, które za granicą prowadzone są często bez jakiejkolwiek kontroli i, jak pokazują badania, zdarza się, że niekiedy nie są nawet prowadzone przez lekarzy.

W Polsce terapie komórkowe stosowane są jako Medyczny Eksperyment Leczniczy (tzw. MEL). Zasady stosowania MEL-u dokładnie określają przepisy prawa polskiego oraz Unii Europejskiej (w szczególności ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty), ale już w krajach poza UE wygląda to zupełnie inaczej. Najczęściej nie ma tam po prostu żadnego nadzoru regulacyjnego nad terapiami komórkowymi. W 2019 roku zostało opublikowane badanie w miesięczniku JAMA Network, z którego wynika, że w USA z 608 klinik – gdzie prowadzono terapie komórkowe – w co trzeciej klinice terapia komórkowa była podawana przez osobę niebędącą lekarzem. Dane są zatrważające. Tego typu badań niestety nie przeprowadzono w krajach, takich jak: Ukraina, Indie czy Tajlandia, które pozostają mekkami turystyki medycznej.

Brak nadzoru regulacyjnego nad terapiami komórkowymi, który wiąże się z tym, że część osób podających terapie komórkowe nie ma wykształcenia medycznego, to jednak niejedyne zagrożenie dla pacjentów podejmujących niepotwierdzone terapie komórkowe. Problemem jest przede wszystkim brak europejskich standardów wytwarzania produktu, czyli preparatu na bazie komórek macierzystych, który wykorzystywany jest w ramach terapii komórkowej. Ponadto pacjenci napotykają także na barierę językową. Kolejną kwestią stwarzającą ryzyko jest bardzo często brak długotrwałej obserwacji, jak również brak jasnej informacji, co do odpowiedzialności za leczenie, w przypadku ewentualnych powikłań. Ostatnią kwestią ważną z perspektywy pacjenta są także koszty, które za granicą są dużo wyższe niż w Polsce, a do tego należy wziąć pod uwagę dodatkowe koszty w postaci biletów lotniczych, noclegów oraz wyżywienia.

Warto mieć na uwadze, że wyłącznie świadomy pacjent będzie mógł podjąć świadomą decyzję o odrzuceniu terapii niewiadomego pochodzenia, która prowadzona jest bez żadnego nadzoru i która dodatkowo może stwarzać zagrożenie dla pacjenta, czy to za granicą, czy w kraju ojczystym.

W ramach kampanii „Moc Komórek – Wybierajmy Potwierdzone Terapie Komórkowe” powstała edukacyjna strona internetowa www.mockomorek.pl, na której pacjenci znajdą wiele ważnych wskazówek i odniesień do publikacji naukowych, Poradnik Pacjenta, jak również rzetelne informacje, które pomogą im odróżnić potwierdzoną i bezpieczną terapię komórkową od terapii niepotwierdzonej, przed którą ostrzegała w kwietniu 2020 roku Europejska Agencja Leków.

Od lewej prof. dr hab. Krzysztof Kałwak, prof. zw. dr hab. n. med. Marcin Mycko, fot. Stach Leszczyński, PAP

Od lewej red. Iwona Schymalla, Medexpress, Stanisław Maćkowiak, Federacja Pacjentów, fot. Stach Leszczyński, PAP

Zobacz też: Własne komórki macierzyste pomagają dzieciom chorym na autyzm

Potwierdzona Terapia Komórkowa, czyli jaka?

W przypadku Potwierdzonej Terapii Komórkowej, która w Polsce najczęściej ma charakter medycznego eksperymentu leczniczego, mamy do czynienia z zastosowaniem preparatów zawierających wyłącznie lub w bardzo wysokim stopniu komórki mezenchymalne – MSC (nawet 95% i więcej), które wytwarzane są w certyfikowanym laboratorium przez wiele tygodni i kontrolowane pod względem jakości oraz czystości preparatu. Dzięki temu uzyskują właściwości i status tzw. produktu leczniczego terapii zaawansowanej (ATMP). Cały proces odbywa się w rygorze GMP (tzw. Dobrej Praktyki Wytwarzania), właściwym do produkcji leków.

Nazwa własna – Potwierdzona Terapia Komórkowa – która jest wykorzystywana w tytule kampanii, powstała na potrzeby edukacyjne kampanii, aby podkreślić różnice pomiędzy terapiami dobrze scharakteryzowanymi komórkami macierzystymi (np. MSC) a terapiami niepotwierdzonymi, w których zawartość komórek macierzystych jest wątpliwa.

