Przejdź do treści

Jak pracować z dzieckiem z ADHD?

jak pracować z dzieckiem z ADHD
fot. Pixabay

Czym charakteryzuje się to zaburzenie, w jaki sposób je rozpoznać i jak pracować z dzieckiem z ADHD? Tu odnajdziesz przydatne informacje.

ADHD jest to zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (Attention Deficyt Hyperactivity Disorder), który wzbudza wśród ludzi wiele kontrowersji – najczęściej w szkole, gdzie dziecko spędza większość swojego czasu.

Często słyszymy, że: „ADHD nie istnieje” lub „wszystkie dzieci mają ADHD”, albo słyszymy: „ten to ma ADHD, bo wszędzie go pełno” a niekiedy myślimy, że dzieci się tak zachowują, ponieważ są źle wychowane. Czy tak jest naprawdę? Nie.

Zobacz także: „Trudne” dziecko – czy jest w życiu skazane na porażkę?

Dziecko z ADHD. Co zrobić gdy je spotkasz?

Prawdopodobnie źródłem powyższych opinii może być natura tego zaburzenia. Z punktu widzenia osoby, która współpracuje z dzieckiem z ADHD, można zaryzykować stwierdzeniem, że te dziecko nazywamy „bardziej…” .

Z pewnością wielu nauczycieli spotkało się z przeróżnymi niepożądanymi zachowaniami u swoich uczniów i podjęło próby zmiany tych zachowań poprzez wstawienie uwagi do zeszytu, wysłanie wiadomości elektronicznej do rodziców, zapraszanie ich na rozmowę, stosując reprymendy, prośby itp.

Doświadczony pedagog może przytoczyć przykłady wielu uczniów, w stosunku do których takie interwencje przyniosły pożądane rezultaty. Równocześnie wskaże takich uczniów, których zachowanie pomimo wielu schematowo stosowanych w szkołach interwencji (ocena niedostateczna, wezwanie rodzica do szkoły czy obniżanie oceny za zachowanie) nie ulega modyfikacji. Taki uczeń staje się „uczniem bardziej…” nieskupionym, pobudzonym i trudnym.

Zobacz także: Płaczące dziecko w samolocie przez osiem godzin nie mogło się uspokoić. Pasażerowie nagrali wideo

Czy warto zastanawiać się co objawia ADHD a co nie?

Wielu uczniów może przejawiać cechy osoby z ADHD a wcale nie mieć tego zespołu.

U większości uczniów niektóre objawy nie muszą być wynikiem występowania ADHD, a nadpobudliwości psychoruchowej, którą często mylimy z ADHD.

I to może być kluczem do wyjaśnienia wielu istniejących w szkołach wątpliwości dotyczących ADHD.

Jak pracować z dzieckiem z ADHD?

Dzieci z zespołem zachowują się tak samo jak reszta rówieśników, po prostu część ich niektórych zachowań można wyjaśniać objawami zaburzenia i reagować na te zachowania adekwatnie do ich występowania.

Żeby móc reagować na podstawowe objawy ADHD, czyli: zaburzenia koncentracji uwagi, impulsywność i nadruchliwość należy być wcześniej dobrze przygotowanym i zorganizowanym, bowiem taki uczeń może mieć problemy podczas lekcji, wycieczek, a nawet przerw.

Sytuacji trudnych może być wiele, dlatego warto konsekwentnie pracować z uczniem z ADHD, a zwłaszcza „wybić” sobie z głowy mit, że „dziecko z ADHD jest niegrzeczne, niewychowane, rozkapryszone”. Wybić z głowy, pozbyć się na zawsze. Z takim podejściem niczego nie wypracujemy.

Musimy otworzyć się na takie dziecko i chcieć zrozumieć te zaburzenie, wtedy rozjaśni nam się w głowie, że każde trudne zachowanie należy traktować jako niepożądane, ale niezależne od dziecka. Wprowadzić oddziaływania, które będą ułatwiać, tzn. jeżeli dziecko zapomni podręcznika – to umożliwić skorzystanie z innego i poprosić rodziców aby dopilnowali następnym razem aby zabrał ten podręcznik.

