Przejdź do treści

Jak pracować z dzieckiem z ADHD?

jak pracować z dzieckiem z ADHD
fot. Pixabay

Czym charakteryzuje się to zaburzenie, w jaki sposób je rozpoznać i jak pracować z dzieckiem z ADHD? Tu odnajdziesz przydatne informacje.

ADHD jest to zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (Attention Deficyt Hyperactivity Disorder), który wzbudza wśród ludzi wiele kontrowersji – najczęściej w szkole, gdzie dziecko spędza większość swojego czasu.

Często słyszymy, że: „ADHD nie istnieje” lub „wszystkie dzieci mają ADHD”, albo słyszymy: „ten to ma ADHD, bo wszędzie go pełno” a niekiedy myślimy, że dzieci się tak zachowują, ponieważ są źle wychowane. Czy tak jest naprawdę? Nie.

Zobacz także: „Trudne” dziecko – czy jest w życiu skazane na porażkę?

Dziecko z ADHD. Co zrobić gdy je spotkasz?

Prawdopodobnie źródłem powyższych opinii może być natura tego zaburzenia. Z punktu widzenia osoby, która współpracuje z dzieckiem z ADHD, można zaryzykować stwierdzeniem, że te dziecko nazywamy „bardziej…” .

Z pewnością wielu nauczycieli spotkało się z przeróżnymi niepożądanymi zachowaniami u swoich uczniów i podjęło próby zmiany tych zachowań poprzez wstawienie uwagi do zeszytu, wysłanie wiadomości elektronicznej do rodziców, zapraszanie ich na rozmowę, stosując reprymendy, prośby itp.

Doświadczony pedagog może przytoczyć przykłady wielu uczniów, w stosunku do których takie interwencje przyniosły pożądane rezultaty. Równocześnie wskaże takich uczniów, których zachowanie pomimo wielu schematowo stosowanych w szkołach interwencji (ocena niedostateczna, wezwanie rodzica do szkoły czy obniżanie oceny za zachowanie) nie ulega modyfikacji. Taki uczeń staje się „uczniem bardziej…” nieskupionym, pobudzonym i trudnym.

Zobacz także: Płaczące dziecko w samolocie przez osiem godzin nie mogło się uspokoić. Pasażerowie nagrali wideo

Czy warto zastanawiać się co objawia ADHD a co nie?

Wielu uczniów może przejawiać cechy osoby z ADHD a wcale nie mieć tego zespołu.

U większości uczniów niektóre objawy nie muszą być wynikiem występowania ADHD, a nadpobudliwości psychoruchowej, którą często mylimy z ADHD.

I to może być kluczem do wyjaśnienia wielu istniejących w szkołach wątpliwości dotyczących ADHD.

Jak pracować z dzieckiem z ADHD?

Dzieci z zespołem zachowują się tak samo jak reszta rówieśników, po prostu część ich niektórych zachowań można wyjaśniać objawami zaburzenia i reagować na te zachowania adekwatnie do ich występowania.

Żeby móc reagować na podstawowe objawy ADHD, czyli: zaburzenia koncentracji uwagi, impulsywność i nadruchliwość należy być wcześniej dobrze przygotowanym i zorganizowanym, bowiem taki uczeń może mieć problemy podczas lekcji, wycieczek, a nawet przerw.

Sytuacji trudnych może być wiele, dlatego warto konsekwentnie pracować z uczniem z ADHD, a zwłaszcza „wybić” sobie z głowy mit, że „dziecko z ADHD jest niegrzeczne, niewychowane, rozkapryszone”. Wybić z głowy, pozbyć się na zawsze. Z takim podejściem niczego nie wypracujemy.

Musimy otworzyć się na takie dziecko i chcieć zrozumieć te zaburzenie, wtedy rozjaśni nam się w głowie, że każde trudne zachowanie należy traktować jako niepożądane, ale niezależne od dziecka. Wprowadzić oddziaływania, które będą ułatwiać, tzn. jeżeli dziecko zapomni podręcznika – to umożliwić skorzystanie z innego i poprosić rodziców aby dopilnowali następnym razem aby zabrał ten podręcznik.