Pacjent wspólnie z lekarzem podejmując decyzję o podjęciu Potwierdzonej Terapii Komórkowej musi zostać poinformowany o możliwościach, jak i ograniczeniach takiej terapii. Niezbędna jest przede wszystkim zgoda Komisji Bioetycznej (w przypadku terapii niepotwierdzonej – jest ona prowadzona bez zgody komisji i bez jakiegokolwiek nadzoru). Ponadto uzasadnienie naukowe eksperymentu leczniczego zawsze musi być oparte na racjonalnych podstawach (danych literaturowych), a dowody dotyczące bezpieczeństwa i skuteczności uzyskane w trakcie badań naukowych na modelach zwierzęcych. Ważne – tego typu terapię podejmuje się wyłącznie w przypadku, gdy istnieje możliwość odniesienia korzyści dla indywidualnego pacjenta i jest oferowana pacjentowi przez lekarzy specjalistów lub ośrodki w sytuacji, gdy nie ma innej, dostępnej alternatywy leczenia. Terapie prowadzone są przez doświadczonych specjalistów w danej dziedzinie medycyny, w sprawdzonych ośrodkach. Każdorazowo wymagany jest Formularz Świadomej Zgody Pacjenta, co zapewnia odpowiednie poinformowanie pacjenta o możliwych ryzykach oraz szansach powodzenia. Pacjent jest poddawany długotrwałej obserwacji do 12 miesięcy, a lekarz prowadzący oraz ośrodek przyjmują na siebie pełną odpowiedzialność za prowadzoną terapię. Ponadto efekty leczenia są publikowane jako recenzowane artykuły naukowe.

Wyłącznie spełnienie opisanych powyżej cech jest gwarantem udziału w Potwierdzonej Terapii Komórkowej, posiadającej wszystkie cechy terapii komórkowej, w której wykorzystywane są komórki MSC, klasyfikowane jako produkt leczniczy terapii zaawansowanej.

Organizatorem kampanii społecznej jest Instytut Komunikacji Zdrowotnej, a patronat honorowy nad kampanią objęła Federacja Pacjentów Polskich, partnerami są: Instytut Terapii Komórkowych, RegenMed, Centrum Medyczne Klara, Life Institute oraz Polski Bank Komórek Macierzystych. Patronem medialnym jest Medexpress.

Zobacz też: W Lublinie opracowano preparat, który niszczy komórki raka płuc

Więcej informacji: www.mockomorek.pl

Debata Ekspertów: https://mockomorek.pl/debata-ekspertow

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Zabawki Montessori – czy warto, aby zagościły w pokoju dziecka?

metoda Montressori, zabawa, educkacja, dziecko
fot. 123rf.com

Metoda Montessori, opracowana przez włoską lekarkę i naukowczynię, Marię Montessori, nieustannie wzbudza duże zainteresowanie rodziców. Jej główne motto – powtarzane nieraz przez twórczynię -brzmi: „Edukacja nigdy więcej nie powinna być w głównej mierze przekazywaniem wiedzy, ale musi przyjąć nową formę, szukając uwolnienia dla ludzkich możliwości”. Czym jest metoda Montessori i co kryje się pod pojęciem „zabawek Montessori”?

Czym jest metoda Montessori?

Jednym z kluczowych założeń metody Montessori jest fakt, że dzieci różnią się od siebie – dlatego też każde z nich powinno mieć możliwość rozwijania się w oparciu o indywidualnie dopasowany plan. Ponadto dzieci powinny uczyć się przez działanie – zdobywanie wiedzy, doświadczenia i umiejętności poprzez własną aktywność, a nie narzucone przez nauczycieli konkretne zadania. Rolą wychowawcy jest wspieranie dziecka w rozwijaniu własnych zainteresowań i nie zmuszanie do przyswajania wiedzy.

Maria Montessori dostrzegła, że ​​szczęśliwi, zmotywowani uczniowie tworzą pozytywny obraz „ja” jako pewnych siebie, odnoszących sukcesy ludzi. Zgodnie z omawianą metodą materiały edukacyjne, a także zabawki powinny być łatwo dostępne dla dziecka – tak, by samodzielnie mogło po nie sięgnąć. Co więcej, maluchy uczą się, że każdy przedmiot ma swoje miejsce, na które trzeba go odłożyć – dzięki temu zawsze panuje ład, harmonia i porządek.

Zobacz też: Zabawa lalkami Barbie aktywuje u dzieci obszary mózgu związane z… – sprawdź, co pokazują badania!

Czym są zabawki Montessori?

Zabawki Montessori zostały stworzone z myślą o filozofii dr Marii Montessori, która niejednokrotnie podkreślała, że dzieci uczą się poprzez obserwację otoczenia za pomocą zmysłów. Przedmioty te są nie tylko atrakcyjne wizualnie, ale także zapewniają dziecku odpowiednią do wieku stymulację – są starannie zaprojektowane, by z drugiej strony nie przytłoczyć malucha.

Zabawki Montessori zapewniają niemowlętom stymulację wzrokową, mają na celu poprawę ich skupienia i koncentracji. Uczą dziecko śledzenia poruszających się przedmiotów – pierwsza karuzela jest zwykle wprowadzana w momencie, gdy maluch jest aktywny i czujny.