Stworzyć i wprowadzić system nagród, system motywacyjny i upewnić się, czy ów system jest stosowany u innych nauczycieli (ważna jest spójność i wspólne dążenie do celu), a w przypadku braku poprawy zachowania dodać zmiany do tego systemu w postaci konsekwencji.

I od tego najlepiej zacząć. Nie od szufladkowania, że dziecko ma ADHD i jest „złe”, tylko: dziecko ma ADHD i trzeba zmienić punkt pracy z nim. Nie zmienia to faktu, że dziecko z zespołem jest zwolnione z jakichkolwiek zasad, norm i obowiązków – bo nie jest. Po prostu motywacja i nagradzanie w jego przypadku będzie najskuteczniejsze.

Może się też pojawić dziecko, które jest leczone w związku z ADHD. To już dotyczy dzieci, które są agresywne w stosunku do otoczenia i rówieśników. Często dziecko, które dostaje pozostaje w domu, a edukacja jest prowadzona w trybie indywidualnym.

Zobacz także: Twoje dziecko ma problemy z nauką? Powodem mogą być nietypowe zaburzenia słuchu!

Jak odróżnić dziecko z ADHD od dziecka nadpobudliwego?

Dziecko, które jest nadpobudliwe, u którego stwierdza się hiperaktywność jest to dziecko, które wszystkiego dotyka, nie potrafi się skupić na jednej czynności, nieustannie się przemieszcza, co w efekcie doprowadza nauczyciela do szewskiej pasji.

Takie dziecko często mylone jest z dzieckiem z zespołem ADHD. Niemniej hiperaktywność to tylko jedno z objawów ADHD i nie musi przejawiać tego zespołu. Różnica jest jednak bardzo istotna.

Dziecko hiperaktywne nawet kiedy jest zajęte czymś innym, wie i słyszy co mówi nauczyciel i po powrocie ze szkoły pamięta jego polecenia, natomiast dziecko z ADHD nie. W efekcie dziecko hiperaktywne robi to, czego się od niego wymaga, natomiast uczeń z zespołem niekoniecznie lub wcale.

Kluczowe jest więc postawienie prawidłowej diagnozy i wyszukanie różnic pomiędzy „zwykłą” nadpobudliwością a ADHD. Często nadpobudliwość ruchowa u dziecka może objawiać nerwowość dziecięcą, którą opisuje wiele objawów nie mających nic wspólnego z ADHD, m.in.: lęki, tiki, jąkanie, bóle głowy, wymioty, w niektórych przypadkach moczenie nocne czy onanizm.

Wszystkie te objawy wskazują na formę wyciszenia, dziecko przejawia wiele zachowań po to, aby móc regulować swoje pobudzenie ruchowe. U dziecka z ADHD upatrujemy często: wahań nastroju, drażliwości, skłonności do irytacji, znudzenia, a nadruchliwości jako element zespołu.

Zobacz także: Jaka matka, taka córka – „Bardziej narażone na ANOREKSJĘ są córki matek cierpiących na to zaburzenie”

Jak pracować?

Pamiętajmy, aby nie utożsamiać dzieci niegrzecznych z dziećmi z ADHD. W tym pierwszym przypadku lepiej porozmawiać z rodzicem. Dzieci z ADHD uwielbiają dyskusje, wystarczy, że dorosły powie słowo, a dziecko rozłoży go na wiele innych (jest z tego jakiś plus!). Więc kiedy postąpi nieadekwatnie to dać mu szanse się z tego wytłumaczyć.