Stworzyć i wprowadzić system nagród, system motywacyjny i upewnić się, czy ów system jest stosowany u innych nauczycieli (ważna jest spójność i wspólne dążenie do celu), a w przypadku braku poprawy zachowania dodać zmiany do tego systemu w postaci konsekwencji.

I od tego najlepiej zacząć. Nie od szufladkowania, że dziecko ma ADHD i jest „złe”, tylko: dziecko ma ADHD i trzeba zmienić punkt pracy z nim. Nie zmienia to faktu, że dziecko z zespołem jest zwolnione z jakichkolwiek zasad, norm i obowiązków – bo nie jest. Po prostu motywacja i nagradzanie w jego przypadku będzie najskuteczniejsze.

Może się też pojawić dziecko, które jest leczone w związku z ADHD. To już dotyczy dzieci, które są agresywne w stosunku do otoczenia i rówieśników. Często dziecko, które dostaje pozostaje w domu, a edukacja jest prowadzona w trybie indywidualnym.

Zobacz także: Twoje dziecko ma problemy z nauką? Powodem mogą być nietypowe zaburzenia słuchu!

Jak odróżnić dziecko z ADHD od dziecka nadpobudliwego?

Dziecko, które jest nadpobudliwe, u którego stwierdza się hiperaktywność jest to dziecko, które wszystkiego dotyka, nie potrafi się skupić na jednej czynności, nieustannie się przemieszcza, co w efekcie doprowadza nauczyciela do szewskiej pasji.

Takie dziecko często mylone jest z dzieckiem z zespołem ADHD. Niemniej hiperaktywność to tylko jedno z objawów ADHD i nie musi przejawiać tego zespołu. Różnica jest jednak bardzo istotna.

Dziecko hiperaktywne nawet kiedy jest zajęte czymś innym, wie i słyszy co mówi nauczyciel i po powrocie ze szkoły pamięta jego polecenia, natomiast dziecko z ADHD nie. W efekcie dziecko hiperaktywne robi to, czego się od niego wymaga, natomiast uczeń z zespołem niekoniecznie lub wcale.

Kluczowe jest więc postawienie prawidłowej diagnozy i wyszukanie różnic pomiędzy „zwykłą” nadpobudliwością a ADHD. Często nadpobudliwość ruchowa u dziecka może objawiać nerwowość dziecięcą, którą opisuje wiele objawów nie mających nic wspólnego z ADHD, m.in.: lęki, tiki, jąkanie, bóle głowy, wymioty, w niektórych przypadkach moczenie nocne czy onanizm.

Wszystkie te objawy wskazują na formę wyciszenia, dziecko przejawia wiele zachowań po to, aby móc regulować swoje pobudzenie ruchowe. U dziecka z ADHD upatrujemy często: wahań nastroju, drażliwości, skłonności do irytacji, znudzenia, a nadruchliwości jako element zespołu.

Zobacz także: Jaka matka, taka córka – „Bardziej narażone na ANOREKSJĘ są córki matek cierpiących na to zaburzenie”

Jak pracować?

Pamiętajmy, aby nie utożsamiać dzieci niegrzecznych z dziećmi z ADHD. W tym pierwszym przypadku lepiej porozmawiać z rodzicem. Dzieci z ADHD uwielbiają dyskusje, wystarczy, że dorosły powie słowo, a dziecko rozłoży go na wiele innych (jest z tego jakiś plus!). Więc kiedy postąpi nieadekwatnie to dać mu szanse się z tego wytłumaczyć.

Kilka wskazówek do pracy z takim dzieckiem czy uczniem:

  • wydawać krótkie i jasne polecenia,
  • często zmieniać rodzaje zadań,
  • skracać czas wykonywania ćwiczeń lub rozbijać je na fragmenty,
  • wykorzystywać kolorowe kredki, flamastry do skoncentrowania uwagi,
  • pilnować, aby zadanie domowe było zapisane w zeszycie i umożliwić odrabianie go np. w świetlicy,
  • a przede wszystkim – współpracować na linii rodzice – nauczyciele z rodzicami i zapewnić dostęp do stałej opieki – żeby uczeń czuł, że można mu pomóc.