Zabawki Montessori pomagają dzieciom w rozpoznaniu różnicy między kolorami podstawowymi. Ponadto często wykorzystują kształty geometryczne, które mogą posłużyć do wprowadzenia formatywnych pojęć matematycznych do młodych umysłów.

Zalety zabawek Montessori

Zabawki Montessori – w przeciwieństwie do zwykłych, plastikowych zabawek dostępnych na rynku – nie hałasują, nie grają, nie są nadmiernie kolorowe, co sprawia, że nie powodują nadmiernej stymulacji maluchów. Ich wygląd nie wpływa na wybory dziecka, a podczas zabawy nie rozprasza.

Zabawki Montessori zostały zaprojektowane tak, aby przynosić korzyści dzieciom w różnych fazach rozwoju wzroku. Mobilne karuzele, które idealnie nadają się dla kilkutygodniowych niemowląt, zostały zaprojektowane w kontrastowych kolorach. Zabawki te wspaniale rozwijają koncentrację już od pierwszych miesięcy życia.

Najlepiej byłoby, gdyby zabawki Montessori były używane kolejno po sobie i zgodnie z wiekiem dziecka – nową zabawkę można wprowadzić dopiero w momencie, w którym dziecko jest na to gotowe. Jeśli jednak dziecko potrzebuje trochę czasu – należy mu go dać.

Źródła: Montessori, Parenting.firstcry

Zobacz też: Czy wiesz, jak gra na instrumencie wpływa na dzieci? To może zaskoczyć!

Witamina C lekiem na koronawirusa? Badania mówią, że…

Witamina C a koronawirus
Fot. 123rf

Witamina C, znana również jako kwas askorbinowy, ma ważne właściwości przeciwzapalne, przeciwzakrzepowe i przeciwwirusowe. Czy może wspomóc nas w walce z koronawirusem SARS-CoV-2?

Swiss Society of Nutrition zaleca suplementowanie witaminy C w dawce 2 g na dobę w celu uzupełnienia niedoboru dla ogółu populacji, a zwłaszcza dla osób w wieku 65 lat i starszych. Ma to na celu wzmocnienie układu odpornościowego.

Czy to wystarczy, aby zapobiec zachorowaniu na COVID-19? Nie, jednak spoglądając na mechanizm działania witaminy C, można dojść do obiecujących wniosków.

W przeglądzie opublikowanym w Preprints badacze opisali potencjalną rolę witaminy C w terapii i zapobieganiu infekcjom dróg oddechowych, w tym COVID-19.

Zobacz też: Jak wspierać odporność dziecka – 11 skutecznych sposobów i jeden wątpliwy

Witamina C a reakcja obronna organizmu

Witamina C pełni ważną funkcję homeostatyczną jako przeciwutleniacz. Wiadomo, że wykazuje bezpośrednie działanie wirusobójcze i zwiększa produkcję interferonów (białek uwalnianych przez komórki ciała jako odpowiedź na obecność patogenów).

Podczas gdy SARS-CoV-2 reguluje w dół ekspresję interferonów, kwas askorbinowy zwiększa aktywność tych kluczowych białek obronnych gospodarza.

W warunkach stresu fizjologicznego obserwuje się szybki spadek poziomu witaminy C w surowicy człowieka, szczególnie u pacjentów hospitalizowanych. Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest zwiększone spożycie metaboliczne.

Dawkowanie witaminy C

Autorzy badania zalecają, aby osoby z grup wysokiego ryzyka pamiętały o codziennej suplementacji witaminy C w dawce 2 g/dzień, a w przypadku zakażenia wirusem zwiększyły dawkę do 6-8 g/dzień.

Badanie sugeruje, że podawanie witaminy C w dużej dawce może zmniejszyć konwersję z łagodnej infekcji do krytycznej fazy COVID-19. Zaobserwowano również, że suplementacja witaminy C skraca czas pobytu na OIOM, redukuje zastosowania respiratorów u pacjentów w stanie krytycznym i zmniejsza śmiertelność wśród nich.

Brzmi nazbyt optymistycznie? Odkrycie na pewno wymaga dalszych badań oraz recenzji naukowych, aby mieć zastosowanie kliniczne.

Jedno jest pewne – masz objawy choroby? Umów się na teleporadę lekarską, a przed zastosowaniem jakiekolwiek leku czy suplementu skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Chcesz trzymać rękę na pulsie? Zapraszamy do śledzenia naszych artykułów w dziale zdrowie.

Źródło: News Medical

Zobacz też: Poród w czasach koronawirusa – historie młodych rodziców

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat przepracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, podczas urlopu macierzyńskiego rozpoczęła przygodę z dziennikarstwem i social mediami.