Kilka wskazówek do pracy z takim dzieckiem czy uczniem:

  • wydawać krótkie i jasne polecenia,
  • często zmieniać rodzaje zadań,
  • skracać czas wykonywania ćwiczeń lub rozbijać je na fragmenty,
  • wykorzystywać kolorowe kredki, flamastry do skoncentrowania uwagi,
  • pilnować, aby zadanie domowe było zapisane w zeszycie i umożliwić odrabianie go np. w świetlicy,
  • a przede wszystkim – współpracować na linii rodzice – nauczyciele z rodzicami i zapewnić dostęp do stałej opieki – żeby uczeń czuł, że można mu pomóc.

I pamiętajmy jeszcze o jednym – każde trudne zachowanie można poskromić. Kontaktuj się z rodzicem ucznia i wspólnie omawiajcie problem. Sytuacje, które się dzieją – na bieżąco omawiajcie i twórzcie wspólne działania i podejście.

Warto o tym pamiętać, ponieważ często się zdarza, że rodzic w domu robi jedno, a nauczyciel drugie, pomimo wspólnych uzgodnień. Niewłaściwe postawy rodzicielskie, to przede wszystkim postawy nadmiernie chroniące dziecko, wymagające od dziecka, odtrącające go lub unikające.

Wbrew tym postawom należy dawać dziecku swobodę adekwatną do jego wieku, uznawać, akceptować i przede wszystkim współdziałać z nim. Niewłaściwe zachowania rodziców wynikające z braku akceptacji dziecka z zespołem ADHD mogą wywołać u niego zagrożenia i lęki.

A lęki mogą pociągnąć za sobą wachlarz innych objawów związanych z układem nerwowym. Ze względu na powszechność tego zaburzenia niezbędne jest przygotowanie otoczenia do możliwości wystąpienia deficytów, dlatego ciekawą formą dla rodzica i dziecka, a także dla nauczycieli i dzieci są różne warsztaty pomagające w radzeniu sobie z trudnymi zachowaniami.  Właściwe podejście do ucznia jest dla niego sporą szansą na optymalny rozwój.

Aurelia Wawrowska

terapeutka pedagogiczna, oligofrenopedagożka, logopedka dyplomowana. Współzałożycielka projektu „Logopedzi bez Granic”. Prelegentka warsztatów i szkoleń logopedycznych w Społecznej Akademii Nauk w Londynie. Trenerka i szkoleniowiec logopedów, nauczycieli i rodziców. Na co dzień współpracuje z dziećmi oraz prowadzi konsulting online pedagogiczno-logopedyczny.

140 tysięcy gatunków wirusów – tyle zamieszkuje… nasze jelita!

Zielona zabawka w kształcie wirusa na stosie chusteczek i napoczętych blistrów z lekami /Ilustracja do tekstu: Częste choroby? To może być efekt złych nawyków
Fot.: Pixabay.com

Wirusy to najliczniejsze jednostki biologiczne na naszej planecie. Naukowcy z Wellcome Sanger Institute i Europejskiego Instytutu Bioinformatyki EMBL (EMBL-EBI) zidentyfikowali ponad 140 000 gatunków wirusów żyjących w ludzkich jelitach, z których ponad połowa nigdy wcześniej nie była znana.  

Pandemia COVID-19 spowodowała wzrost zainteresowania wirusami. Najliczniejszym miejscem w organizmie ludzkim, gdzie one występują, są jelita, które stanowią niezwykle różnorodne biologicznie środowisko. Oprócz bakterii żyją tam również setki tysięcy wirusów, zwanych bakteriofagami, które mogą zakażać. Wiadomo, że brak równowagi w mikrobiomie jelitowym może przyczyniać się do chorób i złożonych schorzeń, takich jak zapalenie jelit, alergie i otyłość. 

