Przejdź do treści

Situationship, czyli tak trochę miłość

W situationship również zdarzają się spory. – 123rf.com

Kiedyś sprawa była prosta: albo się kogoś kochało, albo nie. Dziś miłość ma tak wiele odcieni, tyle rodzajów, że często nie do końca wiadomo, czy jest miłością. Tym „stanom pośrednim” nadawane są różne anglojęzyczne nazwy, a niedawno pojawiła się nowa – situationship. Co to takiego?

Situationship to układ bez zobowiązań, w którym liczy się nie tylko seks. Para może ze sobą mieszkać, wyjeżdżać na wakacje, spędzać dużo czasu, a jednocześnie zaprzeczać, jakoby chodziło o coś więcej niż znajomość czy przyjaźń. Oboje partnerzy są bowiem psychicznie gotowi na to, że w każdej chwili mogą się po prostu rozejść. Bez długotrwałych kłótni oraz procesów sądowych, przygnębiającej, wielomiesięcznej depresji.

Zobacz też: Jak blisko jest zbyt blisko. Czy rodzice i dzieci mogą się przyjaźnić?

Zasady

Osoby żyjące w relacji typu situationship często podkreślają, że nie snują wspólnych planów na przyszłość. Łączy je w gruncie rzeczy tylko chwila obecna, potrzeba ucieczki przed samotnością, pragnienie sypiania u czyjegoś boku, ale brak temu wszystkiemu oparcia w uczuciach. Z drugiej strony, partnerzy nierzadko pozostają sobie wierni. Układ typu situationship rządzi się zatem bardzo jasno i precyzyjnie określonymi regułami, choć na dobrą sprawę każda para definiuje je we własnym zakresie. Co jednak najważniejsze, kobieta i mężczyzna otwarcie deklarują, iż nie łączy ich żadna zażyła więź. Nie czują potrzeby, aby przestawiać partnera\partnerkę rodzicom lub znajomym. Jeśli jednak razem mieszkają, często są do tego poniekąd zmuszeni. Takie życie bywa nazywane pseudozwiązkiem.

Domena millenialsów

Tak kruche relacje najczęściej utrzymują przedstawiciele młodego pokolenia, co bywa niepokojące. Duża część nurtów psychologicznych głosi, że w ludzkiej naturze leży potrzeba stabilizacji, osiągnięcia czegoś pewnego, trwałego, zakotwiczenia się. Bardzo często zdarza się, że jedno z dwojga pragnie przekształcić ten pseudozwiązek w prawdziwy. Tymczasem druga osoba się na to nie zgadza, bo np. ma złe doświadczenia z przeszłości. Wówczas, pomimo niezobowiązującego charakteru relacji typu situationship, staje się ona toksyczna. Dochodzi do coraz liczniejszych sporów, napięć. Zdaniem ekspertów w kulminacyjnym momencie najlepiej po prostu się rozstać. Dzięki temu i ona, i on, zyskają szansę nawiązania nowych relacji, lepiej odpowiadających indywidualnym potrzebom. Nie warto więc tracić czasu na coś, co zmierza ku gorszemu. Być ze sobą, ale tylko trochę. Pragnąć tej drugiej osoby, jednak nie zawsze i nie na zawsze.

Zobacz też: Coach czy psychoterapeuta – kto lepiej pomoże Ci się zmienić?

Bartosz Jaster

Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonat i badacz historii, miłośnik literatury faktu. Członek Fundacji Rozszczepowe Marzenia, niosącej pomoc dzieciom z wadami wrodzonymi.

Rozwodowe ABC – co zrobić, żeby zakończyć małżeństwo

rozwód czy separacja - ABC
Fot deklofenak/ 123RF

Jak wiele innych życiowych projektów, również małżeństwo nie zawsze jest udane. W takiej sytuacji można zrobić jedno z dwojga: albo coś zmienić w związku, by go uratować (a przynajmniej podjąć starania w tym kierunku), albo się rozstać. Jeśli wiesz już na pewno, że to drugie rozwiązanie jest dobre, przystąp do działania, uwzględniając kilka etapów.