I pamiętajmy jeszcze o jednym – każde trudne zachowanie można poskromić. Kontaktuj się z rodzicem ucznia i wspólnie omawiajcie problem. Sytuacje, które się dzieją – na bieżąco omawiajcie i twórzcie wspólne działania i podejście.

Warto o tym pamiętać, ponieważ często się zdarza, że rodzic w domu robi jedno, a nauczyciel drugie, pomimo wspólnych uzgodnień. Niewłaściwe postawy rodzicielskie, to przede wszystkim postawy nadmiernie chroniące dziecko, wymagające od dziecka, odtrącające go lub unikające.

Wbrew tym postawom należy dawać dziecku swobodę adekwatną do jego wieku, uznawać, akceptować i przede wszystkim współdziałać z nim. Niewłaściwe zachowania rodziców wynikające z braku akceptacji dziecka z zespołem ADHD mogą wywołać u niego zagrożenia i lęki.

A lęki mogą pociągnąć za sobą wachlarz innych objawów związanych z układem nerwowym. Ze względu na powszechność tego zaburzenia niezbędne jest przygotowanie otoczenia do możliwości wystąpienia deficytów, dlatego ciekawą formą dla rodzica i dziecka, a także dla nauczycieli i dzieci są różne warsztaty pomagające w radzeniu sobie z trudnymi zachowaniami.  Właściwe podejście do ucznia jest dla niego sporą szansą na optymalny rozwój.

Aurelia Wawrowska

terapeutka pedagogiczna, oligofrenopedagożka, logopedka dyplomowana. Współzałożycielka projektu „Logopedzi bez Granic”. Prelegentka warsztatów i szkoleń logopedycznych w Społecznej Akademii Nauk w Londynie. Trenerka i szkoleniowiec logopedów, nauczycieli i rodziców. Na co dzień współpracuje z dziećmi oraz prowadzi konsulting online pedagogiczno-logopedyczny.

Prognozy: pod koniec listopada będzie 30 tysięcy zakażeń dziennie

Wzrost zakażeń wariant delta
Foto: Unsplash

Słaba wyszczepialność i brak odporności zbiorowej mogą się szybko zemścić. Dynamika zakażeń koronawirusem w Polsce jest obecnie bardzo zbliżona do tej sprzed roku – wynika z modelu przygotowywanego przez naukowców z Politechniki Wrocławskiej. W połowie września dzienna liczba zakażeń wyniesie prawdopodobnie 500-600 osób. A pod koniec listopada może osiągnąć nawet ponad 30 tys. 

Zespół prof. Tylla Krügera z Politechniki Wrocławskiej w swoich prognozach używa superkomputera. W ich modelu matematycznym MOCOS (Modelling Coronavirus Spread) ważne jest przede wszystkim to, jak wirus przenosi się w sieciach społecznych – np. między gospodarstwami domowymi. Jest tam modelowana struktura gospodarstw domowych i połączeń między 38 mln Polaków. 

Epidemię modelują również dwa inne zespoły polskich naukowców: Interdyscyplinarne Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego oraz Zespół z Wydziału Matematyki Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego i z NIZP-PZH. 

30-40 tys. zgonów na wariant delta?

Prof. Tyll Krüger powiedział PAP, że z modelu przygotowanego przez jego zespół wynika, iż z początkiem września nastąpi przyrost zachorowań. „W połowie września dzienna liczba zakażeń wyniesie prawdopodobnie 500-600. Potem zakażenia będą rosły bardzo szybko. W październiku może być więcej niż 10 tys., a pod koniec listopada – nawet ponad 30 tys. To będzie szczyt czwartej fali” – mówi naukowiec. 

Zobacz też: Odwiedziny u zaszczepionych rodziców. Czy na pewno są bezpieczne?