Zobacz też: Zdrowe trend żywieniowe nie zawsze są zdrowe! – te przykłady mogą zaskoczyć

Korzystając z metody sekwencjonowania DNA zwanej metagenomiką, naukowcy z Wellcome Sanger Institute i EMBL European Bioinformatics Institute (EMBL-EBI) zbadali i skatalogowali bioróżnorodność gatunków wirusów występujących w jelitach człowieka. Analiza zidentyfikowała ponad 140 000 gatunków tych jednostek biologicznych. Wśród dziesiątek tysięcy odkrytych wirusów zidentyfikowano m.in. nowy, bardzo rozpowszechniony klad – grupę wirusów, o których uważa się, że mają wspólnego przodka, którą autorzy nazywają gubafagami. Ich właściwe proporcje są niezwykle istotne dla prawidłowego funkcjonowania pracy jelit. Dzięki najnowszym badaniom możliwe będzie skuteczniejsze leczenie chorób układu pokarmowego.  

Jak powiedział dr Luis F. Camarillo-Guerrero, autor badania z Wellcome Sanger Institute:

Ważnym aspektem naszej pracy było zapewnienie najwyższej jakości zrekonstruowanych genomów wirusa. Rygorystyczna kontrola jakości w połączeniu z podejściem opartym na uczeniu maszynowym umożliwiła nam ograniczenie zanieczyszczeń i uzyskanie wysoce kompletnych genomów wirusów. Wysokiej jakości genomy wirusów umożliwiają lepsze zrozumienie ich roli w naszym mikrobiomie jelitowym, w tym odkrycie nowych metod leczenia, takich jak środki przeciwdrobnoustrojowe na bazie bakteriofagów.

Źródło: sciencedaily.com  

Zobacz też: 5 rzeczy, które warto robić rano, by mieć więcej energii

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

„Niebieska Linia” pomaga od ponad 25 lat, a teraz sama potrzebuje pomocy!

Niebieska Linia 2
Fot: Screen FB Niebieska Linia

Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” w ciągu ponad 25 lat swojej działalności pomogło setkom tysięcy osób. Często ofiary przemocy domowej mogą dostać pomoc tylko w takim miejscu. Dziś to ono potrzebują naszej pomocy – remont miejsca, w które Pogotowie musiało się przenieść, wymaga ogromnych pieniędzy.

„Niebieska Linia” – światełko w tunelu

Okazało się, że w lokalu, w którym od kilkunastu lat mieściła się Niebieska Linia, miasto – Warszawa – postanowiło prowadzić inną inwestycję. Konieczna była więc zmiana, do której droga była mocno wyboista: „W naszych zasobach nie ma takiego lokalu” – padały od miasta m.in. właśnie takie słowa. Finalnie udało się jednak znaleźć pasujące Pogotowiu miejsce, które wcześniej było komisariatem policji, a następnie graciarnią dla tychże służb. Konieczny jest więc gruntowny remont, który pozwoli stworzyć optymalne warunki m.in. do prowadzenia terapii, konsultacji psychologicznych i prawnych, zajęć grupowych, szkoleń, a także Poradni Telefonicznej.

Codziennie w godzinach 8:00-20:00 mogą dzwonić tam zarówno osoby potrzebujące wsparcia w związku z doświadczaną przemocą w rodzinie, jak i świadkowie przemocy – 22 668 70 00.

Zobacz też: Ktoś, kto może pomóc – kim jest psycholog, psychoterapeuta, psychiatra?

Dlaczego o tym piszemy?

Ponieważ przemoc niejedno ma imię. Nie zawsze objawia się siniakami czy jakimikolwiek innymi ranami na ciele. Często jest to przemoc psychiczna czy ekonomiczna, których na pierwszy rzut oka nie widać, a potrafią zrobić z życia piekło, na które absolutnie nikt nie zasługuje. Co ważne, w Polsce tego typu przemoc w znacznej większości dotyka kobiet, które dla nas są szczególnie ważne.