1. Zastanów się: rozwód czy separacja?

Po pierwsze dokonaj wyboru: rozwód czy separacja? Choć ostateczna decyzja należy do ciebie, bo to twoje życie, nie będę kryć, że jestem zwolenniczką rozwodów, czyli radykalnych cięć – bo skoro coś „chrzani” się na tyle, że podejmujecie formalne działania, by to uregulować, raczej nie jest wam już po drodze. Często bywa tak, że separacja – motywowana wolą naprawy małżeństwa – jednak tego celu nie realizuje, a para i tak po jakimś czasie kończy na sali sądowej w sprawie rozwodowej. Po co więc przedłużać agonię i dwukrotnie przechodzić przez sądową traumę?

Rozwód to rozwiązanie małżeństwa przez sąd, skuteczne z chwilą uprawomocnienia się wyroku rozwodowego. Z tą chwilą małżeństwo przestaje istnieć. Rozwód może zostać orzeczony przez sąd, jeżeli nastąpił zupełny i trwały (nieodwracalny) rozkład pożycia, czyli wówczas, gdy zaszły tzw. pozytywne przesłanki rozwodowe. Jednak nawet jeżeli wystąpiły przesłanki rozwodowe (nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia między małżonkami), sąd nie orzeknie rozwodu w następujących sytuacjach (negatywne przesłanki rozwodowe):

  • gdyby wskutek tego orzeczenia miało ucierpieć dobro wspólnych małoletnich dzieci małżonków,
  • jeżeli z innych względów niż dobro wspólnych małoletnich dzieci małżonków orzeczenie rozwodu byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego,
  • jeżeli rozwodu żąda małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia, chyba że:
  1. drugi małżonek wyrazi zgodę na rozwód albo
  2. odmowa jego zgody na rozwód jest w danych okolicznościach sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.

Rozwiedzeni małżonkowie nie odpowiadają wzajemnie za swoje zobowiązania, tj. te, które powstały już po rozwodzie. W razie śmierci jednego z rozwiedzionych małżonków drugi z nich nie należy do kręgu spadkobierców ustawowych zmarłego.

Separacja to słowo często stosowane w języku potocznym i oznaczające faktyczne rozdzielenie małżonków „od stołu i łoża” – poprzez zaniechanie pożycia małżeńskiego, prowadzenie odrębnych gospodarstw domowych, często również obranie przez każdego z nich odrębnego miejsca faktycznego pobytu. Natomiast separacja jako instytucja prawna oznacza zawieszenie – w wyniku orzeczenia sądowego – niektórych skutków wynikających z zawarcia małżeństwa i powstanie w ich miejsce takich skutków, jakie wiążą się z orzeczeniem rozwodu. Jednak takie orzeczenie sądu nie rozwiązuje małżeństwa, a jego skutek powstaje z chwilą uprawomocnienia się wyroku (bądź postanowienia) separacyjnego.

W wyniku orzeczenia separacji przez sąd małżeństwo nadal istnieje (żaden z małżonków nie może zawrzeć kolejnego małżeństwa), jednak szereg kwestii – głównie majątkowych – jest rozwiązanych w taki sposób, jak gdyby małżeństwo zostało rozwiązane przez rozwód (np. ustaje wspólność ustawowa między małżonkami, małżonkowie nie odpowiadają wzajemnie za swoje zobowiązania, nie dziedziczą po sobie). Z natury separacji wynika ponadto, że jest to stan odwracalny – jeżeli obydwoje małżonkowie wyrażą na to zgodę, sąd orzeka o zniesieniu separacji i z tą chwilą ustają jej skutki.

Separacja może zostać orzeczona, gdy nastąpił zupełny rozkład pożycia, przy czym nie musi on być trwały (nieodwracalny) – są to tzw. pozytywne przesłanki separacyjne. Jeżeli małżonkowie mają wspólne małoletnie dzieci, sąd – nawet jeśli nastąpił zupełny rozkład pożycia – nie orzeknie separacji, jeżeli wskutek niej miałoby ucierpieć dobro tych dzieci albo jeżeli z innych względów orzeczenie separacji pozostawałoby w sprzeczności z zasadami współżycia społecznego (negatywne przesłanki separacyjne). Jeżeli jednak małżonkowie nie mają wspólnych małoletnich dzieci, sąd może orzec separację, jeśli obydwoje wyrażają na to zgodę. Oznacza to, że w takiej sytuacji sąd nie musi już gruntownie badać, czy wystąpiły przesłanki separacyjne (zupełny rozkład pożycia).