Profesor zapytany o przewidywaną liczbę zgonów spowodowanych przez COVID-19 przestrzegł, że może być ona bardzo wysoka i wynieść podczas zbliżającej się fali nawet 30-40 tysięcy. 

Dlaczego prognozowana liczba zakażeń i zgonów jest tak wysoka, mimo że 48 proc. populacji w Polsce (ok. 18,3 mln osób) jest już zaszczepionych, a kilkadziesiąt procent jest ozdrowieńcami? Naukowiec wskazuje, że wirus w wariancie Delta jest mniej więcej dwukrotnie bardziej zaraźliwy niż poprzednie warianty i to niweluje zasadniczo spadek zakażeń wskutek nabytej odporności. A gdyby nie było szczepień, zakażeń byłoby zdecydowanie więcej. Z jego szacunków wynika, że w sumie w Polsce odporność na koronawirusa nabyło ok. 60 proc. ludzi – albo na skutek zakażeń lub dzięki szczepieniu. Nie wszystkie osoby zaszczepione i ozdrowieńcy są w pełni zabezpieczone przed koronawirusem. „Zapewne ok. 80 proc. z nich” – ocenił. Jak wskazał, dużo zależy np. od ich stanu zdrowia. 

Wciąż zbyt mało zaszczepionych

Prof. Krüger jest szczególnie zaniepokojony tym, że tylko 62 proc. osób w wieku 80 plus jest zaszczepionych.  

„Być może uda się zaszczepić większość z nich, ale od dwóch miesięcy ich liczba prawie się nie zwiększa, a to te osoby są najbardziej narażone na bardzo ciężki przebieg COVID-19 i zgon. Szacujemy, że 200 tys. osób w tej najstarszej grupie nie posiada odporności na koronawirusa, a śmiertelność w tej grupie wynosi 10-15 proc” – mówi naukowiec. Ekspert powiedział, że w Anglii i Francji poziom wyszczepienia najstarszych osób wynosi ponad 90 proc. Dodał, że cieszyć się należy z tego, że w Polsce grupa w wieku 70-79 lat jest zaszczepiona na poziomie 82 proc. – to najwyższy poziom wśród wszystkich grup wiekowych. 

Źródło: PAP – Nauka w Polsce
Zobacz też: Wariant delta – wszystko co powinieneś wiedzieć

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Co oznacza deszcz na Greenlandii?

lodowiec
fot. The ORIGINS Project Foundation

Na Grenlandii w połowie sierpnia rozpadał się deszcz. To pierwszy znany przypadek opadów deszczu na grenlandzkim lodowcu – informuje na swojej stronie internetowej National Snow and Ice Data Center. To efekt globalnego ocieplenia, którego jednym z przyczyn jest działalność ludzka.  

Fala upałów, która przetoczyła się przez północną półkulę w połowie sierpnia, zahaczyła również o Grenlandię. W jej wyniku po raz pierwszy na szczycie grenlandzkiego lodowca zaobserwowano opady deszczu. Deszcz padał przez kilka godzin. Padało w miejscu, które zawsze było na tyle mroźne, że trudno byłoby przypuszczać, iż nawiedzą je opady deszczu.  

Ubytek lodu siedmiokrotnie większy 

Wystąpienie opadów zarejestrowała 14 sierpnia bieżącego roku stacja amerykańskiego National Snow and Ice Data Center’s (NSIDC), której placówka znajduje się na Grenlandii. Dodatnia temperatura powietrza utrzymywała się w tym miejscu ok. dziewięć godzin – czytamy na stronie NSIDC. „Nie było, jak dotąd, żadnych doniesień o opadach deszczu w tym miejscu, które znajduje się na wysokości 3216 m” – informuje NSIDC. W raporcie czytamy, że ubytek lodu tego dnia był siedmiokrotnie większy niż przeciętna wartość w tym czasie.  

Zdaniem naukowców, nie da się nie wiązać opadów deszczu na Grenlandii ze zjawiskiem globalnych zmian klimatycznych. Pokrywa lodowa Grenlandii zawiera na tyle dużo lodu, że po jej stopieniu poziom mórz może podnieść się o sześć metrów.  