Bardzo ważnym wątkiem jest też to, że pomoc w Niebieskiej Linii niosą przede wszystkim – no właśnie – kobiety. To one muszą mierzyć się z biurokracją i brakiem wsparcia instytucjonalnego. „Od 26 lat, od kiedy istniejemy, nie było wystarczających środków, żeby działać adekwatnie do potrzeb. Osoby korzystające z naszej pomocy nigdy za nią nie płacą. To my, kobiety zajmujące się przemocą wobec kobiet, szarpiemy się corocznie o te środki” – mówiła w jednym z wywiadów Mai Staśko Renata Durda, kierowniczka Pogotowia „Niebieska Linia”.

Przemoc ekonomiczna ma nie tylko wymiar jednostkowy, ale także wymiar społeczny. Przemoc wobec kobiet to także przemoc polegająca na tym, żeby nie finansować organizacji pomagających pokrzywdzonym. Gdy mężczyźni chcą kopać w piłkę, dostają miliony na Orliki, jak chcą kultywować tradycje oręża polskiego – zaraz jest wielomilionowym program. Ale jeśli chodzi o dofinansowanie działań prowadzonych na rzecz kobiet, one zawsze są niedofinansowane. Nie pamiętam sytuacji, żeby duże pieniądze przekazywane na rzecz kwestii społecznych były kierowane na organizacje dla dziewczynek czy kobiet.
Mówiła Renata Durda w rozmowie z Mają Staśko – wtv.pl

Pokażmy naszą solidarność i wesprzyjmy miejsce, które w dzisiejszych czasach wydaje się szczególnie ważne – wsparcia dla kobiet nigdy dość!

Jak możemy pomóc?

W Internecie prowadzona jest zrzutka, na którą możemy wpłacić nawet niewielką kwotę: TUTAJ. Potrzebne jest także wsparcie w zakresie materiałów niezbędnych do remontu, mebli, robocizny. Jeśli chcesz zaoferować taki rodzaj działania, wystarczy kontakt telefoniczny (nr tel. + 48 668 113 806) bądź mailowy (centrum@niebieskalinia.pl).

Jak wygląda „Niebieska Linia” w trakcie remontu?

Zobacz na nagraniu:  

 

Trzymamy mocno kciuki, żeby udało się zebrać niezbędne fundusze. Jest to niezwykle potrzebne miejsce, które – śmiało można tak powiedzieć – nieraz ratuje życie.  

 

#Remont #Update 🏚 ⭕ Dziś rozpoczęliśmy działania remontowe. Czeka nas sporo pracy – do stanu używalności doprowadzić… Opublikowany przez Niebieska Linia IPZ Środa, 24 marca 2021

 

Zobacz też: Przemoc w rodzinie vs. pandemia koronawirusa – niepokojące dane!

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW (dziennikarstwo). Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS, jest też byłą słuchaczką studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Współautorka książki "Kobiety bez diety".

Co dzieje się w organizmie po rzuceniu palenia?

rzucenie palenia
fot. 123rf.com

Palenie papierosów jest jedną z głównych przyczyn zgonów, którym można byłoby zapobiec. Choć dla nałogowego palacza rzucenie palenia to duże wyzwanie, korzyści z tego płynące są nie do przecenienia. Pierwsze z nich pojawiają się już po godzinie od wypalenia ostatniego papierosa!

Po upływie 1 godziny

Już po 20 minutach od wypalenia ostatniego papierosa tętno spada i wraca do normy. Ponadto ciśnienie krwi i krążenie poprawiają się.

Po 12 godzinach

Papierosy zawierają wiele toksyn, w tym tlenek węgla, który obecny jest w dymie papierosowym. Już po 12 godzinach bez papierosa organizm oczyszcza się z nadmiaru tlenku węgla, a jego poziom wraca do normy, zwiększając poziom tlenu w organizmie.

Po 1 dniu

Palenie zwiększa ryzyko rozwoju choroby niedokrwiennej serca poprzez obniżenie poziomu dobrego cholesterolu. Ponadto podnosi ciśnienie krwi i zwiększa ryzyko udaru. Zaledwie jeden dzień po rzuceniu palenia ciśnienie krwi zaczyna spadać, zmniejszając ryzyko chorób serca. Poziom tlenu wzrasta, ułatwiając aktywność fizyczną.