Małżonkowie pozostający w separacji nie odpowiadają wzajemnie za swoje zobowiązania. W razie śmierci jednego z małżonków pozostających w separacji drugi z nich nie należy do kręgu spadkobierców ustawowych zmarłego (art. 9351 k.c.).

2. Skonsultuj się z prawnikiem

Nawet jeśli sprawa jest ugodowa i jesteście w stanie wypracować zgodny scenariusz rozwodu, warto skonsultować się z prawnikiem, by – dysponując obiektywną wiedzą i oceną sytuacji –  rozważyć wszystkie za i przeciw planowanych rozwiązań. Rozwód to jedna z ważniejszych życiowych decyzji – tak z psychologicznego, jak i prawnego punktu widzenia. Warunki, na jakich się rozwiedziesz, mogą mieć wpływ na wiele lat naprzód. Skoro konsultujemy się z prawnikiem kupując mieszkanie, biorąc kredyt czy spisując testament, dlaczego nie mielibyśmy tego zrobić w sytuacji rozwodu?

Nie polecam polegania na informacjach, które garściami możemy czerpać z internetu bądź od mniej lub bardziej potrzaskanych w sprawach rozwodowych znajomych – to nie są obiektywne źródła informacji, nie uwzględniają twojej indywidualnej sytuacji, a niejednokrotnie są to po prostu wierutne bzdury, niemające wiele wspólnego z realiami prawnymi i sądowymi. Nie namawiam za wszelką cenę do korzystania z usług pełnomocnika zawodowego do prowadzenia całej sprawy – często nie ma takiej potrzeby. Ale sama konsultacja, której celem jest analiza twojej indywidualnej sytuacji, ma ogromny sens. Dowiesz się dzięki temu czy warto upierać się przy orzekaniu o winie, czy pozostawienie władzy rodzicielskiej nad dzieckiem czy dziećmi po stronie obojga rodziców będzie korzystne, jaka będzie rozsądna wysokość dochodzonych alimentów jak je w razie potrzeby udokumentować, czy kontakty z dzieckiem lepiej uregulować w wyroku czy porozumieniu rodzicielskim, wreszcie jak rozwiązać kwestię podziału majątku. Mając taką wiedzę, możesz w dojrzały sposób podjąć decyzję, na jakich warunkach rozstaniesz się ze współmałżonkiem.

3. A może mediacja?

O mediacjach warto pomyśleć w dwóch sytuacjach:

  1. kiedy są między nami nieporozumienia, które przeszkadzają nam normalnie, czyli harmonijnie funkcjonować, ale nie chcemy się rozstawać, chcemy dojrzale podejść do problemu, zmierzyć się z nim, podjąć próbę ratowania związku, a jednocześnie – przynajmniej na razie – nie jesteśmy gotowi na terapię małżeńską;
  2. kiedy jesteśmy zdecydowani na rozwód albo przynajmniej jedno z nas podjęło taką decyzję, a chcemy zgodnie ustalić wszelkie kwestie związane z rozstaniem, by postępowanie sądowe przeszło bez niepotrzebnej straty czasu i życiowej energii.

Jeżeli macie dzieci, właśnie w mediacjach możecie ustalić wszelkie związane z nimi kwestie – z kim będą mieszkać, czy władza rodzicielska będzie przysługiwać obojgu rodzicom, czy nie (tj. czy drugi rodzic będzie miał ograniczoną władzę rodzicielską), według jakiego harmonogramu będą odbywać się kontakty dzieci z tym rodzicem, z którym nie będą mieszkać na stałe (z reguły jest to ojciec), wreszcie jakie alimenty będzie płacić ten drugi rodzic. Zagadnienia dotyczące dzieci, uzgodnione w mediacjach, przybierają postać porozumienia rodzicielskiego (zwanego też planem wychowawczym), które podpisują strony oraz mediator.