Zobacz też: Co myślą dzieci o zmianach klimatu? Ogólnoświatowa akcja, w której my też możemy wziąć udział!

Niemal wszystkie lodowce topnieją 

Niemal wszystkie lodowce na świecie stają się cieńsze i tracą objętość. Ten proces coraz bardziej przyspiesza – dowodzą naukowcy na łamach tygodnika „Nature”. Lodowce są ważnymi wskaźnikami zmian klimatu. Ich obserwacja pozwala na zrozumienie tempa i dynamiki zmian klimatycznych. Od połowy XX w., niezależnie od wysokości nad poziomem morza czy szerokości geograficznej, obserwuje się szybkie topnienie lodowców. Do niedawna jednak częściowo tylko poznano stopień topnienia lodowców na świecie. 

Najnowsze badania, przeprowadzone przez międzynarodowy zespół naukowy, uwzględniają niemal wszystkie lodowce świata. W latach 2000-2019 lodowce na całym świecie traciły średnio rocznie 267 mld ton. Zauważono również, że w tym czasie tempo topnienia przyspieszyło. Topniejące lodowce przyczyniają się w 21 proc. do podniesienia poziomu mórz. Najszybciej topnieją lodowce na Alasce, Islandii i w Alpach. Sytuacja jest poważna również w górach Pamir, w Hindukuszu oraz w Himalajach.  

Ku zaskoczeniu naukowców, okazało się, że znaleźć można również obszary na świecie, gdzie topnienie spowalnia, takie jak wschodnie wybrzeże Grenlandii, część Islandii czy Skandynawii. Przypisują to lokalnej anomalii pogodowej na północnym Atlantyku, która wywołuje większe opady i niższą temperaturę. 

Globalnym ociepleniem zagrożone są najbardziej tereny zalewowe i nadmorskie – za kilkadziesiąt lat zatopione będą nabrzeża np. Gdyni i możliwe będzie, że Hel znów stanie się wyspą, zaś 30% Holandii znajdzie się pod wodą. Antropocentryczne w dużej mierze globalne ocieplenie to jedno z największych wyzwań, jakie stoją przed społeczeństwem w XXI wieku.  

Źródło: Nauka w Polsce PAP 

Zobacz też: Jak rozmawiać z dzieckiem o zmianach klimatu bez wywoływania w nim lęku?

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Szwedzcy naukowcy: składowany plastik zatruwa ziemię  

plastik ocean
fot. Wikimedia Commons

Wietrzejący, zaśmiecający planetę plastik może stwarzać nieprzewidywane dotąd zagrożenia. Aby zmniejszyć ilość niebezpiecznych śmieci potrzebne są jednak obszerne zmiany związane ze stylem życia i kulturą – twierdzą eksperci. 

Specjaliści z Uniwersytetu Sztokholmskiego oraz kilku innych ośrodków naukowych przestrzegli właśnie na łamach prestiżowego „Science”, że jako ludzkość zbliżamy się do punktu bez odwrotu, jeśli chodzi o zanieczyszczenie Ziemi plastikiem. Już chyba większość ludzi zdążyła się oswoić z informacjami o tym, że plastik znajdowany jest praktycznie wszędzie – nawet na pustyniach, szczytach gór, w arktycznym śniegu, czy oceanicznych głębinach. Bo plastikowe zanieczyszczenia to nie tylko wyspy śmieci na oceanie, plastikowe torby, czy pojemniki. 

Wietrzejący plastik problemem

Tworzywa sztuczne ulegają wietrzeniu. To prawda, że pomaga ono w długim czasie usuwać śmieci ze środowiska, ale stwarza także kolejne niebezpieczeństwa.  

Wietrzenie plastiku następuje z powodu wielu różnych procesów i przeszliśmy długą drogę, aby je zrozumieć. Jednak wietrzenie nieustannie zmienia właściwości plastikowych zanieczyszczeń, co rodzi kolejne pytania. Degradacja plastiku jest bardzo powolna i nie jest skuteczna w zatrzymaniu jego akumulacji w środowisku, więc ekspozycja na zwietrzały plastik będzie cały czas rosła – wyjaśnia prof. Hans Peter Arp, współautor publikacji. 