Po 2 dniach

Palenie uszkadza zakończenia nerwowe odpowiedzialne za zmysły węchu i smaku. Już po dwóch dniach od rzucenia palenia zauważalny jest lepszy węch i smak.

Po 3 dniach

Trzy dni po rzuceniu palenia poziom nikotyny w organizmie spada. Właśnie wtedy większość ludzi odczuwa rozdrażnienie, ból głowy i wzrost apetytu.

Po 1 miesiącu

Już po miesiącu czynność płuc poprawia się – wzrasta ich pojemność. Kaszel palacza i duszności maleją.

Po 1-3 miesiącach

W kolejnych miesiącach krążenie nadal poprawia się.

Po 9 miesiącach

Dziewięć miesięcy po rzuceniu palenia delikatne, przypominające włosy struktury wewnątrz płuc, znane jako rzęski, odzyskują siły po pochłoniętym przez nie dymie papierosowym. Mniej więcej w tym czasie wielu byłych palaczy zauważa spadek częstości infekcji płuc.

Zobacz też: 10 tysięcy kroków dziennie – czy to wystarczy dla zdrowia?

Po 1 roku

Rok po rzuceniu palenia ryzyko choroby niedokrwiennej serca zmniejsza się o połowę.

Po 5 latach

Papierosy zawierają wiele toksyn, które powodują zwężenie tętnic i naczyń krwionośnych. Te same toksyny zwiększają  prawdopodobieństwo powstania zakrzepów krwi. Po pięciu latach bez palenia organizm wyzdrowiał na tyle, że tętnice i naczynia krwionośne zaczęły się ponownie rozszerzać. To poszerzenie oznacza, że ​​krew jest mniej podatna na krzepnięcie, co zmniejsza ryzyko udaru.

Po 10 latach

Prawdopodobieństwo zachorowania na raka płuc i śmierci z jego powodu jest mniej więcej o połowę mniejsze w porównaniu do osoby, która pali papierosy.

Po 15 latach

Po 15 latach od rzucenia palenia prawdopodobieństwo wystąpienia choroby niedokrwiennej serca jest porównywalne z osobą niepalącą. Podobnie ryzyko zachorowania na raka trzustki zmniejszyło się do tego samego poziomu.

Po 20 latach

Po 20 latach ryzyko śmierci z przyczyn związanych z paleniem spada do poziomu osoby, która nigdy w życiu nie paliła.

Chyba więc warto rzucić palenie – prawda?

Źródło: Medical News Today

Zobacz też: Przed czy po wypiciu kawy – kiedy myć zęby?

Wybieram bezpieczeństwo – poznaj smoczki LOVI z nowej kolekcji WILD SOUL

Fot. biuro prasowe LOVI

Ssanie ma fundamentalne znaczenie dla prawidłowego rozwoju dziecka. Już od chwili narodzin zaspokaja jego potrzeby – reguluje łaknienie i pozwala ukoić emocje – zmęczenie, znudzenie i zdenerwowanie. Z tego powodu warto mieć pod ręką dynamiczny smoczek uspokajający LOVI z nowej kolekcji WILD SOUL. Jest on bezpieczny, bo nie zaburza odruchu ssania i naturalnego rozwoju mowy i zgryzu.[1]

Eksperci marki LOVI od lat wychodzą naprzeciw oczekiwaniom rodziców, którzy chcą dać swoim pociechom to, co najlepsze. We współpracy z lekarzami i neurologopedami stworzyli dynamiczne smoczki uspokajające LOVI. Teraz możemy je poznać w nowej odsłonie – kolekcji WILD SOUL inspirowanej naturą. Dynamiczny smoczek uspokajający LOVI z nowej kolekcji WILD SOUL będzie idealnym wyborem wszystkich rodziców, którzy dbają o bezpieczeństwo swoich maluszków.