W mediacji można też ustalić inne ważne kwestie: czy rozwodzimy się zgodnie, czyli bez orzekania o winie, jak podzielimy się wspólnym majątkiem, a jeśli nie będziemy go dzielić, jak będziemy nim zarządzać i z niego korzystać (np. jedna nieruchomość do korzystania dla jednego z małżonków, druga dla drugiego, albo jak będziemy korzystać z jednego wspólnego domu czy mieszkania).

Jeśli w mediacjach uda się wam wypracować porozumienie, rozwód przejdzie gładko – postępowanie przed sądem powinno się skończyć na jednej rozprawie.

Mediacje dzielimy na:

  1. a) prywatne – kiedy sami wybieramy mediatora,
  2. b) sądowe – kiedy na wniosek stron sąd (już w toku sprawy o rozwód) kieruje rozwodzących się małżonków do mediacji i wyznacza osobę mediatora.

4. Jakie zgromadzić dokumenty?

Liczba dokumentów bądź innych dowodów, które dołączysz do pozwu, zależy od stopnia skonfliktowania stron. W sprawach ugodowych wystarczające dokumenty to z reguły skrócony odpis aktu małżeństwa oraz skrócony odpis aktu każdego z małoletnich dzieci stron. Obecnie dokumenty te – dzięki elektronicznemu systemowi aktów stanu cywilnego – można uzyskać w dowolnym urzędzie stanu cywilnego, niezależnie od tego gdzie małżeństwo zostało zawarte czy urodziło się dziecko. Do pozwu warto też od razu dołączyć do pozwu potwierdzenie uiszczenia opłaty sadowej od pozwu o rozwód (600 zł), co przyspiesza procedurę. Jeśli strony mają małoletnie dziecko bądź dzieci, z pozwie należy od razu wskazać świadka, który zna sytuację opiekuńczo-wychowawczą potomstwa rozwodzącej się pary i którego zeznania przekonają sąd, że dobro dzieci nie ucierpi wskutek orzeczenia rozwodu.

Jeśli jednak sprawa jest konfliktowa, dokumenty załączane do pozwu mnożą się – mogą to być dokumenty dla wykazania winy współmałżonka (np. raport detektywistyczny, korespondencja stron), dla wykazania które z małżonków jest rodzicem pierwszoplanowym dla potomstwa (np. zaświadczenia ze szkoły, od psychologa, z przychodni), jaka powinna być wysokość alimentów (np. faktury, rachunki, potwierdzenia przelewów dokumentujące koszty utrzymania dzieci, zeznania podatkowe, umowy o pracę czy umowy cywilnoprawne wskazujące na zarobki stron), wreszcie jaki powinien być harmonogram kontaktów z dzieckiem tego z rodziców, który nie mieszka bądź nie będzie z dzieckiem mieszkał na stałe w wyniku rozwodu. W sprawach spornych nie tylko dowody z dokumentów mają znaczenie – warto również wnioskować o przesłuchanie świadków mających wiedzę na temat życia małżonków i ich dzieci.

5. Gdzie złożyć pozew i ile to kosztuje?

Sprawy o rozwód są rozpoznawane przez sądy okręgowe. Właściwy do rozpoznania takiej sprawy jest sąd, w którego okręgu małżonkowie mieli ostatnie wspólne miejsce zamieszkania, o ile chociaż jedno z nich w okręgu tym nadal przebywa. Jeśli nie, wówczas pozew należy złożyć do sądu właściwego ze względu na miejsce zamieszkania strony pozwanej.

Opłata sądowa od pozwu o rozwód to 600 zł. Warto od razu do pozwu załączyć potwierdzenie uiszczenia tej opłaty, gdyż przyspiesza to procedurę. Pozew możemy złożyć bezpośrednio w sądzie – w biurze podawczym, bądź też wysłać pocztą listem poleconym. Pozew składamy w dwóch egzemplarzach – jeden z nich to oryginał, drugi zaś odpis, który sąd doręczy drugiej stronie postępowania.