Jak wyjaśniają naukowcy, w czasie wietrzenia plastiku powstają mikro- oraz nanocząstki, a do tego z tworzyw uwalniają się różnego rodzaju chemiczne substancje. Z czasem rośnie więc zarówno złożoność zanieczyszczeń, jak ich mobilność. Skutki tego badacze określają jako bardzo trudne, albo nawet niemożliwe do przewidzenia. 

Zobacz też: Segregacja to (nie)trudna sprawa – sprawdź, jak to robić!

Droga bez odwrotu?

Oprócz zniszczeń, które plastik może spowodować bezpośrednio np. unieruchamiając zwierzęta, czy też swoim toksycznym działaniem, ma duży potencjał szkodzenia w połączeniu z innymi czynnikami. Naukowcy podejrzewają, że może być zdolny do nasilania zmiany klimatu poprzez zaburzanie tzw. biologicznej pompy węglowej, która odpowiada za obieg węgla w oceanach. Razem z przełowieniem ryb i niszczeniem morskich habitatów spowodowanym zmianami temperatur plastik może także nasilać spadek oceanicznej bioróżnorodności. 

Obecnie zapełniamy środowisko rosnącą ilością plastikowych zanieczyszczeń, które trudno jest usunąć. Jak dotąd nie obserwujemy licznych dowodów na szerokie, szkodliwe konsekwencje, ale jeśli wietrzejący plastik uruchomi naprawdę niebezpieczne efekty, prawdopodobnie nie będziemy w stanie ich cofnąć – alarmuje prof. Matthew MacLeod, główny autor opracowania. 

Źródło: https://naukawpolsce.pap.pl/

Zobacz też: Plastik niepotrzebny! Słomki z jakich materiałów zastąpią te, które znaliśmy dotąd?

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

MAMAVILLE TARGI JESIEŃ 2021

mamaville
fot. materiały prasowe

Targi Mamaville wracają i ruszają pełną parą w 6 miastach w Polsce tej jesieni.

  • 4/5.09 Wrocław
  • 12.09 Katowice
  • 19.09 Warszawa
  • 25.09 Kraków
  • 16.10 Poznań
  • 24.10 Gdańsk

Targi Mamaville to najpopularniejsze Targi skierowane do kobiet w ciąży, mam i dzieci, działający już na rynku od ponad 7 lat.

Macierzyństwo, to nowy rozdział w życiu każdej rodziny, a targi Mamaville, to idea, która Wam przybliży tę nową, ekscytującą przygodę życia.

Skupiamy marki kreatywnych mam, zgodnie z ideą aktywizacji przedsiębiorczości kobiet, wspierania polskich źródeł pochodzenia towarów, naturalnych surowców i autorskich projektów.

Zobacz też: Nauka picia – kiedy ją rozpocząć i jakie kubki wybrać?

Targi Mamaville to:

✨ STREFA ZAKUPÓW

W jednym miejscu będziecie mieli okazje doświadczyć i spotkać:

  • wystawców znanych polskich marek i dystrybutorów ulubionych produktów zagranicznych z branż: ubrania / zabawki / wystrój wnętrz / akcesoria / dodatki / edukacja / wydawnictwa / usługi – dla kobiet,
  • premierowe kolekcje i wschodzące firmy, które zaprezentują swoje produkty po raz pierwszy na polu targowym,
  • asortyment najczęściej niedostępny w ogólnej sprzedaży.

✨ STREFA EDUKACYJNO – WARSZTATOWA

Edukacja dla całej rodziny, czyli najnowsze i najbardziej przydatne wykłady związane z tematyką macierzyństwa, prowadzone przez doświadczonych prelegentów.

Wszystkie szczegółowe informacje znajdują się na www.targi.mamaville.pl

Zobacz też: Prognozy: pod koniec listopada będzie 30 tysięcy zakażeń dziennie

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.