Wspieranie naturalnego odruchu ssania

Dobór odpowiedniego smoczka jest jednym z pierwszych wyzwań przed jakim stają młodzi rodzice. Na co warto zwrócić uwagę? Niewątpliwie jedną z najważniejszych cech jest wspieranie naturalnego odruchu ssania. Eksperci marki zadbali o to, aby kształt smoczka był symetryczny i przypominał brodawkę sutkową. Istotne jest również by jego kształt i konstrukcja umożliwiały swobodne oddychanie oraz przełykanie śliny. Te wszystkie, niezbędne do prawidłowego rozwoju cechy, posiada dynamiczny, uspokajający smoczek LOVI z nowej kolekcji WILD SOUL.

Na pierwszym miejscu bezpieczeństwo

Smoczki z nowej kolekcji WILD SOUL, podobnie jak pozostałe smoczki LOVI, są wykonane z najlepszej jakości silikonu, obojętnego chemicznie, przez co bezpiecznego dla dziecka. W trosce o ochronę odruchu ssania dziecka użyto niejednorodnych warstw silikonu, dzięki czemu smoczek kurczy się i rozciąga zgodnie z rytmem ssania dziecka. Silikon jest idealnym materiałem dla dzieci, gdyż jest twardszy niż inne tworzywa, przez co zapobiega on odruchowi zagryzania smoczka, co wpływa na bezpieczne korzystanie z niego oraz na spokój rodziców. Projektując z największą starannością smoczek LOVI, wzięto pod uwagę także ogromną wrażliwość dzieci na bodźce zewnętrzne. Dlatego silikon jest neutralny smakowo, zapachowo, a co ważne jest również hipoalergiczny.

Zobacz też: Czy łatwo wychowywać dziecko w Polsce?

Smoczki od pierwszego dnia życia

W nowej kolekcji smoczków uspokajających WILD SOUL pojawiają się MINI smoczki idealne dla noworodków, przeznaczone dla dzieci od urodzenia do 2 miesiąca życia. W odróżnieniu od standardowych smoczków LOVI mają małą tarczkę, lepiej dopasowaną do małej niemowlęcej buzi, co ułatwia komfortowe ssanie. Dodatkowo w wyniku zmniejszenia tarczki smoczek jest wyjątkowo lekki, przez co lepszy dla noworodków. MINI smoczek posiada pozostałe cechy smoczków LOVI zapewniające bezpieczeństwo maluszkowi, jak profilowana tarczka z otworami przepuszczającymi powietrze czy gumka smoczka wykonana z delikatnego hipoalergicznego silikonu wysokiej jakości.

Dodatkowo w kolekcji WILD SOUL są smoczki z nieco większą tarczką, dla niemowląt i starszych dzieci:
  • 0-3 miesięcy
  • 3-6 miesięcy
  • 6-18 miesięcy

Design inspirowany naturą

Nowa kolekcja WILD SOUL wyróżnia się również designem, który został zainspirowany przyrodą. Smoczki mają stonowane i przyjazne kolory oraz motywy zaczerpnięte ze świata natury. Znajdziemy na nich pięknie i starannie przygotowane grafiki roślin i zwierząt, które tak uwielbiają maluchy. W ofercie dostępne są dwie linie kolorystyczne dedykowane dziewczynkom i chłopcom.

Smoczki marki LOVI są numerem 1 wśród smoczków uspokajających dostępnych na rynku, co potwierdza badanie konsumenckie przeprowadzone w grupie 700 matek wśród dzieci w wieku od 0-24 miesięcy.[2]

[1] Pod warunkiem przestrzegania zaleceń ortodontycznych i neurologopedycznych.
[2] Badanie GfK, listopad 2018

Źródło: biuroprasowe.lovi.pl

Zobacz też: Netflix z nową animacją kultowej bajki! Czego mogą nauczyć nas Kajko i Kokosz?

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.