6. I co dalej?

Jak już złożysz pozew, sprowokujesz machinę wymiaru sprawiedliwości, by zaczęła przetwarzać twoją sprawę. Co to oznacza? W pierwszej kolejności zostanie wyznaczony sędzia do rozpoznania twojej sprawy – obecnie odbywa się to w drodze losowania. Następnie sędzia sprawdzi czy pozew nie ma jakiś braków formalnych (np. brakuje opłaty sądowej, podpisu na pozwie, czy aktu małżeństwa). Jeśli zauważy braki, wezwie stronę powodową do ich usunięcia i wyznaczy na to 7 dni od otrzymania wezwania. Jeśli pozew nie jest dotknięty brakami, sędzia zarządzi doręczenie odpisu pozwu drugiej stronie postępowania i wyznaczy jej termin, nie krótszy niż 14 dni, na wniesienie odpowiedzi na pozew. Po wpłynięciu odpowiedzi na pozew bądź bezskutecznym upływie wyznaczonego stronie pozwanej terminu sąd wyznaczy termin rozprawy. Czasami zanim to zrobi, kieruje strony do mediacji – by dać im szansę ugodowego wypracowania warunków rozwodu.

W sprawach ugodowych można rozwieść się na pierwszej rozprawie. Natomiast w sprawach, w których strony nie są w stanie dojść do porozumienia, może być wiele rozpraw rozłożonych w czasie na kilka lat. Gdy zapadnie wyrok, strona niezadowolona z tego rozstrzygnięcia bądź jego części, może wnieść apelację do sądu apelacyjnego. Wyrok sądu apelacyjnego jako sądu drugiej instancji zamyka sprawę – w sprawach rozwodowych nie przysługuje skarga kasacyjna do Sadu Najwyższego.

rozwód czy separacja okładka

 

Więcej dowiesz się z książki autorki artykułu, Joanny Hetman-KrajewskiejRozwód czy separacja? Poradnik praktycznyPortal Współczesna Rodzina jest patronem medialnym książki!

Nasi czytelnicy i czytelniczki mają szansę na wyjątkowy rabat 20% na tę publikację w księgarni Profinfo – aby skorzystać ze zniżki, wystarczy w formularzu zamówienia wpisać kod:
rodzina20 

Joanna Hetman-Krajewska

 

Joanna Hetman-Krajewska – adwokat i radca prawny w Kancelarii Prawniczej PATRIMONIUM w Warszawie; wykonuje zawód od 2003 r.; specjalizuje się w prawie rodzinnym i prawie autorskim. Ukończyła Studium Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie prowadzone przez Stowarzyszenie Niebieska Linia. Prowadziła wiele spotkań z kobietami na tematy prawne związane z funkcjonowaniem rodziny, m.in. w Centrum Praw Kobiet. Autorka licznych tekstów poradniczych na temat prawa rodzinnego, a także książki „Rozwód czy separacja. Poradnik praktyczny” (Wolters Kluwer, 2020).

 

Zobacz też: „Chcę się rozwieść!” – rozwód czy separacja? [EKSPERTKA]

Redakcja

Portal o rodzinie.

Bezsenność – czy powoduje depresję i inne zaburzenia nastroju?

Bezsenność a depresja
unsplash.com

Życie w szybkim tempie sprawia, że nie mamy czasu na sen. To duży błąd, ponieważ niedosypiając zwiększamy u siebie ryzyko wystąpienia zaburzeń nastroju.

Jeśli nie możesz poradzić sobie z natłokiem zajęć i coraz częściej odczuwasz drażliwość, bardzo możliwe, że nie dajesz swojemu organizmowi wystarczająco dużo czasu na odpoczynek. O tym, że brak snu powoduje dekoncentrację, wiadomo już od dawna. Niedawno naukowcy z Uniwersytetu w Iowa postanowili bliżej zbadać inne zagadnienie, mianowicie jak niedosypianie oddziałuje na nasze samopoczucie. Wyniki właściwie nikogo nie powinny zaskoczyć: im mniej czasu nasz umysł ma na regenerację, tym większa jest nasza podatność na stres i rozdrażnienie.

Zobacz też: Najlepsze, co możesz dać swojemu dziecku? Nuda! – sprawdź, dlaczego

Przebieg eksperymentu

„Królikami doświadczalnymi” byli studenci, którym zlecono proste zadanie. Uczestnicy eksperymentu mieli przez miesiąc notować informacje na temat swojego snu i samopoczucia, ze szczególnym uwzględnieniem momentów, w których ogarniała ich złość lub irytacja. Wstępne wyniki badań potwierdziły tezę przytoczoną na końcu poprzedniego akapitu. Naukowcy poszli jednak o krok dalej, co opisuje portal News Medical. Podzielili 147 ochotników na dwie grupy. Jedna z nich miała spać tak jak dotychczas, wedle swojego zegara biologicznego. Druga – nieregularnie, po pięć godzin przez dwie noce. Następnie sprawdzono, jak badani reagują na irytujące dźwięki. Członkowie pierwszej grupy szybko się zaadaptowali, tzn. przestali zwracać uwagę na rozpraszające odgłosy. Ochotnicy z drugiej grupy byli do tego niezdolni – łatwo i ciągle popadali w złość.

Długotrwała bezsenność

Uczestnicy eksperymentu niedosypiali zaledwie przez dwa dni, uzasadnione wydaje się więc pytanie o długofalowe skutki braku snu. Otóż – jak wykazują polscy specjaliści, z drem n. med. Dariuszem Wasilewskim na czele, którego słowa cytuje Puls Medycyny – zaniedbując odpoczynek przez długi czas, narażamy się na depresję i inne zaburzenia psychiczne. Co ciekawe, często towarzyszy im bezsenność, ale rzadko bywa ona postrzegana jako przyczyna tychże schorzeń. Schemat przypomina więc błędne koło: stale rozdrażniony i zestresowany człowiek ma problemy z zasypianiem, które w znacznej mierze odpowiadają za jego nastrój.

Jak wybrnąć z tej pułapki? Część osób sięga po środki nasenne, ale na dłuższą metę nie jest to najlepsze rozwiązanie i jedynie utrudnia „naturalne” zasypianie. W pierwszej kolejności warto po prostu uciec od codziennej rutyny – choćby medytując przez parę minut bądź „wyciszając się” w jakikolwiek inny sposób. Co więcej, możemy skorzystać też z terapii bezsenności, którą oferuje coraz więcej psychoterapeutów i psychiatrów – tak, jest o wiele głębszy problem, niż się wydaje.

Na podstawie: News Medical / Puls Medycyny

Zobacz też: Bezsenność vs koronawirus – jak spać spokojnie w czasach pandemii?

Bartosz Jaster

Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonat i badacz historii, miłośnik literatury faktu. Członek Fundacji Rozszczepowe Marzenia, niosącej pomoc dzieciom z wadami wrodzonymi.

MAMA WIE – spotkania online dla przyszłych i obecnych rodziców

webinar mama wie
fot. materiały prasowe

Już 13 września zapraszamy na ostatnie w tej edycji spotkania MAMA WIE online.

Każdy przyszły rodzic potrzebuje fachowej wiedzy, a w obecnej rzeczywistości najlepiej poznawać tajniki opieki i pielęgnacji maluszków z domowego zacisza.  Bezpiecznie i wygodnie możecie teraz zdobywać cenną wiedzę bez wychodzenia z domu. Gościem specjalnym, który towarzyszy spotkaniom od początku, będzie znany fizjoterapeuta Paweł Zawitkowski – specjalizujący się w terapii neurorozwojowej, oddechowej i terapii jedzenia. Od lat doradza rodzicom jak przez dotyk, ruch oraz zwariowane pomysły wspierać prawidłowy rozwój ich dzieci.

Szczegółowy program poniżej:

  • PODSTAWY PIERWSZEJ POMOCY
  • ROZWÓJ PRZEZ ZABAWĘ. EMOCJONALNE I ŚRODOWISKOWE UWARUNKOWANIA ROZWOJU. PROSTE ZASADY OCENY I WSPOMAGANIA ROZWOJU DZIECKA – gość specjalny Paweł Zawitkowski – fizjoterapeuta
  • BEZPIECZEŃSTWO PRZEWOŻENIA DZIECI W AUCIE
  • TRIPP TRAPP® – KRZESŁO, KTÓRE ROŚNIE Z DZIECKIEM

Dodatkowo konkurs z super nagrodami od partnerów akcji.

Linki do rejestracji:

godz. 10-13 <KLIK>

godz. 15-18 <KLIK>

Więcej informacji na www.mama-wie.pl oraz na www.facebook.com/mamawiewarsztaty

VIDEO ZAPROSZENIE NA WEBINAR <KLIK>

Zobacz też: Idealny przepis na pierwszą podróż z niemowlakiem

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Jak przystosować się do nowych warunków nauczania – okiem psychologów

fot. 123rf.com

Nowy rok szkolny przynosi wiele nowych wyzwań dla wszystkich: dzieci, rodziców i nauczycieli. Wyczekana radość dzieci z powrotu do grona rówieśników przeplata się z trudnymi do utrzymania rygorami sanitarnymi, nauką nowych reguł i wdrożeniu ich w codzienne życie szkolne oraz ciągłą niepewność dotyczącą obecności zagrożenia i przyszłości funkcjonowania szkoły. Psychologowie apelują – nie bagatelizujmy zmian i nowej rzeczywistości; pomóżmy dzieciom i sobie zrozumieć i łatwiej przystosować się do nowych warunków nauczania.

Początek roku szkolnego to zazwyczaj czas, któremu towarzyszy wiele emocji. Pożegnanie dzieci
z rodzicami i wyruszenie w stronę grupy rówieśniczej i szkolnym wyzwaniom. Niepewność, nadzieja, lęk, ekscytacja przed nowym, radość spotkania z kolegami i koleżankami, oczekiwania i szkolne wymagania. Powierzenie opieki nad dzieckiem pracownikom szkoły, zaufanie, doświadczenie zmian i upływającego czasu, pożegnanie z okresem wczesnego dzieciństwa, obserwacja dziecka z innej już perspektywy.

W tym roku dodatkowo pojawia się wiele pytań o bezpieczeństwo, organizację pracy i zaplanowanie scenariuszy w sytuacji wystąpienia koronawirusa w klasie i szkole.

Dla dzieci klas pierwszych, które dopiero wkraczają w nowe mury, to bardzo trudny czas. Wiele z nich wymaga więcej czasu na adaptację. Często potrzebują, żeby był przy nich rodzic. Zdarza się, że rodzice muszą odprowadzać dziecko pod klasę, żeby w ogóle weszło na lekcje. Teraz to zabronione. W trudnej sytuacji będą też uczniowie w klasach integracyjnych. Często są to dzieci, które przejawiają zachowania agresywne i zamknięcie ich przez dłuższy czas w jednym pomieszczeniu może nasilać ich objawy.

Nowe rytuały, nowe emocje

Wprowadzenie nowych reguł sanitarnych do szkół może w pierwszych chwilach lub po jakimś czasie wywoływać wśród dzieci naturalny sprzeciw, chęć bagatelizowania i omijania ich, aby zaimponować kolegom. Patrząc na przykłady z innych krajów, może to stanowić pewne zagrożenie.

„Warto z dziećmi „trenować” nowe sytuacje wcześniej, przedstawiać to, co będzie się działo i ćwiczyć je „na sucho”. Pobawić się w inscenizację; odegrać rolę nauczyciela, osoby sprawdzającej temperaturę. Dzieci uwielbiają zabawę i wtedy mogą doświadczyć określonej sytuacji zanim się wydarzy. Podczas zabawy rozmawiajmy o tym, jakie pojawiają się emocje. Jako rodzic możemy je nazywać: „widzę, że jesteś zmartwiony, smutny, zły, zaskoczony”. Wówczas dzieci będą już zaznajomione z emocjami, które pojawią się podczas realnych zdarzeń i łatwiej będzie im sobie z nimi poradzić; przeżyć tak, by nie były zbyt trudne i wymagające. Nie chodzi tu o wypieranie uczuć, a przeżywanie ich w wymiarze, który jest do zaakceptowania.” – podpowiada psychoterapeuta, Kuba Kielczyk, założyciel Pracowni Psychorozwoju Kielczyk.

Zobacz też: Zdalne nauczanie w Polsce w czasie pandemii koronawirusa

 

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.